Witam Was chciałabym abyście wypowiedzieli się na temat CZY SŁUCHANIE SMUTNYCH I DOLUJACYCH PIOSENEK POMAGA NAM CZY RACZEJ SZKODZI PSYCHICZNIE???
niestety aktualnie jestem w dołku i całymi dniami słucham smutnych nut i nie wiem czy sobie pomagam czy jeszcze bardziej sie pogrążam....
mam nawet okropne wrażenie ,że ciagłe 'karmienie' swojej duszy tego typu muzyką sprawia, ze jeszcze bardziej rozpamietujemy się w swoim smutku i na pewien sposób nie potrafimy dalej zyc normalnie.... ze mna jest akurat tak ,że utwory których słucham wydają mi sie piekne , mimo ich depresyjnego charakteru. czasem nawet mam wrażenie ze moja muzyka sprawiła , ze jestem takim smutnym człowiekiem, pesymistką.....nie wiem co mam z tym zrobic ale nim dłużej zyje tym czuje sie gorzej....
może możecie mi cos poradzić?
albo polecic jakieś pozytywne piosenki?
np takie po których przesłuchaniu czujecie sie lepiej
pozdrawiam
Podobne tematy
Hej Paulina ja zawsze mówię że jak masz doła to wystarczy posłuchać sobie jednego z takich wolnych spokojnych (dołujących) kawałków i co masz jeszcze większego doła.Ale z drugiej strony takie kawałki pozwalają się wyciszyć można sobie wtedy na spokojnie pomyśleć nad swoimi problemami jeśli się jakieś posiada oczywiście.Więc tego typu muzyka ma swoje + i -.A jak chcesz poprawić sobie humor to musisz poradzić sobie z tym co cię dołuje bo nie jest to bezpośrednio muzyka prawda.
Nie wiem jakiej muzyki słuchasz więc ciężko coś polecić ale morze nowe albumy zespołu Evanescence naprawdę pozytywne kawałki pobudzają do życia no przy najmniej mnie więc morze i tobie przypadną do gustu ![]()
Paulino Witaj! Powiem Ci szczerze, że w moim wypadku jak naprawdę mam dolinkę to wesołe piosenki mnie męczą, wręcz drażnią. Jak słucham spokojnych to z kolei chce mi się jeszcze bardziej płakać. Moim z złotym środkiem jest..słuchanie rocka.Głośna, szybka, ale nie wesoła;) muzyka mi pomaga się "rozładować emocjonalnie" . Mogę Ci polecić np. kawałek Alice Cooper'a "Poison" - te klimaty:)
Przy dołującej muzyce można się wyciszyc i wypłakać, co częściowo zredukuje doła, poprzez przeżycie takiego małego "katharsis". zazwyczaj działa, ale nigdy nie jest to tak efektywne jak by człowiek chciał. ważne jest żeby mimo wszystko chcieć wyjść z doła, a nie tworzyć sobie negatywne, sadomasochistyczne projekcje w głowie, używając muzyki poważnej do wprowadzenia sie w taki negatywny stan.