Witam .. mam 18 lat jestem ze swoim chlopakiem rok i bardzo go kocham.. Tylko między nami pojawił się problem. on nie chce uprawiać seksu ;( niby jestem jego pierwszą z którą to zrobił a on jest moim pierwszym. Na początku chciał wciąż potrafiliśmy nawet 5 razy dziennie. Później zachorował na anginę. Po tym stało się tylko gorzej. Jest nieczuły , nie chce mnie pocałować a co dopiero uprawać seks. Uprawiamy go może raz w tygodniu albo na dwa tygodnie, ale zanim to zrobimy muszę go przez tydzień dzień w dzień męczyć. jego wymówki są typu że jest zmęczony, za stary ( ma 20 lat ) lub ze mu sie chce i spać mu sie chcę. nie wiem czy to jest ze mną coś nie tak? może już go nie pociągam albo może mnie nie kocha? Szczerze mówiąc przez takie jego zachowanie spadłą zupełnie moja samoocena . potrzebuje waszej pomocy. nie wiem co robić ;(
Podobne tematy
Rozmowa przede wszystkim. Jakoś argument, że ma dwadzieścia lat i jest stary do mnie nie trafia. Przyczyn może być wiele, naprawdę. Jednak, generalnie, panowie w tym wieku są bardzo aktywni. Także porozmawiaj z nim. Szczerze i otwarcie. Powiedz mu, że źle Ci z tym, spada Ci samoocena i nie wiesz co się dzieje.
rozmawiałam z nim bardzo często. mówił że mnie bardzo kocha , że go pociągam itd, że to nie jest moja wina. a jak pyttam dlaczego nie chce to słysze te same wymówki .
Mówisz, ze miał anginę... Bral antybiotyk?
Bo może mu się jakaś grzybica przyplątała i po prostu wstydzi się do tego przyznać i iść do lekarza...
Zapytaj go delikatnie.
Mówisz, ze miał anginę... Bral antybiotyk?
Bo może mu się jakaś grzybica przyplątała i po prostu wstydzi się do tego przyznać i iść do lekarza...
Zapytaj go delikatnie.
nic nie ma zauwazylabym albo cos..
6 2013-05-08 21:10:53 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-05-08 21:11:45)
Cynicznahipo napisał/a:Mówisz, ze miał anginę... Bral antybiotyk?
Bo może mu się jakaś grzybica przyplątała i po prostu wstydzi się do tego przyznać i iść do lekarza...
Zapytaj go delikatnie.nic nie ma zauwazylabym albo cos..
No nie wiem, często jedynym objawem jest swędzenie, które po jakimś czasie znika ![]()
Ja bym go zapytała wprost.
Drugi mój pomysł jest taki, ze po prostu się znudził - seks 5 razy dziennie to dużo.
zalamana955 napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Mówisz, ze miał anginę... Bral antybiotyk?
Bo może mu się jakaś grzybica przyplątała i po prostu wstydzi się do tego przyznać i iść do lekarza...
Zapytaj go delikatnie.nic nie ma zauwazylabym albo cos..
No nie wiem, często jedynym objawem jest swędzenie, które po jakimś czasie znika
Ja bym go zapytała wprost.Drugi mój pomysł jest taki, ze po prostu się znudził - seks 5 razy dziennie to dużo.
a jesli mu sie znudził to co teraz mam zrobić? może podpowiedz jak go zachęcić albo coś ?
Nie mam pojęcia, jak Ci doradzić.
Myślę, ze jedynie szczera rozmowa ma sens.
No i pierwszy raz się spotykam z tym, ze 20-latka trzeba do takich rzeczy zachęcać...
9 2013-05-09 10:17:58 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-05-09 10:18:35)
Od razu podejrzewałabym o romans- no, może gdyby był starszy i żonaty lub w długoletnim związku bo 20-latek w żadne romanse na dobrą sprawę nie musi się wplątywać- on po prostu zmienia sobie dziewczynę.
Uprawialiście seks... już. Może uznał sobie, że jednak do tego nie dojrzał? Obawia się konsekwencji? (Twoja ciąża)
albo.... jest coś o czym się wstydzi Tobie powiedzieć, a co ma związek z Tobą, może Twoją.. higieną?
Witam .. mam 18 lat jestem ze swoim chlopakiem rok i bardzo go kocham.. Tylko między nami pojawił się problem. on nie chce uprawiać seksu ;( niby jestem jego pierwszą z którą to zrobił a on jest moim pierwszym. Na początku chciał wciąż potrafiliśmy nawet 5 razy dziennie. Później zachorował na anginę. Po tym stało się tylko gorzej. Jest nie czuły , nie chce mnie pocałować a co dopiero uprawać seks. Uprawiamy go może raz w tygodniu albo na dwa tygodnie, ale zanim to zrobimy muszę go przez tydzień dzień w dzień męczyć. jego wymówki są typu że jest zmęczony, za stary ( ma 20 lat ) lub ze mu sie chce i spać mu sie chcę. nie wiem czy to jest ze mną coś nie tak? może już go nie pociągam albo może mnie nie kocha? Szczerze mówiąc przez takie jego zachowanie spadłą zupełnie moja samoocena . potrzebuje waszej pomocy. nie wiem co robić ;(
Moja droga, u mnie jest podobnie, facet przestał mieć ochotę nagle, z dnia na dzień, nie wiąże nawet tego z jakąś sytuacją - chorobą... Tylko zazdroszczę Ci że Twój ulega chociaż raz na ten tydzień - dwa, mój nie ulega już 5 miesiąc. jest cholernie ciężko, ale nie o tym.
Ciągłe wymówki itd - znam to.. jednak jest sukces, bo ciągłymi rozmowami doszło do tego, że przyznał, że coś nie gra - wcześniej mówił, że to ze mną coś nie tak bo tylko jedno mi w głowie.. (powiedział tak po pierwszej 4ro miesięcznej przerwie.. ) Spróbuj rozmawiać, nalegaj, ale nie nalegaj na seks, nalegaj na to by się otworzył i powiedział w czym problem, przecież seks z łaski nie jest satysfakcjonujący, więc może na razie przystopuj trochę? Nie proś o seks, może nawet zrezygnuj z niego na razie, może jak poczuje się mniej osaczony to coś dotrze do niego? Może czuje za dużą presję? Może daj mu zatęsknić? Sama się tak staram robić, ale widzę, że akurat mojemu to na rękę, że mu nie biadole znów o tym samym... Tylko, że za krótko wytrzymuje w tym postanowieniu i ostatnio poprosił bym przestała mu ciągle to wypominać bo to jest bardziej męczące dla niego i nie może wtedy nic naprawić bo wyjdzie, że wymusiłam a on chce wrócić do normalności.. Ślepo w to wierze... Eh
I jeszcze jedno, może ogląda porno? Może woli działać sam? I wtedy już nie ma ochoty na igraszki.. Mój facet, wiem że ogląda, sam przyznał, że z raz na tydzień, ale do niczego mu nie służą (heh?!) i że w żadnym stopniu nie wpływa to na nas.. od razu go uświadomiłam, że widocznie wpływa, pornola woli raz na tydzień, mnie raz na 4-5-6 miesięcy albo w ogóle...
Rozumiem w 100% jak teraz czujesz się jako kobieta - przeszłam przez ten czas wiele załamań, niedawno nawet miałam dłuższy okres czasu w którym czułam się znów ze sobą dobrze (zakupy, fryzjer, kosmetyczka, czas dla siebie, koleżanek itd) trochę odżyłam, ale długo oszukiwać się nie da, obcy ludzie częściej mówią mi miłe słowa niż mój facet - nie mówiać już nic o bliskości..
Mam nadzieje, że uda wam się niedługo znaleźć nić porozumienia w tym temacie.. trzymam kciuki i spróbuj może na razie, tak jak napisałam na początku, odsunąć się troszkę od niego i w ogóle nie sugerować że potrzebujesz seksu! Może to zadziała, jeśli nie jest z nim tak źle jak z moim facetem...
Aa i jeszcze jedno, zaciekawił mnie fragment, że nawet nie chce Cie pocałować... A przytula chociaż? Mówi coś miłego?
Niektóre dolegliwości psychiczne też dają takie objawy, np depresja. Ale powodów może być wiele, musisz o to zapytać wprost.
Niektóre dolegliwości psychiczne też dają takie objawy, np depresja. Ale powodów może być wiele, musisz o to zapytać wprost.
mówi że wszystko jest w porządku tylko już taki wiek i znów się zaczyna że on już jest za stary
Ja bym to kładła na karb jego niezadowolenia z seksu lub zrażenia się czymś.
A ja bym chyba postawiła sprawę jasno - albo mówi o co mu tak naprawdę chodzi i myślimy, co z tym dalej, albo po prostu czas zmienić faceta, skoro ten nie wykazuje żadnego zainteresowania seksem i nie wykazuje chęci rozwiązania tego problemu.
Dziewczyny, co jest z tymi dzisiejszymi facetami... może przez tą chemię w jedzeniu im tak potencja spada.
20 lat... mój 28 i zaczął robić to samo.
Normalnie zaczekam aż mój syn będzie w szkolnym wieku, żeby móc się wyprowadzić i chyba zacznę zmieniać facetów jak rękawiczki. Bo nie zaryzykowałabym tak drugi raz jak z moim mężem. Na początku seks po kilka razy na dzień a teraz.. jak nie wyżebram to mogę zapomnieć.
Też przez to strasznie straciłam na samoocenie. Ale wiesz co, Ty nie jesteś w żaden sposób zobowiązana by z nim być. Jeśli nie będzie Ci w stanie powiedzieć o co chodzi to go zostaw. Nie warto. Nie daj sobie wmówić, że to z Tobą coś nie tak! Wszystko jest OK! Mam znajomą, która ostatnio wpadła do sypialni rodziców żeby ich uciszać, tak szarżowali... i to jest życie, to jest zajebisty związek! Gdzie tacy mężczyźni, boże... ![]()
nie wiem z kim coś jest nie tak . Nie mogę powiedzieć że To przez oglądanie pornoli bo nie ogląda , przez zdradę też nie bo nie ma kiedy itd , też nie mogę powiedzieć że przez chemię bo jej zbytnio nie je bo twierdzi że gownami się żywić nie będzie . Co do higieny dbam , o ciążę się nie boi bo Szczerze mówiac chciałby mieć dziecko tylko że ja jeszcze jestem za młoda . Więc ja nie wiem . Ostatnio wogóle nic nie Jem żeby Schudnac bo może jestem za grubą chociaż pełno moich koleżanek mówi mi że zazdroszczą mi figury itd . Komplementy słyszę od niego tylko Jak coś chce już częściej słyszę od koleżanek i jego kolegów . Wciąż mnie dotyka a Jak mu powiem że w końcu mógłby przestać dotykać tylko zacząć działać To od razu przestaje . Przez To wszystko Jak wyjde spod prysznica To nie potrafię spojrzeć na swoje nagie ciało Czuje obrzydzenie . Ostatnio nawet nie Lubie Jak on mnie w niektórych miejscach , a gdy już uprawiamy nie rozbieram się do końca bo mi głupio . Kiedyś tak nie było
nie wiem co robić ![]()
Ja bym się rozstała jakby facet nie chciał się ze mną kochać. Na mojego narzekać na szczęście nie mogę, bo mu się chce non stop. Po roku związku nadal mamy tak samo jak na początku związku 1-2 razy dziennie to jest niezbędne minimum. Jak on wyjeżdża czasami na tydzień lub dłużej, to nie mogę się opanować z tęsknoty. Ja się nie spotkałam nigdy z takim, co by nie miał potrzeb seksualnych, a tu na forum pełno wątków. Chyba naprawdę się coś dzieje z tymi facetami.
Ja bym się rozstała jakby facet nie chciał się ze mną kochać. Na mojego narzekać na szczęście nie mogę, bo mu się chce non stop. Po roku związku nadal mamy tak samo jak na początku związku 1-2 razy dziennie to jest niezbędne minimum. Jak on wyjeżdża czasami na tydzień lub dłużej, to nie mogę się opanować z tęsknoty. Ja się nie spotkałam nigdy z takim, co by nie miał potrzeb seksualnych, a tu na forum pełno wątków. Chyba naprawdę się coś dzieje z tymi facetami.
Zazdroszczę Ci i pewnie nie tylko ja . Mój czasami Jak chce To szybko Idzie spać
Ja myślę, że powinnaś chyba poszukać sobie kogoś innego, bo się zwyczajnie męczysz. Pomyśl, masz dopiero 18 lat i masę czasu żeby poznać kogoś, kto pod względem seksu i każdym innym będzie do Ciebie pasował. Zamierzasz błagać go o seks do końca życia? Przecież przez to w ogóle nie jesteście szczęśliwi - ani on, ani ty.
Nie mam pojęcia, jak Ci doradzić.
Myślę, ze jedynie szczera rozmowa ma sens.No i pierwszy raz się spotykam z tym, ze 20-latka trzeba do takich rzeczy zachęcać...
hehe to mało widziałaś ![]()
ja miałam takiego pierwszego chłopaka, 20 lat i trzebabyło ostro namawiac na seks, okazało się że po prostu woli porno bo "nie trzeba się męczyć" tzn starać o partnerkę
Trudno mi uwierzyć w to, co czytam. Wręcz dopatruję się choroby, bo to mało prawdopodobne by zdrowy, 20-letni chłopak nie miał ochoty na seks. Mojemu rocznikowi się to nie zdarzało ![]()
Trudno mi uwierzyć w to, co czytam. Wręcz dopatruję się choroby, bo to mało prawdopodobne by zdrowy, 20-letni chłopak nie miał ochoty na seks. Mojemu rocznikowi się to nie zdarzało
Ale powiem Ci, że ja też się nie spotkałam z czymś takim. Wszyscy moi faceci mieli ochotę na seks. Obecny mógłby cały czas, wręcz się opędzać trzeba, zdarzały nam się sytuacje, że po takim maratonie seksualnym nie mieliśmy zwyczajnie siły podnieść się z łóżka, a zakwasy i ból kręgosłupa mi towarzyszył przez najbliższe dwa dni
A ja myślałam, że nigdy nie znajdę kogoś, kto będzie miał większe libido niż ja. Raz mi się przytrafił facet, który miał problem ze wzwodem ponieważ miał kompleks małego członka (jak najbardziej zresztą uzasadniony, bo naprawdę miał maleńkiego), ale sama ochota na seks była, tylko później się chłopak spinał.
nie chwalCie się tak bo robicie mam tylko przykrość
wpadam w kompleksy a Moja samoocena Coraz bardziej spadao
Nie masz wpadać w kompleksy, ale przemyśleć sobie całą kwestię. Użyj zarówno wyobraźni, jak i intuicji.
Moim zdaniem, jeśli on na coś nie choruje, a i Twoja higiena nie pozostawia cienia wątpliwości, to nie ma zdrowego usprawiedliwienia dla jego niechęci do seksu.
Ja się nie chwalę żeby Ci było przykro, tylko mówię jak u mnie wygląda sytuacja i że nie spotkałam się w życiu z facetem, który nie chce seksu. Po prostu on ma jakiś problem, albo coś kombinuje, bo w tym wieku to w zasadzie powinien myśleć tylko o jednym. Ja miałam zawsze wrażenie, że dla większości facetów życie się wręcz kręci wokół seksu. Jak rozmowa nic nie pomoże, to ja doradzam rozstanie, bo się właśnie męczysz i Ci przykro.
Witch to współczuję że poznawałaś tylko facetów którym jedynie seks w głowie, ja np. bym takiego nie chciała. Facet to nie maszyna, ma też wewnętrzne problemy, rozterki i tak jak kobieta może nie miec ochoty w każdym wieku i jest to normalne, pod warunkiem że nie trwa nie wiadomo jak długo. Dla mnie facet który ciągle chce seksu jest po prostu pusty. Nie zmienia to faktu ze w przypadku autorki sytuacja trwa już za długo i trzeba znaleźć jej przyczynę i tu masz rację.
napewno go nie zostawie seks w zwiazku nie jest najwazniejszy. ja tylko proszę o pomoc jak go ewentualnie zachecić lub co robić bo jestem bezradna ;((((
A on na pewno miał TYLKO anginę? Moja wyobraźnia podsuwa mi scenariusz z HIV w roli głównej.
Witch to współczuję że poznawałaś tylko facetów którym jedynie seks w głowie, ja np. bym takiego nie chciała. Facet to nie maszyna, ma też wewnętrzne problemy, rozterki i tak jak kobieta może nie miec ochoty w każdym wieku i jest to normalne, pod warunkiem że nie trwa nie wiadomo jak długo. Dla mnie facet który ciągle chce seksu jest po prostu pusty. Nie zmienia to faktu ze w przypadku autorki sytuacja trwa już za długo i trzeba znaleźć jej przyczynę i tu masz rację.
Nie współczuj mi, bo nie masz czego. To, że ktoś lubi uprawiać seks nie oznacza, że jest pusty i myśli tylko o jednym, oznacza po prostu, że ma duże libido. W ogóle jak możesz oceniać czyiś stan umysłu i inteligencję po tym ile uprawia seksu. Ile to jest Twoim zdaniem norma żeby nie być pustakiem - raz na tydzień, dwa razy, rzadziej? Łatwo Ci mówić o kimś, że jest pusty. Jednym jest seks potrzebny rzadziej innym częściej - ja bym nie chciała faceta, któremu się nie chce, bo dla mnie 2-3 razy na tydzień to za mało, ja mam ochotę niemal codziennie. Nikt nie mówi, że facet to maszyna i nie może mieć problemów albo rozterek, albo mieć rzadziej ochotę, ale to by należało partnerce wprost powiedzieć, szczerze porozmawiać. Jak dla mnie to facet coś kręci. Angina nie urywa jąder, osłabia organizm, fakt, ale to nie tłumaczy zachowania tego chłopaka. Miałam zapalenie płuc, kaszlałam całą noc, plułam krwią, miałam gorączkę, ale libido mi od tego nie spadło. Mnie to wygląda trochę jakby chłopak się znudził zwyczajnie, a angina była wymówką, bo przecież na początku podobno było ok. Jakby miał poważne problemy, to przecież chyba by jej powiedział, a tak nie wiadomo o co mu chodzi. Ja uważam, że się razem męczą przez to niedopasowanie i jeżeli nic się nie zmieni, to samo to, że ona go kocha związku nie pociągnie i się będą musieli rozstać.
Pomiędzy mną, a moim partnerem (skończy w tym roku 30 lat), też nie styka w tym temacie. Ja bym mogła rozpoczynać każdy dzień szybkim numerkiem na blacie w kuchni, i kończyć długim, namiętnym seksem w łóżku. W weekend mogłabym po kilka razy dziennie - nawet nie koniecznie w domowym zaciszu. W rzeczywistości jest tak, że w tygodniu nie mam na co liczyć. Czasem w niedzielę rano "rozwinie skrzydła", ale kiedy ja jestem tak naładowana po całym tygodniu, to on już kończy, gdy ja się dopiero rozkręcam.
Na dużo rzeczy nie może się złamać, jak chociażby miłość francuska. W jego stronę - bardzo chętnie. W moją - nie za bardzo. I to nie jest kwestia higieny, czy smaku, ale jak sam przyznał, on się w takich sytuacjach głupio czuje. Tak się zastanawiam, czy któraś z jego byłych, przypadkiem go udami nie ogłuszyła...
HrabiniaDePompadur a długo ze sobą jesteście?
Półtora roku ![]()
Może dla niego to za często
Rozumiem, jakbyś chciała raz na tydzień, a on nie- ale może chłopak po prostu nie ma takiego zapotrzebowania .
Pomiędzy mną, a moim partnerem (skończy w tym roku 30 lat), też nie styka w tym temacie. Ja bym mogła rozpoczynać każdy dzień szybkim numerkiem na blacie w kuchni, i kończyć długim, namiętnym seksem w łóżku. W weekend mogłabym po kilka razy dziennie - nawet nie koniecznie w domowym zaciszu. W rzeczywistości jest tak, że w tygodniu nie mam na co liczyć. Czasem w niedzielę rano "rozwinie skrzydła", ale kiedy ja jestem tak naładowana po całym tygodniu, to on już kończy, gdy ja się dopiero rozkręcam.
Na dużo rzeczy nie może się złamać, jak chociażby miłość francuska. W jego stronę - bardzo chętnie. W moją - nie za bardzo. I to nie jest kwestia higieny, czy smaku, ale jak sam przyznał, on się w takich sytuacjach głupio czuje. Tak się zastanawiam, czy któraś z jego byłych, przypadkiem go udami nie ogłuszyła...
A z seksem oralnym, to trochę lipa, że od Ciebie oczywiście, ale jak on miałby to robić Tobie, to już nie za bardzo, bo się "głupio czuje". Rozumiem, że może mieć rzadziej ochotę, ale samo tłumaczenie się z orala trochę egoistyczne. Jak się można głupio czuć dając przyjemność osobie, którą się kocha?
A powiedzcie mi dziewczyny jako to jest z tym numerkiem w kuchni na blacie... Przecież taki seks trwa parę minut, więc w tym czasie kobiecie chyba trudno orgazm osiągnąć? Dopalacie się po łechtaczce, czy jak? Szczerze mówiąc po takim numerku mam czasem wyrzuty sumienia, że przeleciałem żonę, a ona choć zadowlona, to orgazmu nie miała.
36 2013-05-16 13:05:23 Ostatnio edytowany przez HrabiniaDePompadur (2013-05-16 13:13:09)
carwoman.:To, że mam tak wysokie zapotrzebowanie, wcale nie oznacza, że mogę je sobie zaspokajać kiedy mam na to ochotę.
Każdy z nas ma w końcu jakieś obowiązki, pracę, szkołę, a to wszystko pochłania czas. Był okres, że dosłownie mijaliśmy się w drzwiach - ja rano do pracy, on z pracy, wieczorem ja z pracy, on do pracy, więc kiedy mieliśmy używać uroków życia seksualnego?
Nie jestem zaślepioną erotomanką, która czai się jak tygrys zza kanapy na członka swojego faceta, która bezustannie molestuje go o seks, ale... gdy mamy czas i sposobność, fajnie by było coś podziałać.
kenobi.: Uwielbiam takie akcje.
Ogólnie ze szczytowaniem mam problemy, więc bardziej od orgazmu liczy się samo pożądanie, obłęd w oczach. ![]()
Hrabina...- szkoda że moja żona tego nie czyta. Takie potrzeby jak Twoje zdarzja się u kobiet niezmiernie żadko. Zdecydowana wiekszośc tych które znam czy z którymi byłem nie miało takiego temperamentu niestety...
Zmień faceta jeśli ten nie potrafi czy tez nie chce dać Ci tego czego oczekujesz.
Jest bardzo dużo facetów którzy "wysłaliby kobiecie drogę kwiatami" gdyby tylko była faktycznie otwarta sexualnie i lubiła sex z nimi.
Przemo, seks jest jedną z najważniejszych płaszczyzn w związku. Jeśli coś między partnerami w tej kwestii "nie chodzi", to związek gnije, aczkolwiek daleka jestem od rozstania. Od niedawna zaczęłam rozmawiać z nim na ten temat, mówić otwarcie czego oczekuję, bo wcześniej obawiałam się, że powiem coś, co źgnie jego męskie ego, i wtedy zupełnie zamknie się na kontakt ze mną. Zawsze mu powtarzam, że przynajmniej staram się go zrozumieć, i szanuję jego potrzeby, więc niech on zacznie tak samo zachowywać się w stosunku do mnie... Jestem pełna nadziei, że przy mojej delikatnej pomocy i instruktażu, nasza sfera łóżkowa i blatowa, jeszcze będzie kwitnąć magnoliami. ![]()
Kenobi - jak dla mnie, to numerek w kuchni na blacie dostarcza mi tak mocnych wrażeń, że zdarza mi się przy tym dojść, mimo, że jest dość krótki. A nawet jak nie dojdę, to dla mnie jest tak intensywne i podniecające przeżycie, że nie jest mi z tego powodu źle. Tylko to najlepiej jakby to było tak niezaplanowane i z zaskoczenia - lubię jak mnie mój facet przyłapie tak jak coś robię w kuchni i niewiele mam do protestowania (nie żebym chciała protestować). Generalnie preferuję długi seks, bo wtedy mogę dojść więcej niż raz, ale numerek w kuchni od czasu do czasu jest moim zdaniem świetny.
Przemo77 - a ja mam wrażenie, że wbrew obiegowej opinii mało jest facetów, którzy ciągle mają na to ochotę i nie mówię tu o sytuacjach tak trudnych jak ma autorka wątku, tylko zwykłej ochocie na codzienny seks. Ja mam ochotę bardzo często i mój obecny partner jako jedyny z poznanych bliżej facetów ma libido większe niż moje.
Tak jak napisała Hrabinia - bez dopasowania w sferze seksu związek gnije. I nie pomoże żadne "ale ja go kocham" ani "seks nie jest najważniejszy". Seks jest tak samo ważny jak inne aspekty związku i bez zgrania w kwestii seksu sama miłość związku nie pociągnie. Bez wyjaśnienia o co chłopakowi autorki w zasadzie chodzi nie będzie im razem dobrze.
Załamana: Moja rada: kończ związek, póki jest to dopiero początek, potem będzie coraz trudniej. Z czasem z seksem będzie już tylko gorzej, a Ty będziesz coraz bardziej sfrustrowana.
Mówicie, ze facet który ciągle chce seksu jest pusty? Ja czasem chciałabym zamienić moje "głębokie" małżeństwo na takie "puste" ![]()
witam , je tez mam taki sam problem co i większość z was. Mam 24 lata mój partner jest o rok starszy i tez niechce uprawiac ze mna seksu wszystko było okey a od tygodnia nagle diamentalnie się zmienilo jeżeli chodzi o imntymne sprawy. owszem przytula mnie daje calusa itp. ale jeżeli dochodzi do zbliżenia to unika tego , zawsze ja pierwsza zaczynam i tym razem tez probowalam ale niestety zaczal się odsowac odemnie gdy chciałam żeby do czegos doszło chciałam nawet zabrać go na wspolna kapiel ale niestety telewizja i gry komputerowe były ważniejsze jesteśmy ze sobą już 6 lat nie wiem co się dzieje
Blondyneczka moze go juz nie pociagasz ? Nie wiem, zmienilas sie ? Przytylas ? A moze on zwyczajnie jest przemeczony.
43 2013-07-12 14:34:53 Ostatnio edytowany przez vacoss (2013-07-12 14:41:14)
Wiecie co, naprawdę jestem w szoku ile dziewczyn ma taki problem ze swoim partnerem co ja. Chyba rzeczywiście to, że faceci są napaleni i ogólnie bardziej chętni na seks jest pustym gadaniem, które najwidoczniej nijak ma się do rzeczywistości. Ale wy jesteście o tyle w lepszej sytuacji, że wy kochałyście się ze swoimi chłopakami już i nagle im się odechciało, czyli miałyście trochę przyjemności
a ja nie potrafię namówić swojego, nic do niego dociera i jest na nie, jeśli chodzi o pierwszy raz, a jesteśmy oboje w podobnym wieku jak autorka wątku, oboje 19 lat...
I co od autorki wątku właśnie to wiedz, że z każdym dniem, każdym tygodniem mimo, że go kochasz będziesz coraz bardziej sfrustrowana, będziesz się czuła coraz gorzej z tym, że on nie chce się kochać, już teraz myślisz, że go nie pociągasz i to będzie się pogłębiać, przestaniesz kompletnie lubić swoje ciało, przestaniesz lubić siebie i zaczniesz u siebie doszukiwać się problemu, że to Ty chcesz za bardzo seksu etc. Wiem co mówię, czułam się identycznie. Również zaczęłam dbać o siebie, żeby zwrócić na siebie uwagę jego, odmawiałam pieszczot, bo chciałam go nakręcić. I do czego doszło? Ostatnio rozmyślam o swoim koledze i nawet złapałam się na tym, że fantazjuje o nim, bo usłyszałam, że ze swoją eks często się kochał i lubi to robić. Od zawsze mi się podobał, wiem, że ja jemu się podobam, więc widzicie do czego to może doprowadzić, taka chora sytuacja w związku. Zostaniesz pozbawiona kobiecości i pewności siebie lub zdradzisz...
Witajcie,
Przyczyny zmiany zachowań mogą być naprawdę różne.
W przypadku mojego małżeństwa (jesteśmy ze sobą już 8 lat, licząc staż przed ślubem) z seksem bywa różnie. Przede wszystkim z jego częstotliwością i jakością. Jeśli chodzi o mojego faceta to stan jego umysłu wpływa baaardzo na częstotliwość, jakość czy też czułość jaką mi okazuje. Stres, praca, natłok zajęć - to wszystko "odbija" się w łóżku. Ze mną jest podobnie.
Od czasu kiedy zaczęłam stosować antykoncepcję hormonalną moje libido spadło więc mała częstotliwość (naprawdę mała - raz na dwa, cztery tygodnie), nie była niczym nadzwyczajnym. Jedyne co było moim problemem to coraz mniejsza satysfakcja i brak przyjemności. Od momentu gdy podjęliśmy decyzję, że za jakiś czas będziemy starać się o dziecko - odżyłam. Moje libido wzrosło do poziomu z początków naszej znajomości i przez to stałam się śmielsza w naszych relacjach i zaczęłam czerpać coraz więcej przyjemności z seksu.
Mój partner początkowo był jednocześnie zaskoczony i zadowolony, lecz chyba zwiększona częstotliwość była dla niego problemem, a raczej duża różnica pomiędzy tym co było wcześniej a miało być teraz. Ubolewam nad tym ale częstotliwość powróciła do poprzedniego poziomu (może nie do końca) dwa razy pod rząd na dwa tygodnie lub miesiąc. Przy obecnym poziomie mojego libido jest to strasznie uciążliwe, a wręcz czasami nieznośne. Naciskanie czy nakłanianie nic nie daje. Facet jest zmęczony pracą, zestresowany więc ostatnią rzeczą jaka jest mu w głowie to gimnastyka łóżkowa. Ale jak już jest wypoczęty to nie ma zmiłuj ![]()
Wszystko jestem w stanie sobie wytłumaczyć, lecz jedyne co wzbudza moje głębokie wątpliwości to brak czułości, przytulania i całusów. Owszem poobłapywać żonę po tyłku to tak, ale żeby przytulić z uczuciem to już problem. Zastanawiam się tylko jak bardzo problem jest poważny, czy jest to tylko chwilowa anomalia (zdarzały się wcześniej).
Takie działania zawsze mają na mnie wpływ - przede wszystkim na samoocenę.
Aby wyjść z impasu próbowałam już wielu potencjalnych rozwiązań:
- wyjście do kina ("nie, bo nie mamy czasu", "nie, bo nic fajnego nie ma" itp.)
- przytulanie "na siłę" i "napaści" oczywiście w wersji bez przemocy :] ("jestem zmęczony", "muszę zrobić to, to i to", "daj mi spokój")
- wymyślne posiłki (żeby docenił to muszę się zapytać czy mu smakuje i wytknąć że nawet nie pochwali)
- urozmaicenia w łóżku - nowe pozycje itd. (to mogło go też zrazić, aczkolwiek nie skarżył się, a wręcz był miło zaskoczony) - nie sprawiło to jednak aby częściej dążył do zbliżeń
- rozmowy ("nie męcz mnie tym...")
Tak naprawdę zaczynam się martwić, a moja wybujała wyobraźnia podsuwa mi różne wyjaśnienia. W życiu nie ma rzeczy niemożliwych.
Jak można funkcjonować w związku, w którym ponoć wszystko jest oki i tłumaczyć, że nie ma się ochoty na seks??? A co to jest??? OBOWIĄZEK!!!!!!!!!!!!!!?????????????? Po to natura nas tak zaprogramowała, by finał kończył się największą dla ciała przyjemnością i rozkoszą, byśmy chcieli tą czynność powtarzać dla przedłużenia naszego gatunku. W sytuacji jaką opisuje założycielka tematu od razu widać, że cosik nie teges i wymówka gościa jest wręcz śmieszna.
Także przechodziłem/dzę takie rozterki z moją żoną, dla której seks jest dodatkiem do związku, a różnica temperamentów diametralnie wyróżnia nasze podejście do tego zagadnienia. Nie mówią już o samej ilości zbliżeń, bo każdy z nas ma inne wyobrażenie, kondycje fizyczną i psychiczną - to wszystko ma wpływ na intensywność naszego życia seksualnego. Wciąż jednak nie rozumiem, jak można świadomie rezygnować z tak wielkiej przyjemności jaką jest seks z osobą na której nam zależy. Czy to w przypadku odnoszenia własnej przyjemności, czy też dawania jej partnerowi......
Już kilkakrotnie słyszałem od żony, że jestem typowym facetem - myślę tylko o jednym..... :-( Odpowiadam wtedy, że ma rację, wciąż zastanawiam się nad tym, jak zafundować jej chwilę przyjemności związanej z pobytem w ramionach "ukochanego" mężczyzny.... bo chyba raczej,nie zamierzała tego sprowadzić do poziomu "aktu" realizowanego przez psy na trawniku, bo tym samym sama stałaby się przedstawicielką innego gatunku prowadząc życie seksualne z takowym osobnikiem....
Może to i troszku zagmatwane, ale dla mnie bardzo proste. Dwoje ludzi powinno dążyć do bliskości, dotyku, pieszczot, orgazmów, bo cóż może być cudowniejszego niż dwa ciała splecione w miłosnym uniesieniu.... dajemy partnerowi to co dla nas jest najbardziej przyjemne. Oczywiście, że życie to nie tylko sam seks i jest jeszcze wiele innych jego aspektów, lecz jak na tej płaszczyźnie nie ma harmonii, to wcześniej czy później wszystko się wysypie.
46 2013-07-22 19:53:41 Ostatnio edytowany przez gma (2013-07-22 19:56:38)
Maniek zawiało romantyzmem i miłością ![]()
Fakt seks nie jest tylko fizjologiczną potrzebą prokreacji ale przede wszystkim okazywaniem wzajemnych uczuć takich jak pożądanie czy miłość właśnie. Lecz niestety bądź 'stety' ludzkie relacje nie są czarno-białe ani zero-jedynkowe. Każdy związek jest inny, każdy człowiek jest inny. Są pewne wspólne cechy dlatego teź porównujemy się do siebie nawzajem.
Wydaje mi się i przyznam Ci rację, że aby w związku wszystko grało, w każdym aspekcie musi być nić porozumienia czy konsensusu czy całkowite dopasowanie.
W którymś z wątków poruszano już temat stereotypów dotyczących mężczyzn i kobiet w związkach.
U mnie braki w okazywaniu czułości okazały się raczej anomalią gdyż czasy posuchy minęły. I raczej zwalę to na stres.
Gma - szkoda, że moja małża musi dostać "pałą po głowie" by zrozumieć, że w życiu - a raczej w związku, miłość i romantyzm to coś, o co należy się starać i nad czym usilnie pracować. Samo się nie zrobi, a nie zawsze siły wystarczają dla jednej osoby. Ktoś kiedyś powiedział - że w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało.... Ciężki mam charakterek, lecz gdy już człowiek osiągnie pewien wiek, zaczyna zupełnie inaczej patrzeć na życie i doceniać to co ma lub to czego nie ma, a chciałby mieć.
Zawsze przeraża mnie jedna myśl - jak na stare lata usiądę w bujanym fotelu i ktoś mnie zapyta jak przeżyłem swoje najlepsze lata, to się załamie odpowiadając, że przewegetowałem je z żoną prowadząc wspólne gospodarstwo domowe i nie zaznając co to miłość, pożądanie i seks, po którym człowiek pada nie mając na nic siły.... to by była totalna porażka. Właśnie ta myśl daje mi kopa do działania, nawet wszczynania w domu działań wojennych w celu osiągnięcia tego co jest dostępne na wyciągnięcie ręki, a o czym zapominamy przygaszeni prozą życia. Właśnie też dlatego, dziwią mnie niejednokrotnie posunięcia niektórych ludzi np. jak w tym temacie, choć zdaję sobie sprawę, że nie wszystko jest w życiu proste i nie każdy potrafi i chce walczyć o swoje szczęście. Niektórzy mają po prostu na to jeszcze czas, są młodzi i mogą sobie pozwolić na smakowanie życia szukając ulubionej dla siebie potrawy, a nie kosztowanie go w całej okazałości skoro jest zbyt np. pikantne lub gorzkie.
Cyt. "U mnie braki w okazywaniu czułości okazały się raczej anomalią gdyż czasy posuchy minęły. I raczej zwalę to na stres." ....... Pozazdrościć!!!! U mnie niestety anomalią jest to co powinno być normą. Żona jest pracoholiczką a ja muszę korzystać z ochłapów pańskiego stołu
lecz powoli w wyniku działań wojennych zmienia się równowaga na tej płaszczyźnie. Kosztuje mnie to wiele wysiłku, zdrowia i nerwów, lecz warto. Po ostatnim zgrzycie widzę światełko w tunelu by anomalia była anomalią, wciąż tylko nie mogę zrozumieć dlaczego w tak ważnej dla obu stron sprawie, trzeba stoczyć takie wojny....
48 2013-07-23 19:59:31 Ostatnio edytowany przez gma (2013-07-23 20:12:37)
Nie jestem w stanie zrozumieć tego co czujesz, bo nigdy nie byłam w stanie permanentnego nespełnienia. Mój mąż być może mógłby coś a ten temat powiedzieć - nad czym ubolewam. Ja wiecznie zastanawiałam się co ze mną jest nie tak i nie trzeba być geniuszem żeby odgadąć - hormonalna antykoncepcja. Teraz mimo tych powiedzmy anomali staram się czerpać przyjemność garściami. Najgorszy był moment braku czułości bo tego nie jestem w stanie znieść. Trzeba walczyć o związek a raczej o relacje i uczucia dzielone z partnerem. W taki czy inny sposób. Rozmową czy kłótnią...
Z pracoholizmem jest ciężko wygrać. W moim związku pomogły rozmowy i kłótnie. Pewnego dnia uzmysłowiliśmy sobie że nie warto sie zarzynać i to nie wiadomo w jakim celu. Rodzina i my jesteśmy najważniejsi. Owszem przejawy nadal są, typu praca w domu, maile, telefony, zostawanie po godzinach. Ale stopień jest znikomy.
Podziwiam Cie że walczysz o siebie w związku, o nią i o Was. Ale doputy dopóki Twoja partnerka nie zrozumie co traci czy też zaprzepaszcza lub w jakom stopniu unieszczęśliwia Ciebie, siebie, Was może o być walka z wiatrakami. Nie można tutaj generalizować że całe zło leży po jej stronie, ale znając tylko jedną relację tak niestety to wygląda.
Miłość uskrzydla, trzeba chronić się od upadku na ziemię.
Życzę abyś czuł się szczęśliwy we wszytkich aspektach związku.
Wojny w tak wżnych sprawach trzeba toczyć z pozaicznego powodu - jesteśmy ludźmi. Zmieniamy się, dokonujemy wyborów. Życie.
Wracając do wątku polecam przede wszystkim podejmowanie prób mających na celu poprawę relacji łóżkowych. 'grzech' zaniechania jest największą krzywdą jaką można wyrządzić. Złotego środka nie ma. Pozostaje metoda prób i błędów.
49 2013-07-23 21:35:58 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-07-23 21:38:02)
Mialam problemy z mezem na poczatku kiedy tutaj sie zalogowalam.
Przyszla do mnie znajoma, ktora wie o tym i prosi mnie teraz o rade w 'podobnej sytuacji' , tak naprawde sama nie wiem. Moglabym nieobiektywnie sie wypowiedziec w tej sprawie, ale nie chce jej mieszac. Powiedzialam , ze napisze na dobrym forum na ktorym sie udzielam. Ona sama nie moze- bariera jezyka (tylko angielski i francuski)
Ona ma 28 lat, pracuje w teatrze i przy filmach (makijaz) , jest bardzo ladna. Brunetka dlugie wlosy, oliwkowa cera, sliczna mila twarz , ladna figura, dlugie nogi. No naprawde ladna, umiem ocenic urode kobiety. Styl kobiecy, ale nie wyzywajacy.
Jej facet ma lat 45, jest wysportowany, ma pieniadze , intelekt i jest i pelen zycia. Nie jest rozwodnikiem, nie ma dzieci.
Problem jest taki, oni sa razem od 2 lat, mieszkaja razem od ponad 8 miesiecy.
Nie uprawiaja seksu.
Na poczatku nie mieli sposobnosci, wedle niego. Mowil, ze nie chce robic tego byle jak, na szybko. Spali razem czesto, ale do niczego nie dochodzilo, poza dwiema nocami, gdzie sie troche poobmacywali, ale to bylo na poczatku znajomosci.
Przestal ja calowac z uzyciem jezyka, pozniej nawet cmokac w usta.
Mowil, ze wszystko sie zmieni jak zamieszkaja razem, ze ma duzo stresu (rzeczywiscie mial ) i ze sie ogarnie
Odkryla na jego kumputerze kolekcje porno i zdjec nagich kobiet z neta. Widzialam te zdjecia, nudne szczerze i kobiety albo brzydsze od niej albo w miare na podobnym poziomie.
Mieszkaja razem od 8 mies, i seksu nie ma. Kiedy ona ubierze sie w seksowna bielizne i proboje go uwiesc on jest rozdrazniony, unika jej kiedy ona chodzi po domu rozebrana. Jesli ona powie wprost , ze on to robi,, on wybucha zloscia , ostatnio uslyszala epitet 'suka z paranoja'. Zadna bielizna , ktora ona kupuje mu sie nie podoba, a to kolor nie ten a to kroj beznadziejny. On nie chce rozmawiac o seksie. Mowi, ze jest w stresie. Jedyne co w tej chwili robi to dryguje remontem domu na pol z nia. Nic wiecej, je dobrze, spi dlugo. Ona lezy w sypialni, on oglada film za filmem (normalne filmy) w salonie, jesli ona przyjdzie i usiadzie mu na kolanach czy cokolwiek, on ja zrzuca, mowi, zeby mu nie przeszkadzala.
Ona jest na skraju zalamania, pachnie pieknie, wyglada cudnie. Lezy kolo niego co noc w lozku naga a on nic.
Nie jest impotentem fizycznie.
Powiedziala mi o tym, bo kilka dni temu zaczela sie noca naprawde do niego dobierac powaznie, a on nie reagowal. lezal bez ruchu, gdzie polozyla jego reke tam lezala. Nic totalnie nawet na nia nie patrzyl.
Skonczylo sie oczywiscie placzem.
Co o tym myslicie? widzieliscie cos takiego? bo mnie ta sytuacja przerasta.
Zapomnialam dodac, ze poza tym, ze ona placze albo krzyczy czasem na temat tego seksu to on uwaza ich za udany zwiazek. Gdyby tylko ona cicho siedziala i nie marudzila.
Czasem mowi, ze gdyby ona dala mu wiecej miejsca w lozku, bo go tak ramie ciagle boli to by moze mial wiecej ochoty, albo gdyby byla bardziej zadowolona i nigdy nie marudzila.
A kim on jest w sensie kraju pochodzenia? Bo tutaj mogą też dochodzić odmienności kulturowe w porównaniu do nas.
51 2013-07-23 22:02:06 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-07-23 22:03:58)
Ona jest z Francji, on jest mieszany, wychowany i urodzony w Anglii, matka angielka, ojciec zdaje sie z Jamajki. Oboje sa ateistami, nie interesuja sie przesadnie polityka. Obchodza gwiazdke chociaz w Boga nie wierza i takie tam. On nie zna zadnych tradycji z rodzinnego kraju z ojcem i z matka nie ma jakiegos kontaktu specjalnego. Znam tego faceta, normalny facet, zabawny, mily, intelekt ma calkiem calkiem. Dobrze wyglada, niczym sie nie rozni od mojego meza np, albo mojego ojca , przynajmniej na pierwsze wrazenie.
Może właśnie tu leży problem? Brak wzorców, brak doświadczeń w stałych/stabilnych emocjonalnie związkach i najwyraźniej lata pornografii?
53 2013-07-23 22:14:45 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-07-23 22:18:34)
No tak, ok. Ludzmi z brakiem wzrocow znam mase, wlasciwie kazdy facet z , ktorym sie spotykalam. Ale zeby ogladal porno, a z nia nie chcial seksu nawet jeden raz? przez dwa lata, kiedy mu za przeproszeniem staje? Ja rozumiem, zeby nie umial sie dogadac z nia, zeby byly jakies problemy innego rodzaju, ale on umie dzielic z nia zycie, planowac z nia i tak dalej. Ale nie umie uprawiac z nia seksu. Na poczatku bylo namietnie, ale on nie chcial 'byle jak' i stosunku nie bylo. Jak chciala badan, ze jest zdrowy to on pokazal jej badania na choroby weneryczne i tak dalej , ze ficzycznie jest zdrowy. I co z tym fantem?
Znamy jego byle dwie, i one z nim seks mialy. Co ja tragicznie dobija, jako,ze czuje sie gorsza.
Chodzi o to, ze praktycznie nie ma na co tego zwalic. Nie umiem jej wyjasnic tego. Ani ona nie umie,
Wiec wini siebie, co jest bledem moim zdaniem.
Dziwi mnie jago agresja tez, i wyzywanie w zwiazku z tym.
Znamy jego byle dwie, i one z nim seks mialy.
A przynajmniej tak mówią....
Weź pod uwagę jedną rzecz - tak jak faceci reagują alergicznie na uwagi odnośnie wielkości ich penisów, tak też kobiety reagują na fakt, że facet nie chce się z nimi kochać.
Wierze tym kobietom. I mam ku temu powody, nie jestem idiotka.
Jak widzisz zainteresowanie seksem ma skoro porno oglada, i sprzet tez mu dziala. Moze ona mu sie nie podoba rzeczywiscie.
To raczej mało prawdopodobne, że mu się nie podoba. Może faktycznie tak marudzi, że to zabija w nim ochotę?
Tak czy siak - ja bym raczej nie wierzył byłym partnerkom w opowieści na temat seksu.
A u byłych seks był bo był czy trzeba było go specjalnie egzekwować?
I co było powodem końca tamtych związków, bo jeśli brak satysfakcji ze strony partnerek, to można łatwo domyśleć się czemu facet stroni od łóżka.
On skonczyl ten ostatni zwiazek, rok zanim poznal ja a to dlatego ze wedle niego dziewczyna go dla seksu wykorzystywala i nie myslala o powaznym zwiazku ona powiedziala 'no fakt' i sie rozstali.
Ona raczej jak Samantha jest z Seksu w wielkim miescie, lubi sie bawic w zwiazki dla seksu, i gdyby on nie dawal jej seksu to by z nim sie nie bawila. Stad mowie, ze mam powody jej wierzyc
Ona nie marudzila na ten temat do kiedy nie mieszkali razem od 3 miesiecy ona umierala z pozadania a on nic. Ile mozna nie marudzic o to?
59 2013-07-24 10:27:12 Ostatnio edytowany przez maniek212 (2013-07-24 11:13:26)
Ciężko tu cokolwiek powiedzieć. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być wiele, choć centralnie to on ma jakiś problem. Ładna, seksowna, młoda partnerka, która dodatkowo sama inicjuje jakieś próby zbliżenia i wszystko torpedowane przez faceta. Należało by zadać pytanie co powoduje, że facet, który potrafi rozładowywać swoje napięcie seksualne przy użyciu filmów i nie zdobywa się na to by korzystać z uroków pięknej kobiety. Przyczyn może być wiele - może boi się jakiejś jej reakcji, może ma obawy, że nie sprosta jej wymaganiom - choć i to teoria lekko naciągana - skoro wręcz nie spróbował czy sobie z tym poradzi. Różnica w temperamentach???? wtedy można mówić o różnicach w ilości i jakości, a nie o całkowitym zaprzestaniu zbliżeń.
Nie chciałbym tu wylać faceta z kompielą, lecz ogólnie słabo to widzę, tym bardziej, że mam subiektywne podejście do takich sytuacji. Wiem ile człowieka może kosztować "żebranie" o sex i jakie to jest upokarzające, tym bardziej w sytuacji jaka spotkała Twoją koleżankę.
Dla mnie sytuacja bardzo chora, osobiście uwolniłbym się od takiego gościa jak najszybciej. Może i ma kasę i zabezpieczył by jej byt na wysokim poziomie, lecz emocjonalnie ją zniszczy, lub doprowadzi do sytuacji kiedy go zdradzi. Nie taka jest idea związku dwojga ludzi. Pamiętam czasy kiedy człowiek był zauroczony/zakochany i myślał tylko o tym, by jak najwięcej czasu spędzić z ukochaną, móc ją dotykać pieścić całować, czuć jej zapach, oddać się jej w całości. W końcu zauroczenie mija ( nie wszystkim...ehh - się rozmarzyłem) lecz pozostaje ta druga strona, która przygaszona zwykłymi obowiązkami nadal potrafi nalać wannę wody gdy jesteśmy zmęczeni, nasmarować zmęczone ciało oliwką, rozbudzić wszystkie zmysły i zafundować chwilę rozkoszy, po której zasypia się nie myśląc o niczym. To nie musi być codziennie, ale zrobione co jakiś czas daje świadectwo tego, że nie jesteśmy w związku sami i mamy dla kogoś się starać by oddać z przyjemnością to co sami otrzymujemy. W ten oto sposób korzystamy w 100% z dobrodziejstwa związku kobieta-mężczyzna, żona-mąż lub innych dopuszczalnych przez naturę ![]()
Kiedy jednak jesteśmy w związku, który daje nam tylko ograniczone dobra, musimy się bardzo mocno zastanowić, czy jesteśmy w stanie zrezygnować z tak ważnej części związku jakim jest seks, by nie zahaczył on o niszczycielski element ewentualnej rekompensaty z kimś innym. Wtedy całość nie ma sensu, bo przeradza się to nie w związek kochających się ludzi tylko umowę na lepsze materialnie życie. Jak dla mnie porażka - to życie na pół gwizdka. Ona wciąż płacząca, sfrustrowana, on płacący za wszystko i wymagający, także sfrustrowany przed telewizorem i trzęsący się by kobita nie usiadła mu na kolana
. Gdy będzie wierna - może sobie rekompensować ewentualne braki z jego portfela. Są kobiety którym to wystarcza. Gdy jednak poszuka spełnienia w obcych ramionach wszystko się rozwali lub będą żyć w zakłamaniu. Jak komuś to nie przeszkadza - życzę powodzenia.
Podziwiam Cie że walczysz o siebie w związku, o nią i o Was. Ale doputy dopóki Twoja partnerka nie zrozumie co traci czy też zaprzepaszcza lub w jakom stopniu unieszczęśliwia Ciebie, siebie, Was może o być walka z wiatrakami. Nie można tutaj generalizować że całe zło leży po jej stronie, ale znając tylko jedną relację tak niestety to wygląda.
gma - balsam lejesz na mą skołataną emocjami duszę
. Cholera - jak to jest, że człowiek w necie znajdzie więcej zrozumienia niż na własnym podwórku...
Tak wiem - i ja mam swoje za uszami i zdaję sobie z tego całkowicie sprawę. Mnie jednak bardziej wkurza to, że druga strona nie podejmuje żadnych działań w czasie pokoju by było lepiej, tylko dopiero po wielkiej burzy stwierdza, że faktycznie mam rację i nie wie dlaczego wcześniej tego nie robiła.... Z niedoskonałościami można zawsze walczyć, mamy ich wiele i potrzeba niejednokrotnie czasu by ich się pozbyć. Podstawą jednak jest chęć podjęcia tematu, walki i wysiłku, by żyło się lepiej, a nie czekanie na to co mi zaoferuje druga strona... bo ja przecież pracuje...
wwwwrrrrrrrrrr!!!!!!!!!!!!1
Mowiac, ze on ma pieniadze chcialam podkreslic, ze nie ma problemow finansowych, ktore moglyby go meczyc. Z tego co ja wiem, to on jej nie utrzymuje w zadnym stopniu, jako ze ona bardzo dobrze zarabia w swojej pracy. Na tyle dobrze, ze zanim nie zdecydowali sie zamieszkac razem, chciala kupic dom w Londynie dla siebie. Ona go kocha z tego co ja widze, on ciagle znajduje wytlumaczenie tego stanu, na jej pytanie 'czy chcesz nigdy nie uprawiac seksu?' on odpowiada, ze wiadomo, ze chce seksu.
Coz. Nie wiem naprawde co jest z tym facetem. No bo chyba nie strach, ze ona go dla seksu wykorzysta bo to smieszne poprostu i dziecinne by bylo.
Polecam http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1613803#p1613803
Ja jestem w podobnej sytuacji i nie ma się co łudzić, że koleś się znieni...
Hej. Jesteśmy razem od 4 lat. Chłopak nie chce sie ze mną kochać. Ostatni raz kochaliśmy sie 6 miesiecy temu? Zawsze znajduje wymówki -ze zmęczony to ze gra w football itp. Czy ja mu juz sie znudzilam? A moze mnie zdradza? Proszę o pomoc..
Czy ja mu juz sie znudzilam? A moze mnie zdradza? Proszę o pomoc..
Być może, a być może ma problemy z erekcją, albo jest uzależniony od masturbacji, albo tysiąc innych powodów. Rozwiązania tu nie znajdziesz. Jedynie chłopak wie o co mu chodzi, więc trzeba z nim porozmawiać i wyjaśnić. Jeżeli unika rozmowy i sytuacja się nie zmienia, to zastanów się czy w takim razie nie powiedzieć hasta la vista i nich siedzi w milczeniu sam.
Kasia13579 napisał/a:Czy ja mu juz sie znudzilam? A moze mnie zdradza? Proszę o pomoc..
Być może, a być może ma problemy z erekcją, albo jest uzależniony od masturbacji, albo tysiąc innych powodów. Rozwiązania tu nie znajdziesz. Jedynie chłopak wie o co mu chodzi, więc trzeba z nim porozmawiać i wyjaśnić. Jeżeli unika rozmowy i sytuacja się nie zmienia, to zastanów się czy w takim razie nie powiedzieć hasta la vista i nich siedzi w milczeniu sam.
Potwierdzam - albo rozmowa albo do widzenia.