Jestem z partnerem trzy lata- odkąd skończyłam 17 lat. Wtedy moim ideałem faceta był inteligentny ( z dobrej szkoły) przystojniak, który potrafi tańczyć i z którym nie będę się nudziła. Brzmi śmiesznie z perspektywy czasu ale to wtedy w zupełności mi wystarczało. Od tego czasu skończyłam liceum, poszłam na studia i nieco wydoroślałam. Skutkiem tego zaczęłam myśleć perspektywicznie i zmieniły mi się moje preferencje i, jeśli mogę tak to nazwać, wymagania wobec mojego partnera. Chciałbym żeby był pracowity, zaradny, umiał naprawić proste domowe urządzenia. Nadal mi zależy na tym by był tez inteligentny, ale co z tego ze mój obecny chłopak wie kto był siostrą króla Henryka Walezego jak nie wie co to jest fleczek w bucie i tym bardziej nie wie jak się go wymienia. Różnią nas też bardzo poglądy religijne. Od jakiegoś czasu bardzo odczuwam, ze jest niedojrzały i przeszkadza mi to, z resztą inne wady do tej pory tolerowane przeze mnie nagle zaczynaja mnie denerwować.
Ostatnio w poczekalni szpitalnej poznałam 30latkę. Szybko złapałyśmy kontakt. Powiedziała mi wtedy w kontekście jakiejś opowieści, ze jeżeli są duże różnice między partnerami to rozstanie jest nieuchronne. Ze jeżeli mówi się: " mój partner jest wspaniały, ALE" to nalezy się rozstać, bo kiedy znajdzie się tego odpowiedniego, to mimo jego wad nie będzie ale. A ja właśnie mam wiele takich "ale".
Czy to oznaka ze nalezy ten związek zakończyć?
Ciężko tak po trzech latach. Mamy wspólnych znajomych a nasze mamy najchętniej planowałyby nam ślub. W dodatku idą święta. Co powinnam zrobić?