Związki dla dobra dziecka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Związki dla dobra dziecka

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1 Ostatnio edytowany przez HrabiniaDePompadur (2013-05-17 02:05:16)

Temat: Związki dla dobra dziecka

Zainspirowana kolejnym postem, w którym przewinął się jakże znany wszystkim frazes: " było źle, ale byliśmy ze sobą dla dziecka ", chciałabym się dowiedzieć, co wy uważacie o takich związkach z rozsądku...? Ktoś w takim ugrzązł ? Jakie są motywy egzystencji takiego związku, i czy są one słuszne ? Uważacie, że gdy coś mocno nie trybi, to lepiej jest się rozstać, bo ważniejszy jest spokój, komfort i bezpieczeństwo niż pełna rodzina, czy odwrotnie, za wszelką cenę trzeba walczyć o to, aby dziecko miało w domu oboje rodziców? Co sądzicie o ślubach ze względu na pociechę w drodze? Zapraszam do dyskusji.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Związki dla dobra dziecka

Teraz mogę widzieć wszystko przesadnie czarno... ale skoro chcesz znać moje zdanie:
Uważam, że to zależy od tego jak "źle" było, co było między rodzicami. Są sytuacje w których para powinna się związać ze względu na dziecko, ale są przypadki, gdzie nie powinno być nawet o tym mowy. Jednak po co utrzymywać relację właściwie sztuczną, bo opartą raczej na rozsądku niż na uczuciu, skoro ta tak łatwo może się rozpaść, a wtedy dziecko może się zacząć obwiniać o rozpad związku swoich rodziców.

3

Odp: Związki dla dobra dziecka

Dziecko podświadomie wyczuwa, kiedy miedzy rodzicami dzieje się coś nie tak, jak powinno.
Dlatego tez, choćby ukrywali to jak najlepiej potrafią, nie ma to większego sensu.

Uważam tez, ze w większości przypadków "dla dobra dziecka" oznacza mniej więcej "bo nam się nie chce kombinować".

Dla przykładu: moja matka została z moim ojcem alkoholikiem i damskim bokserem 5 lat. Do tej pory twierdzi, ze to było dla mojego dobra, ze nie chciała zabierać dziecku ojca. Jak sobie możecie wyobrazić, na dobre mi to raczej nie wyszło, a z biegiem czasu dodatkowo dotarło do mnie, ze nie odeszła, bo nie miała dokąd, co również było totalna bzdura.

Świadomość, ze przeżyło się piekło tylko dlatego, ze jedno z rodziców był zbyt leniwe, by zaczynać od nowa - bezcenna.

Odp: Związki dla dobra dziecka

takijeden93 A jakie to są sytuacje, w których rodzice powinni związać się ze względu na dziecko, a jakie, gdzie nie powinno być w ogóle o tym mowy?

Cynicznahipo Jak bardzo sytuacja rodzinna rzutuje na Twoje dorosłe życie? Czy ten słynny "brak wzorców", faktycznie ma tak ogromny wpływ na dalsze życie?

5 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2013-05-17 14:53:31)

Odp: Związki dla dobra dziecka

Jeśli "dla dobra dziecka" obie strony potrafią stworzyć zdrową rodzinę to ja jestem za. Zdrową, czyli taką, gdzie między rodzicami nie ma może szału namiętności, ale jest szacunek, troska, wzajemne wsparcie, uczciwość, szczera przyjaźń, poczucie bezpieczeństwa itp. Tylko nawet dla mnie brzmi to utopijnie wink  Choć jedną taką rodzinę znałam. Czyli chyba się da.

Ale niestety reszta znanych mi  związków "dla dobra dziecka" to takie w którym najmniej jedno z rodziców nie byłoby co najmniej nieszczęśliwe i sfrustrowane. I takie dziecko dorasta w domu gdzie zamiast mieć wzorzec tego jak być szczęśliwym dorosłym, ma świetny obrazek tego jak na własne życzenie spaprać sobie życie. I gdzie tu dobro dziecka?

Chciałby nad poziomy człek - a tu ciągle niż.
Nie uciągnie pusty łeb ciężkiej dupy wzwyż.

6

Odp: Związki dla dobra dziecka

Hrabinio, rzeczywiście, sytuacja rodzinna bardzo wpłynęła na mój rozwój. Przede wszystkim sprawiła, ze byłam zakompleksiona, zamkniętą w sobie dziewczyna. Przez lata zmagałam się z depresja i nerwica. Mam za sobą probe samobójczą.

Uratowały mnie terapia indywidualna, potem grupowa. Dzięki nim jakoś funkcjonuje, choć miewam trudniejsze momenty.
Jest jednak w tym wszystkim duuuzy pozytywny element - zawsze byłam samowystarczalna i samodzielna. Poradziłabym sobie w najgorszym syfie.

Co do wzorców... To prawda, ze bez nich w życiu ciężko. Myślę, ze sama sobie byłam wzorcem. Nie miałam wyjścia. Poza sobą, uznawałam jeszcze mojego dziadka (ojca matki).

Chciałam jeszcze dodać, ze... tak naprawdę nie jest ważne, jaka mamy przeszłość, jakie korzenie. Każdy może prowadzić udane życie, nawet jeśli dorastał w "niezdrowej" rodzinie.

Kiedyś zagubiona mała dziewczynka - dziś zona i niedługo matka. Jestem po prostu szczęśliwa.

7

Odp: Związki dla dobra dziecka
HrabiniaDePompadur napisał/a:

takijeden93 A jakie to są sytuacje, w których rodzice powinni związać się ze względu na dziecko, a jakie, gdzie nie powinno być w ogóle o tym mowy?

Cynicznahipo Jak bardzo sytuacja rodzinna rzutuje na Twoje dorosłe życie? Czy ten słynny "brak wzorców", faktycznie ma tak ogromny wpływ na dalsze życie?

Jeżeli do rozstania doszło z powodu jakiegoś drobnego incydentu bądź nieporozumienia- a trzeba przyznać, że to się zdarza, to taki związek mógłby mieć sens, choć nadal to nie byłby w pełni zdrowy związek. 
Ale jeżeli pojawiły się jakieś patologie (przemoc, nałogi, etc.) czy oznaki toksycznego związku (najczęściej chodzi o to, że jeden z partnerów-rzadziej oboje- nie jest w ogóle osobą godną zaufania, zdradza, okłamuje, niszczy drugą osobę)... no, to w takiej sytuacji chyba nawet nie ma na co liczyć.

Odp: Związki dla dobra dziecka

Cos wiem na ten temat, ale co by tu duzo mowic... tez mam meza, dwoje dzieci,a nie raz cos sie wypala, przez chwile tkwilam oszukujac sama siebie ze byc moze ma to sens albo cos sie jeszcze naprwi,ale nieee! wiem ze on mnie kocha i sie stara ale ja juz nie mam na to sily ani ochoty, bylismy razem 7 lat, a teraz mysle nad tym jak sie rowiezc i od niego odejsc, dodam ze jestem od niego zalezna finansowo, a rozwod to glownie moja wina, bo to ja przestalam go kochac... fakt ze sie do tego przyczynil,ale trudno... nie chce zeby dzieci ogladaly jak sie klocimy czy na nich odbijaly sie nasze relacje, chlodu...a  po co udawac szczesliwa rodzinke skoro tak nie jest, z autopsji wiem ze na dluzsza mete nie da sie tak zyc...bo bedzie coraz gorzej i gorzej.. nie bd pisala jak jest teraz u mnie bo pislalabym do jutra

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Związki dla dobra dziecka

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018