Przede wszystkim ja oczekuję sygnałów, że randka jest randką, bo sorry, ale domyślać się nie będę, co siedzi pod czupryną kolegi. Co mi z tego, że zostanę zaproszona do teatru, godzinę wcześniej się spotkamy, wyszorujemy wszystkie chodniki w promieniu kilometra (co z tego, że jest ładnie, romantycznie, zapalone latarnie, etc.), skoro jedyną interakcją między nami jest rozmowa, ewentualnie niezdarny uścisk na powitanie, a tuż po spektaklu kolega oznajmie, że on idzie do domu? no to tak trochę nie halo, prawda? niby randka, a w moich oczach z randką nie miało to nic wspólnego i tak też ją potraktowałam (że nic się między nami nie zmieniło i nadal pozostajemy na stopie koleżeńskiej)
nie wiem, jak to wyjaśnić, tzn. dobra, te przykłady, jakie teraz wymienię dotyczą też dobrze wychowanych gentlemenów - kolegów, ale że dobre wychowanie zanika, to jeśli mężczyźnie na mnie zależy, to oczekuję, że:
- jeśli jest mi zimno i kurczowo splatam ręcę, ściskając ramiona, albo nawet mówię wprost, że mi zimno, to mógłby mi chyba zaoferować swoją marynarkę/sweter/albo zaproponować wejście do kawiarni na herbatę
- jeśli się ze mną umówił gdzieś daleko od mojego domu, to chyba oczywiste, że powinien zadbać, abym dotarła do niego bezpiecznie, skoro chciało mu się ze mną spędzać czas do północy, a jeśli wsadzi mnie w autobus, to byłoby miłe, żeby wysłał jakiegoś smsa, albo zadzwonił z pytaniem, czy wszystko w porządku
- jeśli siedzimy gdzieś, gdzie wszyscy tańczą, samo miejsce jest znane z potańcówek, to mógłby mnie poprosić do tańca, bo w przeciwnym wypadku, po co w ogóle mnie tam zapraszał?
- jeśli jesteśmy na imprezie, to chyba mógłby zatroszczyć się o to, żebym miała w ręce drinka?
Ja wiem, że to nie są wielkie rzeczy... ale one świadczą o tym, czy komuś na kimś zależy czy nie... Przyjaciel czy kolega powinien to robić, (choć już ustaliliśmy że coś takiego w przyrodzie nie istnieje), a tym bardziej zainteresowany chłopak.
No i jeszcze coś dodam od siebie na koniec. Uwagą, którą się podzielił ze mną pewien Włoch. Oni po prostu działają i szkoda im czasu na podchody. A bez względu na to, czy są zainteresowani kobietą czy nie, adorują wszystkie, bo taką mają mentalność. Bo dla nich każda kobieta jest piękna i warta uwagi. Oni nie mogą pojąć zasad panujących u nas. Że są podchody, że nie wiadomo o co chodzi, a kobiety pojadą na południe Europy i są zszokowane ich zachowaniem... no a jak mamy nie być zszokowane, skoro polscy mężczyźni się zabierają do wszystkiego jak pies do jeża? Nie mówię, że na pierwszej randce macie się na kobiety rzucać, ale my też mamy wiedzieć, kim dla was jesteśmy, bo inaczej zawsze będziecie na pozycji "znajomego"