Witam Wszystkich!
Rozwiodlam sie 8lat temu,mieszkam sama z dziecmi ktore wychowuje.Ojciec dzieci jest tylko wtedy kiedy mu sie podoba.Podczeas rozwodu sad ograniczyl mu wladze rodzicielska.3 lata wstecz zalozyl mi sprawe o zmiane wyroku i ograniczenie mi wladzy rodzicielskiej,poniewaz stwierdzil ze dzieciom dzieje sie krzywda. Sprawa trwala ponad rok,nastepnie stwierdzil,ze chce ugody.Sad zaproponowalmi nadzor kuratora,na ktory sie zgodzilam,poniewaz niemam nic do ukrycia.Odpazdziernika tamtego roku,kurator ktory przychodzi,nie stwierdza zadnbych uchybien,nie robi zadnych notatek,a sprawy ktorych sie przyczepia sa dla mnie,nie do zrozumienia.Wykonuje prace przedstawiciela,ktora pozwala mi na utrzymanie 3dzieci.Wiaze sie ona czasem z 3 dniowymi wyjazdami.Podczas moich wyjazdow,dzieci zostaja pod opieka mojego syna ktory jest pelnoletni.Maja zapewnione wszystko cojest im potrzebne. Jest rowniez druga osoba dorosla,ktory ma stwozony przezemnie akt notarialny w sprawie nadzoru nad dziecmi.Osoba ta w kazdej chwili gdyby cos siedzialo jest na miejscu. Nie moge zmienic obecnej pracy,ze wzgledow finansowych,gdyz ona pozwala mina uitrzymanie rodziny i mieszaknia.Zawsze sadzilam ze kurator jest od tego zeby pomagac,wspierac samotnie wychowujaca matke,a nie caly czas utrudniac i negowac wszystko co robie.Pani kurator stwierdzila ze mam miec opiekunke,ktora bedzie spala umnie w domu podczas mojej nieobecnosci. Uwaza ze jestem zla matka,poniewaz wykonuje tego typu prace i uwaza ze jest to powod do odebrania mi dzieci.Praca na miejscu nie pozwoli mi na utrzymanierodziny! Po zapytaniu jejjaki nadzor sprawuje nad moim bylym mezem,bo czasem dzieci bywaja u niego,odpowiedziala mi ze telefoniczny.Kiedydzieci przebywaja u mojego bylegomeza,zostaja pod opieka konkubentki lub babci,wlasciwie gdzie popadnie.Poniewaz kuratorka stwierdzila ze jezeli ja pracuje dziecko nie moze przebywac w domu,gdzie czuje sie najlepiej.Nie sadze aby dla mojego syna dobrym rozwiazaniem bylo przebywanie w roznych domach,gdzie nie czuje dobrze,bosamotym mowi i jest tam wbrew wlasnej woli,co kurator akceptuje.Wielekobiet pracuje i nie zabiera sie im dzieci,a moj byly maz robi to wszystko zlosliwie nie liczac sie wogole z uczuciami syna.
Czy jest topowod do ograniczenia mi wladzy rodzicielskiej,a przyznanie jej ojcu ktory sie nie zajmuje dzieckiem,a jego kurator nadzoruje wylacznie telefonicznie.Czy kurator moze przystawac na tegotypu sytuacje?Co moge zrobic w tej sytuacji,mieszkam w malejmiejscowosci,wiec jezeli udam sie do zwierzchnika,to nic to niezmieni,poniewaz moj byly maz jest wplywowym czlowiekiem.Gdzie mam szukac pomocy,bo napewn o nie w swoim miescie. Jeszcze jedno ,czy moj maz moze sobie zabierac i przywozic mojego syna kiedy mu siepodoba,bez wczesniejszego porozumienia ze mna,mimo ograniczenia wladzy rodzicielskiej?