Witam,
Incydent dotyczy mojego chłopaka. Jesteśmy razem od roku. Zawsze był miły, opiekuńczy, nie wdawał się w żadne kłótnie z nikim a tym bardziej ze mną, więc to co stało się ostatnio strasznie mną wstrząsnęło. Sytuacja wyglądała tak, że mieliśmy jechać na mecz z jego znajomymi z pracy. Umówiliśmy się więc, że ja będę prowadzić a on wypije tam sobie z 2 piwa a później wrócimy i pójdziemy ze znajomymi do pubu. Impreza po meczu jednak się się przedłużała a ja chciałam już wracać do domu. Chłopak wypił o parę piw więcej i dosyć się wciął. Po licznych prośbach i sprzeczce udaliśmy się w stronę domu. W aucie ze sprzeczki powstała kłótnia po której mój chłopak wpadł w furię i zaczął mną mocno szarpać, chwycił od tyłu pod pachy, uciskając żebra i zaczął mocno mną uderzać o ziemię, po moich krzykach puścił jednak na moje nieszczęście wprost na metalowy stojak. Nabiłam sobie guza, płakałam strasznie z żalu, że tak się stało i z bólu jaki czułam, jednak on nie czuł chyba wyrzutów sumienia. Przeprosił mnie później ale brzmiało to raczej jak zwykła formułka a nie szczery żal. Sytuacja ta miała miejsce w sobotę, więc nie rozmawiałam z nim jeszcze o tym wszystkim. Nie wiem jak powinnam to wszystko rozwiązać i wyjaśnić z nim. Boję się teraz, że przy każdej większej kłótni może mi zrobić coś podobnego. Proszę doradźcie co powinnam zrobić lub mu powiedzieć. Z góry wam dziękuję.