Piszę ponieważ nie wiem co zrobić. Jestem z mężczyzną 4lata ode mnie starszym (ja mam 23lata, on 27lat). Jesteśmy ze sobą 8miesięcy. Między nami jest raz w porządku, lecz są takie chwile kiedy brak mi sił. Czasem po prostu zastanawiam się jak mogłam wplątać się w taki związek. Dzieję się tak od jakiś 3miesięcy.
Zacznę od tego, że ON ma bardzo słabą samo ocenę. Jest po próbie samobójczej z powodu swojej depresji. Jest to jeden z powodów dla których nie potrafię od niego odejść. Jest mi go tak strasznie żal, że mimo tego iż sama cierpię trwam w tym nadal i nie jestem w stanie tego sobie wyjaśnić... Nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Mieliśmy w swoim związku różne złe sytuacje, wręcz patologiczne. Są momenty w których sama nie wierze, że siedzę w czymś takim! W moim rodzinnym domu nigdy coś takiego nie miało miejsca. Np. raz była sytuacja w której zaczął mnie dusić...naprawdę jeszcze chwila i było by już za późno. Innym razem przeciągnął mnie po całym mieszkaniu, byłam cała poobijana, kilka razy zdarzyło się że mnie uderzył, groził nożem, mówił naprawdę straszne słowa że jestem kur... i dzi.... Najczęściej taka sytuacja zdarza się kiedy chcę po 2dniowym pobycie u niego wrócić do własnego domu. Zauważyłam, że wpada w złość kiedy jadę do matki (czyli do domu). Drażni go też to, że mam świetny kontakt z moją mama i siostrą i że w trójkę bardzo się wspieramy (zostałyśmy same ponieważ nie cały rok temu tata i rodzony brat zgineli w wypadku). Wiem, że teraz spotkam się z krytyką ''co Ty głupia z nim robisz. sama na to pozwalasz'', ale sprawa ma niestety drugie dno i dlatego pewnie tak ciężko mi podjąć jakąś decyzje. Otóż kiedy się nie kłócimy jest dla mnie dobry, wszystko dla mnie robi, gotuje dla mnie, przytula, jest normalny, czuły. (Mój były związek opierał się na tym, że mój były był przeciwieństwem-zero zainteresowania moją osobą i pewnie dlatego z podwójną siłą widzę to u teraźniejszego). Jest albo bardzo źle, albo bardzo dobrze. Mam też wrażenie, że trochę zastępuje mi ojca z którym byłam bardzo związana (w czasie kiedy jest dla mnie dobry oczywiście). Często jest też tak, że mówi po prostu że popełni samobójstwo kiedy go zostawię, przy tym rozpaczliwie płacze co jeszcze bardziej na mnie wpływa bo przypominam sobie wtedy te chwile kiedy był dla mnie dobry. Ciągle mówi, że cała rodzina go olewa, że nie ma znajomych. Że nie ma nikogo, ma tylko mnie a kiedy mnie zabraknie nie będzie miał po co żyć. Jego najlepszy kumpel stwierdził, że ON ma na moim punkcie obsesje i jest strasznie za mną. Jest też strasznie zazdrosny.
Dzisiaj była dość nie przyjemna sytuacja, dlatego postanowiłam raz na zawsze coś z tym zrobić ostatecznie... nie chciał puścić mnie do domu, wbiegł za mną do klatki... Widział to mój sąsiad który wbiegł za nami i go wyprosił. Za chwile jednak ON wbiegł z powrotem i niestety tym razem dostał łomot...
Szkoda mi go zostawiać samego, proszę mnie zrozumieć, ale chcę też normalnie żyć. Mam dość pilnowania, rozkazów i tego że nie mogę odejść na krok nawet do własnego domu, ciągle mam sprawdzaną komórkę. Zdarzało się również, że wykradł mi hasło na facebook i inne portale, aby mnie kontrolować. On jest strasznie nie szczęśliwym człowiekiem. Nie chce w tym uczestniczyć, ale nie chcę też się do tego dołożyć. Napisałam na forum ponieważ nie mam komu się wyżalić. Mama i siostra ciągle radzą jedno: ZOSTAW GO! Ale ja mam niemal natychmiast wyrzuty sumienia, że przyłączam się do jego nieszczęścia. Chciałam się z nim zaprzyjaźnić, nie odchodzić od razu tylko powoli, ale skończyło się właśnie tak jak dzisiaj pod moim blokiem...
JEŚLI KTOŚ Z WAS LUB WASI ZNAJOMI MIELI TAKI PROBLEM PROSZĘ ODPISZCIE. Nie umiem przez to wszystko normalnie żyć. Kiedyś byłam normalną dziewczyną. Teraz nie umiem cieszyć się życiem
.