Witam. Zacznę od początku. Jestem 18 letnim chłopakiem (nie wiem czy mogę nazwać się mężczyzną, po tym co sie ostatni wydarzyło, myślę że jeszcze nim nie jestem) Jakiś miesiąc temu pokłuciłem się z dziewczyną, jeżeli można to nazwać kłutnią wcześniej codziennie ze sobą pisaliśmy, mówiliśmy że sie kochamy, tęsknimy.... Zaczęło się od tego, że kilka miesięcy wcześniej zaproponowałem jej związek, ona powiedziała, żebym jej źle nie zrozumiał, że to chyba dla niej za wcześnie żeby podejmować takie decyzje... znaliśmy się wtedy jakieś 2-3 miesiące. Od tego czasu jakby coś w niej pękło, przestała być już taka jak kiedyś, coraz rzadziej mówiła mi że mnie kocha. Po jakimś czasie przestała odpisywać na smsy być może zbyt bardzo naciskałem
Zaczęło mnie to boleć i coraz bardziej mi na niej zależeć... Nigdy nie miała dla mnie czasu po lekcjach... zawsze były jakieś wymówki, ale pytając ją czy chce się spotkać odpowiadała, że tak tylko że nie wie kiedy, sytuacja zawsze się powtarzała. Po jakimś czasie poszła na studniówkę z kolegą ze szkoły. Na drugi dzień pewna osoba napisała do mnie żebym dał sobie z nią spokój bo z tego co ta osoba widziała to "uganiała się" za nim przez całą imprezę. Po tych słowach coś we mnie pękło, czułem że już dłużej tak nie wytrzymam. Napisałem, że dowiedziałem się czegoś i nie chcę żeby pisała. Wyłączyłem telefon. Napisała mi że się martwi i żebym odebrał. Na drugi dzień włącyzłem telefon... dzwoniła jakieś 5 razy, nie odebrałem. Potem oddzwoniłem i wtedy się pokłuciliśmy. Powiedziała że powinienem ją najpierw zapytać czy tak było naprawdę a nie słuchac plotek, krzyczała.... Kilka dni później próbowałem porozmawiać z nią w szkole, ale nie miała ochoty. Po jakimś czasie zaczęła z powrotem normalnie na mnie patrzeć i się uśmiechać... ale ja nie potrafiłem już tak normalnie podejść i z nią porozmawiać jak kiedyś. Minął ponad miesiąc. Napisałem kiedyś że powinniśmy się pogodzić, a ona powiedziała że też tego chce i ze powinniśmy podjąć jakieś kroki, zapytałem jakie, a ona powiedizała że nie wie, ale napewno jakieś pozytywne. Nie potrafiłem do niej podejść. Po pewnym czasie znowu napisałem.. zapytałem czy chcę spróbować podjąć jakieś kroki, a ona napisała, że nie wie i boi się mi ponownie zaufać i że możemy zostać przyjaciółmi bo nie chce tracić mnie i kontaktu ze mną, powiedziałem jej że ją kocham i że nie chcę jej stracić, że żałuję tego co się stało, ale nie potrafię traktować jej jak przyjaciółki bo zbyt bardzo kocham....Zapytała co z tym zrobimy. Nie odpisałem... Następnego dnia na pewnym z portali społecznościowych napisała, że czas zaczać wszystko od początku... nie wytrzymałem znowu coś we mnie pękło i napisałem do niej. Przeszliśmy przez szczerą rozmowę... napisała że nie chce pakować się 2 razy w to samo i że boi mi się zaufać bo ją zraniłem... i że jestem zupełnie inny niż pozostali chłopacy i chciałaby dać nam jeszcze jedną szansę, ale jest jej z tym ciężko i potrzebuje czasu... Nie wiem co mam zrobić, chciałbym wszystko naprawić ale obawiam się że nie jestem wystarczająco silny żeby dalej tak bez niej żyć... Co mam zrobić jestem w dołku emocjonalnym, nie mam chęci do życia, nic mnie nie cieszy, myślałem już nawet o najgorszym ale się powstrzymałem...
Chciałem urwać kontakt może wtedy zrozuiałaby jak to jest gdy mnie nie ma... ale obawiam się, że gdy to zrobię to ją stracę na zawszę... Co do przyjaźni to nie potrafie tak żyć bo gdy ją mijam w szkolę i nie mogę być z nią tak blisko jak kiedyś to serce mi pęka, a później cały dzień mam już zmarnowany, nie mogę się na niczym skupić... płaczę... Bardzo ją kocham i chciałbym żeby nam wyszło, ale nie wiem co zrobić, są jeszcze jakieś szansę żby wszystko było dobrze?
1 2013-03-13 22:32:27 Ostatnio edytowany przez anonim1234 (2013-03-13 22:38:13)
Podobne tematy