Mam nadzieję, że temat umieściłam w dobrym dziale, bo chodzi o związki, partnerstwo, ale także seks...
Mam 20 lat, dotychczas byłam w 3 dość długich związkach (rok, półtora roku, dwa lata), a także spotykałam się z kilkoma facetami, ale nic poważnego z tego nie wyszło.
Mój problem dotyczy tego, że dziwnym trafem większość facetów, z którymi się spotykałam, albo którzy są moimi kolegami - proponują mi seks.
Nie będę się przechwalać wyglądem, ponieważ nie uważam się za piękność, ot zwykła dziewczyna, przeciętna, ubieram się normalnie, nie noszę żadnych sukienek, ani spódniczek. Nie jestem super szczupła, mam normalną sylwetkę.
Dla przykładu opiszę doświadczenia z ostatnich kilku miesięcy.
- kolega z roku nr 1 - po imprezie u koleżanki odprowadza mnie do domu, stoimy na przystanku, on nagle mnie obejmuje i proponuje, żebyśmy poszli do pobliskiego lasku na seks. Nie był pijany, zaproponował seks jeszcze kilka razy, nigdy się nie zgodziłam.
- kolega z roku nr 2 - otwarcie zaproponował mi układ "friends with benefits"
- kolega z roku nr 3 - stwierdził, że mógłby mnie przelecieć
- kolega, z którym się spotkałam po kilku latach nie widzenia - chciał mnie całować i iść ze mną do łóżka
I takich przykładów było wiele, problem w tym, że ich nie interesuje związek ze mną, tylko seks ze mną. Przyjaciółka śmieje się, że jestem femme fatale, mi jednak do śmiechu nie jest.
Co mnie dziwi- koledzy których widuję codziennie, otwarcie mówią o seksie ze mną i dla nich to nie stanowi żadnego problemu. Potem ja się krępuję chodzić do szkoły.
Co mam zrobić? ![]()