Witam, Mam 32 lata i od kilku lat żyje w toksycznym związku... Opowiem swoją historie od początku.
Mając 18 lat zaszłam w ciąże i wyszłam za mąż. Mąż zajmował sie małą, prał, sprzątał , gotował... ale w wolnym czasie byli nieodpowiedni koledzy, nie odpowiedni to znaczy złodzieje , towarzyszył im nadmiar alkoholu i dragów, po roku małżeństwa trafił do więzienia na 5 miesiecy za kradzież telefonu, czekałam ale z postawionym warunkiem - jeszcze raz wyląduje w kryminale to bedzie rozwód. Zaczęło sie dziać miedzy nami źle. Coraz cześciej spotykał sie za swoim towarzystwem , kłuciliśmy sie wracał do domu pijany ,albo w ogóle na noc nie wracał, nie chciało mu sie pracować i wszystko było na mojej głowie. po 2,5 roku małżeństwa znów trafił do kryminału za kradzież z pobiciem na 2 lata i 7 m-cy. Nie zastanawiałam sie nawet - ROZWÓD . Zaprzyjaźniłam sie ze swoim kolegą z dzieciństwa. Szybko przerodziło sie to w coś wiecej, po 2 latach zamieszkaliśmy razem, po 4 latach urodziła nam sie córka, teraz moja starsza córcia ma 13 lat a mała 6. Mój partner od 2 lat pije , bardzo dużo pije (7 do 12 piw dziennie) , mieszkamy w jego mieszkaniu. Ja pracuje , zajmuje dziećmi piore sprzątam gotuje itp. a on raz pracuje troche nie pracuje jak mu sie chce. Przynosi mi 400 , 600 czy 800 zł. miesiecznie . ja mam ok 1600 miesiecznie . Często mamy problemy finansowe, On nic w domu nie robi , nawet żarówki mi nie wymieni. mamy piece w domu wiec musze sobie sama wegiel kupić i wiadrami co dziennie targać z piwnicy do domu bo jego zdanie jest takie: Ja nie musze mieć palone mi jest ciepło... Nie obchodzi go dobro dzieci , a mojej starszej córki nie znosi, wiecznie sie jej czepia. Ciągle mnie wyzywa poniża i wykorzystuje , Jestem szmatą , dziwką, LENIEM ! ( bo nie chce mu łóżka ścielać ) , reke też zdarza musie na mnie podnieść. dzieci znają go tylko z butelką w ręku , śmierdzi od niego alkoholem a mieszkamy w jednym pokoju z dziećmi. Przy każdej kłótni ja i moja starsza córka jesteśmy wyrzucane z jego domu. To jest koszmar ! Wychowałam sie w bardzo porządnej rodzinie , moi rodzice nic nie wiedzą o tym co sie dzieje. Okropnie wstydze sie tego życia. Tkwie w tym chorym związku bo nie mam gdzie pójść z dziećmi. Nie mam mieszkania a za 1600 zł nie wynajme mieszkania i nie utrzymam dzieci. Jestem tak bardzo nieszczęśliwa i przemęczona że czasem żyć mi sie już nie chce. Trzymają mnie na tej ziemi tylko moje córki i dla nich musze mieć siłe. A jak dorosną i staną na własne nogi to kopne go w d... i uciekne jak najdalej od niego a wtedy stoczy sie na samo dno.
dzieki że mogłam sie wygadać , a pisząc to towarzyszyły mi duże emocje.
1 2013-05-25 22:04:24 Ostatnio edytowany przez misia27 (2013-05-25 22:05:43)
Podobne tematy
Witam, Mam 32 lata i od kilku lat żyje w toksycznym związku... Opowiem swoją historie od początku.
Mając 18 lat zaszłam w ciąże i wyszłam za mąż. Mąż zajmował sie małą, prał, sprzątał , gotował... ale w wolnym czasie byli nieodpowiedni koledzy, nie odpowiedni to znaczy złodzieje , towarzyszył im nadmiar alkoholu i dragów, po roku małżeństwa trafił do więzienia na 5 miesiecy za kradzież telefonu, czekałam ale z postawionym warunkiem - jeszcze raz wyląduje w kryminale to bedzie rozwód. Zaczęło sie dziać miedzy nami źle. Coraz cześciej spotykał sie za swoim towarzystwem , kłuciliśmy sie wracał do domu pijany ,albo w ogóle na noc nie wracał, nie chciało mu sie pracować i wszystko było na mojej głowie. po 2,5 roku małżeństwa znów trafił do kryminału za kradzież z pobiciem na 2 lata i 7 m-cy. Nie zastanawiałam sie nawet - ROZWÓD . Zaprzyjaźniłam sie ze swoim kolegą z dzieciństwa. Szybko przerodziło sie to w coś wiecej, po 2 latach zamieszkaliśmy razem, po 4 latach urodziła nam sie córka, teraz moja starsza córcia ma 13 lat a mała 6. Mój partner od 2 lat pije , bardzo dużo pije (7 do 12 piw dziennie) , mieszkamy w jego mieszkaniu. Ja pracuje , zajmuje dziećmi piore sprzątam gotuje itp. a on raz pracuje troche nie pracuje jak mu sie chce. Przynosi mi 400 , 600 czy 800 zł. miesiecznie . ja mam ok 1600 miesiecznie . Często mamy problemy finansowe, On nic w domu nie robi , nawet żarówki mi nie wymieni. mamy piece w domu wiec musze sobie sama wegiel kupić i wiadrami co dziennie targać z piwnicy do domu bo jego zdanie jest takie: Ja nie musze mieć palone mi jest ciepło... Nie obchodzi go dobro dzieci , a mojej starszej córki nie znosi, wiecznie sie jej czepia. Ciągle mnie wyzywa poniża i wykorzystuje , Jestem szmatą , dziwką, LENIEM ! ( bo nie chce mu łóżka ścielać ) , reke też zdarza musie na mnie podnieść. dzieci znają go tylko z butelką w ręku , śmierdzi od niego alkoholem a mieszkamy w jednym pokoju z dziećmi. Przy każdej kłótni ja i moja starsza córka jesteśmy wyrzucane z jego domu. To jest koszmar ! Wychowałam sie w bardzo porządnej rodzinie , moi rodzice nic nie wiedzą o tym co sie dzieje. Okropnie wstydze sie tego życia. Tkwie w tym chorym związku bo nie mam gdzie pójść z dziećmi. Nie mam mieszkania a za 1600 zł nie wynajme mieszkania i nie utrzymam dzieci. Jestem tak bardzo nieszczęśliwa i przemęczona że czasem żyć mi sie już nie chce. Trzymają mnie na tej ziemi tylko moje córki i dla nich musze mieć siłe. A jak dorosną i staną na własne nogi to kopne go w d... i uciekne jak najdalej od niego a wtedy stoczy sie na samo dno.
dzieki że mogłam sie wygadać , a pisząc to towarzyszyły mi duże emocje.
Misiu 27 jest jeszcze cos takiego jak alimenty na dzieci i powinnas z tego skorzystac,a jak on nie bedzie Ci chcial placic dobrowolnie to jest fundusz alimentacyjny i nie dawaj sie ponizac siebie i Twojemu dziecku!Musisz pomyslec za Wasza 3 ,bo przy twoim "panie"do niczeho nie dojdziesz,chyba tylko do upokorzenia,szanuj siebie i dzieci i pokaz mu ,ze on nie bedzie wiecej Ciebie upakazal,a dzieci beda mialy spokoj!!!MUSISZ ZACZAC WALCZYC O SPOKOJ DLA TWOJEJ RODZINY!!!!
Tylko to nie takie proste bo jak walczyć ? alimenty na starszą córke są już wliczone w 1600 zł. ja zarabiam 1100 zł. na reke.
Wynajmowałam kiedyś mieszkanie i niestety wiem jakie to są koszta. Niestety w szczecinie wynajęcie mieszkania to koszt ok. 1000 zł. + czynsz i media , płaciłam w sumie średnio 1800 zł miesiecznie ale wtedy było mnie na to stać , teraz doszły mi jeszcze opłaty za przedszkole małej, w szkole córki też co chwile wołają pieniążki i ciągle nie starcza... Tkwie w tym bagnie przez brak funduszy na to by zacząć z dziećmi od początku ...