netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

On i jego wątpliwości...

6 odpowiedzi2 549 wyświetleńzałożony przez wodazrodlana, 27.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » On i jego wątpliwości...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1 Ostatnio edytowany przez wodazrodlana (2013-04-27 20:12:25)

Temat: On i jego wątpliwości...

Jesteśmy razem rok. Ja 25 lat, On 26. Od lutego zaczęło dziać się coś niedobrego. On zaczął okazywać mniej czułości, przestał prawić komplementy, przestał mówić, że kocha. Czułam, że już nie patrzy na mnie tak jak kiedyś. Pytałam co się dzieje, odpowiadał, że nie wie, że może praca, stres, nadmiar obowiązków. Przepraszał, mówił, że zauważył, że mnie zaniedbuje ostatnimi czasy, że postara się, żeby wszystko wróciło do normy. Trochę się poprawiło, starał się znajdować więcej czasu dla mnie, poświęcać mi więcej uwagi, częściej się kontaktować itp, ale w sferze uczuciowej, miałam wrażenie, że jednak dalej jest bez zmian. Ponad tydzień temu spędziliśmy wyjątkowo miły wieczór, wróciła nadzieja, że  jeszcze będzie tak jak kiedyś. Jednak w nocy, gdy już zasypaliśmy, zapytałam go czemu przestał mówić, że kocha. Nie słyszałam tego od ok 3 miesięcy i bardzo mnie to martwiło. W wielkim skrócie w końcu, po nacisku z mojej strony wyjawił, że ma wątpliwości czy kocha, nie wie czy widzi siebie ze mną w przyszłości. Że jest mu dobrze ze mną, że świetnie się dogadujemy, tworzymy fajny, partnerski związek, ale mimo to on się zastanawia co do mnie tak naprawdę czuję. Zapytałam co w takim razie robimy. Odpowiedział, że kończąc swoje dwa poprzednie związki miał pewność, że podejmuje słuszną decyzję. W tym przypadku niczego nie jest pewny, tego co do mnie czuję i tego co teraz z nami będzie. Poprosił mnie o kilka dni na przemyślenie i poukładanie wszystkiego w głowie. Sama też przemyślałam całą sytuację i mimo, że kocham tego człowieka, zdecydowałam się na rozstanie. Spotkaliśmy się po 4 dniach. Byłam przekonana, że On podjął taką samą decyzję. Mówiłam pierwsza, powiedziałam, że nie mogę być z kimś kto nie jest w stanie obdarzyć mnie takim uczuciem jak ja jego (to ja więcej dawałam w tym związku, zawsze miałam wrażenie, że to mi bardziej zależy, że to ja bardziej kocham) i po tym wszystkim co ostatnio usłyszałam to mimo, że bardzo kocham to nie widzę innego wyjścia jak rozstanie. Zdziwił się niesamowicie, że zdobyłam się na taki krok. Powiedział, że przemyślał wszystko i podjął decyzję, że nie chce tego wszystkiego od tak przekreślać, nie chce poddać się bez żadnej walki. Ale szczerze przyznał, że dalej nie umie powiedzieć co do mnie czuję. Że opadło już pierwsze mocne zauroczenie i zastanawia się co za uczucie do mnie żywi. Że potrzebuję pociągnąć dalej ten związek, żeby upewnić się czy to jest to czy nie. Że nie może mi dać żadnej gwarancji, że wszystko się ułoży i będzie tak jak kiedyś. Powiedziałam, żeby dokładnie jeszcze raz wszystko przemyślał, że daje mu jeszcze jeden dzień. Kolejnego dnia dalej trwał przy swojej decyzji. W końcu dałam się przekonać. Nie rozstaliśmy się. Jesteśmy nadal razem. Ale teraz ja też mam wątpliwości. Czy to wszystko ma sens ? To co usłyszałam zmieniło moje podejście do niego. Już nie jestem taka jak kiedyś. Teraz ja podchodzę z dystansem. 

Czy była to dobra decyzja ? Czy można mieć aż takie wątpliwości i chcieć dalej kontynuować związek ? A może to już tylko przyzwyczajenie z jego strony ?

2 Ostatnio edytowany przez Fevers (2013-04-27 21:04:54)

Odp: On i jego wątpliwości...
wodazrodlana napisał/a:

Jesteśmy razem rok. Ja 25 lat, On 26. Od lutego zaczęło dziać się coś niedobrego. On zaczął okazywać mniej czułości, przestał prawić komplementy, przestał mówić, że kocha. Czułam, że już nie patrzy na mnie tak jak kiedyś. Pytałam co się dzieje, odpowiadał, że nie wie, że może praca, stres, nadmiar obowiązków. Przepraszał, mówił, że zauważył, że mnie zaniedbuje ostatnimi czasy, że postara się, żeby wszystko wróciło do normy. Trochę się poprawiło, starał się znajdować więcej czasu dla mnie, poświęcać mi więcej uwagi, częściej się kontaktować itp, ale w sferze uczuciowej, miałam wrażenie, że jednak dalej jest bez zmian. Ponad tydzień temu spędziliśmy wyjątkowo miły wieczór, wróciła nadzieja, że  jeszcze będzie tak jak kiedyś. Jednak w nocy, gdy już zasypaliśmy, zapytałam go czemu przestał mówić, że kocha. Nie słyszałam tego od ok 3 miesięcy i bardzo mnie to martwiło. W wielkim skrócie w końcu, po nacisku z mojej strony wyjawił, że ma wątpliwości czy kocha, nie wie czy widzi siebie ze mną w przyszłości. Że jest mu dobrze ze mną, że świetnie się dogadujemy, tworzymy fajny, partnerski związek, ale mimo to on się zastanawia co do mnie tak naprawdę czuję. Zapytałam co w takim razie robimy. Odpowiedział, że kończąc swoje dwa poprzednie związki miał pewność, że podejmuje słuszną decyzję. W tym przypadku niczego nie jest pewny, tego co do mnie czuję i tego co teraz z nami będzie. Poprosił mnie o kilka dni na przemyślenie i poukładanie wszystkiego w głowie. Sama też przemyślałam całą sytuację i mimo, że kocham tego człowieka, zdecydowałam się na rozstanie. Spotkaliśmy się po 4 dniach. Byłam przekonana, że On podjął taką samą decyzję. Mówiłam pierwsza, powiedziałam, że nie mogę być z kimś kto nie jest w stanie obdarzyć mnie takim uczuciem jak ja jego (to ja więcej dawałam w tym związku, zawsze miałam wrażenie, że to mi bardziej zależy, że to ja bardziej kocham) i po tym wszystkim co ostatnio usłyszałam to mimo, że bardzo kocham to nie widzę innego wyjścia jak rozstanie. Zdziwił się niesamowicie, że zdobyłam się na taki krok. Powiedział, że przemyślał wszystko i podjął decyzję, że nie chce tego wszystkiego od tak przekreślać, nie chce poddać się bez żadnej walki. Ale szczerze przyznał, że dalej nie umie powiedzieć co do mnie czuję. Że opadło już pierwsze mocne zauroczenie i zastanawia się co za uczucie do mnie żywi. Że potrzebuję pociągnąć dalej ten związek, żeby upewnić się czy to jest to czy nie. Że nie może mi dać żadnej gwarancji, że wszystko się ułoży i będzie tak jak kiedyś. Powiedziałam, żeby dokładnie jeszcze raz wszystko przemyślał, że daje mu jeszcze jeden dzień. Kolejnego dnia dalej trwał przy swojej decyzji. W końcu dałam się przekonać. Nie rozstaliśmy się. Jesteśmy nadal razem. Ale teraz ja też mam wątpliwości. Czy to wszystko ma sens ? To co usłyszałam zmieniło moje podejście do niego. Już nie jestem taka jak kiedyś. Teraz ja podchodzę z dystansem. 

Czy była to dobra decyzja ? Czy można mieć aż takie wątpliwości i chcieć dalej kontynuować związek ? A może to już tylko przyzwyczajenie z jego strony ?

Według mnie albo się jest świadomym swoich uczuć, albo nie. Nie ma miejsca na niepewność. Jeśli jednak ta niepewność jest, to oznacza prawdopodobnie, że tej prawdziwej miłości nie ma. Wydaje mi się, że według Twojego chłopaka "miłość" jest tylko do momentu wypalenia tych motyli w fazie zauroczenia. Chyba nie jest jeszcze wystarczająco dojrzały emocjonalnie do tego, by wziąć pełną odpowiedzialność za drugą osobę ( Ciebie ). Ty doskonale czujesz, że kochasz całą sobą, jesteś gotowa do poświęcenia w imię związku. Twój chłopak twierdzi, że tworzycie udany związek partnerski. No właśnie..."związek partnerski". Nie parę połączoną najgłębszym z istniejących uczuć. Zdaję sobie sprawę, że łatwo jest dawać porady komuś, jeśli nie będzie się ponosiło konsekwencji wynikających z tych porad, ale według mnie tracisz i energię i czas. Po roku bycia razem nie ma miejsca na zastanawianie się, co Was łączy. Myślę, że Twojemu chłopakowi brakuje ciągłej fazy zauroczenia, adrenaliny, ciągłej ekscytacji kimś nowym, ale nie w zdrowy sposób, który pchałby do pragnienia poznania Twojej głębi uczuć, emocji, charakteru. Bardziej wygląda mi to na nostalgię za zewnętrznym i fizycznym pociągiem do ekscytacji. Gdybym miał dać Ci radę od serca, to powiedziałbym, żebyś odpuściła sobie ten układ. Szkoda Twojego angażu, który nie znajduje odbicia w Twoim partnerze.

3

Odp: On i jego wątpliwości...

Witajcie...
Sorki Fevers, ze tak Ci "depcze po pietach", ale nie mam doczego sie przyczepic czy zaprotestowac w tym co mowisz.

zrodlanawoda zatrzymaj sie w tym wszystkim co wiesz i co napisalas - ja wiem, ze to nie wszystko ale mniejsza z tym - i zanim cokolwiek napiszesz w ramach riposty to pomysl, jak widzisz Wasz zwiazek za te 5, 10 ,15 lat. Bedac malzenstwem, majac dziecko i etc.
NIe obraz sie ale za kazdym Twoim slowem w poscie idzie jedno dostrzec - Ty nosisz w tym zwiazku spodnie i Ty jestes glowa i szyja tego ukladu, bo do zwiazku partnerskiego mu daleko.

że ma wątpliwości czy kocha, nie wie czy widzi siebie ze mną w przyszłości. Że jest mu dobrze ze mną, że świetnie się dogadujemy, tworzymy fajny, partnerski związek, ale mimo to on się zastanawia co do mnie tak naprawdę czuję. Odpowiedział, że kończąc swoje dwa poprzednie związki miał pewność, że podejmuje słuszną decyzję. W tym przypadku niczego nie jest pewny, tego co do mnie czuję i tego co teraz z nami będzie.

Sam jestem mezem, jeszcze bo jeszcze ale jestem. Ale majac takie podejscie jak tu w tym powyzszym cytacie widac, to na miejscu Twojego faceta balbym sie zwiazac z kobieta, a o zareczynach czy slubie to juz w ogole strach pomyslec.
Fevers mowiac o niedojrzalosci ma absolutna racje, On jest jak dziecko we mgle, ze jak tylko opadnie mgla, to chowa glowe w piasek. Z pustych slow idzie w proznosc.

Mialbym tez spore watpliwosci czy faktycznie zakonczyl poprzednie zwiazki o ile nie zaczal nowego za Twoimi plecami.

Ale szczerze przyznał, że dalej nie umie powiedzieć co do mnie czuję. Że opadło już pierwsze mocne zauroczenie i zastanawia się co za uczucie do mnie żywi. Że potrzebuję pociągnąć dalej ten związek, żeby upewnić się czy to jest to czy nie. Że nie może mi dać żadnej gwarancji, że wszystko się ułoży i będzie tak jak kiedyś.

To niech podladuje akumulatory do gniazdka albo przesiadzie sie na baterie Duracell.

I z przykroscia stwierdzam, ze Ty tu jestes sterem, zeglazem i okretem, ktory jesli nie idzie na mielizne, to zatonie przy Jego takim podejsciu do zwiazku. Titanic czy Concordia...
Jedno co jest pocieszajace, to to, ze sama juz dostrzegasz to dryfowanie bez celu podrozy.

3maj sie i przemysl na spokojnie co Ci tu napisalismy, bez emocji.
Bo gdy wlaczaja sie emocje - wylacza sie myslenie.

4

Odp: On i jego wątpliwości...
bags napisał/a:

Witajcie...
Sorki Fevers, ze tak Ci "depcze po pietach"

Ależ nie ma sprawy smile

5

Odp: On i jego wątpliwości...

Obydwaj moi przedmówcy mają rację.
Facet nie nadaje się -w chwili obecnej -do stłego zwiazku.
Przynajmniej jest uczciwy-skoro o tym mówi.
Życzę Ci udanego wyboru.

6

Odp: On i jego wątpliwości...

Ok.To może tak z innej strony
Czasem jest tak że,mówi się co innego a robi co innego lub nie do końca czyny pokrywają się ze słowami.
Może powinnaś przeanalizować swoje całe zachowanie i porównać z tym co mówisz?.
Możliwe źe,nie jest ono zgodne i Twój chłopak to zauważył.Stąd te Jego wątpliwości.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » On i jego wątpliwości...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026