Dwa spotkania, dwa długie wieczory,przegadana noc. On w delegacji, ja na mieście ze znajomymi i spotkanie na ulicy, czysty przypadek.
Rozmowa o wszystkim, przeszłości, teraźniejszości, życiu, rodzinie...
Wyjechał, wrócił do domu, a ja nie mogę przestać o nim myśleć!
Trochę to żenujące bo oboje kogoś mamy ale mam wrażenie, że coś błysnęło między nami, padło kilka miłych słów, pocałunków, objęcia...Teraz czekam aż się odezwie...obiecał.
Czy na prawdę jestem aż tak naiwna...?
Czy warto czekać...?
Czy coś takiego jest możliwe...?