Witam.
Mam pewien problem... Mój mąż zamiast rozwiązywać problemy domowe ze mną czyli z własną żoną ucieka i żali się swojej mamie... Potem jestem najgorsza... Słyszę od teściowej takie słowa jak np: niszczyły mu życie! To boli. Traktuje ją lepiej jak własną matkę. Mamy niby dobry kontakt... Razem plotkujemy chodzimy na zakupy itp a jak jest coś nie tak u nas w małżeństwie to jest masakra! Ja mam 27 lat mąż 1,5 roku mlodszy i mamy dwoje dzieci. Dla mnie rodzina tzn mąż i dzieci są na pierwszym miejscu a dla niego mama... Uważam ze tak być nie powinno! Skoro jesteśmy małżeństwem to powinniśmy być dla siebie najważniejsi a nie inni!!! Prawda? Dodam iż ślub był z inicjatywy teściowej...mąż nie oświadczył mi sie :-( jest tak dziwnie ze nie do zniesienia!!! POMOCY
Podobne tematy
Co zrobić by mąż był bardziej zaangażowany w życie rodziny i jak wytłumaczyć mu ze jego rodzina to ja i dzieci?
Co zrobić by mąż był bardziej zaangażowany w życie rodziny i jak wytłumaczyć mu ze jego rodzina to ja i dzieci?
nic nie zrobisz, gówniarz musi dorosnąć... chociaż, zawsze można otruć teściową...
nie rozumiem jak to się stało ze nie zauważyłaś tego wcześniej ? teraz tego nie zmienisz , musisz zaakceptować albo próbować rozmawiać z mężem ...
Kiedyś mąż był zupełnie inny. Świata poza mną nie widział!!! Było cudownie :-( nie mógł sie ode mnie odkleic :-)
Rozmawiac sie z nim nie da. Jest agresywny i twierdzi ze ja zachowuje sie jak dziecko.... Kiedyś czułam sie przy nim jak wyjatkowa i wartościową kobieta teraz....jak zero. Próbuje podjąć pracę gdzieś żeby sie jakoś oderwać od problemów z nim ale trudno jest wejść zpowrotem na rynek pracy po kilku latach które poświęciłem dzieciom i domowi. Zamiast mnie wspierać to...daje mi do zrozumienia że jestem do niczego!!!
Witam.
Mam pewien problem... Mój mąż zamiast rozwiązywać problemy domowe ze mną czyli z własną żoną ucieka i żali się swojej mamie... Potem jestem najgorsza...
A czego dotycza wasze konflikty,ze tak biega ciagle z nimi do mamusi ?
" Próbuje podjąć pracę gdzieś żeby sie jakoś oderwać od problemów z nim ale trudno jest wejść zpowrotem na rynek pracy po kilku latach które poświęciłem dzieciom i domowi. Zamiast mnie wspierać to...daje mi do zrozumienia że jestem do niczego!"
chyba tutaj jest pies pogrzebany, facet przyzwyczaił się do posprzątanego domu, czekających obiadków itd... ręce i nogi spokój miały... a tu perspektywa podziału obowiązków... a u mamy jak u mamy - wszystko pod ryja podane...
Próbuje podjąć pracę gdzieś żeby sie jakoś oderwać od problemów z nim ale trudno jest wejść zpowrotem na rynek pracy po kilku latach które poświęciłem dzieciom i domowi. Zamiast mnie wspierać to...daje mi do zrozumienia że jestem do niczego!!!
A masz czas na swoje potrzeby ?Wyjscie z kolezankami ,mezem do kina ,restauracj.Chodzisz do fryzjera itp?
Moje potrzeby? Nikt o nich właśnie nie pamięta. Problem nie tkwi w tym ze chce iść do pracy. Muszę iść do pracy żeby wyrwać sie i znowu zacząć zarabiać bo od dłuższego czasu słyszę od męża ze nic nie robię, że go wykorzystuje i że wyssalam od niego każdy grosz. Jednak wszystkie pieniądze szły na życie i na ulepszanie i remontowanie domu . Problem e tkwi w tym ze dom w którym mieszkamy jest mój. Mąż miał być dopisany ale ...boję sie ze jak to zrobię to on odejdzie i będzie chciał żebym go spłaciła. Teraz jeszcze tu jest ale...masakra. Tylko dlatego ze straciłby dom.
Najgorsze jest to ze go kocham. Jest miłością mojego życia. Mogłabym dopisac męża... Zaryzykowalabym... Ale czy to ma sens? Czy wtedy zyskam jego szacunek i milosc?! Wątpię!!! Tak źle i tak niedobrze
Najgorsze jest to ze go kocham. Jest miłością mojego życia. Mogłabym dopisac męża... Zaryzykowalabym... Ale czy to ma sens? Czy wtedy zyskam jego szacunek i milosc?! Wątpię!!! Tak źle i tak niedobrze
Jeśli masz dużo wątpliwości nie ryzykuj. Twój mąż jest typowym mami synkiem, powinnaś sprawdzić czy jest od niej uzależniony czy po prostu on ją tak bardzo kocha?
w aktualnym wydaniu grazzia jest artykuł o mami synkach-męski punkt widzenia. I kto by tu przepuszczał że kochany mąż może się z żoną rozwieść po paru latach małżeństwa dla mamy??? bo u mamy było lepiej...bo żona nie jest taka jak mama...faceci jak dzieci!
Najgorsze jest to ze go kocham. Jest miłością mojego życia. Mogłabym dopisac męża...
NIE DOPISUJ GO Poczytaj sobie wątek "kobiety na zakręcie", w sumie całego nie przeczytasz bo ma ponad 400 stron, ale możesz tam też opisać swój problem i WSZYSTKIE Ci powiedzą, żebyś nie dopisywała. Jeśli dom jest Twój niech Twój zostanie. Jesteś w bardzo dobrej sytuacji, bo w razie konfliktów to nie Ty się z dziećmi wyprowadzasz i nie Ty załamujesz ręce, bo nie będziesz mogła na niego patrzeć, ale nie będziesz też mogła się wyprowadzić bo nie będzie ani gdzie, ani za co.
Miłość miłością, ja wiem, że jest ciężko jak się kogoś bardzo kocha, a on rani, ale dopuść zdrowy rozsądek do głosu. On będzie biegał do tej mamusi, a potem się z Tobą rozwiedzie i wywali z własnego domu, albo każe się spłacać. Możesz zacząć długi proces rozmów, zmian zachowania ustalenia pewnych norm i wymagania ich, ale w ŻADNYM wypadku nie dopisuj go do własności. To ma być Twój azyl, Twoja tratwa ratunkowa, której mogą Ci tylko pozazdrościć wszystkie kobiety, które stanęły na rozdrożu i nie mają możliwości ruchu, bo nie posiadają NIC.
Dom fakt jest mój ale czy to azyl?! Nie nazwałabym go tak. Jak jest jakiś problem i mówię mężowi ze to koniec i rozwód weźmiemy i żądam żeby sie.wyprowadził to jego mama i on toczą ze mną wojnę i mówią ze on sie nie wyniesie bo jest tu zameldowany i to jest też jego własność bo dużo kasy w nasz dom włożył on i jego rodzina. W sumie chyba ma rację. Najgorsze jest to ze ja nie mam nawet z kim pogadać. Nie mam żadnego wsparcia. Oni o tym wiedzą. Jedyne osoby które mi zostały to matka i siostra którym ufać nie mogę. Osoby które mnie wspierały niestety już pochowałam. Między innymi brata i tatę. Przeżyłam w życiu bardzo wiele złego. Zostałam zupełnie sama z bratem i tata inwalidą bo nie chodził, poruszał sie na wózku. Mama nas zostawiła jak miałam 13 lat. Brat miał 17 rok później powiesił sie :-(. Zostaliśmy sami z tata. Siostra poszła za matka bo tam miała z nią życie ...rozwiązanie... Potem pochowałam dziadka i prababcie która znaczyla dla nas wiele. Mimo wszystko jakoś dawaliśmy sobie radę. Skończyłam liceum zrobiłam prawko i pracowałam. Niestety w 2006 pod koniec roku okazało sie ze tata mś raka... W styczniu zmarł. Nie mam nikogo... Nikt mnie nie wspiera... A mąż traktuje mnie jak zero. Uważam ze od życia należy mi sie trochę więcej a dokładnie odmmęża. Nie mam już siły dziś zapusalsmsie do ośrodka interwencji kryzysowej do psychologa bo już rady sobie sama nie daje... Mam nadzieję ze ktoś mi pomoże z moimi psychologicznych problemami...
Witaj
NIE DOPISUJ MĘŻA do Twojego domu , właśnie dlatego ze nie masz z nim prawidłowych relacji , że nie masz w nim wsparcia .Takie posunięcie na pewno nie zmieni się na lepsze a tylko na gorszą gehennę . Czytając Twoją historię wnioskuję że mąż jest pod silnym wpływem teściowej __ proponuję szczerą rozmowę z NIĄ , powiedz jej o wszystkich Twoich problemach z mężem i jak byś chciała żeby wyglądały wasze relacje w rodzinie . Jeżeli ona nie zrozumie i nie wykaże woli uzdrowienia tej sytuacji __ proponuję rozwód , bo niestety Twój mąż nie poradzi sobie z rozwiązaniem tej sytuacji!! Matkę trzeba kochać i szanowac , ale to była jego rola aby Twoje relacje z teściową były poprawne . Niestety tutaj zawiłódł na całej lini __ już nie wnikam czy nieświadomie czy świadomie.
Pozdrawiam Cię serdecznie , bądź silna i postępuj tak jak Ci serce podpowiada
17 2013-02-12 14:39:22 Ostatnio edytowany przez bags (2013-02-12 14:45:20)
Witam...
Twoje malzenstwo jest jak sama widzisz toksycznym trojkatem, w ktorym mimo wszystko szkodliwym ogniwem - ktorego to w zasadzie nie powinno byc - jest Twoja tesciowa.
Jako rowniez "jeszcze" zaobraczkowany znawca tego tematu jedno moge Ci zagwarantowac, ze jakiekolwiek proby Twojego nacisku/presji na meza, przyniosa skutek odwrotny od zamierzonego. Kolokwialnie mowiac kopiesz sie wtedy z koniem stachanowcem.
Od czego zaczac Twoja walke o malzenstwo?
Przede wszystkim od zrozumienia od podszewki zagadnienia toksycznosci - toksycznej osoby, nieodcietej pepowiny i calej gamy powiazan z tymi zaganieniami zwiazanymi.
1 "toksyczni tesciowie... nieodcieta pepowina..."
2."toksyczny trojkat z tesciowa"
oba watki sa na tym forum. wiele z tego sie moze Tobie przydac.
3. "odcinamy pepowine, czyli koniec problemow z tesciowa" poszukaj na necie.
4. materialy i nagrania Jacka Pulikowskiego na youtube (lacznie z nagraniami z cyklu "7 sakrament")
Na deser przytocze Ci porady psychologow w tej tematyce:
Przede wszystkim powinieneś porozmawiać z żoną bez obecności teściowej. I podczas rozmowy uświadomić jej, że najwyższa pora odciąć pępowinę i zacząć układać życie razem we dwoje, a nie we troje. W końcu to Tobie ślubowała przed ołtarzem, a nie mamie.
Postaraj się przekonać ją także do tego, żebyście chociaż na jakiś czas zamieszkali we dwoje, z dala od teściowej. Warto byłoby także pomyśleć o terapii dla par - pomogłoby to Wam naprawić relację nadwyrężoną przez problem z teściową.
Pozdrawiam.
Witam serdecznie,
Jeśli chcesz ratować to małżeństwo to jest tylko jedno rozwiązanie - zabranie żony z domu jej rodziców i terapia dla par. Inaczej ona nigdy nie zerwie pępowiny i zawsze będzie żyła pod dyktando rodziców.
Przez jakiś czas nie poruszaj tego tematu, poczekaj aż emocje opadną. Potem zaproś żonę na spacer, kolację itp. i porozmawiajcie sami, bez osób trzecich o Waszej rodzinie i małżeństwie. Ona musi zrozumieć, że teraz Ty i Wasze dziecko jesteście jej rodziną.
Pozdrawiam
I najbardziej bolesna swiadomosc, z ktora musisz sie pogodzic to taka, ze Twoje malzenstwo jest praktycznie nie do uratowania... gdyz szanse na to sa jak trafienie 6 w totka.
Natomiast co do kwestii zameldowania Twojego meza w domu... niech Cie reka boska broni to robic nawet przez kilka lat po zakonczonej terapii.
Mowie to szczerze i otwarcie, gdyz nie masz jeszcze swiadomosci o tym, do czego takie osoby jak chocby z pozoru normalna Twoja tesciowa sa zdolne. Ja juz to doskonale wiem i mam pelna swiadomosc tego co tutaj pisze.
Jesli chcesz sie pozbyc w zyciu wszystkiego co posiadasz w swoim dorobku, to zameldowaniem meza mozesz to uczynic.
z całym szacunkiem dla autorki tematu, ale zaczyna tutaj być trochę zbyt zero/jedynkowo, czarno/biało, bez odcieni szarości...Teściowa i mąż bee, ona cnota skrzywdzona... a niby parę lat super było... to dlaczego się zesr...? może warto się zastanowić, czy u siebie błędów nie poszukać, może to co dla nas jest błahostką, dla partnera już niekoniecznie... parę rozlatujących związków już widziałem, i jakoś nigdy wina nie była tylko po jednej stronie (patologie pomijam)
Witam Cie serdeczníe. Mam taki sam problem jak Ty. Tylko ze my nie mamy slubu. Moj narzeczony woli swoja matke. Nie mieszka ze mna ani z naszym synkiem tylko u tesciow. Kiedys bylam dla niego najwazniejsza, byl u mnie caly czas. Swieta nie swieta byl u mnie. Teraz strasznie sie zmienil. Wszystko mowi mamusi, nawet jak przyjedzie do mnie to zaraz mamusia do niego dzwoni. Mam tego dosc naprawde.
20 2013-02-12 15:34:29 Ostatnio edytowany przez bags (2013-02-12 15:38:15)
z całym szacunkiem dla autorki tematu, ale zaczyna tutaj być trochę zbyt zero/jedynkowo, czarno/biało, bez odcieni szarości...Teściowa i mąż bee, ona cnota skrzywdzona... a niby parę lat super było... to dlaczego się zesr...? może warto się zastanowić, czy u siebie błędów nie poszukać, może to co dla nas jest błahostką, dla partnera już niekoniecznie... parę rozlatujących związków już widziałem, i jakoś nigdy wina nie była tylko po jednej stronie (patologie pomijam)
Widzisz gen...
Po czesci masz racje, nikt nie jest idealny lecz Twoja racja w tym wypadku i w tym zagadnieniu jest jak z tym 1% przekazem od podatku z tytulu PIT-a. A w tym calym konwejerze bezensownosci jest jeden fundamentalny wic.. a wlasciwie dwa.
Pierwszy to nadopiekunczosc matki nad mamisynkiem/mamicorcia, kiedy to wszystko zalatwiaja mamcie za Nich. Maja wszystko podane pod nos i trzymani sa pod kloszem w razie zderzenia z nawet najmniejszym problemem zycia codziennego. Sa wychowywani dla mam a nie dla swiata potocznie mowiac.
Drugi to wychowywany jedynak/jedynaczka w niepelnej rodzinie, tzn bez ojca. Wtedy zarowno przelewanie nadmiaru tej tzw malzenskiej milosci na dziecko z polaczeniem pierwszego przypadku i braku meskiej reki w wychowaniu przynosi takie a nie inne efekty.
Ktos kto wyszedl z takiej rodziny w swiat i potrafi sie przeciwstawic w zderzeniu z takim kretynizmem wychowawczym, bedzie wiedzial jak sobie poradzic w zyciu i postepowac w zwiazku.
Dla Nas 2+2=4 a dla Nich??? To co dla Ciebie jest normalnoscia zycia codziennego, to dla Nich jest abstrakcja do kwadratu, przed ktora trzeba uciec, a gdzie... no pod spodnice mamy najlepiej, bo tam "bezpieczniej".
Niedoskonalosc osobowosci ze tak to nazwe, o ktorej Ty mowisz, to jest pikus przy tym zagdnieniu.
a jeśli ja byłem z rozbitej rodziny, zaliczyłem bidul i co tam jeszcze, a mam rodzinę, bachorki (znaczy kochane dzieci), kochankę - to do jakiej definicji pasuję???
a jeśli ja byłem z rozbitej rodziny, zaliczyłem bidul i co tam jeszcze, a mam rodzinę, bachorki (znaczy kochane dzieci), kochankę - to do jakiej definicji pasuję???
Skoro masz rodzine - zone, dzieci, to zajechales troche za daleko... dorzucajac sobie kochanke.
Moze cos masz w sobie z toksyka alb jestes podatny na takowe osobistosci. Narcyz, manipulant, szantazysta emocjonalny, jednoreki bandyta a'la wielki szu. Poczytaj sobie ta tematyke a sam zredagujesz swoja definicje osobowosci, pod ktora "podlegasz".
Madziunio nie daj sie i nie dopisuje meza do swojej wlasnosci......zreszta to wszystkich opinia i powinnas nad tym sie zastanowic,bo po tym nic Ci juz nie zostanie !Piszesz ,ze macie 2 dzieci,a ja mysle ,ze Ty masz 3,bo Twoj maz to mamci-synek.Mam tez starszego syna i za nic w swiecie nie wtracalabym sie w zycie"mlodych"moge wysluchac,a poza tym widzialy galy ,co braly,teraz jak sie zalozylo rodzine trzeba byc odpowiedzialnym!Nie wyobrazam sobie (nawet takiej sytuacji,ze jak mojemu synowi cos nie bedzie podobac to wroci do domu....nic z tych rzeczy!Matka Twojego meza jest ta,ktora pozwala synkowi nie dorosnac do roli meza i ojca,a jemu to pasuje..........zabierze "swoje zabawki" i juz ma swoj azyl!Chore to nie pozwol na takie traktowanie,powiedz mu ,ze ma wybrac w takiej sytuacji mame lub najblizsza mu rodzine i sie nie poddawaj,bo stracisz zdrowie,a musisz byc silna dla waszych dzieci.Pomysl jak moze mowic twoj maz i jego rodzina ,ze to w ten dom wlozyl duzo kasy,a powiedz ,gdzie tu miejsce na dzieci i wnuki,bo jak czytam to liczy sie tylko ON i jego mamuska!Jestem tez mama i tesciowa,babcia,ale to oni tworza rodzine ,ja moge wysluchac,doradzic jak mnie o to poprosza,ale zycie to ich zycie!!!! W ogole nie masz z kim dyskutowac ,bo Twoj dom to Twoj azyl i Twoich dzieci, i nie powinno tak byc,zeby wtracala sie w wasze zycie tesciowa,ona powinna pomagac na ile jej pozwolicie !
24 2013-02-12 16:05:15 Ostatnio edytowany przez gen (2013-02-12 16:35:56)
"Moze cos masz w sobie z toksyka alb jestes podatny na takowe osobistosci. Narcyz, manipulant, szantazysta emocjonalny, jednoreki bandyta a'la wielki szu. Poczytaj sobie ta tematyke a sam zredagujesz swoja definicje osobowosci, pod ktora "podlegasz"."
czyli w myśl zasady - dajcie pacjenta, a coś dopasujemy?, nie kupuję tego bełkotu... a kochanka, to fajna sprawa - polecam... wracając do tematu, zwyczajnie nie wierzę w takie czarno/białe schematy, zwłaszcza w necie, wystarczy to co znam z reala... a tam nigdy nie jest to takie proste... bo dlaczego autorka nie protestowała, kiedy tamci kasę w dom ładowali?, i dlaczego naraz się popsuło?, facet się uderzył w głowę i reset nastąpił??? a mamusia tak stale się wcinała, czy dopiero teraz?, jeśli stale, to dlaczego wcześniej nie przeszkadzało?, jeśli dopiero teraz, to dlaczego?...
Bags ale nie chodzi oto żeby teściową wyeliminować z życia rodzinnego , ale oto żeby relecje były poprawne i nikogo nie raniły , a rodzina żyła w zgodzie i wzajemnym szacunku wobec siebie
"Moze cos masz w sobie z toksyka alb jestes podatny na takowe osobistosci. Narcyz, manipulant, szantazysta emocjonalny, jednoreki bandyta a'la wielki szu. Poczytaj sobie ta tematyke a sam zredagujesz swoja definicje osobowosci, pod ktora "podlegasz"."
czyli w myśl zasady - dajcie pacjenta, a coś dopasujemy?, nie kupuję tego bełkotu... a kochanka, to fajna sprawa - polecam... wracając do tematu, zwyczajnie nie wierzę w takie czarno/białe schematy, zwłaszcza w necie, wystarczy to co znam z reala... a tam nigdy nie jest to takie proste... bo dlaczego autorka nie protestowała, kiedy tamci kasę w dom ładowali?, i dlaczego naraz się popsuło?, facet się uderzył w głowę i reset nastąpił??? a mamusia tak stale się wcinała, czy dopiero teraz?, jeśli stale, to dlaczego wcześniej nie przeszkadzało?, jeśli dopiero teraz, to dlaczego?...
Twoja zona tez tak uważa? Że kochanka to fajna sprawa?
27 2013-02-12 18:11:31 Ostatnio edytowany przez gen (2013-02-12 18:12:18)
"Twoja zona tez tak uważa? Że kochanka to fajna sprawa?"
nie wiem, w końcu to moje kochanki... a tak mimochodem, to dlaczego zaintrygowała Ciebie moja zdrada, a nie ten temat... w końcu moje życie jest tutaj marginalne...
Słuchajcie nie uważam ze jestem cudowna... Nikt taki nie jest! Ale uważam ze dzieci i ja powinniśmy być na 1 miejscu. Podam głupi przykład, potrzebowaliśmy ostatnio pieniędzy na zaległe rachunki proponowałam mężowi żeby wziąć pożyczkę i ja pomału splacimy. Mąż nie wyraził swojej opini. Na drugi dzień pojechał gdzieś ze swoją mamą następnego dnia również i kazał dac mi niektóre rachunki i je opłacił. Super! Ale skąd te pieniądze?! Fajnie ze rachunki niektóre opłacone ale gdzie w tym ja? Minął prawie miesiąc a ja nadal nie wiem skąd. Sądzę ze teściowa pożyczkę dla męża wzięła ale dlaczego nic o tym nie wiem. To problem był nasz a nie męża i mamy. Druga sprawa....na mnie jego rodzina moze źle mówić ale jsk ktoś odezwie sie na temat jego mamy nie koniecznie źle to sie danej osobie nieźle obrywa. Teściowa jest miła jak jest dobrze ale jak ja mam jakieś ale do własnego męża to wtedy jest okropna. Dla mnie rodzina naprawdę wiele znaczy i będę walczyła o nią. Jutro wizyta u psychologa, pierwsza... Ale muszę żeby wiedzieć czy oby napewno jest sens walczyć. j mąż mnie nie szanuje. Co dzień słyszę ze mnie nienawidzi i ze jestem stratą czasu. Pewnie tylko po to by sprawić mi ból... Jednak czuje że on mnie kocha tylko tak jak mówicie trójkąt trzeba zmienić w duet.
29 2013-02-12 19:44:08 Ostatnio edytowany przez bags (2013-02-12 20:02:31)
Bags ale nie chodzi oto żeby teściową wyeliminować z życia rodzinnego , ale oto żeby relecje były poprawne i nikogo nie raniły , a rodzina żyła w zgodzie i wzajemnym szacunku wobec siebie
Nikt nie mowi o wyeliminowaniu a o zmniejszeniu do minimum jej oddzialywania, ktore i tak nigdy nie zniknie.
Co do reszty to masz absolutna racje.
Magda...
To normalka co piszesz. Poczytasz watek toksycznych tesciow i podobne kwiatki sie tam doszukasz u innych forumowiczow.
Ty jestes wazna dla meza, Wasze malzenskie sprawy tez... ale z przykroscia stwierdzam, ze na szarym koncu.
A zmiana trio w duet to nie lada akrobatyczny wyczyn w takich realiach...