netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

52 odpowiedzi12 528 wyświetleńzałożony przez żanetka, 05.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 53 ]

1

Temat: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Jestem prawie 20 lat po ślubie,może z racji tego stażu nie powinnam się już wiele spodziewać.Jednak tak bardzo brakuje mi ciepła,rozmów i bliskości męża.Przyzwyczaiłam się już do tego,że mnie nie przytula,nie mówi nic miłego a właściwie to prawie wcale ze mną nie rozmawia.Unika wzrokiem,nigdy nie zwraca się do mnie po imieniu,jak by nie chciało przejść mu to przez gardło.Jednak najbardziej boli mnie to,że kiedy pytam go wprost czy mnie jeszcze kocha,zawsze odpowiada nie wiem.I tak jest od paru lat.Najpierw bardzo mnie to bolało ale tłumaczyłam sobie,że mówi tak specjalnie bo jest na mnie zły.Jednak słysząc tą samą odpowiedz przez kolejne lata dotarło do mnie ,że mówi prawdę.Nie mogę tylko zrozumieć dlaczego nadal ze mną jest,jeśli nic do mnie nie czuje?

2

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Jest z Tobą z wygody , z przyzwyczajenia. W końcu 20 lat to szmat czasu. Mam pytanie do Ciebie . Nie szkoda Ci życia dla takiego człowieka ?

3

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Mam taki mętlik w głowie.Ja to jedno ale są jeszcze dzieci,na pewno bardzo by to przeżyły,gdyby doszło do rozstania.No i samej też było by mi bardzo ciężko.Jednak gdyby chciał odejść,nie próbowała bym Go zatrzymywać.Już dosyć łez z tego powodu wylałam.

4

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Myślisz , że Twoje dzieci są szczęśliwe widząc nieszczęśliwą matkę ? A co z Twoim życiem ? Czas ucieka , i szkoda go marnować dla kogoś kto bez ogródek mówi że Cię nie kocha. Na co czekasz , aż dzieci pójdą na swoje , Ty się zestarzejesz , zgorzkniejesz ? A co będzie jeżeli wtedy właśnie mąż odejdzie ? Teraz jeszcze wiele możesz w swoim życiu zrobić. A nie zastanawiałaś się , czy za tym zachowaniem męża nie stoi jakaś inna kobieta ?

5

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

On nigdy nie powiedział bezpośrednio,że mnie nie kocha tylko za każdym razem odpowiada,że nie wie a ja nie mogę zrozumieć,dlaczego nie chce powiedzieć konkretnie ,że mnie nie kocha czy to takie trudne powiedzieć co się czuje,dlaczego trzyma mnie w niepewności?taka niepewność jest dla mnie najgorsza.Kim ja dla niego jestem?Jeśli Go bardziej naciskam żeby powiedział tak lub nie to zaczyna się bardzo denerwować i mówi,że będę tak długo drążyła temat ,aż usłyszę od niego to co chcę usłyszeć.Jeśli chodzi o jakąś trzecią osobę to też nieraz się nad tym zastanawiałam,ale myślę,że gdyby ktoś taki był to dlaczego do tej pory mnie nie zostawił i nie ułożył sobie życia z ta inną?

6

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Prawdopodobnie ma gościu swoje problemy (może w pracy, może coś inne) + jakiś niewyjaśniony żal do ciebie konkretnie, który się ciagnie. Jeśli uważasz, że stać cię na to, możesz spróbować wybadać jego sytuację emocjonalną ale nie chodzi o wasze relacje, tylko co on czuje ogólnie względem innych i całego świata, w jakim stanie jest jego psychika. Możliwe, że ma jakąś skrywaną depresję.

7

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Doświadczony, wiekowy mężczyzna wie czy kocha czy nie. Zadajesz mu pytanie kochasz mnie? Odpowiada - nie wiem. I tak jest, on nie wie. A skoro nie wie, to się nie dowie. Ludzki czas ograniczony, każdy ma swoją drogę, nie należy go poświęcać na nie wiem, ale na czas z osobami co wiedzą. To nie jest trudne powiedzieć kobiecie - Tak. Kocham cię całym sercem i duszą. Chyba, że się nie kocha. Masz czas, wykorzystaj go dla siebie, tylko 1 raz się żyje. Jeden jedyny raz.

8

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
frykas napisał/a:

Prawdopodobnie ma gościu swoje problemy (może w pracy, może coś inne) + jakiś niewyjaśniony żal do ciebie konkretnie, który się ciagnie. Jeśli uważasz, że stać cię na to, możesz spróbować wybadać jego sytuację emocjonalną ale nie chodzi o wasze relacje, tylko co on czuje ogólnie względem innych i całego świata, w jakim stanie jest jego psychika. Możliwe, że ma jakąś skrywaną depresję.

Jeżeli chodzi o jego relacje z innymi to są na pewno lepsze niż ze mną.Choć z natury nie jest On wylewnym człowiekiem.Jeżeli poruszałam jaki kolwiek temat to zawsze tylko słyszałam że On nie umie ze mną rozmawiać.Jak wyjeżdżaliśmy razem na wczasy to i tak byliśmy jakby oddzielnie.Próby nawiązania jakiej kolwiek rozmowy z nim nie wychodziły.Zawsze twierdził że nie umie ze mną rozmawiać.Jeżeli jakiś temat jest dla niego niewygodny,to wychodzi.Popadłam w ciężką nerwice.Jestem wrakiem człowieka.nie chcę być dla niego ciężarem.

9

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
Remi napisał/a:

Doświadczony, wiekowy mężczyzna wie czy kocha czy nie. Zadajesz mu pytanie kochasz mnie? Odpowiada - nie wiem. I tak jest, on nie wie. A skoro nie wie, to się nie dowie. Ludzki czas ograniczony, każdy ma swoją drogę, nie należy go poświęcać na nie wiem, ale na czas z osobami co wiedzą. To nie jest trudne powiedzieć kobiecie - Tak. Kocham cię całym sercem i duszą. Chyba, że się nie kocha. Masz czas, wykorzystaj go dla siebie, tylko 1 raz się żyje. Jeden jedyny raz.

Kiedyś spytał a za co ja mam Cię kochać?Przedtem te słowa tak bardzo bolały,teraz już mniej.I może ma rację ,bo to co się teraz ze mną porobiło,jest straszne.Ja już nie potrafię walczyć o ten związek chciała bym tylko wyjść z tego dołka,żeby normalnie funkcjonować i nie być dla niego ciężarem bo to dla mnie takie poniżające.Jak by mało tego,że nie wiem na czym w tym związku stoję to musiała dopaść mnie jeszcze jakaś nerwica.Chociaż może nie do końca nerwica tylko inna poważna choroba.Która zamienia mnie we wrak,a to na pewno nie pomoże moim relacją z mężem.Który facet by chciał mieć żonę której ciągle coś dolega?

10

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
żanetka napisał/a:
Remi napisał/a:

Doświadczony, wiekowy mężczyzna wie czy kocha czy nie. Zadajesz mu pytanie kochasz mnie? Odpowiada - nie wiem. I tak jest, on nie wie. A skoro nie wie, to się nie dowie. Ludzki czas ograniczony, każdy ma swoją drogę, nie należy go poświęcać na nie wiem, ale na czas z osobami co wiedzą. To nie jest trudne powiedzieć kobiecie - Tak. Kocham cię całym sercem i duszą. Chyba, że się nie kocha. Masz czas, wykorzystaj go dla siebie, tylko 1 raz się żyje. Jeden jedyny raz.

Kiedyś spytał a za co ja mam Cię kochać?Przedtem te słowa tak bardzo bolały,teraz już mniej.I może ma rację ,bo to co się teraz ze mną porobiło,jest straszne.Ja już nie potrafię walczyć o ten związek chciała bym tylko wyjść z tego dołka,żeby normalnie funkcjonować i nie być dla niego ciężarem bo to dla mnie takie poniżające.Jak by mało tego,że nie wiem na czym w tym związku stoję to musiała dopaść mnie jeszcze jakaś nerwica.Chociaż może nie do końca nerwica tylko inna poważna choroba.Która zamienia mnie we wrak,a to na pewno nie pomoże moim relacją z mężem.Który facet by chciał mieć żonę której ciągle coś dolega?

Często jest tak, że jeśli komuś jest źle to widzi przyczynę swojego kiepskiego samopoczucia w partnerze (bo mnie nie docenia, nie szanuje, nie kocha itd.). Ty na szczęście masz świadomość, że jednak żyjecie razem i nie wszystko jest winą jednej strony. Czasem tak jest np. gdy jest problem alkoholu ale u ciebie chyba nie ma. Chodzi mi o to, że ty myślisz, że on cię nie kocha, on z kolei myśli, że coś mu jakąś krzywde kiedyś zrobiłaś (albo inna twoja "wina") dlatego mówi to co mówi i tak to się zazębia. Wątpie czy samo to się rozwiąże bez żadnych drastycznych kroków. Czasem ludzie zapominają o dawnych krzywdach w chwilach dużego kryzysu np. jakaś tragedia w rodzinie. Ale nie musi tak być, może stać się nawet odwrotnie. Pomyślałem, że może trzeba wam kogoś w funkcji mediatora. A najlepiej jakąś zaprzyjaźnioną parę. Broń boże ktoś z rodziców. On teoretycznie nie dostrzega twoich zalet - niech więc ktoś z zewnątrz przy okazji powie "kurde koles ale ci zazdroszcze takiej żony". Potrzeba żeby on zaczał myślec sam w ten sposób, że oboje jesteście coś warci. Tobie tez przyda sie dobre słowo podnoszace na duchu żebyś sama zaczęla w siebie wierzyć. Chwilowo na meza nie możesz liczyc więc może jest ktoś inny bliski, nie mam na mysli romansu.

11

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Postanowiłam tu zajrzeć.Jakoś smutno mi ostatnio,,nie chce mi się wychodzić z domu,ubierać ,malować.Bo i dla kogo?Tak mi brakuje normalnego związku,zwykłych rozmów z mężem.Kiedy patrzę na moje koleżanki jak rozmawiają ze swoimi partnerami,jak razem coś planują,coś sobie opowiadają,wtedy widzę jak bardzo jestem samotna,chociaż nie jestem sama.

12

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

po co Ty dziewczyno w tym tkwisz?

13

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Uważam że rozstanie nie jest dobrym rozwiązaniem.tak najwygodniej jak coś nie pasuje spakować się i koniec.Ale co dalej?czy przez to będę szczęśliwsza?czy sobie poprawie życie w ten sposób?

14

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Po kilku spokojniejszych tygodniach znów wraca ta obojętność.Dlaczego tak jest że kiedy wydaje mi się że wszystko jest na dobrej drodze,że się dogadujemy i wszystko idzie ku lepszemu,nagle to wszystko się psuje mąż się ode mnie odsuwa nie chce ze mną rozmawiać,mamy wspólne problemy a ja sama muszę je rozwiązywać,kiedy próbuje o nich rozmawiać mój mąż ze stoickim spokojem patrzy w telewizor jak by chciał zrobić mi na złość.Nasze rozmowy z całego tygodnia nie zajęły by na kartce jednej strony.Dlaczego tak jest?Czy ja nie widzę czegoś co jest oczywiste?

15

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Jestem w totalnej rozsypce.Nie wiem już kiedy mam rację a kiedy nie.Wczoraj moja córka która kilka dni temu skończyła 18 lat przyprowadziła na noc swojego chłopaka,spotyka się z nim już od jakiegoś czasu ale nie miałam zamiaru ,gościć go u nas na noc.Córka nic mi wcześniej nie powiedziała nie spytała o zdanie.Przyszli wieczorem,zamknęli się w pokoju i szykowali do spania.Zadzwoniłam do męża który był w pracy powiedziałam ,że nie podoba mi się to co Ona robi,że nawet nie spytała mnie o zdanie.Mąż stwierdził,że mnie to się nigdy nic nie podoba,zawsze muszę mieć jakiś problem,to po co mieli się pytać i najlepiej to żebym się wyprowadziła.Jestem po prostu w szoku.Myślałam,że mąż stanie po mojej stronie.a tu kolejne rozczarowanie.

16

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

żanetka, jakie masz pasje? czym się zajmujesz w wolnej chwili poza byciem żoną i matką, panią domu?.. może problem tkwi w Twoim niskim poczuciu własnej wartości, w tym że czujesz że z wiekiem stajesz się niepotrzebna..
Na twoim miejscu poszukałabym jakiegoś ciekawego, rozwijającego zajęcia - najlepiej z koniecznością wyjścia poza dom i poznania nowych ludzi.. pamiętaj że nikt bardziej Cię nie doceni niż Ty sama smile Jeśli będziesz interesująca dla siebie - to dla innych również.. tak to działa.

17

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

alfaalfa to nie tak,że ja czuję się niepotrzebna,tylko ja jestem nie potrzebna.Jestem ciężarem dla swojej rodziny.To nie jest w tej chwili użalanie się nad sobą ja to doskonale wiem.

18

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Mój koszmar trwa nadal.Naprawdę nie wiem co dalej robić.Ostatnio moja psycholog poradziła mi,żebym wybrała się z mężem na terapię małżeńską jak spytałam męża czy by ze mną poszedł ,powiedział po co?Więc spytałam Go czy chce ratować ten związek,czy mu jeszcze zależy,bo jeśli nie to dlaczego nie odejdzie.Stwierdził,że jak zwykle zresztą,że nie wie czy mu zależy,a jak by się chciał wyprowadzić to pewnie robiła bym mu jakieś problemy.Nie wiem już co o tym myśleć,co dalej robić.Ostatnio jak byliśmy u jego rodziców powiedział,że On chciał tam jechać sam beze mnie tylko nie wiedział jak mi to powiedzieć.Tak mi było przykro,Jestem jak taki ogon który się za nim ciągnie.

19

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
żanetka napisał/a:

On nigdy nie powiedział bezpośrednio,że mnie nie kocha tylko za każdym razem odpowiada,że nie wie a ja nie mogę zrozumieć,dlaczego nie chce powiedzieć konkretnie ,że mnie nie kocha czy to takie trudne powiedzieć co się czuje,dlaczego trzyma mnie w niepewności?taka niepewność jest dla mnie najgorsza.Kim ja dla niego jestem?Jeśli Go bardziej naciskam żeby powiedział tak lub nie to zaczyna się bardzo denerwować i mówi,że będę tak długo drążyła temat ,aż usłyszę od niego to co chcę usłyszeć.Jeśli chodzi o jakąś trzecią osobę to też nieraz się nad tym zastanawiałam,ale myślę,że gdyby ktoś taki był to dlaczego do tej pory mnie nie zostawił i nie ułożył sobie życia z ta inną?

No bo jak się mówi "nie wiem" , to tylko po to, żeby uniknąć powiedzenia "nie".

A naciskanie, to już całkiem nie ta parafia. Nie chce odpowiedzieć, znaczy, że nie kocha.

Nie umiałam tego powiedzieć byłemu mężowi przez ostatnie 2-3 lata w związku. Nie umiałam, nie przecisnęłoby mi się przez gardło.
I tak go rzuciłam po którejś z karczemnych awantur, byliśmy ze sobą ponad 10 lat. Syn jakoś na tym nie ucierpiał, wręcz przeciwnie, wreszcie zaznał spokoju.

Nie warto żyć złudzeniami, czy fikcją, bo to TYLKO złudzenia. A cóż Ci z fikcji...?

20

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

lippy widać jesteś silną kobietą potrafiłaś wyrwać się z tego co nie było dla Ciebie dobre,odważyłaś się zacząć życie od nowa,zazdroszczę takim ludziom jak Ty.Którzy potrafią podejmować decyzję a nie tylko się użalać nad sobą tak jak ja.Ale ja się boję,że sama sobie nie poradzę.Jestem w totalnej rozsypce.

21

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Nie wiem co o tym sądzić ,ale parę dni temu zadzwonił do mnie mąż,jednak kiedy odebrałam telefon okazało się,że nie zadzwonił do mnie tylko przypadkowo ten tel połączył się ze mną i usłyszałam rozmowę mojego męża z inną kobietą.Jak Ona mu opowiadała o swoim dziecku a On był,taki rozmowny,zadawał jej pytania,po prostu rozmawiał z nią tak jak nigdy nie rozmawia ze mną .Kiedy później z nim rozmawiałam spytałam co to była za dziewczyna z którą tak rozmawiał a On się wypierał,że z nikim nie rozmawiał,więc mu powiedziałam,ze usłyszałam przypadkowo jego rozmowę,wtedy nagle mu się przypomniało z kim rozmawiał,zaczął się tłumaczyć,że On nie był z nią sam tylko tam było więcej osób i Ona nie mówiła tego do niego tylko tak do wszystkich ale nikogo więcej nie było słychać tylko jego i ją.Może to głupie ale zapaliła mi się jakaś lampka.Kiedyś jedna z osób na tym forum zadała mi pytanie czy się zastanawiałam ,że za tym zachowaniem męża nie stoi jakaś inna kobieta?No i teraz się właśnie nad tym zastanawiam.Ale jak to sprawdzić?

22

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Dlaczego chcesz na siłę znaleźć się po raz kolejny w sytuacji, która podziała na Ciebie podobnie, jakbyś dostała mokrą szmatą po twarzy?
Mam tutaj na myśli knucie strategii na sprawdzenie wierności Twojego męża. Nawet jeśli z kimś się spotyka, nawet jeśli się o tym dowiesz, to co Ci to da ? Brak miłości nie jest dla Ciebie wystarczającym powodem do rozstania, więc podejrzewam, że zdrada również nie byłaby wystarczająco silnym bodźcem do tego, aby w końcu spakować tobołki swoje i dzieci (chyba, że są już dorosłe), wyprowadzić się, i złożyć pozew o rozwód. Zapewne po raz wtóry zaczęłabyś użalać się nad sobą i swoim złym losem, poszłabyś na kolejny seans psychologiczny, który i tak okazałby się bezproduktywny, bo nadal tkwiłabyś pod jednym dachem z tak naprawdę obcym Ci człowiekiem.
Nie szkoda Ci czasu ? Nie boisz się, że pewnego dnia obudzisz się, spojrzysz w lustro, i będzie za późno na jakiekolwiek zmiany, bo będziesz totalnie zdeptana psychicznie ?

23

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Myślę,że każda osoba w podobnej sytuacji do mojej chciała by wiedzieć na czym stoi.Co w tym dziwnego,że chcę się dowiedzieć czy mój mąż kogoś nie ma,chyba żadna z nas nie chciała by być oszukiwaną.Pytasz czy brak miłości nie jest dla mnie wystarczającym powodem do rozstania.Ale na to nie można tak jednoznacznie odpowiedzieć.jeśli bym wiedziała ,że mąż mnie zdradza łatwiej by mi było podjąć decyzję o rozstaniu,chociaż nie twierdzę,że by mnie to nie bolało.Ale jeśli nikogo nie ma to nie wiem czy rozstanie jest najlepszym wyjściem,nie wiem czy nie pogorszyła bym swojej sytuacji,nie zarabiam tyle,żebym mogła utrzymać siebie i dzieci.Wyprowadzać się nie mam zamiaru bo nie stać mnie na wynajęcie mieszkania.Myślę,że to On powinien się wyprowadzić.A jeśli chodzi o zdeptanie psychiczne to ja już jestem zdeptana,moja psychika całkiem wysiada o czym piszę na innym wątku.

24

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Nie wiem już co o tym wszystkim myśleć.Byłam przez parę dni z dziećmi i koleżanką na urlopie,mąż teraz nie miał urlopu,ale był zadowolony,że wyjeżdżamy nawet nas zawiózł na miejsce.Byłam zadowolona z wyjazdu,czułam się taka odprężona,zrelaksowana,dobrze zrobił mi ten wyjazd i to krótkie rozstanie.Ale jak wróciłam do domu od razu się pokłóciliśmy.Może to i moja wina ponieważ jak wróciliśmy zobaczyłam,że nasze łóżko przez ten czas było wcale nie używane,tzn.przed wyjazdem jak je ścieliłam zostawiłam na wierzchu małą poduszkę i jak wróciłam była w tym samym miejscu,za to w pokoju u dzieci było nie pościelone łóżko,leżała kołdra i poduszka bez prześcieradła.Spytałam męża czy On w ogóle spał w domu.No i zaczęła się awantura,usłyszałam,że powinnam iść do psychiatry się leczyć,że miał taki spokój jak mnie nie było,spytał czy chce,żeby się wyprowadził,powiedziałam,żeby robił jak chce,wtedy stwierdził,że o to mi tylko chodzi.A On spał w tamtym pokoju bo nasze łóżko jest nie wygodne.Dodam jeszcze,że w pokoju na ławie też wszystko było tak jak zostawiłam i w łazience na zlewie córka pozostawiała kilka rzeczy między innymi mokrą koszulkę którą zapomniała powiesić na suszarce.przecież myjąc się przy zlewie to wszystko by przeszkadzało,przynajmniej mi.Nie wiem jak to wygląda z boku,czy uważacie,że ja przesadzam? Że szukam dziury w całym?Więcej się do mnie w ten dzień nie odezwał.

25

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

No moia droga,chyba coś tu jest nie tak,ja pewnie też miałabym takie podejrzenia.Chyba musisz spytac wprost czy ma kogoś,a może w telefonie jakieś smsy,ja bym sprawdziła.

26

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Mam wrażenie, że Wasz związek od dawna był "na wymarciu". Czemu bowiem Wasze rozmowy wyglądają tak jak wyżej opisałaś?
Te wszystkie pozostawione drobiazgi o czym mają świadczyć? Jakby kiedykolwiek sprzątał to by może zauważył - jak nie sprząta, to ich zwyczajnie nie widzi.
Ty się boisz a on utwierdza Cię w niepewności. Nieelegancko, mówiąc najdelikatniej.
I tak może trwać do uś... śmierci. Z tym, że mężowi to zdaje się specjalnie nie przeszkadza. A jeśli dla Ciebie stanowi to problem - to Ty musisz coś z nim zrobić.

27

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
syska 0112 napisał/a:

...w telefonie jakieś smsy,ja bym sprawdziła.

Co ja pacze.

28

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Jakiś czas tu nie zaglądałam.Dziś niestety muszę gdzieś to wszystko z siebie wyrzucić.zbliżają się święta i znów odzywa się mój odwieczny problem.chciała bym spędzić te święta w domu z mężem i dziećmi,wspomniałam o tym mężowi,bardzo się na mnie zdenerwował,nakrzyczał i wyszedł z domu.W czym problem?Otóż przez 13 lat naszego małżeństwa na całe święta wyjeżdżaliśmy z mężem raz do teści raz do moich rodziców.Zawsze chciałam,żebyśmy w końcu któreś święta spędzili we własnym domu.Mąż tego nie chciał,najważniejsze żeby gdzieś jechać i wypić ja niestety,przez to picie nie chciałam nigdzie jeździć.usłyszałam kiedyś od niego a co ty byś na te święta uszykowała?chyba parówki byśmy musieli jeść.W końcu któregoś roku się zbuntowałam,kupiłam dużą choinkę,nowe ozdoby.Narobiłam naprawdę bardzo wiele różnych potraw,nie chcę się chwalić ale wszystkie wyszły super,byłam z siebie dumna,stół się uginał,a o to mi chodziło.Więc ,,parówek,, nie musieliśmy jeść.Napracowałam się,ale czułam się szczęśliwa,że w końcu robię coś tak jak sama chcę.Tylko niestety mąż nie był taki szczęśliwy,prawie się do mnie nie odzywał.Kolejne święta były podobne.Teraz mamy jechać w Wigilię do moich rodziców a w pierwszy dzień świąt do jego.Ja na samą myśl o wypijanym przez niego alkoholu robię się malutka.Po co ja mam z nim jechać jak i tak nie będzie mnie tam zauważał,ja tylko będę się denerwować,już jak o tym pomyślę to cała się trzęsę.Prawda jest taka,że problem alkoholu ciągnie się u nas latami.ja go podobno wyolbrzymiam,ale nie potrafię inaczej.W zeszłym roku też byliśmy u rodziców jednych i drugich ale byliśmy samochodem i w ten sam dzień wracaliśmy.Teraz od kąt nasza córka ma prawo jazdy On wie,że będzie miał kto za niego jechać.Czy wszędzie ten alkohol jest taki ważny?

29

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
żanetka napisał/a:

Jakiś czas tu nie zaglądałam.Dziś niestety muszę gdzieś to wszystko z siebie wyrzucić.zbliżają się święta i znów odzywa się mój odwieczny problem.chciała bym spędzić te święta w domu z mężem i dziećmi,wspomniałam o tym mężowi,bardzo się na mnie zdenerwował,nakrzyczał i wyszedł z domu.W czym problem?Otóż przez 13 lat naszego małżeństwa na całe święta wyjeżdżaliśmy z mężem raz do teści raz do moich rodziców.Zawsze chciałam,żebyśmy w końcu któreś święta spędzili we własnym domu.Mąż tego nie chciał,najważniejsze żeby gdzieś jechać i wypić ja niestety,przez to picie nie chciałam nigdzie jeździć.usłyszałam kiedyś od niego a co ty byś na te święta uszykowała?chyba parówki byśmy musieli jeść.W końcu któregoś roku się zbuntowałam,kupiłam dużą choinkę,nowe ozdoby.Narobiłam naprawdę bardzo wiele różnych potraw,nie chcę się chwalić ale wszystkie wyszły super,byłam z siebie dumna,stół się uginał,a o to mi chodziło.Więc ,,parówek,, nie musieliśmy jeść.Napracowałam się,ale czułam się szczęśliwa,że w końcu robię coś tak jak sama chcę.Tylko niestety mąż nie był taki szczęśliwy,prawie się do mnie nie odzywał.Kolejne święta były podobne.Teraz mamy jechać w Wigilię do moich rodziców a w pierwszy dzień świąt do jego.Ja na samą myśl o wypijanym przez niego alkoholu robię się malutka.Po co ja mam z nim jechać jak i tak nie będzie mnie tam zauważał,ja tylko będę się denerwować,już jak o tym pomyślę to cała się trzęsę.Prawda jest taka,że problem alkoholu ciągnie się u nas latami.ja go podobno wyolbrzymiam,ale nie potrafię inaczej.W zeszłym roku też byliśmy u rodziców jednych i drugich ale byliśmy samochodem i w ten sam dzień wracaliśmy.Teraz od kąt nasza córka ma prawo jazdy On wie,że będzie miał kto za niego jechać.Czy wszędzie ten alkohol jest taki ważny?

Wiesz Żanetka, coś CI poradzę.
Weź ty tego męża kopnij w D...e
Jeśli jest alkoholikiem to niech przytula butelkę.
A co do Świąt to zapytaj się go, gdzie pojedzie jak rodziców nie będzie?
A jeszcze jedno, szkoda życia z burakiem, jak go pytasz czy cię kocha a on odpowiada "że nie wie"
ALbo zajmij się sobą a nie nim, po prostu zacznij go olewać. Może się obudzi. Czasem lepiej być samemu niż być z byle kim.

30

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Święta minęły mi w ciszy,prawie ze sobą nie rozmawialiśmy.Wigilię spędziliśmy u moich rodziców w pierwszy dzień świąt jego rodzice przyjechali do nas.Tak się starałam,żeby wszystko dobrze wypadło.Ale dla niego byłam jak powietrze.Sylwestra też spędzał w drugim pokoju przed komputerem.Jak zrobiłam kolacje,przyszedł nałożył sobie na talerzyk i  z powrotem wrócił pod komputer.O 24 otworzył szampana.I zakończył się Sylwester.Ciężko tak żyć.

31

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Dawno tu nie zaglądałam.Jednak mam potrzebę wyrzucenia z siebie tego co mnie nadal męczy.Nie wiem czy ktoś to przeczyta,ale przynajmniej dla samej siebie tu napiszę.Nadal czuję się taka samotna.Dalej jestem z moim mężem,chyba jestem od niego uzależniona.A On?On mnie unika.Kiedy jesteśmy sami w domu zawsze znajdzie sobie jakieś zajęcie poza domem,kiedy koło niego usiądę,zaraz pod jakimś pretekstem wyjdzie z pokoju.Wie,że chciała bym aby mnie przytulił ale tego nie robi.Dlaczego?Czy naprawdę nic dla niego nie znaczę?Parę tygodni temu podczas kłótni zaczął mnie szarpać później popchnął na ścianę aż się przewróciłam.Nie było słów przepraszam,nigdy ich nie ma.Wiem co sobie niektórzy tu pomyślą o ile ktoś to przeczyta.Ale są też dobre chwile.Zajmuje się dziećmi,domem.Pracuje,oddaje mi pensje.Koleżanki mówią,że zazdroszczą mi tego.Nikt nie wie,że tak mało ze sobą rozmawiamy,bo ciągle słyszę,że ze mną nie da się rozmawiać.Tak bardzo bym chciała żeby mój związek wyglądał inaczej,ale nie potrafię nic zrobić.Nie mam już siły bujać się na tej huśtawce.Kiedy jestem w górze i zaczynam czuć się szczęśliwa od razu spadam na dół.Co robić?

32

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
żanetka napisał/a:

...Wie,że chciała bym aby mnie przytulił ale tego nie robi.Dlaczego?Czy naprawdę nic dla niego nie znaczę?Parę tygodni temu podczas kłótni zaczął mnie szarpać później popchnął na ścianę aż się przewróciłam.Nie było słów przepraszam,nigdy ich nie ma.Wiem co sobie niektórzy tu pomyślą o ile ktoś to przeczyta.Ale są też dobre chwile.Zajmuje się dziećmi,domem.Pracuje,oddaje mi pensje.Koleżanki mówią,że zazdroszczą mi tego.Nikt nie wie,że tak mało ze sobą rozmawiamy,bo ciągle słyszę,że ze mną nie da się rozmawiać.Tak bardzo bym chciała żeby mój związek wyglądał inaczej,ale nie potrafię nic zrobić.Nie mam już siły bujać się na tej huśtawce.Kiedy jestem w górze i zaczynam czuć się szczęśliwa od razu spadam na dół.Co robić?

Są 2 wyjścia - ALBO brać "z dobrodziejstwem inwentarza" czyli tak jak jest, ALBO zmienić...
Ponieważ zmienić TAK JAK Ty byś chciała NIE DA się BEZ jego woli... masz co masz - stoisz w rozkroku... I tak źle i tak niedobrze sad

33

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Wiem,że nikogo na siłę nie zmienię.Nie potrafię tylko zrozumieć dlaczego cały czas ze mną jest skoro mu na mnie nie zależy?Tak bardzo bym chciała żeby w końcu szczerze ze mną porozmawiał,żebym wiedziała co On do mnie czuje,co myśli.Tak ciężko jest,żyć pod jednym dachem i być dla siebie tak dalekim.jak wracam myślami do początku naszego związku to myślę,że był on chyba od początku skazany na niepowodzenie.

34

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Choć minęły już 2 lata od mojego ostatniego wpisu tutaj,  nadal tkwię w tym samym miejscu. 
Chociaż,  ostatnie dwa lata,  wydawały mi się dosyć szczęśliwe,  to teraz myślę, że żyłam jednak złudzeniami.

35 Ostatnio edytowany przez Dangerous Lioness (2016-08-12 09:25:23)

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Przeczytałam wytrwale wszystkie wpisy i powiem ci że marnujesz  czas. Pogoń go skoro nie chce się sam wyprowadzić i żyj spokojnie bo  dasz sobie radę. Trwając  w  tym niby małżeństwie niszczysz siebie więc nie warto. Żyj spokojnie  bo  po tylu  latach zasłużyłaś sobie na to

36

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Wiem, że powinnam tak zrobić,  ale nie potrafię.  Ciągle żyję, złudzeniami,  ciagle mam nadzieję, że będzie lepiej.  Tak,  bardzo chciałam mieć normalną,  szczęśliwą rodzinę. I przez ostatni rok, może dłużej,  wydawało mi się, że już jest normalnie, że się dogadujemy.  Aż do momentu, kiedy przypadkowo znalazłam w łazience, ukrytą, pustą butelkę po wódce. Najpierw próbował kłamać, że nie wie co to jest. Później przyznał, że czasem,  się napije, ale nie jest to często.  A w tym samym czasie nalewał mi lampkę wina, czy kupnego drinka, którego wypijał ze mną na pół.  A  ja się cieszyłam, że on nie pije,  a taki drink raz w tygodniu,  nie może mu zaszkodzić.  Tylko nie miałam pojęcia, że jemu to nie wystarcza i pije jeszcze w ukryciu.  ( pisałam o tym w innym temacie ) Jak teraz o tym,  piszę,  to wszystko się we mnie gotuje. Zapisał się na terapie,  ale tylko dlatego, że ja naciskałam,  więc nie wiem czy coś z tego wyjdzie.
Byliśmy teraz na urlopie,  i  przez większość czasu,  miał focha. Mało ze mną rozmawia, moja wina, że odkryłam jego picie. Zaczynam mieć tego serdecznie dosyć.  Dziś mamy jechać do jego rodziców,  spędzić parę dni z nimi na działce,  a ja się zastanawiam, czy  wogóle z nim jechać.

37

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
żanetka napisał/a:

Wiem, że powinnam tak zrobić,  ale nie potrafię.  Ciągle żyję, złudzeniami,  ciagle mam nadzieję, że będzie lepiej.  (...)

To jest decyzja.
Twoje życie, Twój wybór, Twoje konsekwencje.

38

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
Wielokropek napisał/a:
żanetka napisał/a:

Wiem, że powinnam tak zrobić,  ale nie potrafię.  Ciągle żyję, złudzeniami,  ciagle mam nadzieję, że będzie lepiej.  (...)

To jest decyzja.
Twoje życie, Twój wybór, Twoje konsekwencje.

Wiem.
Jednak jestem za słaba psychicznie,  nie potrafię podjąć decyzji.  Niszczę sama siebie,  i jestem niszczona przez innych,  pewnie na własne żądanie. 
Teraz najważniejszy jest dla mnie spokój,  mam problemy ze zdrowiem,  czekam na wyniki.  Oby nie sprawdziło się to najgorsze. Można walczyć,  podejmować decyzje,  układać życie na nowo,  ale trzeba mieć do tego siłę.  Ja jej nie mam.

39

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Masz mnóstwo siły. Używasz jej jednak do czego innego niż wydostanie się z bagienka. Jak napisałam: Twoje zycie, Twój wybór, Twoje konsekwencje. Na szczęście, bycie szczęśliwym nie jest obowiązkowe.

Przeczytaj tekst z mej sygnatury, jedno ze zdań jest o Tobie.

40

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Żanetka, rozumiem Cie, mam tak samo. Mam tez koleżankę, która żyje z mężem nie rozmawiając w ogóle! To jest marnowanie życia na własna odpowiedzialność. I to prawda, mamy wielka sile, która inwestujemy w przetrwanie. W mojej relacji dochodzi jeszcze strach, bo mój maz mi grozi i karze za każdy krok w stronę wolności. Z tego co czytam, to masz w domu przemocowa. Przemoc psychiczna wieloletnia, a pierwsze objawy fizycznej tez już były. Bedzie gorzej. A myśle, ze jest ktoś trzeci. Nie musi być to związek, moze jest zauroczony kimś. Jeśli nie znika nigdzie, to pewnie w pracy.

41

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
chia7586 napisał/a:

A myśle, ze jest ktoś trzeci. Nie musi być to związek, moze jest zauroczony kimś. Jeśli nie znika nigdzie, to pewnie w pracy.

Dokładnie,  myślę tak samo jak Ty.  Często się nad tym zastanawiałam,  może nie zdrada,  ale zauroczenie ,  możliwe. W domu żona,  którą jest znudzony, a  w pracy uśmiechnięta koleżanka.   Była taka sytuacja,  pare miesięcy temu,  gdzie podczas sprzeczki, (kiedy wracaliśmy z zakupów ) groził, że nie pójdzie do domu.  Miałam wrażenie,  że czekał na taki pretekst,  już od jakiegoś czasu. Gdybym się wtedy jeszcze coś odezwała, pewnie by to zrobił.
Niedawno też powiedział, żebym wzięła rozwód, innym razem żebym się wyprowadziła.  Zapaliła mi się wtedy lampka.
Ale jak to sprawdzić?  Narazie to są tylko domysły,  które wcale nie muszą mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości.

42 Ostatnio edytowany przez Nowa netkobietka (2016-08-12 19:39:43)

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Może nie rozmyślaj teraz o nim tylko zajmij się sobą. Idź do fryzjera, zrob paznokcie, kup nowe ubrania, wyjdź z koleżanką, bądź uśmiechnięta,  śpiewaj sobie pod nosem.  Wiesz myślę że twój facet nie chce patrzeć na twoją niezadowolona minę, dlatego ucieka do różnych zajęć.  Daj mu do myślenia, nie pokazuj ze jego zachowanie cie rani, miej go w du....
jeśli to nie pomoże, nie zacznie się zastanawiać co jest na rzeczy to nie wiem czy coś wam pomoże. Wiem ze to będzie trudne ale mmusisz się za wziąć,  nie pytaj o nic, nie rozmawiaj,  olewaj tak samo jak on.  Myślę że za bardzo wchodziłas mu w tylek i się chlopina przyzwyczaił ze nie musi nic robić bo ty zawsze będziesz,  do tego wystarczą ci ochlapy , jeden dzień się do ciebie normalnie odezwie a ty juz się cieszysz.

43

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
Nowa netkobietka napisał/a:

(...) Wiesz myślę że twój facet chce patrzeć na twoją niezadowolona minę, dlatego ucieka do różnych zajęć.  Daj mu do myślenia, nie pokazuj ze jego zachowanie cie rani, miej go w du....
jeśli to nie pomoże, nie zacznie się zastanawiać co jest na rzeczy to nie wiem czy coś wam pomoże.

Pierwszy post z innego, miesiąc temu założonego, wątku autorki:

żanetka napisał/a:

Od paru lat, naiwnie wierzyłam w to, że ten problem mamy już za sobą. 
Mój mąż zawsze  lubił wypić, czy była do tego okazja czy też nie.  Na imprezach, przeważnie upijał się do tego stopnia, że często wielu rzeczy później nie pamiętał, Kiedy tylko miał dzień wolny,  musiał napić się piwa,  ja byłam temu przeciwna, teście go w tym wspierali, cieszyli się kiedy mogli się z nim napić, zawsze mu stawiali, jak skończyła się jedna butelka, po niej pojawiała się następna lub wino albo piwo, aż mąż kończył nad sedesem.  Wtedy teściowa twierdziła, że, ,coś " mu zaszkodziło.  Kiedy spedzalismy u nich urlop,  nie było dnia bez alkoholu,  kiedy wybieraliśmy się samochodem do znajomych, teściowa już zadbała o to żeby on nie musiał prowadzić,  wysłała teścia, żeby nas zawiózł, a później po nas jechał. Zwracała mi uwagę mówiąc,  czego ja chcę. Przecież jak chodzi do pracy to nie pije.  A ja?  Nie potrafiłam się sprzeciwić, odezwać,  chociaż bardzo to przeżywałam.  Tak było do pewnego czasu, kiedy poszedł pijany do pracy.  Wrócił z jakiś kursów,  które pomyślnie zakończył więc musiał je w drodze do domu opić, kiedy zwróciłam mu uwagę,  nie spodobało mu się to i wyszedł poprawić,  później w takim stanie poszedł do pracy.  Spóźnił się do niej parę godz, ponieważ po drodze do niej usnął,  ja się martwiłam kiedy jego koledzy dzwonli do mnie I pytali dlaczego nie ma go w pracy.  Bałam się, że coś mu się stało.  Po tym zdarzeniu,  miałam tak dosyć wszystkiego, że chciałam się z nim rozstać.  Jednak do tego nie doszło.  Powiedziałam, że nie chcę więcej alkoholu w naszym domu.  Przez jakiś czas był spokój,  mgła w piątki spokojnie wracać do domu, nie obawiając się, że zaraz się czegoś napije. A później nawet nie wiem kiedy to się zaczęło, kupił wino nalał nam po lampce, innym razem był drink, taka mała buteleczka ze sklepu,  którą rozlał nam na pół.  Myślałam, przecież to nic takiego,  jeśli od czasu do czasu się z nim napiję tą lampkę wina to nic się nie stanie.  I tak się zostało już w każdy weekend.  Dziwiło mnie tylko, że po napiciu się paru łyków wina lub drinka, ma niewyrazną mowę,  czasami kiedy wracałam później do domu widziałam, że jest wypity ale wszystkiemu zaprzeczał.  A ja naiwna wmawiałam sobie, że jestem przewrarzliwiona. 
W końcu spotkała mnie ,,niespodzianka " parę dni temu znalazłam w łazience, całkiem przypadkowo małą butelkę po wódce,  mąż był strasznie zaskoczony, wypierał się,że niewie co to za butelka itd.  W końcu przycisniety przyznał, że dzień wcześniej ją wypił, bo skoro mi to przeszkadza , to musiał się ukrywać. 
Żałuję bardzo, że piłam z nim w te weekendy,  robiłam to wbrew sobie, mało kiedy dopijałam lampkę wina do końca lub drinka,  on kończył go za mnie.  Jestem załamana, chcę teraz pomóc sobie, nie chce dalej tak żyć.  Z nim na razie nie rozmawiam, zastanawiam się co zrobić.  Nie mam nawet z kim o tym porozmawiać, bo pewnie każdy mi powie to co on, że gdyby mi to nie przeszkadzało to by się nie ukrywał.
Jak mam sobie z tym poradzić? Bo na pomoc jemu, już nie mam siły.

44

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Moj maz właśnie karmił sobie ego wpatrzona w niego pracownica. Ja sie domyśliłem, bo zaczął dużo czasu spędzać w pracy, a ona tam była jedyna kobieta i pracowała od kilku miesięcy. To był układ niemal uczennica mentor, ona go podziwiała, a on tego potrzebował. W dodatku zdrowa dziewczyna, nic jej nie brakowało, choć nie super atrakcyjna. Mężatka, dziecko. I tak sobie pracowali i zwierzali sie, ze pewnego dnia zadzwonił do mnie jej maz z tym samym podejrzeniem. Do dzis nie wiem co ich łączyło, ale to już nieważne. Ona już z mężem nie jest, ale tez nie pracuje z moim. Pomysl  czy nie wspominał czasem miedzy wierszami o kimś. Mój maz dużo o niej mówił, pózniej czasem nieświadomie porównywał, np. mówił, bo ty nie jesteś taka... I tu wymieniał cechę, która do niej pasowała, wszystko to pózniej połączyłem w całość. Tez sie zgadzam, ze powinnaś mu pokazać, ze masz swoje życie bez niego, ale jednak dla mnie sprawa zdrady przesadziła o wszystkim i cieszę sie, ze o tym wiem.

45

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Żanetka, to jest jakaś patologia ten Wasz związek.
Piszesz, że nie rozmawiacie, że mąż się do Ciebie w ogóle nie odzywa. Za to w każdym Twoim poście jest opisana scena Waszej kłótni. No to rozmawiacie czy nie?

46

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
Wielokropek napisał/a:
Nowa netkobietka napisał/a:

(...) Wiesz myślę że twój facet chce patrzeć na twoją niezadowolona minę, dlatego ucieka do różnych zajęć.  Daj mu do myślenia, nie pokazuj ze jego zachowanie cie rani, miej go w du....
jeśli to nie pomoże, nie zacznie się zastanawiać co jest na rzeczy to nie wiem czy coś wam pomoże.

Pierwszy post z innego, miesiąc temu założonego, wątku autorki:

żanetka napisał/a:

Od paru lat, naiwnie wierzyłam w to, że ten problem mamy już za sobą. 
Mój mąż zawsze  lubił wypić, czy była do tego okazja czy też nie.  Na imprezach, przeważnie upijał się do tego stopnia, że często wielu rzeczy później nie pamiętał, Kiedy tylko miał dzień wolny,  musiał napić się piwa,  ja byłam temu przeciwna, teście go w tym wspierali, cieszyli się kiedy mogli się z nim napić, zawsze mu stawiali, jak skończyła się jedna butelka, po niej pojawiała się następna lub wino albo piwo, aż mąż kończył nad sedesem.  Wtedy teściowa twierdziła, że, ,coś " mu zaszkodziło.  Kiedy spedzalismy u nich urlop,  nie było dnia bez alkoholu,  kiedy wybieraliśmy się samochodem do znajomych, teściowa już zadbała o to żeby on nie musiał prowadzić,  wysłała teścia, żeby nas zawiózł, a później po nas jechał. Zwracała mi uwagę mówiąc,  czego ja chcę. Przecież jak chodzi do pracy to nie pije.  A ja?  Nie potrafiłam się sprzeciwić, odezwać,  chociaż bardzo to przeżywałam.  Tak było do pewnego czasu, kiedy poszedł pijany do pracy.  Wrócił z jakiś kursów,  które pomyślnie zakończył więc musiał je w drodze do domu opić, kiedy zwróciłam mu uwagę,  nie spodobało mu się to i wyszedł poprawić,  później w takim stanie poszedł do pracy.  Spóźnił się do niej parę godz, ponieważ po drodze do niej usnął,  ja się martwiłam kiedy jego koledzy dzwonli do mnie I pytali dlaczego nie ma go w pracy.  Bałam się, że coś mu się stało.  Po tym zdarzeniu,  miałam tak dosyć wszystkiego, że chciałam się z nim rozstać.  Jednak do tego nie doszło.  Powiedziałam, że nie chcę więcej alkoholu w naszym domu.  Przez jakiś czas był spokój,  mgła w piątki spokojnie wracać do domu, nie obawiając się, że zaraz się czegoś napije. A później nawet nie wiem kiedy to się zaczęło, kupił wino nalał nam po lampce, innym razem był drink, taka mała buteleczka ze sklepu,  którą rozlał nam na pół.  Myślałam, przecież to nic takiego,  jeśli od czasu do czasu się z nim napiję tą lampkę wina to nic się nie stanie.  I tak się zostało już w każdy weekend.  Dziwiło mnie tylko, że po napiciu się paru łyków wina lub drinka, ma niewyrazną mowę,  czasami kiedy wracałam później do domu widziałam, że jest wypity ale wszystkiemu zaprzeczał.  A ja naiwna wmawiałam sobie, że jestem przewrarzliwiona. 
W końcu spotkała mnie ,,niespodzianka " parę dni temu znalazłam w łazience, całkiem przypadkowo małą butelkę po wódce,  mąż był strasznie zaskoczony, wypierał się,że niewie co to za butelka itd.  W końcu przycisniety przyznał, że dzień wcześniej ją wypił, bo skoro mi to przeszkadza , to musiał się ukrywać. 
Żałuję bardzo, że piłam z nim w te weekendy,  robiłam to wbrew sobie, mało kiedy dopijałam lampkę wina do końca lub drinka,  on kończył go za mnie.  Jestem załamana, chcę teraz pomóc sobie, nie chce dalej tak żyć.  Z nim na razie nie rozmawiam, zastanawiam się co zrobić.  Nie mam nawet z kim o tym porozmawiać, bo pewnie każdy mi powie to co on, że gdyby mi to nie przeszkadzało to by się nie ukrywał.
Jak mam sobie z tym poradzić? Bo na pomoc jemu, już nie mam siły.

Tak,  to wszystko, co tu napisałam to prawda.

47

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
Zorija napisał/a:

Żanetka, to jest jakaś patologia ten Wasz związek.
Piszesz, że nie rozmawiacie, że mąż się do Ciebie w ogóle nie odzywa. Za to w każdym Twoim poście jest opisana scena Waszej kłótni. No to rozmawiacie czy nie?

Chodzi mi o normalnie rozmowy a nie o kłótnie.  Lub odpowiedzi z łaski, tak, nie lub niewiem.  I nie jest tak, że przez cały czas nie rozmawiamy, ale często się to zdarza.

48

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
Zorija napisał/a:

Żanetka, to jest jakaś patologia ten Wasz związek.
Piszesz, że nie rozmawiacie, że mąż się do Ciebie w ogóle nie odzywa. Za to w każdym Twoim poście jest opisana scena Waszej kłótni. No to rozmawiacie czy nie?

Chodzi mi o normalnie rozmowy a nie o kłótnie.  Lub odpowiedzi z łaski, tak, nie lub niewiem.  I nie jest tak, że przez cały czas nie rozmawiamy, ale często się to zdarza.

49

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

żanetko, jeśli nie rozwiążesz swego podstawowego problemu, to nie rozwiążesz i kolejnych, będących jego efektem.
Dzisiaj, w tym wątku, podjęłaś decyzję o tym, że wolisz żyć spokojnie (co według Ciebie oznacza, że nic w swym życiu nie zmienisz - podałaś też na to potężne argumenty).

50

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
Nowa netkobietka napisał/a:

Może nie rozmyślaj teraz o nim tylko zajmij się sobą. Idź do fryzjera, zrob paznokcie, kup nowe ubrania, wyjdź z koleżanką, bądź uśmiechnięta,  śpiewaj sobie pod nosem.  Wiesz myślę że twój facet nie chce patrzeć na twoją niezadowolona minę, dlatego ucieka do różnych zaję.

Zawsze dbam o swoją fryzurę, mam zrobione paznokcie,  i nigdy nie wychodzę z domu bez makijażu,  nawet jeśli czuje się źle i jestem z czegoś nie zadowolona, ubrań, też mi nie brakuje,  nie jestem osobą zaniedbaną  (no chyba, że przez męża .
Z koleżankami może za dużo nie wychodzę,  kiedy wracam z pracy,  jest jeszcze tyle do zrobienia w domu,  że nieraz  brakuje czasu.
Śpiewać,  pod nosem nie śpiewam,  nie mam talentu hi hi.  Więc tym bardziej mąż mógłby ode mnie uciec. Ale za to,  jak przebywam w kuchni,  zawsze słucham muzyczki

51

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
Nowa netkobietka napisał/a:

Myślę że za bardzo wchodziłas mu w tylek i się chlopina przyzwyczaił ze nie musi nic robić bo ty zawsze będziesz,  do tego wystarczą ci ochlapy , jeden dzień się do ciebie normalnie odezwie a ty juz się cieszysz.

I tu masz rację, było dokładnie tak jak piszesz. Ja po prostu za bardzo kochałam.  Wystarczyło, że jeden dzień był dla mnie milszy, normalnie ze mną rozmawiał a ja już czułam się bardzo szczęśliwa.  Niewiele mi do tego szczęścia było potrzebne,  prawda? A nie miałam nawet tego, dla mojego męża to było za dużo.

52 Ostatnio edytowany przez Zorija (2016-08-13 00:19:43)

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
żanetka napisał/a:
Zorija napisał/a:

Żanetka, to jest jakaś patologia ten Wasz związek.
Piszesz, że nie rozmawiacie, że mąż się do Ciebie w ogóle nie odzywa. Za to w każdym Twoim poście jest opisana scena Waszej kłótni. No to rozmawiacie czy nie?

Chodzi mi o normalnie rozmowy a nie o kłótnie.  Lub odpowiedzi z łaski, tak, nie lub niewiem.  I nie jest tak, że przez cały czas nie rozmawiamy, ale często się to zdarza.

Czyli szarpiecie się i robicie sobie wzajemnie piekło. To nie jest tak, że w kłótni bierze udział tylko jedna osoba. Potrzebne są przynajmniej dwie smile Np. jedna z pretensjami, a druga lekceważąca.

Nie rozumiem po co to wszystko? Po co trwać w takim czymś?
Nie wiem też czemu od tak długiego czasu piszesz na forum, jednocześnie nic z tym nie robiąc. Niby jest Ci źle, ale dalej bierzesz w tym udział.
Do czego jest więc Ci to forum potrzebne? do wypłakania się i użalania nad swoim okropnym losem?
Bo wsparcia żadnego nie chcesz - do żadnej zmiany nie zmierzasz od lat...

edit. Żanetko, znam osobiście sporo kobiet, które lubią sobie ponarzekać "na swojego chłopa". Jaki to niedobry, nieczuły, cham, że pije, że nie sprząta, że nic go nie obchodzi a tylko by "na moje ręce patrzył", że nie pomaga, że nie pracowity jak kuzyn Witek....
One tak lubią. I potrzebują tylko do tego słuchaczy.
Natomiast zmieniać niczego nie zamierzają.
Ty - moim zdaniem - należysz do tej grupy... a to teście niedobre, a to chłop leń i pijak, a to mruk... i te ciągłe kłótnie między Wami... no ale Ty, w odróżnieniu od innych tego typu kobiet znalazłaś to forum i dodatkowych słuchaczy, masz przewagę, gratulacje! tongue

53

Odp: Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?
Zorija napisał/a:

Żanetka, to jest jakaś patologia ten Wasz związek.

To była patologia,  chyba od samego początku,  tylko ja tego nie widziałam.  Albo nie chciałam widzieć.  Już na samym początku, jeszcze przed ślubem , bardzo cirepiałam, kiedy wspominał mi o swojej byłej dziewczynie. Mówił, że każdy ma swój ideał i ona taka była. Sporo o niej opowiadał, a ja bardzo to przeżywałam,  myślałam, że jest ze mną tylko dlatego, żeby nie może być z nią.  Gdyby tylko kiwnęła na niego palcem,  to by mnie zostawił. Przez całe lata żyłam w jej cieniu,  porownywałam się do niej.  Wiedziałam, że nigdy nie będzie mnie kochał tak jak jej. Ona szybko zaszła w ciąże, była taka młoda. Ale niewiem po co to piszę.  To taka odległa przeszłość,  jej już nie zmienię.

Posty [ 53 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co zrobic,uwierzyć,czy żyć złudzeniami?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026