netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Wkurzający facet

12 odpowiedzi3 608 wyświetleńzałożony przez mon.ia275, 23.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Wkurzający facet

Nie mogę już znieść jego durnego zachowania. Od 2 tygodni nie pracuje, czeka na zlecenie. Przychodzi do mnie codziennie o 10 jemy razem śniadanie i kładzie się na kanapie i śpi. Jak go poprosze o coś żeby mi pomógł w domu to zrobi to i jak już nic od niego nie potrzebuję, to kładzie się ponownie i zasypia. Rozmawiałam z nim o tym a on na to że nie ma co robić, w tv nic nie ma to nie będzie się gapił w sufit więc śpi. Już nie mam siły do niego. Jak mu zwracam uwagę to się ubiera i wychodzi. Teraz też właśnie wyszedł, kiedyś go zatrzymywałam ale teraz już nie. Jak żyć z takim człowiekiem? Czyba się nie da.

2

Odp: Wkurzający facet

A co Ci konkretnie przeszkadza, że śpi? Co chciałabyś żeby robił?

3

Odp: Wkurzający facet

Żeby był obecny a nie ciagle zamulony. Chciałabym pogadać, pożartować ale z nim się nie da. Z innymi facetami nie miałam takiego problemu. Wystarczy że na chwile wyjde z pokoju, wracam a on już śpi hmm no ręce opadają.

4 Ostatnio edytowany przez bosa (2013-05-23 13:01:20)

Odp: Wkurzający facet

No bo jeśli on widzi tylko alternatywę leżeć i gapić się w sufit, a spać, to nic dziwnego, że wybiera spanie...Rozmawiając z nim proponowałaś coś konkretnego do wspólnego robienia? Czy tylko narzekałaś, że on ciągle leży? Może on nie wie, że chcesz z nim rozmawiać, żartować?
Inna sprawa, że może po prostu trafiłaś na takiego kanapowego lenia i nie za wiele będziesz mogła z tym zrobić...

5

Odp: Wkurzający facet

Dałabym mu jakąś konkretną robotę, np. skopanie całego ogródka. Facet musi mieć porządne zajęcie, a nie np. dekorowanie stołu do obiadu czy zmycie 4 naczyń na krzyż. wink

Zagoń go do takiej roboty, by się naprawdę zmęczył i spocił. wink A dopiero potem - ewentualnie spał.

6

Odp: Wkurzający facet

spij  z nim.

7

Odp: Wkurzający facet

A mnie męczy w tym wątku, pobobnie jak w co drugim pewna wątpliwość - czemu u licha autorka próbuje rozwiązać problemy swojego związku na forum z obcymi ludzmi, zamiast w związku - z własnym partnerem?

8

Odp: Wkurzający facet
nocnalampka napisał/a:

A mnie męczy w tym wątku, pobobnie jak w co drugim pewna wątpliwość - czemu u licha autorka próbuje rozwiązać problemy swojego związku na forum z obcymi ludzmi, zamiast w związku - z własnym partnerem?

To się na osobny temat nadaje. wink

9 Ostatnio edytowany przez asentra (2013-05-25 20:03:58)

Odp: Wkurzający facet

A ja chyba rozumiem autorkę- nie chodzi o to żeby facet przy każdej wizycie w czymś pomagał. Chodzi o to żeby był obecny, nawet nie wiecie jakie to przykre kiedy masz wrażenie,że osoba którą darzycie uczuciem lekceważy nawet zwyczajną rozmowę- bo woli spać. Ja mam czasami wrażenie,że mój facet przychodzi u mnie się wyspać. Wstaje po 10ej czeka na śniadanie- zje i idzie dalej spać. A Ty siedź i patrz na niego- ciesz się samym faktem,że jest... Ja Cię autorko rozumiem.

A każda chęć wyjaśnienia sytuacji kończy się fochem i trzaśnięciem drzwiami...

10

Odp: Wkurzający facet
asentra napisał/a:

A ja chyba rozumiem autorkę- nie chodzi o to żeby facet przy każdej wizycie w czymś pomagał. Chodzi o to żeby był obecny, nawet nie wiecie jakie to przykre kiedy masz wrażenie,że osoba którą darzycie uczuciem lekceważy nawet zwyczajną rozmowę- bo woli spać. Ja mam czasami wrażenie,że mój facet przychodzi u mnie się wyspać. Wstaje po 10ej czeka na śniadanie- zje i idzie dalej spać. A Ty siedź i patrz na niego- ciesz się samym faktem,że jest... Ja Cię autorko rozumiem.

A każda chęć wyjaśnienia sytuacji kończy się fochem i trzaśnięciem drzwiami...

hmm
Dzizes krajz, to co oni w Nocy robia? Lunatykuja czy z walkmanem na uszach w domu po scianach napierdzielaja jak nietoperze? big_smile

To niech trzasnie i to raz a dobrze ale najpierw jego cos ciezkiego w lepetyne a potrem pedzikiem "kuriera" wystawic za drzwi z wilczym biletem w jedna strone.
Przeca Wy sie przy nich cofacie, tracicie czas i energie, by cos konkretnego zrobic. Nawet saperka ogrodek przekopac.

11

Odp: Wkurzający facet
bags napisał/a:
asentra napisał/a:

A ja chyba rozumiem autorkę- nie chodzi o to żeby facet przy każdej wizycie w czymś pomagał. Chodzi o to żeby był obecny, nawet nie wiecie jakie to przykre kiedy masz wrażenie,że osoba którą darzycie uczuciem lekceważy nawet zwyczajną rozmowę- bo woli spać. Ja mam czasami wrażenie,że mój facet przychodzi u mnie się wyspać. Wstaje po 10ej czeka na śniadanie- zje i idzie dalej spać. A Ty siedź i patrz na niego- ciesz się samym faktem,że jest... Ja Cię autorko rozumiem.

A każda chęć wyjaśnienia sytuacji kończy się fochem i trzaśnięciem drzwiami...

hmm
Dzizes krajz, to co oni w Nocy robia? Lunatykuja czy z walkmanem na uszach w domu po scianach napierdzielaja jak nietoperze? big_smile

To niech trzasnie i to raz a dobrze ale najpierw jego cos ciezkiego w lepetyne a potrem pedzikiem "kuriera" wystawic za drzwi z wilczym biletem w jedna strone.
Przeca Wy sie przy nich cofacie, tracicie czas i energie, by cos konkretnego zrobic. Nawet saperka ogrodek przekopac.

Co robią- śpią. Dużo w tym prawdy,że przy takim facecie można utracić energię. Mój egzemplarz sen stawia ponad wszystko i wszystkich. Nie było dnia w pracy kiedy się nie spóźnił- a ma na 9ą do pracy, nie było spotkania na które się nie spóźnił bo zazwyczaj wcześniej ucinał sobie drzemkę... Autorko wiem,że to trudne ale odejdź od niego... Ja czekam aż mój się obudzi i zobaczy,że mnie już przy nim nie ma.

12

Odp: Wkurzający facet
asentra napisał/a:
bags napisał/a:
asentra napisał/a:

A ja chyba rozumiem autorkę- nie chodzi o to żeby facet przy każdej wizycie w czymś pomagał. Chodzi o to żeby był obecny, nawet nie wiecie jakie to przykre kiedy masz wrażenie,że osoba którą darzycie uczuciem lekceważy nawet zwyczajną rozmowę- bo woli spać. Ja mam czasami wrażenie,że mój facet przychodzi u mnie się wyspać. Wstaje po 10ej czeka na śniadanie- zje i idzie dalej spać. A Ty siedź i patrz na niego- ciesz się samym faktem,że jest... Ja Cię autorko rozumiem.

A każda chęć wyjaśnienia sytuacji kończy się fochem i trzaśnięciem drzwiami...

hmm
Dzizes krajz, to co oni w Nocy robia? Lunatykuja czy z walkmanem na uszach w domu po scianach napierdzielaja jak nietoperze? big_smile

To niech trzasnie i to raz a dobrze ale najpierw jego cos ciezkiego w lepetyne a potrem pedzikiem "kuriera" wystawic za drzwi z wilczym biletem w jedna strone.
Przeca Wy sie przy nich cofacie, tracicie czas i energie, by cos konkretnego zrobic. Nawet saperka ogrodek przekopac.

Co robią- śpią. Dużo w tym prawdy,że przy takim facecie można utracić energię. Mój egzemplarz sen stawia ponad wszystko i wszystkich. Nie było dnia w pracy kiedy się nie spóźnił- a ma na 9ą do pracy, nie było spotkania na które się nie spóźnił bo zazwyczaj wcześniej ucinał sobie drzemkę... Autorko wiem,że to trudne ale odejdź od niego... Ja czekam aż mój się obudzi i zobaczy,że mnie już przy nim nie ma.

Ale... chęć wyjaśnienia jakiej sytuacji??? Tego że zazdrościmy siostrze męża który zarabia na wszystko a siostra może siedzieć w domu i narzekać jak ma źle? Czy wyjaśnienia po co kuzynce kredyt i jakie nowe ciuchy sobie kupiła? A może wyjaśnienia swojego urojenia że jest się zdradzaną? Gdzie na każdy zarzut jest odpowiedz jest możliwa nawet konfrontacja z osobą posądzaną o zdradę. A może wyjaśnienia dlaczego mnie nie lubi matka mojego faceta? Do której jest się uprzedzoną po pierwszym spojrzeniu? Albo lepiej, uprzedzoną bo tak i już, bo to być może przyszła teściowa a teściowe z zasady są złe! To tylko ułamek całości.
Wysłuchaj tego daj odpowiedz,pociesz a za godzinę od nowa... Zrozum argumenty, przedstaw swoje, przedstaw swój punkt widzenia i gdy okaże się że ma się odrobinę racji usłysz argumenty wymyślone na poczekaniu by ci nie było tak lekko słuchać i rozwiązać tą sprawę. Że jednak nie masz racji. Że bagatelizujesz problem. I przytulenie i cisza nie pomaga. Ba! w tym momeńcie pokazujesz że jesteś ignorantem i masz wszystko co przeżywa w dupie! Ale wiesz że ma trudny okres więc nie dajesz się sprowokować do kłótni. Głęboki oddech i od nowa ... Dosłownie od nowa! Ale ty chciałeś ją pocieszyć pokazać lepszy punkt widzenia by się nie dołowała, ale nie!
Zależy ci na niej, przeżywasz to w jakim jest dołku ale widzisz że wszystko idzie do sprzeczki. Nic nie dociera nawet prośba byśmy żyli własnym życiem a nie innych. Widzisz potencjał w tej kobiecie, wszystkie cechy jakie byś chciał by miała twoja przyszła żona i matka twoich dzieci! Ale ona jest w depresji. Ma dołek po stracie pracy. I mimo że tłumaczysz że znajdzie kolejną i by się nie martwiła bo tak zaradnych osób potrzebują i szukają, nie dajesz po sobie poznać że wiesz że nie szuka tej pracy. Wierzysz w kłamstwa że nigdzie jej nie chcą, że była szefowa obsmarowała ją prze całą branżą w mieście. nie podejmujesz tego tematu bo wiesz że jest zbyt delikatna by udowadniać jej kłamstwo po za tym jaki masz argument? Tylko swoje obserwacje. Nie dając się wciągnąć w intrygę plotkarską i nie chcąc jej udowadniać kłamstw i krętacwa przepraszasz i wychodzisz. Nie chcesz jej głębiej ranić ale jesteś bezsilny.
I tu jest błąd! Nie powinno tak być! Powinieneś tak jak ona żyć życiem innych wtedy macie wspólnych wrogów. Nie macie? To nic znajdziecie sobie tak jak ona znalazła sobie przyszłą teściową którą skreśliła w przedbiegach. I ty z tym żyjesz. Ze świadomością że będąc z tą osobą już wybrałeś ją bo kochasz i straciłeś w przysłości matkę bo ona jej nie akceptuje. I nie możesz sobie przemyśleć czy warto! Bo powinieneś siedzieć i słuchać trucizny którą sama się karmi. I nic nie możesz powiedzieć by jej nie zranić. Postawiła Cię w takiej sytuacji że nie możesz załagodzić bo będziesz po przeciwnej stronie niż ona. Musisz stracić własne zdanie by była zadowolona.
Ale nie tracisz bo wierzysz że za którymś razem wytłumaczysz i wreszcie trafi to do niej.
I nie raz, i nie drugi, i nie trzeci tłumaczysz: to nie twoje życie niech robią co chcą zajmij się swoim, mama Cię polubi opowiadałem co robisz jakie masz pasje znajdziecie wspólny temat, znajdziesz pracę tylko pilnuj ogłoszeń przejdz się raz w miesiącu znowu z cv.
I raz, i drugi, i trzeci i gdy brakuje sił wychodzisz... z myślą że przemyśli ale stajesz się tą osobą która ją olała, w której nie znajduje oparcia i zrozumienia.
A ty tylko nie chciałeś zaostrzać tego wszystkiego w niej bo widziałeś jak się tym negatywnie nakręca.
I choć nigdy drzwiami nie trzasnąłem to jest napisane że trzasnąłem. I nie był to foch tylko milczenie przez brak argumentów.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026