netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

10 lat poszlo sie ...

31 odpowiedzi6 858 wyświetleńzałożony przez julita29, 02.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 10 lat poszlo sie ...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: 10 lat poszlo sie ...

Witam smile mialam zagoscic na tym forum nie opisujac mojej sytuacji nie wiem czy dlatego ze jest podobna do wielu czy moze wstydze sie o sobie opowiadac... Czy moze jest banalna nie wiem, ale zaryzykuje smile                                               Mam 29 lat od 10 lat w mazlenstwie mamy 2 dzieci. Malzenstwo z rozsadku na poczatku... z czasem pokochalam bardzo mocno... ukladalo nam sie roznie, ale zawsze potrafilismy rozmawiac i wspolnie rozwiazywac problemy. Bylismy dosc mlodzi zakladajac rodzine ale z roku na rok bylo co raz lepiej.. Jestem kobieta zywiolowa wszedzie mnie pelno usmiech od ucha do ucha zawsze gotowa pomoc kazdemu maz raczej powsiagliwy domator smile wszystko toczyloby sie nadal swoim torem gdyby nie niespodzianka na slynnym portalu spolecznosciowym facebook. Pojawilo sie powiadomienie, ze mam wiadomosc.. otwieram a tam zonk.. jakis mezczyzna z fikcyjnym kontem informuje mnie, ze moj maz spotyka sie z mloda dziewczyna.. Zachowalam zimna krew pomijajac fakt, ze kilka  wiadomosci od tajemniczego goscia byly juz odczytane niestety nie przeze mnie.. Regularnie co pare dni dostawalam maile z nowymi watkami zebym spytala kim dla niego jest Monika , co robi w pracy moj maz , dlaczego nic nie pisze czy aby nie intersowalo mnie to ze moj maz stuka mlodsze od siebie itd... Odpisalam, ze nie wierze w takie bajki i zeby dal mi dowod ... Nigdy juz nie odpisal.. Zaczelam byc czujniejsza, obserwowalam swojego kochanego wydawal mi sie nie obecny, telefon przy tylku brak czulosci w moim kierunku.. O lozku nie wspomne .. Niestety zaczal uzywac nie milych slow pod moim adresem i nie tylko ale o tym pisac nie bede zbyt upokarzające... Tak czy siak spytalam kim jest Monika ? I co jego z nia laczy? No coz reakcja byla wybuchowa dostalam opierdziel, ze co ja wymyslam, ze mierze swoja miara, ze nie mam prawa go ponizac itd. Ok pomyslalam skoro Ty nic mi nie powiesz... Pociagnelam odpowiednie nitki mam troche znajomosci i po tygodniu juz wszystko wiedzialam.. Monika 22 letnia nimfomanka, blondynka pracujaca w firmie w ktorej moj maz zamawia towar.. Myslalam, ze tylko narzedziowy, ale jak widac panienki tez mozna... smile Od przyjaciela dostalam program do komputera gdzie dzieki nie mu sprawdze wszystkie poczynania meza wlacznie z ruchami rolka myszki... Wszystko poza plecami ale wiedzialam, ze jesli tego nie zrobie nie bede spac spoknie... Coz maili miliony pisane non stop z Moniczka nie wiedzialam nawet, ze tak pikatnie mozna ... Nie bede zanudzac i przytaczac tekstow ktore padaly... Jestem w czarnej dupie, bo nie wiem co robic ... Cale 10 lat poszlo sie pieprzyc.. Czuje sie fatalnie, ze jak totalne dno nie wspomne.. Myslalam, ze bedzie inaczej... Czas ktory mogl poswiecic mi oddal jej... Nie wiem jaka jest przyczyna nie wiem... W lozku zawsze bylo nam dobrze baaa bardzo  dobrze wygladem nie odstraszam wrecz przeciwnie przyciagam innych gdzie o to tez awantury... Wiec co za dobra jestem ? Zupa za slona ? Nie moge nawet porozmawiac z nim, bo drze ta swoja za przeproszeniem jape... Wczoraj podalam mu zamiast obiadu wydrukowane maile na talerzu... Wyzwal mnie twierdzac, ze nie mialam prawa grzebac w jego prywatnych rzeczach a z reszta to wszystko pisane bylo z nudow ( myslalam , ze w parcy sie pracuje a nie nudzi) ze ona sie zakochala a on sobie robi jaja.. Kompletnie nie dotarlo do niego ze ja moge cierpiec, ze taka bajke to moze sobie wsadzic... Nic sobie z tego nie robi przeciez ja powinnam go zroumiec, ze jemu sie nudzi i on moze tak robic.. To normalne ... Czasami on tak mnie zamota, ze mam wrazenie ze ja jakas uposledxzona jestem... A tak serio to uzalezniona od niego na kazdym kroku... Kocham i jednoczesnie nienawidze.. Nie wiem co robic ale mam pare dni na przemyslenie mezus jest u mamusi pomaga w przeprowadzce... Dzwoni i pyta co godzine czy wszystko w porzadku? Czy tesknie? Jasne wrecz umieram z tesknoty, bo marze o trojkacie on ja i nimfomanka smile dzieki wywalilam wszystko jakos lzej mi troche ...

2

Odp: 10 lat poszlo sie ...

julita29
no powiem Ci odpowiedziałaś na mój wątek - a widzę, że Ty to dopiero masz przechlapane.
Przepraszam że tak szczerze i bez ogródek. Ale lubię bezpośrednio.
A I również widzę, że ten słynny portal nie tylko mi dał się we znaki.
Przepraszam, ale nie pojmuję jak można "zdradzać" - jeżeli mogę tak to nazwać - z nudów?
Mój ex bynajmniej tłumaczył tym, że mnie już nie kocha, i nie jest szczęśliwy - a że ona jest "inna" -
czyli coś na pozór zainteresowania/ fascynacji?
A Twój mąż? - z nudów?
Piszesz, że jesteś atrakcyjną kobietą - a czy Twój mąż o tym pamięta? Czy ma powody by czasem być zazdrosnym?
Może faktycznie jesteś za dobra? - może powinnaś, sprawić żeby on się postarał trochę o Twoje względy.
Wiem - nie mam doświadczenia - ale, tak z tego co zdążyłam przejrzeć te forum to wywnioskowałam że "Facet to jednak zdobywca"
Pokaż mu trochę pazura, trochę wredności, może lekki chłodek? Może to go zmotywuje?
Jeżeli, źle piszę - to nie bierz ich do serca (moich sugestii) ale staram się, pomóc w jakiś sposób, lub chociaż wesprzeć.

3

Odp: 10 lat poszlo sie ...

Maile na talerzu - świetne :-)

4

Odp: 10 lat poszlo sie ...

Doskonale cię rozumiem co teraz czujesz. Ja miałam podobna sytuacje pare miesięcy temu. Z tym, ze nawet nie dał nam szansy, nie przepraszał, nie żałował. To jest chyba gorsze, bo wiedziałam, ze nie zależy mu na mnie. To ja chciałam , żeby wrócił ( tez mamy 2 dzieci). Teraz po paru miesiącach wiem, ze złe zrobiłam walcząc o niego, bo jeszcze bardziej sie upokarzalam.  Ty jesteś  w o tyle dobrej sytuacji (w całym tym nieszczęściu), ze on żałuje. Co ty z tym zrobisz to już musisz sama zdecydować. Tłumaczenia sa w jego przypadku idiotyczne. Jeśli jest on osoba z która da sie rozmawiać to próbuj, ale sie nie zmusza. Musisz byc pewna, ze chcesz mu wybaczyć.  Jak chcesz dam maila możemy pogadać. Ciekawa jestem skąd jesteś? Wiem, ze potrzebujesz rozmawiać z kimś kto ma podobne problemy, bo to trochę pomaga. Powodzenia

5

Odp: 10 lat poszlo sie ...
UrokGrozy napisał/a:

julita29
no powiem Ci odpowiedziałaś na mój wątek - a widzę, że Ty to dopiero masz przechlapane.
Przepraszam że tak szczerze i bez ogródek. Ale lubię bezpośrednio.
A I również widzę, że ten słynny portal nie tylko mi dał się we znaki.
Przepraszam, ale nie pojmuję jak można "zdradzać" - jeżeli mogę tak to nazwać - z nudów?
Mój ex bynajmniej tłumaczył tym, że mnie już nie kocha, i nie jest szczęśliwy - a że ona jest "inna" -
czyli coś na pozór zainteresowania/ fascynacji?
A Twój mąż? - z nudów?
Piszesz, że jesteś atrakcyjną kobietą - a czy Twój mąż o tym pamięta? Czy ma powody by czasem być zazdrosnym?
Może faktycznie jesteś za dobra? - może powinnaś, sprawić żeby on się postarał trochę o Twoje względy.
Wiem - nie mam doświadczenia - ale, tak z tego co zdążyłam przejrzeć te forum to wywnioskowałam że "Facet to jednak zdobywca"
Pokaż mu trochę pazura, trochę wredności, może lekki chłodek? Może to go zmotywuje?
Jeżeli, źle piszę - to nie bierz ich do serca (moich sugestii) ale staram się, pomóc w jakiś sposób, lub chociaż wesprzeć.

Dziekuje... Jestem wlasnie zimna dla niego ale inaczej nie potrafie ... Waze swoje zycie malzenskie i szala ,, odejdz od niego,, jest przewazona ... Bylismy razem na Sylwestrze mial powody do zazdrosci dawal sygnaly, ze mu sie nie podoba ale jakim prawem, ze ma tytul meza? piszac z ta s.... spotykajac z nia starcil wszelkie prawa... Boje sie co bedzie dalej sad kocham go ale ja nie zapomne tego co zrobil nigdy... Dzis na ta chwile nie umiem wybaczyc i majac w sobie taki bol i pustke nie potrafie dalej isc ta sama sciezka.. szkoda mi moich dzieci ... Przepraszam musze sie wyplakac...

6

Odp: 10 lat poszlo sie ...

Płacz kochana, płacz to może da Ci lekką ulgę. Ja też płakałam i to jak...
Teraz, dzięki wam - czuję się lepiej.
Postaram się pomyśleć w pracy nad tym problemem.
Jestem młoda, ale łeb też nie mam tylko do ozdoby. - wiem że nie jest Ci łatwo.
Być zdradzoną - okrutne uczucie.
Ale wierzę w Ciebie, że jesteś silną kobietą.
A zdarzyło się to 1 raz? Bo może faktycznie z jego strony - to tylko głupia zabawa z tą dziewczyną.
Chociaż nie wiem.
Rozum mówi mi - że jeżeli masz możliwości - to żeby od niego odejść.
Moja siostra ma też ciężką sytuację z mężem. Nie zdradza jej a pije.
Ale ona oświadczyła mi od razu. Że gdyby nie to - że ciąży na niej duży kredyt na mieszkanie.
To by zostawiła chama - żyłaby skromniej, biedniej ale szczęśliwiej i spokojniej.

7

Odp: 10 lat poszlo sie ...
ewaonet@onet.pl napisał/a:

Doskonale cię rozumiem co teraz czujesz. Ja miałam podobna sytuacje pare miesięcy temu. Z tym, ze nawet nie dał nam szansy, nie przepraszał, nie żałował. To jest chyba gorsze, bo wiedziałam, ze nie zależy mu na mnie. To ja chciałam , żeby wrócił ( tez mamy 2 dzieci). Teraz po paru miesiącach wiem, ze złe zrobiłam walcząc o niego, bo jeszcze bardziej sie upokarzalam.  Ty jesteś  w o tyle dobrej sytuacji (w całym tym nieszczęściu), ze on żałuje. Co ty z tym zrobisz to już musisz sama zdecydować. Tłumaczenia sa w jego przypadku idiotyczne. Jeśli jest on osoba z która da sie rozmawiać to próbuj, ale sie nie zmusza. Musisz byc pewna, ze chcesz mu wybaczyć.  Jak chcesz dam maila możemy pogadać. Ciekawa jestem skąd jesteś? Wiem, ze potrzebujesz rozmawiać z kimś kto ma podobne problemy, bo to trochę pomaga. Powodzenia

dziekuje za odpowiedz i bardzo Ci wspolczuje wiem, ze jakos musze sie zebrac i podjac odpowiedzialna decyzje ... Ten mail w loginie to Twoj?

8

Odp: 10 lat poszlo sie ...
UrokGrozy napisał/a:

Płacz kochana, płacz to może da Ci lekką ulgę. Ja też płakałam i to jak...
Teraz, dzięki wam - czuję się lepiej.
Postaram się pomyśleć w pracy nad tym problemem.
Jestem młoda, ale łeb też nie mam tylko do ozdoby. - wiem że nie jest Ci łatwo.
Być zdradzoną - okrutne uczucie.
Ale wierzę w Ciebie, że jesteś silną kobietą.
A zdarzyło się to 1 raz? Bo może faktycznie z jego strony - to tylko głupia zabawa z tą dziewczyną.
Chociaż nie wiem.
Rozum mówi mi - że jeżeli masz możliwości - to żeby od niego odejść.
Moja siostra ma też ciężką sytuację z mężem. Nie zdradza jej a pije.
Ale ona oświadczyła mi od razu. Że gdyby nie to - że ciąży na niej duży kredyt na mieszkanie.
To by zostawiła chama - żyłaby skromniej, biedniej ale szczęśliwiej i spokojniej.

Bede chamska ale to nie ja tylko on musi odejsc jesli dojdzie do tej decyzji mieszkanie jest moje czuje, ze nie bedzie latwo..

9

Odp: 10 lat poszlo sie ...

No to widzisz... Jeżeli mieszkanie jest Twoje. To masz łatwiej.
Masz gdzie mieszkać. Poradzisz Sobie. Dzieci mogą widywać przecież ojca.
Początkowo będzie Ci ciężko. Owszem trudna decyzja przed Tobą.

10

Odp: 10 lat poszlo sie ...

Witaj,

Przepraszam z góry, ale pomijając kwestię zdrady - nie wnikając w jej szczegóły będę szczery do bólu.
Typ zachowania Twojego męża to toksyczne traktowanie - szantaż emocjonalny, manipulacje i etc. w skrócie: postawić wszystko na jedną kartę, by osiągnąć swoje - zniszczyć partnera psychicznie. Jak to mawia Jay Carter w książce pt "wredni ludzie" on jest umniejszaczem a Ty ofiarą. On próbuje podbudować swoje ego poniżaniem Ciebie - o tym piszesz w pierwszym poście. I to nawet dosłownie tak wygląda biorąc pod uwagę choćby sam poziom jego traktowania Ciebie, co można się domyślić z postu.
I przede wszystkim przyjmij do wiadomości jedno: to nie z Tobą jest nie halo, tylko z nim. Wiem to doskonale po sobie, bo przerabiam ten sam temat w cięższym wydaniu i w 3 osoby już od 7 miesięcy.

Spróbuj nagrać jego odzywki do Ciebie bez jego wiedzy; zapisz co mówił a nie udało Ci się nagrać porozmawiaj potem konkretnie z rodzicami/teściami i przedstaw Im nagrania i zapiski. Musisz zrobić wszystko, by rodzice stanęli murem za Tobą, przemówili mu do rozumu i rozsądku i nie zaszkodziłoby gdyby doszło do konfrontacji swatów (Waszych rodziców) z nim w 4 oczy.
Jeśli masz zaufanie do rodziców i możesz uzyskać od Nich wsparcie w tej sytuacji - odetnij się od niego, wyprowadź do rodzinnego domu i niech Ci pomogą w trzymaniu go na dystans od Ciebie.

Jeśli mógłbym Ci jakoś pomóc, doradzić, to polecam do przeczytania - ze względu na Twoją sytuację - wspomnianą już wcześniej książkę Jay Cartera oraz Jamesa Dobsona "miłość wymaga stanowczości" - obie można ściągnąć w formacie pdf z chomika. Może też ktoś tu ma je na forum.
Poza tym tak na już, to propagowana jest tu na forum metoda 180 stopni - 34 kroków - przeznaczona dla małżeństw w kryzysie (nie przeredagowana):
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe  - z tymi 2 pkt-ami bym trochę polemizował jeśli ktoś Nas faktycznie i szczerze wspiera.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj jej. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kina, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w kontakcie z nią (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj jej jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących związku do chwili, gdy Ona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie ona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z nią, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Ona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Daj Jemu teraz przestrzeń, odsuń się w cień i zajmij się sobą. W żadnym razie nie proś o powrót, nie zmuszaj go do rozmów, nie wyznaczaj czasu na zmiany. Odsuń się, stań się trochę nieosiągalna, tajemnicza, niezależna. OBSERWUJ Z DYSTANSEM a nade wszystko nie daj się prowokować, bo mimo tego, że też i On jest bardzo nie w porządku względem Ciebie, to teraz bardzo potrzebuje argumentów, że dobrze robi, "bo Ty taka piiiiii byłaś". Z wyczuciem prowadź rozmowy. I nie pozwól sie wpędzać w poczucie winy, bo gdy tylko zaczniesz przepraszać, starać się być lepsza to tak, jakbyś potwierdzała, ze było miedzy Wami źle. Na takie zachowania będzie czas dopiero po Waszym powrocie do związku.
 
Poza tym są dostępne w internecie dwie dobre książki Jerzego Grzybowskiego pt "nieporadnik małżeński" i "zdrada i co dalej" - o ile dobrze pamiętam tytuł.
Co do nimfomanki, to poradziłbym się kogoś z fachowym doświadczeniem (np psychologa z poradni małżeńskiej) i zastosował wobec niej "metodę" z filmu ognioodporny. Nie wiem czy to dobre rozwiązanie, ale jakoś trzeba ją odizolować od Waszego małżeństwa.

Zbieraj wszelkie namacalne dowody jakie możesz na niego w razie "w" jakim jest rozwód, bo przemoc psychiczną udowodnisz tylko poprzez nagrania. Na świadków bym za bardzo nie liczył w tej materii, gdyż gdy przyjdzie im zeznawać pod przysięgą - dostają amnezji.

11 Ostatnio edytowany przez ewaonet@onet.pl (2013-01-02 19:50:46)

Odp: 10 lat poszlo sie ...

Tak to mój mail. Jak masz ochotę to sie odezwij i pogadamy. Głowa do góry! Widzę, ze jesteś twarda kobieta. Dasz radę. Pozdrawiam

12

Odp: 10 lat poszlo sie ...
bags napisał/a:

Witaj,

Przepraszam z góry, ale pomijając kwestię zdrady - nie wnikając w jej szczegóły będę szczery do bólu.
Typ zachowania Twojego męża to toksyczne traktowanie - szantaż emocjonalny, manipulacje i etc. w skrócie: postawić wszystko na jedną kartę, by osiągnąć swoje - zniszczyć partnera psychicznie. Jak to mawia Jay Carter w książce pt "wredni ludzie" on jest umniejszaczem a Ty ofiarą. On próbuje podbudować swoje ego poniżaniem Ciebie - o tym piszesz w pierwszym poście. I to nawet dosłownie tak wygląda biorąc pod uwagę choćby sam poziom jego traktowania Ciebie, co można się domyślić z postu.
I przede wszystkim przyjmij do wiadomości jedno: to nie z Tobą jest nie halo, tylko z nim. Wiem to doskonale po sobie, bo przerabiam ten sam temat w cięższym wydaniu i w 3 osoby już od 7 miesięcy.

Spróbuj nagrać jego odzywki do Ciebie bez jego wiedzy; zapisz co mówił a nie udało Ci się nagrać porozmawiaj potem konkretnie z rodzicami/teściami i przedstaw Im nagrania i zapiski. Musisz zrobić wszystko, by rodzice stanęli murem za Tobą, przemówili mu do rozumu i rozsądku i nie zaszkodziłoby gdyby doszło do konfrontacji swatów (Waszych rodziców) z nim w 4 oczy.
Jeśli masz zaufanie do rodziców i możesz uzyskać od Nich wsparcie w tej sytuacji - odetnij się od niego, wyprowadź do rodzinnego domu i niech Ci pomogą w trzymaniu go na dystans od Ciebie.

Jeśli mógłbym Ci jakoś pomóc, doradzić, to polecam do przeczytania - ze względu na Twoją sytuację - wspomnianą już wcześniej książkę Jay Cartera oraz Jamesa Dobsona "miłość wymaga stanowczości" - obie można ściągnąć w formacie pdf z chomika. Może też ktoś tu ma je na forum.
Poza tym tak na już, to propagowana jest tu na forum metoda 180 stopni - 34 kroków - przeznaczona dla małżeństw w kryzysie (nie przeredagowana):
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe  - z tymi 2 pkt-ami bym trochę polemizował jeśli ktoś Nas faktycznie i szczerze wspiera.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj jej. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów Kocham Cię.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę  bądź aktywny, rób coś, idź do kina, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w kontakcie z nią (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły  po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj jej jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących związku do chwili, gdy Ona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie ona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z nią, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Ona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Daj Jemu teraz przestrzeń, odsuń się w cień i zajmij się sobą. W żadnym razie nie proś o powrót, nie zmuszaj go do rozmów, nie wyznaczaj czasu na zmiany. Odsuń się, stań się trochę nieosiągalna, tajemnicza, niezależna. OBSERWUJ Z DYSTANSEM a nade wszystko nie daj się prowokować, bo mimo tego, że też i On jest bardzo nie w porządku względem Ciebie, to teraz bardzo potrzebuje argumentów, że dobrze robi, "bo Ty taka piiiiii byłaś". Z wyczuciem prowadź rozmowy. I nie pozwól sie wpędzać w poczucie winy, bo gdy tylko zaczniesz przepraszać, starać się być lepsza to tak, jakbyś potwierdzała, ze było miedzy Wami źle. Na takie zachowania będzie czas dopiero po Waszym powrocie do związku.
 
Poza tym są dostępne w internecie dwie dobre książki Jerzego Grzybowskiego pt "nieporadnik małżeński" i "zdrada i co dalej" - o ile dobrze pamiętam tytuł.
Co do nimfomanki, to poradziłbym się kogoś z fachowym doświadczeniem (np psychologa z poradni małżeńskiej) i zastosował wobec niej "metodę" z filmu ognioodporny. Nie wiem czy to dobre rozwiązanie, ale jakoś trzeba ją odizolować od Waszego małżeństwa.

Zbieraj wszelkie namacalne dowody jakie możesz na niego w razie "w" jakim jest rozwód, bo przemoc psychiczną udowodnisz tylko poprzez nagrania. Na świadków bym za bardzo nie liczył w tej materii, gdyż gdy przyjdzie im zeznawać pod przysięgą - dostają amnezji.

Witaj smile dziekuje za podpowiedzi skorzystam ksiazki uwielbiam wiec bede miala czym zajac mysli... Co do rodziny niestety nie mam co liczyc na wsparcie tata zmarl a mama jest schorowana nie moge obarczac ja swoja osoba.. Jest tesciowa ale ona stanie murem za mezem... Mam 2 braci ale oni predzej go polamia niz pomoga smile wyprowadzka hmmm moglabym ale tez balabym sie ze spowrotem mnie nie wpusci a dom jest moj.. Myslisz, ze nagrania sad wzialby pod uwage ? Akurat na tym wydziale sie nie znam ale podpytam znajomego bo pomijajac fakt rozwodu juz dawno chcialam zalozyc mezowi niebieska karte.. Boje sie tylko tego, ze jestem na tak starconej pozycji we wszytskim, ze juz nic nie zyskam.. A co do ulozenia sobie zycia to juz moge zapomniec.. Bardzo dziekuje za posta jeszcze raz zwlaszcza, ze jestes mezczyzna pozdrawiam .

13

Odp: 10 lat poszlo sie ...

Stając w Twojej pozycji to porozmawiałbym z braćmi, czy nie mogłabym liczyć na Ich "wsparcie techniczne" albo zlecić im "adorację" nimfomanki w Twojej sprawie. Nie mniej jednak najpierw poradziłbym się specjalisty, jak tą sprawę rozwiązać bez użycia w/w "siły".

Swego czasu byłem w trakcie przygotowań do sprawy sądowej w innej materii, gdzie niestety świadkowie potwierdzali na ładne oczy chęć do bycia po mojej stronie a potem... wyśpiewali wszystko potencjalnemu pozwanemu.
Wtedy nawet prawnik mi powiedział, że sąd weźmie pod uwagę wszystko, nawet nagrania z telefonu komórkowego jako dowód rzeczowy w sprawie. Przemocy psychicznej praktycznie nie udowodnisz inaczej jak nagraniami i ew. scenogramem czyli rozpiską z podziałem na role.
Wiem doskonale, że teraz - za przeproszeniem - czujesz nic nie warta, przegrana i etc., ale już sama książka Cartera otworzy Ci oczy na sprawę. Za jakiś czas będziesz tą przysłowiową górą. Wiem co mówię z własnego doświadczenia i co można sprawdzić poprzez mój nick i zamieszczony tu mój wątek smile
Występując do policji o wniosek z niebieską kartą czy też "eksmisją" męża z domu, takie materiały będą Ci bardzo pomocne.

14

Odp: 10 lat poszlo sie ...

Kochani jakiś czas temu miałam problemy z eks żałuję że nie miałam takiej możliwości by poznać tak przyjaznych ludzi a propos rad net faceta smile

15

Odp: 10 lat poszlo sie ...

Kochani jakiś czas temu miałam problemy z eks żałuję że nie miałam takiej możliwości by poznać tak przyjaznych ludzi a propos rad net faceta smile

16

Odp: 10 lat poszlo sie ...

Julita masz świetny styl pisarski - podoba mi się że w takiej sytuacji potrafisz podejść do tego z humorem. A sytuacja nie do pozazdroszczenia. Czy on Cię z nią zdradził czy tylko pisali? Macie dzieci więc tutaj poważnie trzeba się zastanowić...

17 Ostatnio edytowany przez julita29 (2013-01-03 11:55:03)

Odp: 10 lat poszlo sie ...
Tegan napisał/a:

Julita masz świetny styl pisarski - podoba mi się że w takiej sytuacji potrafisz podejść do tego z humorem. A sytuacja nie do pozazdroszczenia. Czy on Cię z nią zdradził czy tylko pisali? Macie dzieci więc tutaj poważnie trzeba się zastanowić...

smile dziekuje no wlasnie cala ja mimowszystko usmiech na twarzy smile z maili wynika, ze kilka razy sie spotkali... Czy spali ze soba hmmm niech pomysle nimfomanka a moj maz SWIETOJEBLIWY smile jestem pewna, ze tak jednak on sie zapiera nogami i rekami...

18

Odp: 10 lat poszlo sie ...

Julita Bags ma rację. Zbieraj dowody. Jeżeli mieszkanie jest Twoje to pod żadnym pozorem się z niego nie wyprowadzaj. Użyj metody 34 kroköw. Ona działa sam się o tym przekonałem. Nie pozwól na siebie krzyczeć, nie jesteś byle kim. Jesteś matką jego dzieci i ten palant musi to sobie uświadomić. Możesz swojego jm spakować wystawić walizki za drzwi i kazać się wyprowadzić do nimfomanki. On musi, powtarzam musi być utwierdzony w przeświadczeniu, że nia ma litości dla niego. To on zdradził a nie Ty i to on musi ponieść konsekwencję swojego czynu. Ty musisz być twarda, nie wzruszona, pewna siebie dziewczyna, która wie czego oczekuje od życia. To on jest słaby, lichy bo na Twoje pytania i dowody reaguje krzykiem. Tak tak zachowują się ludzie tchórzliwi i słabi. Nie mają argumentów na swoją obronę. Dlatego postaraj się mu pokazać kto rządzi w Twoim, powtarzam Twoim domu. To jest bardzo ważny argument dla Ciebie. Jak mu się postawisz to zapewniam, że wygrasz.  O dzieci się nie martw. Często dla nich jest lepiej  jak rodzice się rozstaną niż tkwić w toksycznej rodzinie. 10 lat w plecy wink kobieto jesteś jeszcze młoda i ułożysz sobie życie. Zobacz ile jest takich przypadków na tym właśnie forum. Zobaczysz dasz radę bo jesteś twardą dziewczyną

19

Odp: 10 lat poszlo sie ...
Lexpar napisał/a:

Julita Bags ma rację. Zbieraj dowody. Jeżeli mieszkanie jest Twoje to pod żadnym pozorem się z niego nie wyprowadzaj. Użyj metody 34 kroköw. Ona działa sam się o tym przekonałem. Nie pozwól na siebie krzyczeć, nie jesteś byle kim. Jesteś matką jego dzieci i ten palant musi to sobie uświadomić. Możesz swojego jm spakować wystawić walizki za drzwi i kazać się wyprowadzić do nimfomanki. On musi, powtarzam musi być utwierdzony w przeświadczeniu, że nia ma litości dla niego. To on zdradził a nie Ty i to on musi ponieść konsekwencję swojego czynu. Ty musisz być twarda, nie wzruszona, pewna siebie dziewczyna, która wie czego oczekuje od życia. To on jest słaby, lichy bo na Twoje pytania i dowody reaguje krzykiem. Tak tak zachowują się ludzie tchórzliwi i słabi. Nie mają argumentów na swoją obronę. Dlatego postaraj się mu pokazać kto rządzi w Twoim, powtarzam Twoim domu. To jest bardzo ważny argument dla Ciebie. Jak mu się postawisz to zapewniam, że wygrasz.  O dzieci się nie martw. Często dla nich jest lepiej  jak rodzice się rozstaną niż tkwić w toksycznej rodzinie. 10 lat w plecy wink kobieto jesteś jeszcze młoda i ułożysz sobie życie. Zobacz ile jest takich przypadków na tym właśnie forum. Zobaczysz dasz radę bo jesteś twardą dziewczyną

Podbudowales mnie troche smile taka twarda nie jestem z wierzchu sprawiam wrazenie nie ugietej pewnej siebie ale w srodku biedna myszka w kacie.. Musze podejsc do tego racjonalnie wiem o tym ale szczerze boje sie.. Boje sie, ze reakcja bedzie jego taka, ze z podlogi nie wstane to zenujace wiem ale to tez musze rozwazyc .. Musze zapewnic sobie plecy dopiero potem jakies kroki.. Z nami jest ok jak jest wszystko po mysli meza jak nie to juz zaczynaja sie schody... Wczesniej nie przeszkadzalo mi to zupelnie a teraz wszystko robilabym na zlosc .. W sobote rozpoczne wojne ale czy zemsta jest dobrym rozwiazaniem?

20

Odp: 10 lat poszlo sie ...

Julita29 co u Ciebie? Jak,sie maja sprawy? Masz jakiś kontakt z mezem? Jakis plan działania?

21

Odp: 10 lat poszlo sie ...

julita29 dzieki za wsparcie.
Co do Twojej sytuacji. Musisz walczyć o siebie.
Nie poddawaj się, nie bądź ofiarą. Musisz też w sobie znaleźć siły, i nie dopuścić do tego by Twój mąż się nad Tobą pastwił ->
" Boje się, ze reakcja będzie jego taka, ze z podłogi nie wstanę to żenujące wiem ale to tez muszę rozważyć"
szczerze te Twoje słowa, uświadomiły mnie jak podobną masz sytuację (odnośnie zachowania męża wobec Ciebie) do mojej siostry.
Tylko moja siostra się poddała, nie chce walczyć. Bo nie ma na to środków. Wiem że to może glupie tłumaczenie.
Ale nie mogę podejmować decyzji za innych. Jest mi ciężko z tym że nie potrafię pomóc własnej siostrze. I za każdym razem cierpię razem z nią. I gdybym tylko mogła, wzięłabym ją pod własne skrzydła i wiele innych kobiet które tego potrzebują.
A Ty, jeżeli masz warunki do tego, to walcz o siebie i o swoje dzieci.
Nie poddawaj się. Świat może być piękny - wiem że to brzmi ironicznie- ale jesteś mądrą i silną kobietą.
Może nie traktuj tego jako zemstę - a raczej jako ulgę.
Musisz sama przed sobą odpowiedzieć sobie na pytanie - Czy tak jak jest teraz czy chcę by tak było zawsze?
Czy potrafię tak żyć? Czy chcę tak żyć?
Wiem i powtórzę słowa wielu osób - piszę się prosto ale wykonać trudniej.
Ale może faktycznie warto się postarać - żeby nie cierpieć?
Masz rację w wielu kwestiach. I na pewno musisz się głęboko zastanowić.
Rozważyć wszystkie za i przeciw. Pamiętaj - rozwiązanie można znaleźć w każdej sytuacji!!
Będę zagladała tu regularnie i w miare możliwości. Zdawała relacje i podglądała Twoje postanowienia i kroki.

22

Odp: 10 lat poszlo sie ...

Oj Julita...
Nie mogę patrzeć jak się dołujesz tym, co Ciebie spotkało.
Ja tu przyszedłem pół roku temu jako praktycznie wrak faceta po zdradzie w innym wydaniu; z przeświadczeniem, że po tym wszystkim mój małżeński świat się zawalił. Wydawałoby się, że facet jest silniejszy... a jednak.

Napisałem do Ciebie, napisał Lexpar i tylko patrzeć jak moja wątkowa ekipa zwali się do Ciebie w całości. Ale zanim się tak stanie, to ja - w imieniu całej Naszej paczki - zapraszam Cię do Nas. Wątek Fluffiego pt. "Jest źle, mam 36 lat i rozwód". Ciągaliśmy się za uszy równo i dokładnie, by wyjść na prostą z sytuacji o wiele gorszych od Ciebie. Pociągniemy i Ciebie a czytając ten wątek od początku znajdziesz wiele wskazówek dla siebie.
Uwierz mi, szkoda czasu na kwasy a pokażesz jeszcze swojemu poteflonowi swoją mocną i seksowną kobiecą stronę, z której On teraz drwi. Będzie miał czego żałować lecz Ty... już raczej nie.

23

Odp: 10 lat poszlo sie ...

Zaproscie i mnie smile u mnie to już kilka miesięcy po ... Wydaje mi sie ze trochę ochlonelam, ale jak czytam te posty, to wszystko wraca. Dobrze, ze jest takie miejsce jak to gdzie można uciec i podzielic z kimś swój smutek...

24 Ostatnio edytowany przez bags (2013-01-03 20:24:15)

Odp: 10 lat poszlo sie ...
ewaonet@onet.pl napisał/a:

Zaproscie i mnie smile u mnie to już kilka miesięcy po ... Wydaje mi sie ze trochę ochlonelam, ale jak czytam te posty, to wszystko wraca. Dobrze, ze jest takie miejsce jak to gdzie można uciec i podzielic z kimś swój smutek...

wystarczy zaklikać - napisać posta big_smile

25

Odp: 10 lat poszlo sie ...

I mi robi się lżej w Waszym towarzystwie smile szkoda,że dopiero teraz Was odnalazlam smile No i zaczynam myśleć,że są normalni faceci. A Ewa i Julita trzymajcie się !

26

Odp: 10 lat poszlo sie ...

Dziekuje Wam wszystkim za posty i przede wszystkim za wsparcie smile mysle, ze wiecie ze nawet kilka slow znaczy bardzo duzo... Co do meza w sobote wieczorem bede sie z nim widziec wtedy bede mogla cos napisac wiecej .. Nie wiem czy jest na 100% u mamusi czy moze poznaje nowe pozycje kamasutry tak czy siak w sobote bedzie...

27

Odp: 10 lat poszlo sie ...

julita29 jutro z samego rana gdy tylko skończę pracę - będę trzymala za ciebie kciuki
wiem że dasz sobie radę kochana.
pamiętaj, jakby co to pisz do nas, pisz do mnie...
zawsze Ci odpowiem, może nie pomogę aż tak bardzo - ale zawsze się wygadasz
obie musimy być silne. I obie sobie poradzimy.
Dasz radę!! Czekam aż jutro dasz nam znać - jak Ci poszło.
Powodzenia.

28

Odp: 10 lat poszlo sie ...

Hej jak to znajoma na forum powiedziala wykurz skunksa z domu.. Tak zrobilam tyle, ze czuje pustkę...

29 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-01-06 15:42:21)

Odp: 10 lat poszlo sie ...

Julita i bardzo dobrze. Nie masz śmierdziela w domu. Ty jesteś mocna, bardzo mocna. A Twój jeszcze jm zapłacze i to krokodylimi łzami. Tylko musisz być nadal twarda, bardzo twarda.
Przyznam się szczerze, że miałem obawy czy nie dojdzie do rękoczynów. Bo gdyby tak to ja  nie ręczę za siebie.
Nie cierpię damskich bokserów sad

30

Odp: 10 lat poszlo sie ...

julita29 cieszę się że jest dobrze.
Też się obawiałam o Ciebie. - Ale szczęście że jest ok.
Pustka - minie. Teraz masz czas dla siebie, dla dzieci. Wykorzystaj to.
Zadbaj o to byś czuła się dobrze we własnej skórze i nie przejmuj się niczym innym.
Dasz radę, uśmiechaj się, żyj wink

31

Odp: 10 lat poszlo sie ...
UrokGrozy napisał/a:

julita29 cieszę się że jest dobrze.
Też się obawiałam o Ciebie. - Ale szczęście że jest ok.
Pustka - minie. Teraz masz czas dla siebie, dla dzieci. Wykorzystaj to.
Zadbaj o to byś czuła się dobrze we własnej skórze i nie przejmuj się niczym innym.
Dasz radę, uśmiechaj się, żyj wink

dalam rade staram sie caly czas mocno zaciskac piesci... A jak u Ciebie ?

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 10 lat poszlo sie ...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026