netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

23 odpowiedzi12 884 wyświetleniazałożony przez gargamel, 15.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

Witam,
w ostatnim czasie mam już taki 3-ci przypadek, spotykałem się z dziewczynami, wszystko wydawało się w porządku, dziewczyny uśmiechnięte, spotkania się przedłużały itd. (ba! Ostatnia nawet sama zaproponowała na pożegnanie kolejne spotkanie). Kiedy próbuję umówić 3 lub 4 spotkanie najpierw spotykam się ze zbywaniem, a to praca, a to wyjeżdżam... kiedy proponuję jakiś 3 albo już nawet 4 termin, to słyszę: "Dobrze mi się z Tobą rozmawia, ale traktuję to jako koleżeństwo..."

Nie rozumiem tego typu zachowania, co innego dostać kosza po jednym spotkaniu - ot po prostu się nie spodobałem.
Ale po 3 - 4 spotkaniach mówić, że to było tylko koleżeństwo?

O co tu chodzi? tongue

2

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...
gargamel napisał/a:

Witam,
w ostatnim czasie mam już taki 3-ci przypadek, spotykałem się z dziewczynami, wszystko wydawało się w porządku, dziewczyny uśmiechnięte, spotkania się przedłużały itd. (ba! Ostatnia nawet sama zaproponowała na pożegnanie kolejne spotkanie). Kiedy próbuję umówić 3 lub 4 spotkanie najpierw spotykam się ze zbywaniem, a to praca, a to wyjeżdżam... kiedy proponuję jakiś 3 albo już nawet 4 termin, to słyszę: "Dobrze mi się z Tobą rozmawia, ale traktuję to jako koleżeństwo..."

Nie rozumiem tego typu zachowania, co innego dostać kosza po jednym spotkaniu - ot po prostu się nie spodobałem.
Ale po 3 - 4 spotkaniach mówić, że to było tylko koleżeństwo?

O co tu chodzi? tongue

Nie rozumiem, dlaczego 3 czy 4 spotkania wykluczają kolezenstwo?

3

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

Upewnianie się, czy decyzja jest właściwa. Dziewczynom coś się w tobie podoba, są zainteresowane ale jeszcze nie pewne. Następne spotkania są by się zwyczajnie upewnić.

4

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

Nie pitolcie.Dziewczynie się podobasz więc jest drugie spotkanie na którym nic się nie dzieje, na trzecim nic się nie dzieje, więc panna pasuje i szuka dalej.Zegar biologiczny tyka.
Kto nie idzie do przodu ten się cofa.

5

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

Witam. To tak bywa dziewczyny badają, oceniają i szuflatkują ten do kina ten do klubu a ten kolega. Jeśli jest to tw?j kolejny przypadek to coś z tobą nie tak. Nie żebym chciał Cię obrazić daleko mi do tego, ale może w ich oczach nie jesteś tym kt?rego szukają, może jesteś zbytnio natarczywy ciężko powiedzieć. Może spr?buj dowiedzieć się jakimiś kanałami od kumpli lub koleżanek kt?re mają z nimi kontakt by zrobili wywiad na tw?j temat co inne o tobie myślą im się bardziej zwierzą niż tobie i będziesz wiedział co jest grane. Takie małe szpiegowanko. Powodzenia.

6

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

Nie można być kogoś pewnym. Chciałbyś by dziewczyna Ciebie oszukiwała ? Lepiej wiedzieć prawdę niż żyć w zakłamaniu. Myślisz, że po 3-4 spotkaniach stworzysz z dziewczyną od tak związek ? To zejdź na Ziemię. Kobiety ( w zależności od charakteru ) poznają faceta i potrzebują więcej, więcej czasu, a jak stwierdzi, że nie pasujesz dla niej to Ci tak powie. Nie z każdą nowo poznaną Kobietą stworzysz związek. Na takie rzeczy potrzeba czasu.

7

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...
bizomi napisał/a:

Myślisz, że po 3-4 spotkaniach stworzysz z dziewczyną od tak związek ? To zejdź na Ziemię. Kobiety ( w zależności od charakteru ) poznają faceta i potrzebują więcej, więcej czasu, a jak stwierdzi, że nie pasujesz dla niej to Ci tak powie. Nie z każdą nowo poznaną Kobietą stworzysz związek. Na takie rzeczy potrzeba czasu.

No tak, ale ja po 3 - 4 spotkaniach nie patrzę na relację jako związek. Zgadzam się, że potrzeba czasu, żeby się poznać, a potem samo się wyklaruje, czy coś z tego będzie, czy nie.

Może faktycznie jestem zbyt natarczywy... ostatni przypadek był taki, że próbowałem umówić kolejne spotkanie trochę na siłę... bo zbliża się przerwa świąteczna (u mnie to wyjazd na 3 tygodnie) i chciałem przed świętami jeszcze się spotkać, byliśmy już nawet wstępnie umówieni przy kończeniu poprzedniego spotkania. Przecież wystarczyło tylko ustalić konkretny termin... Zaproponowałem 1 termin (zgodziła się, a po 20 minutach powiedziała, że jednak musimy przełożyć na przyszły tydzień), 2 termin... też nie, bo wyjechała, 3 termin nie, bo praca, na 4 termin dostałem już suchą odpowiedź "Nie dam rady dzisiaj", to zapytałem, czy to spotkanie jeszcze aktualne w ogóle, bo właśnie pomyślałem, że nie wypada już proponować kolejnych terminów, po prostu było mi głupio już...

No i właśnie wtedy padł tekst, że nasze spotkania są tylko koleżeńskie i nie mogę nic więcej od niej oczekiwać, ale powiedziała też, że spotkać nadal się chce jak będę miał czas...

Teraz mam dylemat, darować ją sobie już, czy spróbować się jeszcze umówić? Jakieś wskazówki? Będę wdzięczny smile

8

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...
gargamel napisał/a:

Teraz mam dylemat, darować ją sobie już, czy spróbować się jeszcze umówić? Jakieś wskazówki? Będę wdzięczny smile

Panna pokazała Ci wielkiego faka, a Ty jeszcze rozkminiasz.
Po pierwszym odwołaniu spotkania już się robi pass i czeka na ruch przeciwnika.Jak panna choćby minimalnie zainteresowana to sama się upomni o powtórkę.Jak niezainteresowana, to na nic przypominanie i dopominanie.

9

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...
pitagoras napisał/a:

Panna pokazała Ci wielkiego faka, a Ty jeszcze rozkminiasz.
Po pierwszym odwołaniu spotkania już się robi pass i czeka na ruch przeciwnika.Jak panna choćby minimalnie zainteresowana to sama się upomni o powtórkę.Jak niezainteresowana, to na nic przypominanie i dopominanie.

To jak tu interpretować to, że nadal chce ze mną wyjść? (konkretnie umówiliśmy się na łyżwy)

10

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

Najpierw piszesz tak:

gargamel napisał/a:

No tak, ale ja po 3 - 4 spotkaniach nie patrzę na relację jako związek. Zgadzam się, że potrzeba czasu, żeby się poznać, a potem samo się wyklaruje, czy coś z tego będzie, czy nie.

A potem tak:

gargamel napisał/a:

No i właśnie wtedy padł tekst, że nasze spotkania są tylko koleżeńskie i nie mogę nic więcej od niej oczekiwać, ale powiedziała też, że spotkać nadal się chce jak będę miał czas...

Teraz mam dylemat, darować ją sobie już, czy spróbować się jeszcze umówić? Jakieś wskazówki? Będę wdzięczny smile

Więc jaki masz problem? Bo dziewczyna podchodzi do tego tak samo jak Ty w pierwszym zdaniu. Relacja jest koleżeńska. Jak masz znajomych to też ich tak zadręczasz o spotkania i dziwisz się, że mają swoje życie i plany? Relacja na początku jest koleżeńska i trzeba czasu, tyle. Jak nie chcesz związku po 2 spotkaniu, to po co się tak napinasz i analizujesz?

11

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...
gargamel napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Panna pokazała Ci wielkiego faka, a Ty jeszcze rozkminiasz.
Po pierwszym odwołaniu spotkania już się robi pass i czeka na ruch przeciwnika.Jak panna choćby minimalnie zainteresowana to sama się upomni o powtórkę.Jak niezainteresowana, to na nic przypominanie i dopominanie.

To jak tu interpretować to, że nadal chce ze mną wyjść? (konkretnie umówiliśmy się na łyżwy)

Nie chce wyjść z Tobą, tylko chce wyjść na łyżwy....To różnica.

12

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...
Teo napisał/a:

Więc jaki masz problem? Bo dziewczyna podchodzi do tego tak samo jak Ty w pierwszym zdaniu. Relacja jest koleżeńska. Jak masz znajomych to też ich tak zadręczasz o spotkania i dziwisz się, że mają swoje życie i plany? Relacja na początku jest koleżeńska i trzeba czasu, tyle. Jak nie chcesz związku po 2 spotkaniu, to po co się tak napinasz i analizujesz?

No okej, czyli ewidentnie to 'koleżeństwo' to jest odpowiedź na moje desperackie (w sumie tak można to śmiało nazwać) próby umówienia się? Na łyżwy mogę ją zaprosić dopiero w nowym roku, jednak były jeszcze wstępne plany na Sylwestra, no i była bardzo chętna, żeby coś wspólnie zorganizować... Ale obawiam się, że teraz jakakolwiek moja propozycja może zostać źle odebrana i tylko pogorszyć sprawę sad

Co tu począć? Przemilczeć temat Sylwestra?

13

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

Jak dla mnie jesteś strasznie niedojrzały. Ile masz lat 20, coś w tym stylu?  Myślę, że dziewczyny się z Tobą umawiają, bo nieźle wyglądasz i jesteś miły, ale nie umiesz funkcjonować w męskiej roli, co je frustruje i stwierdzają, że nie jesteś materiałem na chłopaka, tylko na kolegę. Jak się będziesz zachowywał jak koleżanka, to też tak zostaniesz zaszufladkowany.

14

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

A na tych spotkaniach to co się dzieje?
Złap za rękę, pocałuj.. a nawet pójdź do łóżka. A zamiast tego Ty pewnie słuchasz opowieści o ich problemach albo sam opowiadasz o swoich. Więc traktują Cię jak kolegę wink

15

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...
Witcher napisał/a:

A na tych spotkaniach to co się dzieje?
Złap za rękę, pocałuj.. a nawet pójdź do łóżka.

To chyba zależy od dziewczyny. Trzeba spostrzec, czy dziewczyna lubi jak ją się dotyka. Ja, gdy byłam łapana w tali na 3 spotkaniu to żegnałam Pana smile.

16

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

Ja uważam, że trzeba być zdystansowanym. Jedne chcą mieć kontakt jak z kolegą wyjść na piwo, łyżwy itd inne zaś nie chcą mieć z Tobą kontaktu, a z inną możesz stworzyć związek. Ja uważam, że po prostu powinieneś nałapać dystansu do tego i po prostu odróżniać na jakiej relacji stoisz. Nie możesz być natrętem, bo jeżeli wpadłeś dla x Kobiety to sama się odezwie no fakt faktem nie które odbierają jak ty nie dasz znać, że Ci się nie podoba, ale to raz jej oznajmiasz, że było miło i chciałbyś się spotkać jak znajdzie czas (dystans) i nie wypisujesz, dzwonisz tysiąc razy tylko czekasz na jej ruch (odezwie się - to pamietaj to nic wielkiego nie znaczy, bo może być Tobą zainteresowana, ale nie koniecznie). Kobieta woli odkrywać Faceta niż mieć karty od razu wyłożone na stół i nie możesz na dwóch spotkaniach dać jej odkryć wszystkie karty, nie możesz wyznawać jak ją Ty kochasz itp po prostu czas. One wolą zdobywać niż zdobyć już po 3-4 spotkaniach. Na związek przyjdzie czas, bo do tego potrzeba cierpliwości nic na siłe. Nie z każdą wyjdzie, a sygnały musisz sam odbierać jakie Ci daje. Jak powie Tobie na czym stoicie to nie napieraj (jak powie sory, ale nic z tego nie bedzie) odpuść, a jak da Tobie do zrozumienia, że może coś z tego być to bądź taki happy tylko normalny i się nie zmieniaj. wink

17

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

Bo to powinno samo wynikać... A nigdy nie pociągnąłeś tego dalej, kiedy powiedziała Ci, że to tylko koleżeństwo? Może zawsze idziesz tym samym torem i to się nie sprawdza. Może pora coś zmienić wink

18

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

pitagoras nie powinien udzielać rad, bo w moim odczuciu w ogóle nie rozumie kobiet, traktuje je jak potencjalnego wroga... wink Jest w Tobie pitagoras starasznie dużo uprzedzań do kobiet - tak odbieram Twoje posty.

Co do autora wątku, to może być tak, że niekoniecznie podobasz się tym kobietom jako facet - mam na myśli chemie, innymi słowy nie iskrzy, jednak jesteś fajnym rozmówcą zgodnie z tym co Ci jedna z tych dziewczyn powiedziała. I może być tak, że taka dziewczyna sobie myśli "kurcze fajny facet, można z nim pogadać, ma wrażliwość, dużo rozumie, potrafi słuchać itp. ale coś jednak mi nie gra. Jednak szkoda by było stracić okazję aby mieć fajnego w sensie intelektualnym faceta zatem spotkam się z nim jeszcze, może jednak coś między nami zaiskrzy." Poczym niestey dziewczyna po 3, 4 spotkaniu przekonuje się, że z tego nic nie będzie poza właśnie koleżeństwem bo brakuje chemii, pociągu fizycznego.

Druga kwestia jest taka, że na początku znajomości dziewczyna może  jeszcze nie wiedzieć czy jest Tobą jakoś bardziej zainteresowana bo zwyczajnie Cię nie zna, nie wie jakim jesteś osobnikiem i dlatego woli luźniejszą relację między wami, coś na wzór koleżeństwa - aby nie było ciśnienia, że coś z tej relacji musi być. I kiedy Ty swoją postawą pokazujesz, że dla Ciebie to niemalże sprawa "życia i śmierci", czyli jesteś zbyt nachalny w proponowaniu kolejnych spotkań to kobieta czując się osaczona zaczyna się wycofywać. I woli pozostać na gruncie neutralnym stąd sprowadza relację między Wami do koleżeństwa. Jednak jednocześnie musi coś w Tobie lubić, skoro nie chce stracić kontaktu z Tobą i wyraża chęć na kolejne spotkanie.

Jednak z Twojego opisu coś marnie to widzę, ona raczej nie jest Tobą zainteresowana jako facetem na związek. Co do sylwestra to możesz jedynie neutralnie się jej zapytać, czy ma już plany na sylwestra czy jeszcze nie ma konkretnego pomysłu. Jeśli pociągnie temat to może uda Wam się spędzić go razem, bo coś jednak wspólnie wymyślicie albo od razu dowiesz się, że już zaplanowała coś bez Ciebie.

19 Ostatnio edytowany przez marchewa91 (2014-12-17 03:07:16)

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

Tak sobie czytam ostatnio wiele wątków, ten też przeczytałam i dochodzę do wniosku, że większość moich niepowodzeń damsko-męskich wynika stąd, że kompletnie nie rozumiem mężczyzn, a ci których ja spotykałam zupełnie nie rozumieli kobiet, ani tego, czego od nich oczekiwałam. Wiem, Ameryki nie odkryłam, ale w swoim 22 letnim życiu (zasadniczo w 23 roku życia) trochę tak się czuję. Bo jeśli się zastanowię, to rzeczywiście wiele znajomości mimowolnie skreślałam, tzn. nie tyle skreślałam, co odkładałam na półkę z napisem "koleżeństwo", wiedząc że z tego związku nie będzie. A właściwie dlaczego tak stwierdzałam? Bo tak się samoistnie działo, choć może ci koledzy liczyli na coś więcej, ale w pewnej chwili "magiczna linia" została przekroczona, a bez ich interwencji nic już nie ulegało zmianie.

Powiem, co u mnie decyduje o tym, co będzie dalej, czy mężczyzna (czy ja wiem, czy moi rówieśnicy to mężczyźni? no ale ok), otóż czy mężczyzna po spotkaniu mnie odprowadzi do domu, albo przynajmniej na przystanek autobusowy. Dla niektórych to może oczywiste, bo nieważne jaki charakter ma mieć znajomość, takie sprawy to wasz obowiązek. Otóż nie każdy o tym wie! A martw się, wracaj sama, co mnie obchodzisz... tu facet zostaje skreślony i raczej nic z tego już nie będzie i na zawsze pozostanie znajomym... Poza tym prawdą jest, że kobiety lubią rozmawiać, o czymkolwiek, ale na litość boską, ile tak będziemy rozmawiać? spotkania opierające się na rozmowie, to nie randki. Ja nie mówię, że randka powinna być nazwana randką, ale powinniście dawać do zrozumienia, że to jednak jest randka i okazywać zainteresowanie - czy to komplementując, czy stawiając drinki, czy przynosząc choćby bukiecik stokrotek albo jedną różę.

A tak w ogóle to wiem, że kiedyś głosiłam inne poglądy, ale w ostatnim czasie doszłam do wniosku, że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń damsko-męska. Nie wierzę w coś takiego. W kumpelstwo też nie... chyba że na zasadzie ty masz kogoś, ja mam kogoś, teren bezpieczny (choć nie do końca)... kobieta i mężczyzna nie są stworzeni do takich więzi i prędzej czy później któreś się wyłamie, a potem jest płacz i zawodzenie... Aż dziwne, całe życie byłam romantyczką

20 Ostatnio edytowany przez enya (2014-12-17 02:45:03)

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

marchewa91 - Twój post zainspirował mnie abym napisała coś więcej... wink

Ja bardzo cenię sobie rozmowę z facetem w czasie radnki. Ważne jest dla mnie aby rozmowa była swobodna, naturalna aby tematy same się pojawiały. Aby facet miał coś ogólnie do powiedzienia, o sobie, życiu itp. Nie ma sensu szczególnie na pierwszym spotkaniu poruszać zbyt poważnych tematów ale fajnie aby rozmowa miała jakiś poziom. Fajnie jeśłi czuć, że się odbiera na tych samych falach...

Nie znoszę jeśli facet przez całe spotkanie rzuca tylko jakimiś dziwnymi żarcikami i sprawia wrażenie kogoś z kim nie da się jakoś normalnie pogadać. Nie lubię też sytuacji kiedy randka przypomina rozmowę kwalifikującą. Nie lubię kiedy rozmowa polega na zadawaniu tylko pytań, gdzie ktoś nie potrafi tak sam z siebie powiedzieć czegokolwiek o sobie. Rozmowa toczy się od pytania do pytania. A poza pytaniami jest wielkie NIC. Od razu widać, że się takie spotkanie nie klei. Gdzie to zadawanie pytań przypomina odhaczanie poszczególnych tematów aby móc uznać, że rozmowa sama w sobie została "zaliczona".

Jakie sygnały ze strony faceta, jakie zachowanie uznaję jako oznakę zainteresowania moją osobą, które odbieram pozytywnie to:
- kiedy facet próbuje się czegoś o mnie dowiedzieć, interesuje go jaką jestem osobą ale jednocześnie nie przypomina to rozmowy kwalifikacyjnej.
- kiedy potrafi okazać wsparcie, zainteresowanie w odniesieniu do jakiejś dość istotnej sytuacji - jeśli taka się pojawi, zaistnieje w czasie spotkania, wyjdzie w czasie rozmowy
- to, że jest słowny. Jeśli o czymś wspominał przed spotkaniem, że coś przyniesie, zrobi, sprawdzi to faktycznie to zrobi
- to, że pamięta co mówiłam. Zapamiętuje istotne informacje na mój temat, np. co lubię,  a czego nie itp.
- nie unika kontaktu wzrokowego
- kiedy szuka ze mną kontaktu fizycznego poprzez pozornie nic niby nie znaczące gesty. Muśnięcie dłonią dłoni kiedy leżą na stole, poprawienie mojego szalika, takie drobnostki...
- odprowadzenie na przystanek, czy do domu
- pocałunek w policzej na dobranoc - to jest miłe smile
- sms z krótką informacją w niedługim odstępie po spotkaniu
- wykazanie chęci ponownego kontaktu
- podjęcie działań w kierunku kolejnego spotkania!!!

Na pierwszym spotkaniu raczej nie chciałabym dostać kwiatka, komplementy jeśli nie są wypowiedzine spontanicznie i jeśli dotyczą tylko wyglądu to tak średnio odbieram. Nie zniszę ze strony facecta gdybania - szczególnie w odniesieniu do kolejnego spotkania, nie lubię jeśli facet jest niesłowny, kiedy dużo obiecuje, a potem jakby nie pamiętał co gadał. To lepiej aby nic nie obiecywał.

21

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

Przede wszystkim ja oczekuję sygnałów, że randka jest randką, bo sorry, ale domyślać się nie będę, co siedzi pod czupryną kolegi. Co mi z tego, że zostanę zaproszona do teatru, godzinę wcześniej się spotkamy, wyszorujemy wszystkie chodniki w promieniu kilometra (co z tego, że jest ładnie, romantycznie, zapalone latarnie, etc.), skoro jedyną interakcją między nami jest rozmowa, ewentualnie niezdarny uścisk na powitanie, a tuż po spektaklu kolega oznajmie, że on idzie do domu? no to tak trochę nie halo, prawda? niby randka, a w moich oczach z randką nie miało to nic wspólnego i tak też ją potraktowałam (że nic się między nami nie zmieniło i nadal pozostajemy na stopie koleżeńskiej)

nie wiem, jak to wyjaśnić, tzn. dobra, te przykłady, jakie teraz wymienię dotyczą też dobrze wychowanych gentlemenów - kolegów, ale że dobre wychowanie zanika, to jeśli mężczyźnie na mnie zależy, to oczekuję, że:
- jeśli jest mi zimno i kurczowo splatam ręcę, ściskając ramiona, albo nawet mówię wprost, że mi zimno, to mógłby mi chyba zaoferować swoją marynarkę/sweter/albo zaproponować wejście do kawiarni na herbatę
- jeśli się ze mną umówił gdzieś daleko od mojego domu, to chyba oczywiste, że powinien zadbać, abym dotarła do niego bezpiecznie, skoro chciało mu się ze mną spędzać czas do północy, a jeśli wsadzi mnie w autobus, to byłoby miłe, żeby wysłał jakiegoś smsa, albo zadzwonił z pytaniem, czy wszystko w porządku
- jeśli siedzimy gdzieś, gdzie wszyscy tańczą, samo miejsce jest znane z potańcówek, to mógłby mnie poprosić do tańca, bo w przeciwnym wypadku, po co w ogóle mnie tam zapraszał?
- jeśli jesteśmy na imprezie, to chyba mógłby zatroszczyć się o to, żebym miała w ręce drinka?

Ja wiem, że to nie są wielkie rzeczy... ale one świadczą o tym, czy komuś na kimś zależy czy nie... Przyjaciel czy kolega powinien to robić, (choć już ustaliliśmy że coś takiego w przyrodzie nie istnieje), a tym bardziej zainteresowany chłopak.

No i jeszcze coś dodam od siebie na koniec. Uwagą, którą się podzielił ze mną pewien Włoch. Oni po prostu działają i szkoda im czasu na podchody. A bez względu na to, czy są zainteresowani kobietą czy nie, adorują wszystkie, bo taką mają mentalność. Bo dla nich każda kobieta jest piękna i warta uwagi. Oni nie mogą pojąć zasad panujących u nas. Że są podchody, że nie wiadomo o co chodzi, a kobiety pojadą na południe Europy i są zszokowane ich zachowaniem... no a jak mamy nie być zszokowane, skoro polscy mężczyźni się zabierają do wszystkiego jak pies do jeża? Nie mówię, że na pierwszej randce macie się na kobiety rzucać, ale my też mamy wiedzieć, kim dla was jesteśmy, bo inaczej zawsze będziecie na pozycji "znajomego"

22

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

Szkoda, że wątek stracił zainteresowanie...

23 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-12-29 12:43:28)

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

Nigdy w życiu nie zadeklaruję się po dwóch, trzech spotkaniach. Na tym etapie po prostu się spotykam i samą siebie pytam, czy mam ochotę na kolejne spotkania. Czasem wcześniej, a czasem później wiem, czy z tego będzie coś więcej. Bywało, że po pierwszej rozmowie, wiedziałam, że tego nie chcę, ale zdarzało mi się dać szansę znajomości, i dopiero po czasie zorientować się, że nie tego pragnę.
Natomiast przyjaźń czy koleżeństwo są dla mnie wartością nie mniej cenną niż wielka miłość.

24 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-12-29 17:28:02)

Odp: Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

A co ma być po 3 spotkaniach, jak nie koleżeństwo?

Nawet jeśli się podobasz, to na tym etapie związku nie będzie.

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Po 2 - 3 spotkaniach koleżeństwo...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026