Witam,
próbowałam radzić się znajomych, jednak nie potrzebuję pocieszeń w kółko, tylko jakiś konkretów. Zamartwiam się kolejny tydzień. Sprawa wygląda tak, że żyję z moim X w związku na odległość. Widujemy się prawie co tydzień weekendowo, zależy też od pracy i uczelni. Jestem dziewczyną wyrozumiałą, nie sprawiam kontroli 24h,ale utrzymuję stały kontakt codziennie, nie bombarduję go telefonami. Długo uczyłam się zaufania. Nie robie mu awantur o byle co, wszelkie problemy staram się rozwiązywać cierpliwie tłumcząc swoje stanowisko. Nie robię scen zazdrości, bo on też takich powodów mi nie daje, poza tym mam swój poziom. Tak, może niektórzy łapią się za głowę, ale jestem zaprzeczeniem typowej babki
X to taki postrzeleniec, na trochę rzeczy muszę mu zwracać uwagę, ale gdzieś tam wierzę, że warto dać temu szansę. Ostatnio jednak, zaniepokoiło mnie to, co zaobserwowałam. Mianowicie mija 3. miesiąc, kiedy to on u mnie nie zostaje, nie mamy czasu tylko dla siebie: przychodzi, siedzimy razem, lecimy na impreze i tak w kółko. Nie zostawał u mnie ostatnio, gdyż grafik mu nie odpowiadał. Jednak jak nadarzyła się okazja- musiał odwieźć znajomą osobę w pewne miejsce po południu, a dla mnie przeznaczył czas na poranek. Niestety święty spokój zakłóciła owa nawiedzona osóbka, która terroryzowała go, że już musi jechać (tak się spieszyła żeby siedzieć na tyłku w domu!). Byłam rozwścieczona faktem, że nie umiał ustawić jej do pionu. Zwłaszcza, że takie terrory to nie nowość. Tłumaczył się, że chciał dobrze dla obojga. Poczułam się, jakbym miała mniejszy priorytet. Przykro jest mi bardzo. Obiecał niby poprawę itd, ale obawiam się, że ja gdzieś robię błąd. Nie pojmuję, jak despotyczne dziewuchy umieją wymusić zachowania na facetach lepiej, niż te, które obchodzą się z nimi na poziomie i z szacunkiem. Nie rozumiem, dlaczego nie jest oczywisty priorytet: dziewczyna jest ważniejsza niż podrzędna znajoma (tak, znajoma! nie sugerować, że to coś więcej, bo to w ogóle jest przypał
). Nie wiem, jak oprócz rozmowy dać mu do zrozumienia że musi się zmobilizować. Czy powinnam stać się chłodna? Mam nadzieję, że ktoś się wypowie - z góry dzięki.
Podobne tematy
oj chyba nie jesteś "zaprzeczeniem typowej babki" . Czasami tak jest, że ktoś z Naszych znajomych potrzebuję pomocy /rozmowy itp. dlatego mu czas poświęcamy, mimo tego, że mamy partnera, który tez od nas tego oczekuję, ale ktoś może mieć w tej chwili jakiś problem. Co w tym dziwnego? Może zazdrosna nie jesteś, ale chyba chcesz być zawsze na pierwszym miejscu, a oprócz Ciebie Twój partner ma też swoje własne życie.
Zaprzeczenie - miałam na myśli zachowania dziewczyn, jakie miałam okazję zobaczyć czy o nich usłyszeć. Wydzwanianie co chwila, awantury, używanie seksu jako karta przetargowa do uzyskania czegokolwiek. Chciałam po prostu podkreślić, że się staram i wkładam sporo (ale też nie za dużo), a w zamian dostaję taką fige z makiem. Ta znajoma zachowuje się nie w porządku, miała tupet drzeć się na niego o to, ze ten chciał posiedzieć ze mną a nie zrywać się w drogę skoro świt. Trochę szacunku.
Po pierwsze porozmawiaj poważnie, kto o tym, kto jest ważny w waszym życiu, kto najważniejszy. Powiedz - ja też mam znajomych, ja też mam swoje życie i nie mam zamiaru być osobą w twoim grafiku. Dobrze to naświetlij. Masz swoje pragnienia, nie bój się mówić, co ci nie pasuje.
Ja przykładowo mam zasady - nie dostosowuję się do grafików czyichś, nie podobają mi się telefony, jak ktoś czas spędza ze mną, nie lubię jak mam czas spędzania z daną osobą z góry określony. I mówię o tym. Znam swoją wartość, mam swoje zdanie i tyle.
Co masz robić? Zacząć mówić co się nie podoba. Przykład - on mówi - mam czas dla ciebie rankiem(ty chcesz wieczorem) - to prosto - nie chcę rano, chcę wieczorem. Koniec kropka. I jeśli mu zależy to stanie na głowie i ten czas wieczorem znajdzie. Jak nie tego dnia, bo faktem może być zajęty, to innego na pewno.
Stawiaj się, niech będzie też tak jak Ty chcesz.
Pozdrawiam serdecznie.
A samo zachowanie, czy mój dystans byłby tu wskazany? Nie chce, żeby rozeszło się to po kościach, jedną sprawę tak już odpuściłam. Jak mam tą poprawę egzekwować?
Tak jakbym czytała o sobie i o swoim związku, ponieważ ja dokładnie tak samo jak Ty traktuję swojego partnera:) i także miałam podobny problem. Mój chłopak pracuje w innym mieście i dlatego spotykamy się raz lub dwa razy w tygodniu i zazwyczaj wieczorami, ponieważ ja wcześniej mam zajęcia. Kiedyś zdarzyła się okazja, abyśmy pierwszy raz od dłuższego czasu spędzili razem cały dzień. Mój chłopak niestety powiedział, że przyjedzie późnym popołudniem, bo musi poczekać na współlokatora aż wróci z pracy, a później gdzieś na chwilę z nim jechać. Miałam wtedy do niego ogromny żal i myślałam, że nie jestem dla niego na pierwszym miejscu. Później jednak wszystko ładnie sobie wyjaśniliśmy, a taka sytuacja się już nie powtórzyła
ROZMOWA jest najważniejsza:)
mia91, mogłabyś mi zdradzić w jaki sposób ogarniacie takie sytuacje, problemy funkcjonując na odległość? Mam ochotę wyciągnąć konsekwencje ale nie wiem jak. Nie może być tak, że będę odpuszczała, wtedy się myli wyrozumiałość z pobłażliwością...