Jestem nowa na tym forum, i zdecydowałam się że do Was napiszę,z nadzieją że uzyskam jakąś pomoc, bo sama już nie potrafię dac sobie rady.
Otóż mam 21 lat, no i jak zwykle chodź o faceta. Znamy się już 3 lata,jest troszkę starszy ode mnie.
Zawsze bardzo mi na nim zależało, w sumie jest dla mnie najważniejszy,zakochałam się i kompletnie zdurniałam .
Przez okres,naszej znajomosc ..wiele razy byliśmy razem,ale i też nie raz się rozchodziliśmy.. to on ,mnie zostawiał ..gdy mu się znudzałam,potem przypominał sobie o mnie ..i znowu byliśmy razem,oczywiście na krótki czas..tak w kółko od 3 lat.
Nawet będąc z nim nie czułam się szczęśliwa.. wciąż myslałam o tym ile razy mnie zranił,ile razy płakałam z Jego powodu...
Nie potrafię prosto w twarz..wykrzyczec mu ,co myśle o nim, i jego zachowaniu, mimo że czasami jest skandaliczne...wszystko duszę w sobie,czasami brakuje mi siły..żeby udźwignąc ten ciężar negatywnych emocji.
Nie potrafię mu się sprzeciwic .. uniesc głosu..siedzę cicho jak mysz pod miotłą, przyglądając się temu jakim jest złym człowiekiem.
Nie potrafię, mu zaufac.. zbliżyc się do niego.. mam do niego żal,o tyle spraw..a mimo to ,sama nie wiem ..czemu nie rzuciałam tego wszystkiego w cholere,nie odeszłam ..od człowieka..który tak naprawdę nic dobrego mi nie dał..
Teraz ,znowu nie jestesmy razem..a ja bąbarduje go sms,wiadomościami..wciąż wydzwaniam.. mimo że on ,wcale na mnie nie reaguje.. Ma to gdzieś.
Straciłam tyle godnosc,i szacunku do siebie.. czuje się jak wrak człowieka.. nie jestem tą samą osobą ,którą bylam zanim go poznałam.
Czy ,może jest tu Ktoś..kto uświadomi Mnie, że jednak można życ lepiej?