Antypraca - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Antypraca

Niestety moja praca jest pasmem koszmarów. Od 4 lat pracuję w firmie, która mieści się w Krakowie, obecnie na ulicy Szczepańskiej. Postanowiłam gdzieś umieścić w końcu moją zawodową historię bo nie wytrzymuję tego co tam się wyczynia. Na początku zostałam zatrudniona w owej firmie na stanowisku administracyjnym, w umowie miałam wyszczególnione zadania: prowadzenie kasy (obrót gotówkowy, kontakt z bankiem), prowadzenie spraw kadrowych, prowadzenie inwentury majątku, prowadzenie biblioteki, inwentaryzacje, zaopatrzenie administracyjno-gospodarcze, prowadzenie magazynu, inne sprawy administracyjne. Oczywiście na początek, jako laik z prawa pracy, zgodziłam się nawet na prowadzenie magazynu. Niestety w niedługim czasie okazało się, że magazyn tej firmy wiąże się tylko z pakowaniem bardzo dużych paczek i ich znoszeniem z 4 piętra po schodach do samochodu dostawczego lub w drogę powrotną, już po kilku miesiącach bolały mnie plecy, brzuch i ręce, po takiej ekspedycji kilku nawet paczek byłam usmarowana brudem, kurzem i niestety spocona straszliwie. Gdy kilka razy poprosiłam o wyrozumiałość spowodowaną brakiem sił na takie "wyprawy magazynowe" spotkałam się (od pracowników) z dezaprobatą i natychmiastowym telefonem z ich strony do vice lub dyrektora z ich wersją wydarzeń, że nie wykonuję obowiązków należycie i, że należy mnie zwolnić natychmiast. Oczywiście pomiędzy pakowaniem i znoszeniem paczek zajmowałam sie również w/w zadaniami z umowy wtedy już brudna, spocona i zmęczona. W trakcie "magazynowania" powstały nowe obowiązki, jako że w firmie pracuje kilka osób nie sprzątających po sobie i nie utrzymujących porządku, nakazano mi sprzątanie w biurze, czyli gdy jedna z koleżanek po kilku godzinach pracy nie trafiła sobie do kosza z papierkami wołano mnie i wskazując palcem kazano sprzątnąć, potem miałam już i to robiłam, sprzątać całe biuro. Niestety tak było, boli mnie to do tej pory, przy okazji wypełniania tych obowiązków nie rzadko usłyszałam, że ludzie wsi (mieszkam na wsi) nadają się tylko do tego aby w biurach sprzątać, a nie jako pracownik biurowy. To trwało około roku, po roku firma zmieniła siedzibę właśnie na centrum Karkowa. Do tamtej pory firmę rozliczało biuro rachunkowe, po zmianie siedziby władze firmy postanowiły stworzyć własną księgowość zatrudniając księgową, która to dowiedziała się, że mam wykształcenie ekonomiczne i studiuję rachunkowość, wyszła z propozycją stanowiska dla mnie: referent ds. księgowości stanowisko pod główna księgową, księgowość w firmie jest dwu stanowiskowa. Oczywiście zgodziłam się mając nadzieję nareszcie na uwolnienie od nękań i prześladowań, od wyśmiewań i służby. Otrzymałam nową umowę o pracę, koleją na czas określony, z nowymi obowiązkami: księgowanie rozliczeń finansowych, prowadzenie kasy, sprawy kadrowe, inwentura majątku, inwentaryzacje, zaopatrzenie administracyjne  materiały biurowe), magazyn. Prosiłam aby zlikwidować mi obowiązek magazynu bo ja juz nie mam siły, ale vice, który z umową przyszedł zapewniał mnie, że nie będę musiała nic robić w magazynie, ale muszą komuś z pracowników go wpisać do umowy bo taki maja wymóg, a ja naiwna się zgodziłam. Niestety zapewnienia okazały się fikcją, nadal pracowałam jak człowiek mięśniak, często płakałam w WC w biurze z tego powodu. Od początku pracy w firmie, czego wcześniej nie zauważałam i bagatelizowałam, zaczął pogarszać się mój stan zdrowia, ale absolutnie nie przypisywałam tego pracy. Zaczęły pojawiać się bezsenne noce, czego nigdy wcześniej nie było. Bóle głowy, bóle brzucha, bóle kręgosłupa (najczęściej w okolicy krzyża) wymioty, gorączki, a od pół roku trudności z oddychaniem. Między czasie ukończyłam studia, gdzie pisałam prace na temat mobbingu, juz wtedy zaczęłam zauważać, że sytuacje pojawiające się w pracy nie powinny mieć miejsca i ujęłam to w mojej pracy. Przez ten cały okres pracy nie mogłam wziąć sobie urlopu, bo ciągle mi powtarzano, że teraz nie mogę bo juz inni wzięli a ktoś musi zostać, a potem to juz nie był okres urlopowy, dopiero w tym roku wzięłam urlop, ale vice nie omieszkał mi tego wypomnieć, że jestem niekoleżeńska  nie konsultując tego z współpracownikami (oni tego nie robią). Przez ten okres zmieniła się nam równiez głowna dyrekcja i na początku troszkę się uspokoiło, ale juz zasady działania powracają i zaczynają się problemy. Wiele razy współpracownicy przychodzili do mnie kładąc mi na biurku stos dokumentów i rozkazującym tonem krzyczącym: skseruj to!. Kilka razy tak właśnie zrobiłam, gdy się broniłam od razu były wrzaski na mnie, że mam się zamknąć, bo wieś nie ma prawa się odzywać i telefon do dyrekcji, Za kandencji starego dyr, dwa razy wzywał mnie mówiać, ze jesli nie zacznę robić tego o co proszą mnie inni pracownicy wylecę. W tamtym roku w okresie jesiennym mój brat znalazł się w szpitalu z zagrożeniem życia, zgłosiłam to nowej dyrekcji, która odniosła się bardzo wyrozumiale do sprawy i pozwoliła mni przychodzić do pracy po godzinach i w weekendy, poza godzinami pracy, abym mogła spokojnie wykonać swoje zadania, a jak coś działo się w szpitalu o pozwoliła mi iśc. Vice natomiast wziął mnie na dywanik krzycząc na mnie, że tak nie można się zachowywać, tak nie można pracować, i kazał się przepraszać, że na pierwszym miejscu mam mieć prace a potem rodzinę. Powiedziałam mu, że ja rozmawiałam z Panią Dyrektor, a za te dni które nie byłam mam wypisany urlop, który mi się należy, ale nawrzeszczał jeszcze bardziej na mnie, że nie mam racji. Obecnie jestem na zwolnieniu lekarskim tydzień, bo mam infekcję górnych dróg oddechowych, vice oczywiście mam mi za złe, jak smiałam iśc na urlop jak w biurze znów zrobił się bałagan i nie ma kto sprzatać, zarzuca mi czerpanie korzyści z firmy u której zamawiamy materiały biurowe, a ja zamawiam tam gdzie jest po prostu dostawa na miejsce bo nie mam siły biegać po mieście z papierem kserograficznym w siatkach, nie mam siły. Ostatnimi czasy kilka razy powiedział mi, że kobiety bez własnych dzieci sa druga kategorią w pracy, czyli tak jak ja, jesli nie mam dzieci nie powinnam brac urlopu i pracować non stop w biurze bo nie mam innych obowiązków poza pracą. To tylko kilka spraw jakie miały miejsce, a jest ich jeszcze mnóstwo.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Antypraca

Madziu, strasznie Ci współczuję, to, jak Cię traktują, to czysty mobbing! Ja mam w zasadzie podobnie w pracy (z wyjątkiem tago magazynu - do czegoś takeigo nikt mnie nie zmusza niestety), ale sposób podejścia szefowej do mnie jest taki sam jak u Ciebie, więc doskonale Cię rozumiem.
Słuchaj, może zacznij szukać innej pracy. Wiem, że łatwo się mówi, ale to chyba jedyne wyjśćie. Jesteś młoda, wykształcona, na pewno znajdziesz coś lepszego.
Ja też tak zrobiłam - zaczęłam szukać - nie mam czasu na chodzenie na rozmowy kwalifikacyjne, ale stwierdziłam, że gdy tylko ktoś w końcu zaprosi mnie na rozmowę i będę czuła, że mam szanse, to po prostu złożę wypowiedzenie. Zastanów się, czy to aby nie jest dobre wyjście. Pozdrawiam.

3

Odp: Antypraca

Dziękuję, dziękuję za słowa otuchy i podpowiedź, zastanawiałam się nad zmianą pracy i zastanawiam cały czas, zaprząta to moją głowę non stop. I pewnie, że zacznę się rozglądać, zacznę od wysyłania CV przez internet, później drogą pocztową, może będę musiała czekać długo na rezultaty ale lepsze będzie nawet to czekanie niź obecna praca, od ktorej niebawem zwariuję. Dziękuję. Życzę i Tobie wytrwałości, i obyś my obie w końcu znalazły pracę w której będziemy pełnowartościowymi pracownikami. Pozdrawiam. Wiem, że pisanie na forum jest takim troszkę dzieleniem się problemem własnym, ale pomogło i Twój odzew również. Dzięki

4

Odp: Antypraca

Madzia, jestem wstrząśnięta Twoja opowieścią, nie wyobrażam sobie jak można tak traktować pracowników, jak w ogóle można tak myśleć o kobietach, że te bez dzieci to druga kategoria!!!Emilia ma rację to jest mobbing, bez dwóch zdań!!!Myślę,że koniecznie powinnaś stamtąd odejść, tam gdzie nikt nie będzie Cię posyłał do magazynu , nie będzie Ci ubliżał i traktował jak istotę gorszej kategorii tylko dlatego,że jesteś kobietą!!!
Uciekaj stamtąd jak najszybciej!!!Będę trzymała kciuki!!!

5 Ostatnio edytowany przez E. (2007-09-19 23:32:25)

Odp: Antypraca

Dziewczyny ja też byłam mobbowana. Nie było to w pracy, to była praktyka. Szef miał pogardliwy stosunek do swoich współpracowników, a do mnie w szczególności. Świetnie sobie radziłam, al eon blokował i hamował moje zapędy i ambicje, mówił mi wprost: czy myślisz,że dasz radę? I sam odpowiadał sobie, myślę,że nie...Raz mi powieział,że jak rozmawia ze mną to sięmusi zniżać do poziomu jaki jest mu obcy i to go męczy. Pracując tam nabawiłam się nerwicy skórnej, której długo nie mogłam się pozbyć. Mimo tego,ż epoznałam tam wielu wspaniałych ludzi, osoba szefa spowodowała,że z bólem wspominam tamten okres mego życia. Nikt mi nigdy, tym barzdiej w miejscu pracy nie powiedział,że jestem głupia czy,że się do czegoś nie nadaję! Przez niego ze stresów, nauczyłam się klnąć, nie umiałam siępotem pochamować. To był barzdo trudny czas w moim życiu!Odeszłam stamtąd.On nie chciał bym odezła, bo dobrze pracowałam, i nawet w ostatnim dniu robił mi problemy, bo nie chciał podpisac mi referencji. Powiedział,że jestem głupia jak myślę,ż ejakikolwiek pracodawca uwoerzy mi,że na praktyce robiłam tyle rzeczy. No a robiłam mnóstwo, dużo się nauczyłam, pracowałam za darmo, właśnei na te referencje, i ich nie dostałam... Po prostu sama sobie je stworzyłąm i podrobiłam jego podpis. W życiu nikt nigdy wcześniej mnie tak nie upokorzył i nie poniżył!!!Ale staralam sie wytrzymać bo chciałam zdobyć jakieś doświadczenie i to był mój cel, dlatego wytrzymałam, a dziś naprawdę dziwię się w jaki sposób. Chyba dzięki przyjaciołom!!!Dodam,że niejednokrotnie mieliśmy tam sytuacje,że wydawalo się,że to jest molestowanie seksualne.Szef potrafił nachylać się blisko nas ,tak,że czuliśmy jego oddech, to było takie okropne. Kiedyś rozmawiał z jakimś znajomym z biznesu przez telefon, gadali o kurwach...po prostu...ja wyszłam...Po czym wezwał mnie na dywanik i mi zarzucił,że wyszłam: Pamiętaj nieważne czy rozmawiam o biznesie czy o kurwach w Sopocie, masz się przysłuchiwać i uczyć sie jak sie prowadzi rozmowy biznesowe, ja Ci nie powiem wszystkiego, ale masz mieć oczy i uszy otwarte i wyłapywać to co istotne...To miała być nauka!!!Ja wtedy studentka 4 roku studiów, z dobrego domu, znalazłam sie w światku biznesu, brutalnym światku, w którym musiałam znosić takie upokorzenia. Madzia z takim doświadczeniem na pewno znajdziesz coś fajnego. Ja moją pracę znalazłam poniekąd dzięki tej praktyce, bo mój nowy pracodawca słyszał niepochlebne opinie  o moim poprzedniem pracodawcy i stwierdził,że skoro tam tak długo wytrwałam, to na pewno dam sobie radę! Próbuj, co nas nie zabije to nas wzmocni, wierzę,że masz teraz w sobie więcej siły niż kiedykolwiek!!!Ci którzy czegoś takiego nie doświadczyli, sa trochę ubożsi o niektóre doświadczenia. Pozdrawiam ciepło i jestem pełna zrozumienie Twojej sytuacji!!!!

6

Odp: Antypraca
Magda napisał/a:

Dziękuję, dziękuję za słowa otuchy i podpowiedź, zastanawiałam się nad zmianą pracy i zastanawiam cały czas, zaprząta to moją głowę non stop. I pewnie, że zacznę się rozglądać, zacznę od wysyłania CV przez internet, później drogą pocztową, może będę musiała czekać długo na rezultaty ale lepsze będzie nawet to czekanie niź obecna praca, od ktorej niebawem zwariuję. Dziękuję. Życzę i Tobie wytrwałości, i obyś my obie w końcu znalazły pracę w której będziemy pełnowartościowymi pracownikami. Pozdrawiam. Wiem, że pisanie na forum jest takim troszkę dzieleniem się problemem własnym, ale pomogło i Twój odzew również. Dzięki

Nie ma za co, zresztą ja Tobie również dziękuję. Za to że o tym napisałaś. Teraz wiem, że moje problemy w pracy nie wynikają z tego, że np. jestem przewrażliwona, tylko z osobowości czy charakteru mojej dyrektorki. Poza tym dzięki Tobie i E. wiem, że nie jestem sama. Że inni też mają taki problem i że próbują sobie z tym radzić.

Mnie na szczęście molestowanie seksualne nie dotknęło (mam panią dyrektor), ale jestem bez przerwy obwiniana o cudze błędy, np. ktoś czegoś nie zrobił, to coś jest częścią zadania, które koordynuję i ja za to obrywam; ale pilnowanie wszystkich wokół nie leży w mojej gestii. Ostatnio na zebraniu kierowników usłyszałam, że pewna podróżniczka o mało co nie pozwała nas do sądu, bo przez moje niedopatrzenie jej zdjęcie prawie się znalazło na naszej stronie internetowej. Oczywiście wybroniłam się z tego, ale nie zostałam przeproszona, tylko dyrekcja jakby nie słysząc moich tłumaczeń, perorowała dalej o mojej winie...
Średnio 3 razy w tygodniu od pół roku słyszę jej teksty (najczęściej wypowiadane przy większej liczbie osób) w stylu: "ja wiedziałam, że pani się do tego nie nadaje", "przecież i tak pani nie wie, jak to zrobić", "pani to nawet prosto pieczątki przybić nie potrafi". Ostatnio zaczęła wszystkim pracownikom (z wyjątkiem mnie) mówić, że jestem wyniosła i zarozumiała i że ona nie chce takiej pracownicy u siebie, wcześniej rzucała mi tekstami, że nikt mnie tu nie lubi (bzdura!), że nie mam tu przyjaciół i jak ja chcę być PR-em, skoro nie potrafię się z nią porozumieć (a swoją drogą, to jej przełożeni - prezydent miasta - też nie są w stanie się z nią dogadać). Jescze takie: "nie rozumiem dlaczego pani się tym nie przejmuje (rozliczeniem mojego projektu), to jest nieodpowiedzialne". Kiedy siedzę u niej, mam wrażenie, że jestem małą dziewczynką opieprzaną przez groźną panią nauczycielkę. Kiedyś wychodziłam z jej gabinetu, a ona potrafiła rzucić za mną kartkami; przychodziła do mnie do gabinetu i wyciągała mi z szuflaty jakieś pieczątki i papiery - zupełnie bez słowa, po czym wychodziła; 3 lata pracowałam na pół etatu - fakt, kasa nie była mi potrzebna, ale jak mi powiedziała, że 550 zł brutto  dla 25 -latki mieszkającej z rodzicami to w sam raz (kiedy prosiłam o podwyżkę), to byłam w szoku. Teraz dostałam 3/4 etatu (745 zł netto) i stwierdziła, że na pewno mi się sytuacja materialna przez to poprawi, że wie, że mąż nauczyciel, to mało zarabia (i tu się myli, bo mój małżonek zapiernicza na dwóch etetach jako kontraktowy, więc te 2 tys. to przyniesie) i może będzie nas teraz stać na dziecko (ona myśli, że Mrek przynosi do domu tyle co ja i to o tym dziecku to był czysty sarkazm z jej strony). Był czas, kiedy po każdej bytności w jej gabinecie wychodziłam zapłakana, przekonan, że do niczego się nie nadaję, zdołowana jak nie wiem.
Ale po pół roku takiego traktowania stwierdziłam, że nie chcę się przez taką głupią pipę wykończyć, że mnie nie zniszczy i jeszcze jej pokażę. I pokazuję, na tyle skutecznie, że widzi to, pokazuje, jaka jest wściekła, wszystkim wokół gada, że zhardziałam, ale najważniejsze, że już się na mnie nie drze (tak, darła się jak znerwicowana matka na wyjątkowo nieposłusznego bachora). Jest jeden plus w tej całej sytuacji, jak napisała E., co nas nie zabije, to nas wzmocni!
A jeśli chodzi o odejście - ta praca naprawdę jest wspaniała pod względem merytorycznym; kultura jest tą dziedziną, w której można wiele zdziałać. Byle tylko szefostwo było normalne

7

Odp: Antypraca

tu był link


Usunęłam go, ponieważ był obraźliwy.
impresja

8

Odp: Antypraca

Nie wiem, po co ten post powyżej. Kliknęłam, przeczytałam 3 głupie komentarze, na które nie mam siły i ochoty odpowiadać.

9

Odp: Antypraca

oj nie wiem kim jest ada4, która zamieściła mój post na innej stronie, ale nie było ani jest to miłe, nie oczekuję na współczucie bo sama muszę sobie z moją pracą poradzić ale przez takie "triki" jak w/w na pewno nie będzie mi lepiej.
Dziewczyny dziękuję, że chociaż Wy pomimo swoich problemów macie trochę miłych słów, bo inaczej wariacja.
Dzięki E. i dzięki Emilia i SoniaPe, współczuję też niektórym z Was za to co musicie/musiałyście przeżywać w pracy.
Nie dziękuję: pyo!!!!!! Kto pozwolił????

10

Odp: Antypraca

SoniaPe dziękuję, trudno jest znaleźć nową pracę, bo każde nowe miejsce pracy to znów wielka niewiadoma, ale wolę taka niewiadomą aniżeli to na co się godziłam do tej pory. Dzięki.
E. dziękuję. Straszną miałaś praktykę, ja chociaż na praktykach doświadczyłam normalności. Przykro mi, że już na studiach spotkało Cię takie wejście   w dalsze życie zawodowe, to okropne. Facet był straszny, życzę mu aby kiedyś w życiu poczuł się tak strasznie potraktowany jak on traktował Ciebie, nie dosyć, że pokazał Ci jak ma nie wyglądać praca zawodowa to na dodatek pokazał się jako antymężczyzna.
Emilia, nie ukrywam, że mamy bardzo podobne doświadczenie zawodowe, również gdy coś w firmie stanie się "nie tak" pierwszą osobą do której kierują pretensje to prawie zawsze jestem ja, nawet z dziedzin merytorycznych !? Straszne, i na obcym forum takie wypowiedzi które mnie załamują, może i są prawdą i mogą być tak postrzegane, ale to ich punkt widzenia, a jest tak wiele innych aspektów dla których jeszcze tam jestem, może to i moja wina i brak umiejętności obrony, ale ja jeszcze mam obok siebie 3 osoby do utrzymania (nie dzieci smile) z którymi musze się liczyć aby przy mojej zmianie pracy one nie ucierpiały.
Dziękuję

11

Odp: Antypraca

Wypowiedzi tych paru osob, na tym cytowanym forum, sa karygodne! Niestety takimi prawami sie rzadzi internet. Kazdy bez konsekwencji moze napisac co mu sie podoba i zazwyczaj nie ma wyrzutow sumienia. Tylko osoby pozbawione empatii mogly sie tak wypowiedziec. Kazdy kogo szczerze obchodzi twoja osoba i cala ta historia nigdy by tak tego nie skomentowal! Zrozumiale jest, ze znalazlas sie w tak trudnej sytuacji tez i ze swojej winy, ale nalezy postawic przede wszystkim pytanie dlaczego tak sie stalo. Co spowodowalo, ze weszlas w taki uklad i w nim pozostajesz? Aby ocenic twoja sytuacje i wychodzic z jakimis komentarzami trzeba umiec spojrzec z Twojej perspektywy - a to juz niestety niewielu ludzi potrafi!
3mam za Ciebie kciuki! Jestes mloda, silna i madra osoba.
U CAN DO THIS! :-)

Psycholog z wyksztalcenia.
Obszar zainteresowan: piękno człowieka.

12

Odp: Antypraca

Dziękuję smile

13

Odp: Antypraca

Niestety musiało się kiedyś na mnie zemścić, i ten post na innej stronie internetowej właśnie się pojawił, może dobrze, że zaraz na początku mojej wypowiedzi bo nie mam złudnego obrazu, być może moi współpracownicy tak właśnie mnie postrzegają jak wypowiadający się na tamtej stronie ludzie. Dobrze jest poznać opinię innych, chociaż brutalna jest bardzo, ale uczy. Dziękuję Wam za dobre słowo, bo ono mi pomaga zebrać się w sobie i na nowo walczyć o siebie. Może moja sytuacja wynikneła z niskiej samooceny, a może dlatego, że wchodząc do tej pracy (nie pierwszej) przeniosłam niepotrzebnie dobre wrażenie i zamiast w tym miejscu pracy od nowa budować swoją opinię o sobie i innych od razu przyjęłam, że będzie dobrze, i racją jest aby z uciekać z tej pracy i nauczyć się na niej, czego nie powinnam robić w przyszłości. Gubi mnie fakt, że zakładam z góry, ze ludzie są OK, i jak każdy ma swoje obowiązki to je będzie wypełniał nie szukając problemów u innych, niestety błędne założenia. Ale dzięki tej stronie mogłam to w końcu z siebie wyrzucić i ku mojemu zaskoczeniu spotkałam się z życzliwością. I dzięki dziewczynom poznałam równie beznadziejne przypadki w pracy ja mój, jak nie gorsze. Pozrawiam i dzięki

14

Odp: Antypraca

Jak widać każdego spotyka w końcu taka sytuacja w pracy. Ja też swój koszmar przeżyłam, wprawdzie nie męczyłam się zbyt długo, bo właściwie 3 m-ce, ale jednak. Wiem zatem co to znaczy. Dziwne wszyscy wokół Ci powtarzają daj spokój, rzuć to, nie ma sensu przecież się męczyć i rujnować sobie psychiki. I tak też zrobiłam, znalazłam alternatywę i się przeniosłam. Nie narzekam to był bardzo dobry wybór.
Dziewczyny rynek pracy się zmienia. Teraz tak naprawdę to pracownik ma najwięcej do powiedzenia, a pracodawca ma nielada problem żeby pracownika znaleźć. Także nie bójcie się i szukajcie czegoś lepszego, miejsca w którym będą Was doceniać jako pracownika.

"Przeszłość i teraźniejszość są naszymi środkami. Tylko przyszłość jest celem."

15

Odp: Antypraca

Zrobiłam dziś coś strasznego. Jako że kończył się taki jeden projekt, za który byłam odpowiedzialna, to poszliśmy grupowo na piwo. Dyrekcja stawiała mi jedno za drugim i nawet nie zauważyłam, jak się wstawiłam. I chyba wygarnęłam jej wszystko... niestety. Wiem, głupio zrobiłam, ale teraz chyba rzeczywiście muszę sobie szukać czegoś innego i to szybko, bo dyrekcja tego tak nie zostawi. Będę miała bardziej przerąbane niż mam teraz. Durna jestem, nie ma co i to w dodatku w mojej sytuacji. Jeszcze jej powiedziałam (tyle przynajmniej pamiętam), że prywatnie jest zajebista i żeby tą zajebistość przeniosła na tą swoją pojeb... pracę, to byłoby zajebiściej. Poczekam do poniedziałku i chyba umieszczę w rubryce "szukam pracy" swoje ogłoszenie.

16

Odp: Antypraca

Emilia i co?????? Odczytałam dopiero dzisiaj posta, szczerze to zajebiście jej wygarnęłaś!!!! Ja wiem, że cięzko jest z pracą, i ja wiem, że teraz będzie ciężej, ale juz załatwiłaś to co było priorytetem w Twojej pracy. Sama wiem, że stresowałabym się straszliwie mając taka "przygodę" jak Twoja, dopinguję!!!!

17

Odp: Antypraca

Wczoraj rozmawiałam z nią, ale nie wróciła do tematu piątku. Zresztą ona sama też się nie popisała - mój stary wyszedł po mnie i jak zobaczył, że dyrektorka ledwo się na nogach trzyma, to odprowadził ją do domu. Opowiadał potem, że się głupio do niego śmiała, wisiała mu na ramieniu itp.
Ale zaczynam się już poważnie rozglądać za nową pracą. Trochę mi się nie chce, bo teraz zajmjuę się takimi różnymi projektami kulturalnymi, dzięki czemu mam możliwość rozmawiania sobie z takimi pisarzami jak Stasiuk czy Kuczok - generalnie merytorycznie ta praca jest świetna. Niemniej wiadomo, jak stara mnie traktuje i do tego płaci mi niewiele, więc skoro minusów jest więcej niż plusów, to będę się musiała z tą pracą pożegnać.

18

Odp: Antypraca

dziewczyny, zobaczcie forum http://www.pracadokitu.com tam to dopiero jest jazda!

19

Odp: Antypraca

jakoś zawsze było tak że nie miałam problemu ze znalezieniem pracy, udało mi się po pierwszej w życiu rozmowie kwalifikacyjnej, mimo iż niewiele umiałam, szef firmy stwierdził że widzi we mnie potencjał i w razie czego zawsze mogę do niego przyjść i poprosić o pomoc, przynajmniej przez kilka pierwszych miesięcy pracy
pracy było mnóstwo, nadgodziny itd.  ale czułam się potrzebna, wielu rzeczy się nauczyłam
nie narzekałam
aż wreszcie firma potrzebowała "wsparcia finansowego" na rozkręcanie nowych pomysł, prezes znalazł kogoś kto odkupił trochę udziałów, w końcu ta firma przysłała nam swojego "dyrektora zarządzającego", miał patrzeć czy "nie zarabiamy na boku"
W sumie zrozumiałe, ale co to był za koleś ... gotowy zrobić wszystko żeby tylko wyszło na to że on jest kryształem. Przykład rozmawia ze mną rano, ustalamy coś, oboje zgadzamy się co do zasadności pewnych działań, przychodzi prezes a on przy mnie dosłownie patrząc mi w oczy mówi do prezesa że ja powiedziałam to i to , a słyszę totalnie przekręcone moje słowa , (na zasadzie w rozmowie z nim mówiłam że coś jest białe , a on opowiadając co powiedziałam mówi że usłyszał jak mówię że coś jest czarne)
Tak mnie zatkało że udało mi się powiedzieć : ale ja
i tyle
później było tak ze jak pracę zaczynałam o 9.00 to już 9.05 siedziałam w łazience i ryczałam
aż któregoś dnia piątek (te moje męczarnie z nim trwały pewnie ok miesiąca) po kolejnym cudownym poranku wstałam w południe od biurka zebrałam rzeczy (nie było ani tego dyrektora ani prezesa)  i powiedziałam do pozostałych pracowników że wychodzę i nie wiem czy jeszcze tu kiedykolwiek wrócę , że mam to wszystko w d... i że moja psychika jest cenniejsza. Poprosiłam zeby przekazali prezesowi nawet dosłownie to co powiedziałam.
Ok 22.00 tego samego dnia zadzwonił moj prezes, nigdy nie słyszałam żeby komuś tak drżał głos, zapytał czy już przeszła mi pierwsza fala złości i że on nie zdawał sobie sprawy itd. itd. , na koniec zapytał czy zobaczy mnie w poniedziałek w biurze , usłyszał NIE WIEM
pojawiłam się w poniedziałek ale widać było moje zniechęcenie bo to że mnie przeprosił itd. nie sprawiło że raptem cudownie się poczułam
zostałam porwana na lunch i dostałam propozycję zmiany stanowiska żeby nie mieć nic wspólnego z owym dyrektorem
on wyleciał (ta firma z nadania której był go wywaliła) a ja pracowałam jeszcze przez kolejne kilka lat
niedawno rozstałam się z tamtą firmą bo doszłam do wniosku że czas na zmianę otoczenia, prezes z bólem i tekstem ale wrócisz do nas za jakiś czas mam nadzieje   zgodził się na moje odejście


moim zdaniem żadna praca nie jest tego warta żeby poświęcać swoją psychikę i zdrowie

20

Odp: Antypraca

Ja się odważyłam wczoraj wreszcie, w końcu złożyć wypowiedzenie. Dostałam bowiem pracę na stanowisku kierowniczym w branży książkowej, za przyzwoite pieniądze. Stara przyjęła to spokojnie, ale była zaskoczona. Potem wezwała moją koleżankę z Działu i zaczęła do niej gadać z pretensjami, że nie zakablowała jej, że ja się noszę z odejściem. Nie wiem czy to bezmyślność czy hipokryzja z jej strony, ale jak się daje pracownikowi 3/4 etatu z łaską po 3 latach pracy, 700 zł na rękę, bezustanku się go obraża, poniża i traktuje jak idiotę, to czego można się spodziewać? Nie dalej jak w zeszłym tygodniu dowiedziałam się od niej, że po pierwsze mam złą organizację czasu pracy, bo się nie wyrabiam, po drugie etatu mi nie da, bo nie widzi potrzeby, po trzecie podwyżki też nie, bo jaka praca taka płaca. dziś do niej idę z projektem jednym takim, trochę się boję, ale trudno, te 2 tygonie jakoś wytrzymam.

21

Odp: Antypraca

Dziewczyny na pracę się nie narzeka ; pracę się zmiena ! To nie jest łatwe,ale wykonywalne . Jak można spędzać 1/3 dorosłego zycia na zajęciach , które się nie lubi? To tka jak z KIMŚ nie kochajc go !

22

Odp: Antypraca

ja kiedyś też byłam w pracy wykorzystywana że hej, zatrudniona na stanowisku kadrowym-jak się okazało w praktyce wlepiono mi tez i sekretariat i umowy loklowe i remonty, przetargi, personel niższy do zarządzania...uffff.........latałam, biegałam schudłam 8 kilo w miesiąc-myślałam, że podołam-nie sprzeciwiałam się, głupio mi jakoś był kręcić nosem-w końcu zdecydowałam-odchodzę! Odeszłam i wszystko się zmieniło, osoba na moim miejscu juz tyle na głowie nie miała-ciszę spokój i jedno stanowisko pracy-a ja............ no cóż zdobyłam doświadczenie i później już nie dałam sobie w kaszę dmuchać i pozwolić się wykorzystywać i wmanewrować-trzeba się cenić i sznować swoje zdrowie bo ma się je tylkko jedno. pozdrawiam

23

Odp: Antypraca

Niestety , ja również wiem, jak koszmarna może być praca - sama tego właśnie doświadczam. A jest to dla mnie tym bardziej przykre, że pracuję w zawodzie, o którym marzyłam od dziecka - jestem nauczycielem. Jednak od roku pracuję z młodzieżą nastawioną bardzo konsumpcyjnie, bez wyobraźni. Tak naprawdę część uczniów już na samym początku nastawiła się do mnie bardzo negatywnie. Jeśli chodzi o współpracowników, to tylko z niektórymi znalazłam wspólny język. Krótko mówiąc, ta praca to dla mnie potworny stres, rozczarowanie, zero radości czy satysfakcji. Jednego jestem pewna - od września już tam nie będę pracowała. Szukam innej pracy i to nie w szkole.

24

Odp: Antypraca

Zyczę Ci wytrwałości-młodzież jest teraz trudna. Kiedyś pracowałam przez moment w szkolnej administracji i poznałam koleżankę-świeżo po studiach zaczęła też z głową pełną pomysłów i też przezywała rozczarowanie z powodu właśnie młodzieży-tego jak się do niej odnosili, jak lekko podchodzili do zajęć, w które ona wkładała tyle serca....... itp Zrezygnowała po jakimś czasie ale z innych powodów, wyjechała "za chlebem". Myslę, że daj im czas(mam na mysli uczniów) docenią tylko trzeba im czasu...............pozdrawam:)

25

Odp: Antypraca

Dziękuję za miłe słowa. Pracowałam kiedyś z tzw. "trudną" młodzieżą: z rodzin patologicznych, z najróżniejszymi problemami, wyrokami itp. Jednak z nimi nie miałam, o dziwo, żadnych problemów, kontakt był całkiem niezły. Natomiast w tej szkole, gdzie podobno jest młodzież wychowana i inteligentna, spotykam się tylko z ludźmi pełnymi roszczeń, aluzji złośliwości, ciągłego niezadowolenia itd. Od września zaczynam pracę w moim drugim zawodzie, już bez stresu.
Miłego dnia:))))

26

Odp: Antypraca

w takim razie miłych wakacji, fajnie, ze masz alternatywe w postaci drugiego zawodu;))

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018