netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie wiem już co robić, oboje wiemy że sie kochamy, ona juz nie chce...

11 odpowiedzi19 400 wyświetleńzałożony przez upbeat, 04.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie wiem już co robić, oboje wiemy że sie kochamy, ona juz nie chce...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Nie wiem już co robić, oboje wiemy że sie kochamy, ona juz nie chce...

Witam, sam nie wiem czemu sie tutaj zarejestrowałem i czemu piszę, chyba już sam straciłem nadzieję... Może kobiece spojrzenie na sytuację coś mi podpowie... jak do tej pory nie ma osoby z którą mógłbym pogadać na ten temat oprócz kumpli którzy niespecjalnie mogą spojrzec obiektywnie...
więc tak, mam 26 lat, byłem z dziewczyną 4,5 roku, ona ma teraz 21 lat, byłem jej pierwszym poważnym chłopakiem. Poznałem ją po roku odkąd rozstałem sie z dziewczyną po 3 latach, dziewczyną ktorą kochałem ale ktora odeszła do innego, pewnie dlatego ze nie dostała tego czego potrzebowała w zwiazku.
Moja obecna, hmm "ex" nie była klinem, była osobą ktorą poznałem po poważnym wypadku samochodowym.
Pokochałem ją bardzo mocno i od początku była dla mnie całym światem. Problem w tym ze nigdy jej tego nie pokazałem, zacząłem się angażować na samym początku zwiazku, potem ona miala kilka problemów i zaczeła zamykac sie w sobie, nie z mojej winy, sama to mowiła, po prostu nie wiedziaął co  to znaczy byc z kimś. przez jakieś 3,5 roku próbowałem ją uczyć tego co to miłość, jakie niesie za sobą zachowania, co mozna od związku oczekiwać, sam myslałem ze jej to daje ale okazało sie ze nie...
przez ten czas nie układało sie miedzy nami, było źle, nigdy nie mogłem sie z nią dogadac ws sprawie jej kontaktów z rodziną, z jej decyzjami, nigdy nie moglismy na wakacje pojechac razem bo ona nie mogła itp, potem gdy juz była na studiach w innym miescie (60km dalej) zaczely sie kłamstwa, imprezy, flirt z kolegą. Ja powoli sie o tym dowiadywałem raz chciałem od niej odejść, raz musiałem po nią jechać i ratować bo przesadziła na imprezie... ogolnie bledy młodośći... wszystko to jej wybaczyłem, moze nie zapomniałem ale chciałem wybaczyc bo ją kocham i ja to wiem. w poprzednim roku (2012) zaczelismy oboje rozmawiać na temat naszego zwiazku, ze musimy cos zrobić, ze za bardzo sie nie układa, ja zawsze miałem duzo do powiedzenie nt. jej błedów ona nt. moich nie bardzo...  sama nawet wypłakała sie kumplowi ze boi sie ze ją zostawię bo ona cały czas jest zła dla mnie...
czasem było lepiej, czasem gorzej ale bywały okresy kiedy naprawde czulismy ze to jest to, ze naprawde sie kochamy, nasze starania przynosiły maleńki ale zawsze efekt...
wtedy zadzwoniła do mnie w nocy moja była. Zaczeła od słów "przepraszam", rozmawiałem z nią poł nocy. Doszlismy do wniosku ze dalej jestesmy sobie bliscy, ale ze mamy swoje zycie i teraz mozemy jedynie sie szanować i wiedziec ze jest gdzies taka osoba, od tamtej pory czasem pisalismy sms, czasem jakies wiadomosci, nie dzwonilismy do siebie, nie utrzymywalismy przesadnego kontaktu.
Jednak ja rano po tej rozmowie zadzwoniłem do dziewczyny z ktorą wtedy byłem ze musimy pogadac, ze zapraszam na kolacje. Na kolacji powiedziałem jej o tej rozmowie, wyjasniłem wszystko, powiedzialem jak sie zaczela i jak skonczyła.
Popłakała się, widać było ze jest jej cholernie przykro ale była doceniła to ze jej powiedziałem otym, ze chce byc z nią fair, jednoczesnie powiedziała zebym nie utrzymywał juz z nia kontaktów, powiedziałem ze tak bedzie.
W to lato pojechaliśmy razem ze znajomymi na wakacje w góry, pierwsze wspolne wakacje, moje pierwsze w zyciu. Tam też było różnie... raz lepiej raz gorzej ale mielismy chwile kiedy byliśmy najszczesliwszymi ludzmi na swiecie, była też chwila kiedy byłem spakowany i chciałęm jechac do domu... 
po wakacjach było w miarę, jednak podjeła decyzje zeby isc na drugi kierunek studiów co oznaczało ze bedzie jeszcze rzadziej przjezdzac, poza tym byłem przeciwny tym studiom poniewaz uwazałem ze nic jej nie dadzą... pokłociliśmy się o to, chcielismy się rozstać, nawet sie rozstalismy na kilka dni, potem przyjechałem do niej, wyciagnałem ją na spacer, posiedzielismy, pogadalismy luzno jak kumple i mimo tego ze wiedzielismy ze jestesmy sobie najbliźsi nie zeszlismy sie jednak, stało sie to kilka dni pozniej, juz w sumie nie pamietam jak, po prostu zechcielismy jednak byc razem.
Wtedy było świetnie, bylismy bardzo szczesliwi oboje.
Po miesiącu zaczeła sie odsuwać ode mnie, byc coraz bardziej zamknięta, probowałem rozmawiac z nia jak z kims ukochanym jak z najbliższą ale po kilku rozmowach powiedziala ze nie jest pewna czy chce tej stabilizacji. Ja powiedziałem wtedy ze chce być z nią, ze bardzo ją kocham i nie chce sie z nia rozstawac, bylismy razem ale juz jakby dalej od siebie.
Wtedy napisała do mnie moja ex i poprosiła zebym przesłał jej skan zdjęcia ktore mi przysłała jak sie z nia poznałem (8lat temu), zgodziłem sie, był to czas kiedy akurat z obecna dziewczyna  byłem po kłotni i napisałem do byłej cos w tyłu "przesłałem Ci zdjecie Słoneczko" a ona "dziekuje Rybko" czego strasznie załowałem juz w momencie kiedy do niej to napisałem....
Nastepnego dnia pogodziłem sie z moja obacną wtedy dziewczyną, bolał ją ząb wiec poszedłem do samochodu po proszki przeciwbólowe i zostawiłem telefon... ona przeczytała smsy, podejrzewam ze pierwszy raz to zrobiła odkąd z nią byłem. Krzyczała, płakała jak mogłem jej to zrobić, pokazałem jej wszystkie smsy, załowałem tego i załuje do dzis, bo wiem z nigdy nie zrobiłem nic przez co mogłaby stracic choc odrobinę zaufania do mnie.
Wyjasniłem ze była to słabość po tych wszystkich kłotniach, chwila bezmyslnosci po tych jej kłamstwach i ze wiem ze flirtowała z kolegą (mi mówiła ze idzie spac i czekała na niego zeby z nim pisac przez pol nocy, było to w marcu a ja powiedziałem jej o tym dopiero wtedy przy tych smsach). Pogodzilismy sie, powiedziala ze rozumie ale ze zawsze bedzie miec zal do mnie o to, co zreszta jest zrozumiał, sam załowałem tego, było to w połowie października, wtedy zadzwoniłem domojej ex i powiedzialem jej ze nie mozemy juz utrzymywac kontaktow bo ona nie daje nam zyc i mi i sama sobie (jest zareczona z chlopakiem dla ktorego mnie zostawila).

2 miesiące temu pokłóciliśmy sie o jakąś głupotę, ona bardzo sie zle potem wobec mnie zachowała, nie odzywala sie cały dzien chociaz wiedziala ze to jej wina.
Pod wieczór napisałem do niej czy chciałaby zebysmy sie spotkali, wtedy na weekend nie wracała do domu. Opdowiedziała tak, bardzo bym chciała. Praktycznie bez kolejnych słow pojechałem do niej. Wyszła po mnie do windy, przytuliła, chaiała pocałować ale ja byłem wciąż nia nią zły ze tak sie zachwoała i nie pozwoliłem. Potem u niej w domu kiedy ja chciałem sie pogodzic - ona nie chciała a kiedy ona zaczynała ja odpychałem jej dłoń.
Po jakims czasie powiedziała mi ze mnie nie kocha i nigdy nie kochała, a to ze teraz chciala sie pogodzic to tylko po to zeby spedzic milo wieczor, zeby sie nie nudzic.
Wyszedłem w łzach, nienawidziłem jej, chociaz gdzies czułem ze tak jest.
Po 2 dniach, kiedy ciagle o tym myslałem zdałem sobie sprawe z tego ze ona kocha, ze zawsze kochała. Ze to ja niedoceniałem jej starań, ze to ona była zawsze tą dobrą mimo ze popełniala błedy to ja nigdy nie dałem rady sie zaangażować. Wiem ze oboje wiele rzeczy zle zrobilismy ale zaczalem widziec ze zamkniete koło w ktorym sie znajdowalismy było zapoczatkowane przeze mnie. Ów koło wyglądało ta: ja mam do niej pretensje ze robi zle, nie potrafie  sie z tym pogodzic, ona robi zle bo jej nie rozumiem, nie szanuje i nie słucham. Tylko ze zdałem sobie sprawę ze to ja sie nie zaangazowałem i tak mocno oczekiwałem tego od niej ze nie zauwazyłem jak bardzo ona sie angazuje... jak bardzo duzo ja robie zlego a widzialem tylko jej błedy, chociazby to ze ona nigdy nie probuje tego naprawic, pokazac mi co robie zle, czego ona potrzebuje. A ona to robiła tylko na swoj kobiecy sposob ktorego nie widzialem, nie widzialem bo chyba nie chcialem widziec. Zadzwoniłem do niej po 2 dniach od rozstania, powiedzialem jej wszystko, ona skwitowała to ze łzami w oczach "szkoda ze tak pozno to zrozumiałes" i sie rozłaczyła.
Potem przez tydzien odpychała mnie od siebie ale tolerowała to ze pisze, dzwonie jednak była nie miłe, ptem zaczela mi mowic zebym dal jej spokoj, ze potrzebuje czasu. 
Dwa tygodnie mi zajeło zeby sie z tym pogodzic, potem spotkałem sie z nią  i zobaczyłem w niej całkiem obca osobę, juuz nie było w jej oczach miłości. Wtedy dałem spokój, nie odzywałem sie do swiąt, chodziłem na imprezy poznałem sporo ludzi, zacząłem jakos zyc bez niej.
Wtedy zadzwonił do mnie znajomy od niej z uczelni i powiedział ze spotkał sie z nią w klubie, wszystkim mowiła o mnie, ze teskni ze jej ciezko, ze zawsze do mnie wroci, zebym tylko sie choc troche zmienił. 
Wtedy zacząłem znow o niej mysleć, znow sie zastanawiać.
Zaraz przed Swietami napisałem do niej ze chciałbym sie z nia spotkac zeby oddac jej reczy ktore miałem i pogadac. NIe odezwała sie jednak wtedy kiedy sie umowilismy, napisałem jej zyczenia swiateczne a ona nic.
Napisała do mnie po świetch zeby przyszedł (to praktycznie moja sąsiadka). Myslałem ze przyjmie mnie tak jak ostatnio w drzwiach a ona z usmiechem mnie zaprosiła do srodka, była miła, patrzyła mi ciagle w oczy, mowiła ze cieszy sie ze wreszcie mozemy znow przyjaznie ze soba rozmawiac, bo wczesniej ona nie potrafila.
Dogadalismy sie ze idziemy do tego samego miasta na Sylwestra, zaproponowala zebym ją podwióżł bo inaczej bedzie musiała jechac pociagiem. Ja po jakims czasie sie zgodzilem, sam nie wiedzialem czy pojde bo nie miałem ochoty ale pomyslałem ze moze to byc dobry pretekst do rozmowy. Przy wyjściu chciałęm jakoś sie z nia pozegnac ale nie wiedziałęm jak, bałem sie jej przytulic a ona spojrzała na mnie i przytuliła z wielką ulgą... tak ok 20 sekund...
nastepnego dnia pojechalismy razem, rozmawialismy jak najlepsi kumple, ja zaproponowałem ze zabiore ją na narty na pobliski stok, bo wiem ze zawsze chciala, powiedziala czemu nie...
jak dojechalismy na miejsce, wysiadła z auta, zawołałem ją i powiedziałem do niej "gdybym mógł to bym Cie przytulił i juz nie puscił" ona powiedziala ze musi juz isc i poszła.
JA juz nie miałęm ochoty isc nigdzie i pojechałem do dumu.
Ten sam kumpel ktory wtedy był na imprezie powiedział mi wtedy (bo sie znim po drodze widziałem) ze sprobuje z nia pogadac, wybadac temat, ja powiedzialem ze jesli bedzie ok to pojade i złoze jej zyczenia osobiscie o polnocy, a mam 80 km do tego miejsca.
Przyjechałem do domu, poczekałem i godzine prze polnoca wyjechałęm zeby zlozyc jej zyczenia, w drodze ten kumpel napisał mi zebym nie jechal bo ona ma wielki zal do mnie o byłą, o jakies erotyczne zdjecia byłej, i tez ze wie ze sie pocieszyłem zaraz po rozstaniu.
Zatrzymałem samochod, postałęm chwile zeby ochłonąć i wtedy samochod juz i nie odpalił.
23:30 31.12.2012...
probowałem zatrzymac jakis samochod zeby mnie scholował, nikt sie nie zatrzymał.
O pólnocy zadzwoniłem do niej i z łzami w oczach powiedziałem jej zyczenia, ona mi tez ale dodała na koncu ze zyczy mi zebym sobie zycie ułozył, odpowiedzialem ze chce tylko z nia sobie układac. Rozłączyła się.
Popatrzyłem na fajerwerku i zamknąłem oczy i wszedłem pod pierwszy samochod jaki jechał. Wyhamował, uderzył mnie lusterkiem. Wyskloczyła jakas kobieta i zaczeła krzyczec na mnie a ja tylko usiadłem na krawezniku i powiedzialem ze przepraszam.  O 2 w nocy przyjechal po mnie kolega i mnie sciagnął z tamtąd.
Gadałem potem z kilkoma osobami i mowili ze ona bardzo sie ucieszyła ze dzwonie do niej z zyczeniami a mi pokazała troche inaczej i  powiedziala kumplow ze mnie bardzo kocha i chce byc ze mna ale nie potrafi, i zeby mi pod zadnym pozorem tego nie mowil...
zadzwoniłem do niej w nowy rok, spytac jak sie bawiła, ona spytała jak ja, ja skłamałem powiedziałem ze byłem na sylwestrze ale ze wyszedłem przed polnoca i ze mi sie samochod pospul i ze miałem kiepski wieczór.
Poprosiłem ją o spotkanie bo czułęm ze cos jest nie tak, ze ma do mnie zal, oktorym mi nigdy nie powiedziała. Zgodziła sie ale nastepnego dnia była juz dla mnie bardzo niemiła, odwołała spotkanie, powiedziala ze nie chce ze mna rozmawiac.
Było to wczoraj.
Dzisiaj napisałem do jej wspólokatorki ktora jest jej przyjaciólką, wiedziałem ze albo obie beda siedziec przy jednym komputerze albo ze od razu ona jej pokaze o czym pisała ze mna.
Spytałem co jest takiego ze ona nie chce ze mna nawet rozmawiac.
Odpowiedziala mi ze jesli nie bede jej traktowal jak kolezanki to ona zerwie ze mna kontakt i zapomnie o mnie i ze tylko tyle moja ex pozwoliła jej mi powiedzieć.
Spytałem jeszcze o to czy uwaza ze bylem nie fair wobec niej, o moja byłą i o moje "pocieszania" zaraz po rozstaniu i odpowiedziala mi ze "tak cos wspominała".  Ja wyjasniłem skad sie to wzieło, wam tez napiszę jesli ktos bedzie chciał, ale zapewniam ze nic takiego nie zrobiłem, nie mam sobie nic do zarzucenia ona była dla mnie jedna i jedyną odkad ją poznałem, jest to jedynie gra pewnych osób ktore nam zle zyczyły od dawna a teraz po propstu mają do tego okazje. Ich niecheć do nas napewno przyczyniła sie tez do niecheci mojej byłej co do nasszego zwiazku. Napisałem wiec przed chwilą do niej, zaczynając od "przepraszam", za to ze mogła faktycznie poczuc sie osaczona ostatnimi dniami, ze zaczałerm naciskac, pokazywac ze mi zalezy. Ona do mnie co sie stało ze tak mysle teraz, a ja powiedziałem ze gadałem z jej przyjaciólka przed chwilą i pomogła mi to zrozumiec, ze dla mnie jest to nowa sytuacja i trudne chwile, ze tesknie za nią i nie potrafie sie w tym odnalezc.
Ona powiedziała na to ze nie chce kontaktu ze mną.
Spytałem czemu, co sie stalo ze ma tak wielką niechec do mnie.
Odpowiedziala juz bardzo zdenerwowana ze cały czas jak była ze mna dawała mi całe swoje zycie, ze ja tego nigdy nie doceniłem, ze do swojego swiata jej nie wpusciłem i ze teraz na to nie zasługuje zeby byc w jej zyciu.
Faktycznie, ja niedoceniłem tego co miłaem, wtedy uwazałem ze to ona mnie do swojego swiata nie wpuszcza.
Ogolnie duzo rzeczy mi powiedziala ktorych nigdy mi nie powiedziala, niektore dawala do zrozumienia, o innych nigdy nie dala poznac. Ja nigdy sie nie domysliłem ze moze byc gdzies tam problem. Nie wspomniała w ogole o niektórych rzeczach o ktorych myslałem ze moze miec zal.
Ja nie probowałem nic wyjasniac bo wiedziałem wtedy ze ma racje, wczesniej tego nie widziałem. Na koniec napisałem jej ze przepraszam. Bardzo przepraszam bo nie miałem pojecia nawet o tym. Powiedziala ze juz za pozno i ze chce juz konczyc, napisała czesc i poszła.
Do mnie dotarło jak bardzo ją zaniedbałem,  ze wszystkie jej złe zachowania wynikały z tego ze nie czuła ode mnie tej mniłości... ktorej ja jestem pewien sad
ze zrobiłebym dla niej wszystko, zawsze, zawsze starałem sie to naprawic, chciałem dobrze ale nigdy nie widziałem co tak naprawde jest do naprawienia... ja i moje podejscie do niej...
nie wiem co teraz mam zrobić, boje sie do niej odezwać...mysle ze juz ją straciłem na zawsze... Moze ktoras z Was powie mi co teraz mam myslec, na cos sie nastawiac... co zrobic a czego napewno nie... nie marze o niczym innym jak o tym zeby mi dala szanse naprawic to czego nigdy nie umiałem.

ps przepraszam ze takie długie, nie wiem czy komus bedzie chciało sie czytac, i przepraszam z literówki, klawiaturę mam popsutą troche hmm

2 Ostatnio edytowany przez PoprostuKamcia (2013-01-04 11:16:43)

Odp: Nie wiem już co robić, oboje wiemy że sie kochamy, ona juz nie chce...

ufff... dotrwałam do końca.
Widzę, że jesteś zdesperowany bo pisałeś to w nocy ale proszę nigdy nie tak dużo smile

Powiem ci tak. Ciągle się rozchodziliście ciągle wracaliście i ty dalej chcesz wracać? Nie rób już tego. Nie wchodzi, się tyle razy do tej samej rzeki. Teraz po tym jak zrozumiałeś swój błąd jesteś mądrzejszym facetem i to ci pomoże bardzo dużo w nowym związku. Będziesz umiał doceniać to co masz, zanim to stracisz. Każdy związek uczy nas być lepszym w kolejnych związkach. Jak tak dalej pójdzie to na końcu będziesz prowadził idealny związek smile hehe nie no żartuje nie życzę ci ich aż tylu bo i tak nie ma idealnych związków. W każdym jest coś do bani i nikt już tego nie zmieni.
Więc drogi autorze odpuść już, ona nie chcę cię widzieć, ty już tego nie naprawiaj mieliście dużo nieciekawych sytuacji w swoim związku jak wrócicie znów będą kłótnie, wypominanie, znów będzie ci zarzucane że tego nie rozumiesz...wrzuć na luz..
i nie wchodź znów pod samochód - nie uciekniesz wtedy od problemów, a życie może mieć dla Ciebie naprawdę miłe niespodzianki..
Więc pozbieraj się zacznij żyć dalej, zacznij wychodzić ze znajomymi i poznawać nowych ludzi. Nie stój w miejscu. Szkoda czasu.

ps. Nigdy nie mów swojej obecnej partnerce o swojej byłej. Że np ona do ciebie pisze itd - dla obecnej kobiety to gwoźdź do trumny, nagle pojawia się jakieś niebezpieczeństwo. W twoim przypadku zachowałeś się fer że powiedziałeś tej swojej byłej byłej ale obecna partnerka może myśleć że skłamałeś itd. Czasami szczerość w związku nie jest dobra. No i oczywiście mając swoją kobietę nigdy nie pisz do byłej czy obojętnie do kogo innego np koleżanki "słoneczko" itd - ja wiem, że żałowałeś tego ale co z tego ona to zobaczyła straciła zaufanie do ciebie i już... związek bez zaufania nie przetrwa za długo, zaczną się wypominania itd..

ps. jeśli jednak napiszesz do kogoś "słoneczko" to skasuj dobrze smsy przed zobaczeniem się z obecną kobietą. smilebig_smile

3

Odp: Nie wiem już co robić, oboje wiemy że sie kochamy, ona juz nie chce...

Zgadzam się z tym co napisałaś. Dodam tylko, że grzebanie w cudzym telefonie to zbrodnia, a czytanie cudzych  sms-ów tym bardziej.  W tym związku brak kompletnie zaufania, jest za to masę błędów po obu stronach. To są sprawy, które na zawsze będą kłaść się cieniem na wzajemnych relacjach. Moim zdaniem z tego nic dobrego nie wyjdzie, trzeba zamknąć za sobą drzwi i poszukać nowej dziewczyny (nigdy nie wspominać jej o byłych).

4

Odp: Nie wiem już co robić, oboje wiemy że sie kochamy, ona juz nie chce...

dziekuje za odpowiedzi. Wiem ze Swiat sie nie konczy... Boje sie jedynie ze nie bede chcial probowac juz z kims sie wiazac bo wiem ze byla to dziewczyka nktra byla dla mnie idealna. Byla dla mnie wszystkim i jest dalej. Nie rozeszlismy sie tak naprawde ani razu, raz tylko dalismy sobie kilka dni, gdzie codziennie mielismy jednak kontakt ze soba. Pare dni na zastanowienie sie gdzie oboje mowilismy ze takiego zwiazku nie chcemy. Dla mnie niestety najwiekszym problemem jest to zeby sie pogdzic z tym ze musze zapomniec o kobiecie ktora mniekocha i kta ja kocham. W chwili kiedy widzialem niej wroga latwo bylo mi sprobowac zyc bez niej. Nie chce jej znow nienawidziec tylko po to by moc o niej zapomniec. bo wiem ze bede oszukiwal sam siebie ale jesli bede o niej myslal i caly czas ja kochal, nigdy nie zaczne zyc. Niestety wiem ze jesli tylko ona da mi szanse, bede chcial to ratowac, chociazby nie wiem jak mialo bolec...

5

Odp: Nie wiem już co robić, oboje wiemy że sie kochamy, ona juz nie chce...

jest jeszcze jedna sprawa, ona mi powiedziala ze chce zebysmy sie kolegowali, zebysmy co jakis czas sie spotkali spytali co slychac. Powiedziala mi ze nie chce teraz bo zaczalem sobie robic nadzieje i ze jesli dalej bede tak myslal to ona zerwie calkowicie kontakt ze mna i zapomni o mnie. Nie wiem jak mam to odczytywac, jak ostatnio mowila mi wprost ze nie chce mnie widziec bo mnie nie kocha i byla podla dla mnie okazalo sie ze potrzebuje czasu zeby zatesknic. Zeby zobaczyc ze faktycznie chce jej sluchac i szanowac jej zdanie. A teraz mowi ze chceutrzymywac kontakt ale tylko kolezenski ale dla mnie moze to byc zbyt bolesne i trudne mimo ze o niczym innym nie mysle jak o tym zeby ja zobaczyc...

6

Odp: Nie wiem już co robić, oboje wiemy że sie kochamy, ona juz nie chce...

Zrobisz jak będziesz chciał, ale pamiętaj, że sam za siebie odpowiadasz i za ewentualne błędy osobiście sam zapłacisz. Zawsze mnie dziwi, że ludzie brną w bagno z pełną świadomością a potem płaczą, że mieli spaprane życie. Pomyśl, jak widzisz wasz ewentualny związek za 10, 20, 30 lat. Czy jest możliwa całkowita zmiana i realna poprawa waszych dziwnych relacji? Czy chcesz takiego życia, takiego szarpania się? Drugiej szansy nie będziesz miał, bo żyje się tylko raz.
Pewnie, że rozstanie jest bolesne, nie ty pierwszy przez to przechodzisz, ale poboli i przestanie, a ty jesteś jeszcze bardzo młodziutki i za 20 lat to będzie tylko mgliste wspomnienie.

7

Odp: Nie wiem już co robić, oboje wiemy że sie kochamy, ona juz nie chce...
upbeat napisał/a:

jest jeszcze jedna sprawa, ona mi powiedziala ze chce zebysmy sie kolegowali, zebysmy co jakis czas sie spotkali spytali co slychac.

Jeśli chciałbyś z nią skończyć ten związek, nie ma żadnego kolegowania. Ucinasz kontakt i każdy idzie w swoją stronę. Każdy z was musi sobie ułożyć życie, bez sensu non stop wracać i wspominać.

upbeat napisał/a:

Powiedziala mi ze nie chce teraz bo zaczalem sobie robic nadzieje i ze jesli dalej bede tak myslal to ona zerwie calkowicie kontakt ze mna i zapomni o mnie. Nie wiem jak mam to odczytywac, jak ostatnio mowila mi wprost ze nie chce mnie widziec bo mnie nie kocha i byla podla dla mnie okazalo sie ze potrzebuje czasu zeby zatesknic.

Powiedziała ci jasno i wyraźnie a ty jeszcze w tym szukasz jakiejś nadziei. Po co? Daj jej żyć swoim życiem i sobie też daj szanse byś poznał kogoś innego..

upbeat napisał/a:

A teraz mowi ze chce utrzymywac kontakt ale tylko kolezenski ale dla mnie moze to byc zbyt bolesne i trudne mimo ze o niczym innym nie mysle jak o tym zeby ja zobaczyc...

no właśnie dla ciebie będzie bolesne bo ją kochasz, a dla niej nie bo ona już zakończyła rozdział z Tobą, a chce się kolegować, bo ma poczucie winy i ci to zaproponowała "zostańmy przyjaciółmi" nie nie, nie pozwól na to, odetnij się i żyj dalej bez niej. Zobaczysz pozbierasz się, czas leczy wszystko, daj sobie trochę czasu...

8

Odp: Nie wiem już co robić, oboje wiemy że sie kochamy, ona juz nie chce...

no wlasnie, wiem ze zycie sie ulozy, czas wszystko zmieni. Jedyne z czym nie potrafie sie pogodzic teraz to to zewiem ze ona kocha, ze zawsze byla ta dziewczyna ktora kochalem. Ona o mnie mysli to samo, powiedziala mi ze rozstalismy sie dlatego ze mnie zna, wie jaki jestem naprawde i dlatego ze zaczalem byc inny to doprowadzila do rozstania i ze nie chce juz byc ze mna hm... Dla zasady. Po prostu juz nie chce. Jestem czlowiekiem ktory zawsze robi wszystko zeby cos naprawic, a nie zeby wyrzucic i szukac nowego. Tym bardziej ze oboje wiemy ze bylismy dla siebie  idealni. Sama kiedys powiedziala, my mamy ten problem ze za mocno sie kochamy i nie potrafimy sie zgrac.. Wiem ze to minie, przechodzilem przez to z poprzednia dziewczyna ktora mnie zostawila dla innego. Zajelo mi to rok, z czego 3 miesiace nie potrafilem sie z tym pogodzic, potem byly imprezy, kliny itp. Az po wypadku poznalem moja obecna bylą.. Teraz tez po 2 tygodniach proszenia o rozmowe, o kontakt kiedy widzialem w jej oczach ze mnie jiz tam nie ma zrezygnowalem, zaczalem zyc i bylo mi coraz lepiej bo myslalem ze ona faktycznie mnie nie kocha. Bylo mi latwiej. Teraz jest trudniej bo wiem ze dalej to samo do siebie czujemy.

9

Odp: Nie wiem już co robić, oboje wiemy że sie kochamy, ona juz nie chce...

nic nie poradze, dlugo jeszcze bede tesknil... Jeszcze dlugo bede ją kochal. I wiem ze faktycznie jesli w niej sie cos nie zmieni to chociazbym nie wiem jak chcial - nic nie poradze. Najgorsze jest to ze ona do innych ludzi mowi cos innego a mi i osobom ktore moga mi cos przekazac mowi ze juz nie nie kocha... Nie rozumiem tego... Wiem ze czas pojsc w swoja strone, tym bardziej ze wiem tez ze nie ona jedna jest na swiecie i w doodatku nie jest ta najlepsza... Pewnie znajde lepsza dziewczyne, ktora jeszcze bardziej bedzie mi odpowiadac. Po prosti chyba nie chce przez to przechodzic znowu...

10 Ostatnio edytowany przez upbeat (2013-01-04 14:41:18)

Odp: Nie wiem już co robić, oboje wiemy że sie kochamy, ona juz nie chce...

dubel, do usuniecia a nie wiem jak to zrobic, pisze z telefonu i czasem sie cos dziwnie wysyla.

11

Odp: Nie wiem już co robić, oboje wiemy że sie kochamy, ona juz nie chce...

ja mam idetyczna sytułacjie tez nie wiem co robic moze kiedys tu wejdzesz to daj znac jak cie sie ulozylo zycie ?

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie wiem już co robić, oboje wiemy że sie kochamy, ona juz nie chce...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026