Każdy z nas na pewno ma swoim otoczeniu takiego "zawodowca" który jeździ dobrym samochodem, ma apartament w centrum miasta, ciągle imprezuje i nie pracuje. No ale ma ojca, matkę którzy chętnie pielęgnują ( w każdym aspekcie ) swoją pociechę.
Kiedyś ktoś z moich bliskich powiedział: " Muszę zarabiać tak, aby moje dzieci nie musiały pracować" - czy według was to dobra dewiza życiowa ?
Ja jestem zwolenniczką rozwoju osobistego, zawodowego i staram się tak wychowywać swoje dziecko, aby umiało pracować. Angażuję go do pracy w domu, ale także uczę pracy nad sobą, doskonalenia swoich umiejętności, a także pracy nad niedoskonałościami.
Chciałabym aby w wieku 20 lat był już całkowicie samodzielny. Ma zapewniony "start" - moja rola jest taka, aby wychować go w ten sposób żeby ten "start" umiał wykorzystać.
Uważam, że praca ( jakakolwiek) bardzo dużo wnosi do naszego życia, czemu świadomie odbierać to doświadczenie swoim dzieciom?
Jak wy uważacie?
I jeszcze kolejny aspekt, który mnie zastanawia i sama nie wiem co o tym myśleć.
Może przykład:
Ojciec pracuje w policji. Z góry zakłada, że syn także będzie policjantem. A tymczasem syn wcale nie ma na to ochoty, ma inne aspiracje, no ale z braku laku zaraz po szkole trafia do policji.
Pomijając fakt, że dzieciak robi coś, czego nie czuje. Moim zdaniem ojciec/matka powinni dać szansę dzieciakowi na obycie w rynku pracy. Z góry zostało założone : budżetówka, stabilnie to po co ma się "obywać".
A może mieli rację? W dzisiejszych czasach jest tak trudno znaleźć pracę, może takie ułatwienie to dobra droga ?
Jak sądzicie ?