Ja mam mamę alkoholiczkę i tatę, który do mojego 8 roku życia praktycznie cały czas pracował. Kiedy wracał do domu bardzo się cieszyłam, rzucałam mu się na szyję
Kiedyś zobaczyłam w parku mężczyznę w takiej koszuli jaką nosił wtedy mój tata i krzyczałam za tym facetem TATA, TATA! Bardzo za nim wtedy tęskniłam 
Od zawsze byłam z nim bliżej niż z mamą. Mama mimo, że dużo piła, do pewnego czasu dużo wiedziała o moim życiu, dużo rozmawiałyśmy. Ale z tatą od zawsze miałam jakieś wewnętrzne porozumienie. Choć nie spędzaliśmy ze sobą zbyt dużo czasu chyba... Sama nie wiem. Razem jeździliśmy na zakupy, kiedy jeździł po bankach czy urzędach a ja miałam wakacje, to chętnie jeździłam z nim. Kiedy jeździł do swojej rodziny, też chętnie z nim jechałam. Ale wychowywała mnie mama. Z tym, że dużo mam wspólnego z tatą i to chyba po prostu poszło po DNA...
Mój mąż jest aktywnym ojcem. Do kąpieli, do czytania bajek, do wszystkiego. Jest bardziej konsekwentny niż ja i mniej mu szkoda dzieci w przypadku ich przewinień. Jeśli narozrabiają i nałożyliśmy karę, on to egzekwuje, ja zapominam, że była taka sytuacja...
Mąż jest bardziej od "tyrania" i "siłowania" się z dziećmi, od zabaw na podłodze. Ja lubię kolorować, lepić plasteliną, tańczyć i śpiewać.
Jak tuż po narodzinach starszego miał rękę w gipsie, to i tak dawał z siebie 100%. Mył wannę, nalewał wodę. Mył butelki (JAK JEDNĄ RĘKĄ?), robił mleko.
Nie wiem czy to kwestia czasów, czy wychowania czy charakteru... Jego brat jest inny i najchętniej uciekłby robić karierę, bo dla niego bycie najlepszym mężem i ojcem, to zarobienie pieniędzy dla rodziny. Tak to widzę z boku. Bawi się z synem, jest przy nim. Ale chyba uważa, że powinien zapewnić rodzinie przede wszystkim bezpieczeństwo finansowe.