Pytanie kieruję raczej do facetów. Co zrobilibyście, gdyby wasza partnerka zachowywała się wobec was agresywnie (nie codziennie ale czasem)? Czy zostawilibyście ją czy próbowali pomóc?
Podobne tematy
ja Ci odpowiem jako kobieta. jak ja uderzylam faceta w nerwach to sie z nim rozstalam... bo wiedzialam, ze jak zaczne to juz zawsze tak bedzie... on na drugi dzien po tej sytuacji wybaczyl i chcial to ciagnac, jak mowilam, ze ppojde na terapie to w zyciu nie chcial sie zgodzic. wiec odeszlam...
Co to znaczy "czasem" i co to znaczy "agresywnie", bo "czasem" to może być raz w tygodniu albo raz w roku średnio. Tak samo agresja agresji nie równa, bo to może oznaczać krzyki, jakieś okazjonalne bluzgi, a może oznaczać rzucenie się na tego faceta z młotkiem.
No i podstawowe pytanie, czy ta "czasem agresywna" kobieta coś konkretnego robi, żeby się nauczyć tę agresję kontrolować czy wychodzi z założenia, że taka jest i heja.
"Czasem" oznacza niekontrolowany wybuch raz w miesiącu. Nie chodzi tu o bluzgi, choć też się zdarzały tej kobiecie, chodzi bardziej o agresję fizyczną. Dziewczyna była u psychologa, stwierdził, że ma depresje i neurotyczną osobowość. Chłopak jej wiele razy wybaczył, ale ona i tak czuje się bardzo winna. Próbowała umówić się do psychiatry, ale nie stać ją na prywatną wizytę, najbliższy termin ma na czerwiec. Na co dzień dziewczyna wygląda na spokojną i nieśmiałą, nie jest codziennie agresywna, raczej wrażliwa i bezsilna. Dziwi mnie to, że mając depresję jest agresywna.
Odpowiem jako facet który się empirycznie zetknął z tym problemem. Kiedy uderzyła pierwszy raz
(jeden cios) wybaczyłem bo uznałem, że to było pod wpływem emocji. Drugi raz (mocniej, dwa ciosy)
zdarzył się po pół roku. Też pod wpływem emocji. Trzeci po miesiącu (mocniej, kilka ciosów), w sumie
z niczego (bo musiała odreagować). Odszedłem. Najgorsze było to, że próbowałem z nią o tym rozmawiać,
ale ona nie widziała w swoim zachowaniu żadnego problemu.. (bo zasłużyłem, bo musiała odreagować,
bo u niej tak w domu było). O innej przemocy tutaj nie piszę, bo pytanie dotyczy tylko agresji fizycznej.
ja Ci odpowiem jako kobieta. jak ja uderzylam faceta w nerwach to sie z nim rozstalam... bo wiedzialam, ze jak zaczne to juz zawsze tak bedzie... on na drugi dzien po tej sytuacji wybaczyl i chcial to ciagnac, jak mowilam, ze ppojde na terapie to w zyciu nie chcial sie zgodzic. wiec odeszlam...
Jak to, nie chciał, byś chodziła do terapeuty i zaczęła nad tym panować? Dziwne. Zresztą co to chyba dobrze, że byś pracowała nad sobą.
Myślę, że tak samo jak kobieta powinna chronić się przed agresją, tak samo facet. Dlatego zrozumiałabym, że odszedł, bo kobieta go uderzyła. Wiadomo, jeszcze co innego plaskacz, jeżeli naprawdę ona więcej się tak nie zachowa, a co innego, gdy bije bez opamiętania i nie wykazuje chęci zmiany.
u mnie zdarzylo sie to juz 3 razy. moj chlopak potrafil wzbudzic we mnie taka wscieklosc , jednak czuje sie po tym jak bym stracila jakas czesc swojej kobiecosci, zle mi z tym..
Agresja ZAWSZE jest zlem i niezaleznie czy to kobieta czy mezczyna bije zawsze powinno to byc napietnowane. Wiem ze dla faceta to wstyd ze jego kobieta go bije a ukrywajac to pogarsza sie tylko sytuacje
Hm sama udezylam chlopaka ale to wyniklo z jego zachowania zaczynal mna szarpac wyzywac ,ogolnie bylo strasznie zalowalam tego i umiem nad tym zapanowac problem w tym ze nie jestem osoba ktora on moze robic co chce a ja zostane bezczynna .