Sytuacja jest dość dziwna i skomplikowana, no ale w skrócie- chodziłam z chłopakiem jakieś pół roku i wczoraj (by) było nasze 10 miesięcy, no ale do czego dąże- oficjalnie już nie jesteśmy razem, ale spotykamy się regularnie, całujemy się, przytulamy, uprawiamy sex, czyli wszystko to, co było za czasu związku. Pewnego dnia zaczął coś gadać, że chce mieć wiele kobiet, bla, bla, bla, spytałam się, czy jest pewien i jest już na to gotowy, odparł, że nie, a więc aby się nie denerwować, powiedziałam mu, żeby mi powiedział to, jak już będzie pewien na 100%, no i po jakimś czasie to zrobił. Było gorzej, lepiej, ale wciąż jest to, co było tzn. pieszczoty itp. natomiast ostatnio się go spytałam 'skoro chciałeś mieć tyyle kobiet, to dlaczego ich nie masz?' on po chwili ciszy powiedział- bo mnie żadna nie chce. I w formie żartu- jestem za brzydki. Przytuliłam go (obejmowaliśmy się w tej chwili), lecz po szybkim uświadomieniu sobie popatrzyłam się na jego twarz i powiedziałam 'i tylko dlatego?' (b.spokojnym głosem) on odparł, że tak, na co ja cicho 'spoko' i gdy chciałam już położyć głowe na jego ramieniu, on szybko powiedział 'no i dlatego, że Ciebie mam. Chce Ciebie i mi wystarczysz', chodź nie muszę mówić, że twierdzi, że nigdy już nie będziemy razem, a po 2. nie nadaje się do związków (on). Ostatnio znalazłam w sumie przypadkiem link do forum, które mi kiedyś wysłał. Zaczęłam szukać więcej rozpoczętych wątków, no i się zaczęło. Dowiedziałam się, że na początku chciał ode mnie tylko sexu i jak stwierdził 'wg. niej byliśmy razem, ale ja nic do niej nie czułem', ok, ok. Temat później 'popierdolona dziewczyna?' to tłumaczył się, że był wtedy strasznie wściekły i nie powinien tak napisać. gdyby tego było mało, to opisał 2, czy 3 spotkania z dziewczynami, w 1, co mnie bardzo zdenerwowało napisał, że szepnął owej lasce do ucha "Jakby tu nikogo nie było, to bym się na Ciebie rzucił", zadzwoniłam do niego spytać się, czy wg. niego to było fair względem mnie, jak myślicie, co odpowiedział? TAK, BO NIE BYLIŚMY WTEDY RAZEM. Oky, fajnie. Co dalej- mówi mi, że jest do mnie bardzo przywiązany (byłam jego 1, więc to pewnie dlatego), że mu na mnie zależy i jakbyśmy teraz zerwali całkowicie kontakt, to by mu było ciężko, ale mnie nie kocha. Na mój rozum, to troche dziwne połączenie.
Co powinnam teraz z tym zrobić?
Ps. Boję się, że mamy kontakt ze sobą tylko dlatego, że wciąż uprawiamy sex, chodź jak sam powiedział do tego przywiązania 'może nawet nie być sexu', ale jak przychodzi, to sam mnie zwala na łóżko (akurat to ostatnie mi nie przeszkadza)