netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Być, albo nie być

6 odpowiedzi2 043 wyświetleniazałożony przez freshselect, 02.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Być, albo nie być

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1 Ostatnio edytowany przez freshselect (2013-01-02 15:10:38)

Temat: Być, albo nie być

Słuchajcie dziewczyny, nigdy ale to nigdy nie szukałam pomocy na forum. Tym razem jednak naprawdę potrzebuję rady.
Mój wiek to 21 lat, mojego chłopaka 22. Jesteśmy razem 9 miesięcy, uwierzcie mi, że na codzień jest naprawdę cudownym chłopakiem miłym bardzo wrażliwym i moge tak wymieniac.Jestem z nim zawsze szczera dlatego rady typu, ze mam z nim powaznie porozmawiać sa juz zrealizowane, chce sie tylko dowiedziec co myslicie o tym wszystkim z WASZEGO punktu widzenia. Otoz kiedy jestesmy na imprezie mój chlopak nie potrafi kontrolowac picia. Ma moment, kiedy jest fajnie napije sie , jest wypity ale ma humor bawi sie i jest ok, czasem podchodze do niego i mowie zeby dal spokoj, bo juz ma fajnie, wtedy on ok kochanie ale dwa razy przylapalam go kiedy poszedl z kolega i tam wypili piwa, wiec jednym slowem oklamal mnie, ale to juz nie oto chodzi bo nie jestem tyranem zawsze mozna sobie wypic. Chodzi oto, ze on jesli za duzo wypije traci kontrole nad soba i naprawde odwala. Trzeba wiedziec co sie gada, lapie za slowka, poklocilismy sie wlasnie o alkohol na imprezie bylismy na dyskotece oddalonej od naszego miasta 80 km i uparl sie ze idzie na nogach tam. W koncu kiedy wepchnelismy go do auta to nie przemyslalam tego i posadzilismy go na przodzie..w trakcie jazdy wychodzil z auta chcial siku na postoju zatrzymalysmy sie to nam uciekal no przeboje babci i moje w koncu nie wytrzymalam bo trasa dluzyla sie wiekami zamist byc godzine czy tam poltorej w domu to bylismy za 3h. Uderzylam go w buzie, bylo jeszcze gorzej myslalam ze sie opamieta. Potem na trzezwo byla rozmowa, plakal mowil ze przeprasza, powiedzialam ze ma wszystko przemyśleć. Za tydz znowu ta sama sytuacja nie ma co sie rozpisywac. Potem juz zrobilam taka haje ze naprawde byl spokoj przez dobre 3 miesiace, nawet pojechalismy na impreze napil sie 5 piwek fajni sie bawil..bozi chcialo mi sie plakac ze moge sie normalnie pobawic nie musze sie bac ze zrobi mi wstyd ze wrocimy normalnie do domu bez klotni. Az do Sylwestra..bylismy na rynku super zabawa, naprawde wypil sobie dosc duzo ale bylo super..o 1:00 poszli jescze z kuzynem po kilka piw i juz czulam ze cos bedzie nie tak ale nic sie nie odzywalam. Umowilismy sie ze ja z moja kolezanka pojdziemy do mcdonaldsa a oni maja tam przyjsc, czekalysmy na nich 40 minu kilka razy dzwonilam gadal ze nie potrafi tam trafic ze wszedzie ochrona, kazal mi isc pod taka wielka choinke to poszlysmy tam z kolezanka i zas ich nie bylo! za 10 minut ksieciu przyszedl wkurzona powiedzialam mu co mysle ze co onodwala ze marzniemy a oni nic i mowie co odwalasz a on' gowno' wkurzylam sie zagrzalo mnie odeszlam poszlism do tego mcdonaldsa, odam ze nigdy tak sie do mnie nie odzywal nie wiem co mu zaszumialo w tej glowie,on poszedl zapalic przed mc donalds i napisal mi smsa zebym wyszla, zaczal mni przpraszac ze nie wie co robi blablabla potem droga powrotna do domu wchodzil mi za przeproszeniem do dupy bo wiedzial ze znow mnie zawiodl. Imprezy osobno nie wchodza w gre on uwaza ze to zle tylko jamam dosc ciaglego nianczenia bania sie ze cos odwali, nienawidze z nim imprez, jeszcze ta jego zazdrosc nawet zaden kolega nie moze do mnie podejsc pogadac, a jak juz podejdzie pogada to zaraz jest wywiad kto to itd. juz nie daje rady nie mam sily. Jesli chodzi o impreze typu ze on ma prowadzic autem i ma nie pic to tez ne wchodzi w gre stoi wtedy jak kloda oglada sie nie umie tanczyc ani nic po prostu wniosek jest jeden nie potrafi sie bawic bez alkoholu. Ja taka nie jestem ja nie lubie pic, lubie od czsu do czasu wypic piwo z sokiem redds czy jakis drink ale za kazdym razem kiedy bylam wypita na nastepny dzien caly czas chorowalam. Nie lubie pic i tyle. Nie przeszkadza mi ze ktos pije le on naprawde przesadza. Dodam tez ze na trzezwo jest miedzy nami wszystko ok procz tej troche przesadnej zazdrosci, na codzien tez jakos nie pije, jedno dwa piwka 2 razy w tyg czy cos. Poradzcie o co tu chodzi nie mam juz na nic sily. Sorki, ze tak chaotycznie, ale chcialam wszystko strescic szybko i na temat.

2

Odp: Być, albo nie być

następnym razem jak Cię okłamie na imprezie to pow mu okłamałeś, wyjdź z imprezy i trzymaj na dystans, by wiedział że nie żartujesz, że naprawdę tego nie akceptujesz

3

Odp: Być, albo nie być
sowka napisał/a:

następnym razem jak Cię okłamie na imprezie to pow mu okłamałeś, wyjdź z imprezy i trzymaj na dystans, by wiedział że nie żartujesz, że naprawdę tego nie akceptujesz

najczesciej jezdzimy razem autem i nie ma takiej mozliwosci, ale po sylwestrze teraz nie odzyam sie nawet nie mam ochoty sie z nim spotkac ciagle wydzwania pisze sms dzwonil ze jedzie do mnie (mieszkamy miasto dalej) powiedzialam ze naprawde nie chce go widziec ze nie mam ochoty na niego patrze poprostu musze sobie wszystko przemyslec. Juz z gory gada czy chce z nim skonczyc zerwac ze mnie kocha ponad zycie . Jest mi zle i smutno ale pierwszy raz naprawde nie mam ochoty go widziec. Zawse jak sie poklocilismy i bylo to z jego winy to jak przyjezdzal przepraszac bylo mi tak milo ze mu zalezy ze przyjechal specjalnie porozmawiac, tym razem serio nie chce go widziec. sad

4

Odp: Być, albo nie być

to faktycznie odpocznijcie od siebie chociaż trochę, żeby każdy mógł przemyśleć wszystko... bo to nie jest łatwe męczyć się z pijanym... a jak teraz na to pozwolisz to już zawsze tak będzie

5

Odp: Być, albo nie być
sowka napisał/a:

to faktycznie odpocznijcie od siebie chociaż trochę, żeby każdy mógł przemyśleć wszystko... bo to nie jest łatwe męczyć się z pijanym... a jak teraz na to pozwolisz to już zawsze tak będzie

wlasnie wiem dokladnie sowko, mam troche problemow w rodzinie z alkoholem i nie wyobrazam sobie spedzic calego zycia z osoba ktora ma z tym problemy (traktuje go naprwade powaznie, on mnie tez ciagle gada ze mam byc w gotowosci do oswiadczyn uwazam ze nie powinien o tym gadac bo lubie niespodzianki ale i tak gada). Naprawde jest super chlopakiem nie chcialabym zeby takie cos nas poroznilo,zalezy mi na nim i nie wiem jak to wszystko traktowac.. nie wiem tez czy nie przesadzam, chcialabym zeby ktos z Was to zobaczyl z innej strony, wiem ze nas nie znacie ale staralam sie naprwade obiektywnie wszystko wytlumaczyc.

6

Odp: Być, albo nie być

jeśli jest tak jak mówisz to się opanuje, wie że w rodzinie Twojej problem, że tego nie akceptujesz, kocha Cię więc jesteś dla niego ważniejsza niż alkohol:)

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Być, albo nie być

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026