netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Żałosna i naiwna miłość a tak bardzo boli. Proszę pomóżcie

7 odpowiedzi2 809 wyświetleńzałożony przez Azylis21, 08.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żałosna i naiwna miłość a tak bardzo boli. Proszę pomóżcie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Żałosna i naiwna miłość a tak bardzo boli. Proszę pomóżcie

Postanowiłam założyć wątek, ponieważ chciałabym się przed kimś móc otworzyć wyrazić to co czuje i być może odnaleźć pomoc. Na znajomych nie mam co liczyć , mają dużo własnych problemów.
Być może nie mam jeszcze wielkiego doświadczenia życiowego i jestem młoda bo mam zaledwie 21 lat. Ale sytuacja , w której się znajduje z dnia na dzień staje się dla mnie przeszkodą nie do pokonania. Problem tkwi w tym , że jeżeli kocham to całym sercem i oddaje całą siebie i to jest głupota , którą pewne osoby wykorzystują. Ale może od początku.

Wszystko zaczęło się jak zawsze , było pięknie , magicznie wręcz nierealnie. Miesiące spędzone z nim były jak bajka. Nikt się o mnie nie troszczył jak on, nikt nie wypowiadał słów z taką czułością, nikt nie poświęcał mi tyle wolnego czasu. A ja uwierzyłam w jego miłość , zapewnienia, Nie ukrywał przed nikim swoich uczuć , nawet przed mamą zachowywał się jak bym była jego narzeczoną a nie dziewczyną. Pokochałam go , taką miłością która mogłaby doprowadzić do zatracenia. Nie mieliśmy żadnych problemów między sobą, nie kłóciliśmy się, nie przerażała mnie wizja małej wymiany zdań bo wiedziałam , że w związku jest to nieuniknione. Sielanka jednak szybko się skończyła. Przyczyną była jego mama, zabierała mu coraz więcej czasu, ograniczała jego czas i tym samym nasze spotkania. Jest ona po dwóch rozwodach i ma tylko jednego syna, więc wiedziałam , że musi on pomóc swojej mamie. jednakże moja cierpliwość powoli dobiegała końca. Ta kobieta dosłownie wszędzie z nim jeździła i chodziła. Zabierała go nawet do drogerii kiedy wychodziła wybierać lakier do paznokci. Nad jezioro jechała razem z nami, do mojej babci też , w końcu nie wytrzymałam. Powiedziałam mu otwarcie, że taki układ mi się nie podoba i poprosiłam żeby coś z tym zrobił. Odpowiadał mi , że jestem najważniejsza i jego mama nie stanie pomiędzy nami. Taka sytuacja trwała jeszcze przez 2 miesiące. Wszystko się skomplikowało kiedy jego mamusia zabrała go w góry, ponieważ pragnęła ,żeby dotrzymał jej towarzystwa. Wyjechali na 7 dni. Początkowo dzwonił wieczorami, potem już tylko pisał , a na koniec zamilkł. Byłam zbulwersowana, że człowiek , który poświęcał mi każdą chwilę nie jest w stanie nawet się odezwać. Po powrocie doszło do jednego spotkania , takiego gdzie mogliśmy normalnie sami porozmawiać spokojnie. Zapewniał mnie o swoim uczuciu i miłości , powiedział jednak , że mam się nie martwić bo teraz będziemy spotykać się rzadziej. Ok. Przyjęłam to do wiadomości , ale on się nie odzywał, każdego dnia dostawałam zdawkowe sms. Byłam załamana i przerażona bo nie wiedziałam co się dzieje , zadzwoniłam do niego w czwartek , zapytałam czy on mnie jeszcze kocha ( wiem upokorzyłam się ) on odpowiedział , że "przecież wiesz " powiedział , ze tak, w sobotę po całym dniu i wysłaniu do niego sms na którego nie odpisał weszłam na gg, tam dostałam wiadomość. "coś miedzy nami się zmieniło, coś prysnęło, dajmy sobie czas potem zobaczymy co dalej" Nie będę opisywać stanu w jakim się znalazłam. To był koszmar , który odbywał się w realnym życiu. Bolało i boli nadal. Oczywiście do żadnej rozmowy już nie doszło. Nie odezwał się ani on ani ja. Po tym co napisał odpowiedziałam: Dobrze skoro uważasz żeby dać sobie czas to zgadzam się na to , mam nadzieję , że nie zniszczysz tego co wspólnie stworzyliśmy. I koniec, zero kontaktu, najgorsze jest to , że go widuje dwa razy w tygodniu i nie mogę tego zmienić. Za każdym razem gdy go widzę ból pojawia się na nowo, jeszcze niedawno płakałam . widząc go z daleka, będąc w tym samym pomieszczeniu. Teraz powstrzymuje łzy , otwieram się jak jestem sama w swoim pokoju. Jak mam jechać w tamto miejsce i wiem , że znów będę przeżywać katusze nie mogę za siebie. Tak bardzo bym chciała żyć normalnie, skupić się na czymś innym , złagodzić ból kiedy go widuje.
Bardzo proszę o pomoc, ja sobie już nie radzę. W domu nikt mnie nie rozumie. A ja przechodzę emocjonalną gehennę.

2

Odp: Żałosna i naiwna miłość a tak bardzo boli. Proszę pomóżcie

Kolejny chłopak za bardzo związany z mamusią. Faceci chyba tak mają. Jestem za tym, żeby mieć dobry kontakt z rodzicami, ale ZDROWY DOBRY KONTAKT. A tutaj niestety zdrowego kontaktu nie było..
Widze, ze tez bardzo milo zakończył Wasza znajomość, przynajmniej COS Ci napisał, a nie wyłączył tel. Myślę, ze powinnaś żądać wyjaśnień, co to znaczy, ze "coś się miedzy nami zmieniło" ? CO? Dlaczego? ... na Twoim miejscu nalegałabym na wyjaśnienie. Bo sama biedna nie wiesz na czym stoisz a to wykańcza Cie dodatkowo...

3

Odp: Żałosna i naiwna miłość a tak bardzo boli. Proszę pomóżcie

Dokładnie , niewiedza mi nie pozwala żyć normalnie. Bo ciągle zadaje sobie pytanie co ja takiego zrobiłam?
I oczywiście siebie obwiniam za wszystko.
Pytanie zadałam , odpowiedział , że nie wie I tyle mi po jego wyjaśnieniach. Zastanawiam się jak mam znieść spotkania na których on też jest. Akurat to jest zbyt skomplikowane do tłumaczenia, ale jestem skazana na jego widok i jego mamusi także.

A każde spotkanie mnie wykańcza jeszcze bardziej.

4

Odp: Żałosna i naiwna miłość a tak bardzo boli. Proszę pomóżcie
Azylis21 napisał/a:

Dokładnie , niewiedza mi nie pozwala żyć normalnie. Bo ciągle zadaje sobie pytanie co ja takiego zrobiłam?
I oczywiście siebie obwiniam za wszystko.
Pytanie zadałam , odpowiedział , że nie wie I tyle mi po jego wyjaśnieniach. Zastanawiam się jak mam znieść spotkania na których on też jest. Akurat to jest zbyt skomplikowane do tłumaczenia, ale jestem skazana na jego widok i jego mamusi także.

A każde spotkanie mnie wykańcza jeszcze bardziej.

Nie obwiniaj siebie.. to nie Twoja wina. Musisz w to uwierzyć.
Nie rozumiem jak można nawet nie raczyć wyjaśnić drugiej osobie niczego, zaczyna mnie to naprawdę coraz bardziej dziwić

A nie możesz zrezygnować z tych spotkań, zmienić godzinę , miejsce?

Najlepiej jakbyś w ogóle ich nie widywała hmm

Ja na szczęście nie mam żadnego kontaktu, nie widuje, nie wiem nawet czy jest jeszcze w Polsce..

5

Odp: Żałosna i naiwna miłość a tak bardzo boli. Proszę pomóżcie

A ja bym nie nalegała na wyjaśnienia. Po prostu on nie powie nic więcej, niż już powiedział.

Widocznie czuje się nie w porządku. No i prawidłowo. Bardzo nie fair się zachował.
Nie obwiniaj siebie. To po jego stronie (a może jego matki?) coś jest nie tak.
Poczytaj sobie o nieodciętej pępowinie, wątek Bags-a (dużo Ci może powiedzieć o "toksycznej" mamusi).
Najgorsze, że musisz go widywać, to ewidentnie nie pomaga.

I wygaduj się, wyrzucaj to z siebie... choćby tylko na forum.

6

Odp: Żałosna i naiwna miłość a tak bardzo boli. Proszę pomóżcie

Ja też proponuje się nie odzywać. Wiem,że jest Ci mega ciężko,ale spróbuj odciąć się od tej znajomości. No bo nawet jeśli łaskawie odezwie się po jakimś czasie to i tak Wasza dalsza relacja będzie oparta na takim 'trójkącie' bo jak sama widzisz jego mama ma większą siłę przebicia niż Ty i ta jego wielka i nieskończona 'MIŁOŚĆ' do Ciebie...
W żadnym wypadku nie jest to Twoja wina ! Miałaś pecha i tyle..

7

Odp: Żałosna i naiwna miłość a tak bardzo boli. Proszę pomóżcie

Dziękuję Wam, aż mi łzy poleciały ...

Jeżeli chodzi o spotkania to miejsca ani godziny zmienić nie mogę na razie, być może za jakiś czas to mi się uda puki co jestem tym torturowana.

Jeżeli chodzi o jego marne wyjaśnienie to powiem tylko tyle, że miałam o nim na prawdę wspaniałe zdanie i był porządnym facetem. Zawsze było czarno na białym aż do tego feralnego dnia. Obwiniam się za to , że może za bardzo naciskałam o jego matkę. Ale ja już nie mogłam tego znieść , my nie mieliśmy żadnej prywatności a ona we wszystko się wtrącała. I wydaje mi się , że w pewnym stopniu ona do tego wszystkiego doprowadziła.

Ostatnio ktoś mi powiedział , że ma smutek w oczach kiedy na mnie patrzy. Ale ja nie wiem co mam o tym myśleć. Przecież to nie nie jest normalne. A nie chcę sobie robić złudnych nadziei, bo więcej porażek nie  zniosę.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żałosna i naiwna miłość a tak bardzo boli. Proszę pomóżcie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026