byłam z facetem 2,5 miesiąca. fakt, może powiecie, że krótko ale to była na dobrą sprawę moja pierwsza tak gorąca miłość. było cudownie, wydawał się być chłopakiem z moich marzeń, odpowiadał mi pod każdym względem i jako pierwszy mnie aż tak pociągał - po 2 miesiącach przeżyłam z nim swój pierwszy raz (w tym roku kończę 23 lata). jednak niestety już tydzień po tym zaczęliśmy się kłócić. powróciły mu stare nawyki i przyzwyczajenia z czasów kiedy jeszcze nie byliśmy razem - imprezy z kolegami, picie, poznawanie dziewczyn w klubach. owszem, na początku pytał mnie czy chcę z nim iść na imprezę itp. ale miałam wtedy akurat sesję i wolałam skupić się na egzaminach. oczywiście przez cały ten czas zapewniał mnie ze mnie bardzo kocha, że te nowe znajomości nie maja dla niego znaczenia, że liczę się tylko ja.wierzyłam. aż do czasu kiedy 7 II sama poszłam na imprezę z koleżanką i on tam był. na własne oczy zobaczyłam jak te jego imprezy wyglądają. był pijany w 3 d*py, oczywiście był bardzo zdziwiony że tam jestem, chwilę gadaliśmy ale powiedzial ze pogadamy jak wytrzeźwieje. potem na moich oczach bawił się z jakaś laską, później zeszli gdzieś na bok i zaczęli gadać i wymieniać się numerami telefonów. nie wytrzymałam - podbiegłam, wykrzyczałam mu że to koniec i dałam mu z liścia.
oczywiście nad ranem dzwonił, przepraszał ale byłam nieugięta.
na początku próbowałam dawać sobie spokój, wiedziałam że więcej nic z tego nie będzie, ale było mi bardzo ciężko i jest nadal - mimo ze okazał się chamem przez to że przeżyłam z nim swój pierwszy raz jeszcze bardziej go pokochałam...
po jakimś czasie się odezwał, na początku po koleżeńsku, co u mnie słychać itp ale mniej więcej od 2 - 3 tyg wydzwania pisze i prosi o spotkanie, mówi że mnie nadal kocha i ze jesli tylko dam mu szanse to zaczniemy wszytsko od nowa. oczywiście bardzo chce mu wybaczyć bo nadal go bardzo kocham ale wiem ze nie mogę wybaczyć tak szybko bo on tego nie doceni. za każdym razem jak napisze ja odpisuje mu olewczo i zgrywam tzw. "zimną s*kę". boję się jednak że jak dalej będę tak robić on w końcu da sobie spokój i przestanie pisać...
boje się tez spotkać i d mu drugiej szansy, boje się kolejnego zawodu. ale wiem, ze jak nie spróbuje to się nie przekonam czy rzeczywiście się zmienił i nadal mnie kocha...
co byście zrobiły na moim miejscu?