Zastanawia mnie jedna rzecz, a mianowicie dlaczego kobiety, mając partnera i udane życie seksualne masturbują się? Według badań seksualność polaków 2011 Aż 46% Pań osiąga orgazm podczas masturbacji tak często jak i z partnerem. Jaki jest powód, że co druga zajęta kobieta, także mężatka masturbuję się? Rozumiem singielki albo podczas rozłąki, a tak..... Jak to jest moje drogie panie ![]()
Podobne tematy
Nie umiem Ci odpowiedzieć. Powiem tak po prostu
I to nie zdrada ani coś w rodzaju, że źle mi z partnerem - tak było w moim przypadku. Seks cudowny niemal idealny, ale czasem bawiłam się sama ze sobą - po prostu.
Czy wszystko musi mieć drugie dno?
Jaki jest powód, że co druga zajęta kobieta, także mężatka masturbuję się?
udane życie seksualne i masturbacja - jedno nie wyklucza drugiego.
A co ma piernik do wiatraka?, jedno drugiemu w paradę nie wchodzi.
A kto może kochać bardziej niż ty siebie samego ? Haha ![]()
6 2012-12-04 22:05:38 Ostatnio edytowany przez ciekawaświata (2012-12-04 22:08:20)
Kobiety masturbują się z tego samego powodu, z jakiego masturbują się faceci - bo jest to najzwyczajniej w świecie przyjemne ![]()
Bo to jednak troche inne, niz seks. Nie lepsze, nie gorsze - inne. No i czasem szybsze i prostsze ![]()
A co ma piernik do wiatraka?, jedno drugiemu w paradę nie wchodzi.
Jak się okazuje to niestety wchodzi to w paradę nader często. A kobiety w ankietach po prostu kłamią. Z resztą, z tego widzę, to ankieta nie dotyczyła masturbacji w związku, ale częstotliwości dochodzenia - czy w związku również dochodzą tak często jak w czasie masturbacji....
Pod tym względem kobiety bywają niestety bardzo zakłamane....
Faceci z resztą też.
Z całym szacunkiem, ale dziwne pytanie, tak samo można pytać, dlaczego faceci to robią, będąc w związku. Masturbacja zastępuje miłe doznania z partnerem, którego nie ma "pod ręką". Problem pojawia się wtedy kiedy jeden z partnerów woli masturbację od normalnego seksu. Ja robiłam to często, ostatnio jakoś nie mam głowy do tego, o dziwo wystarcza mi seks raz w tygodniu z partnerem (czasami dwa). taka częstotliwość bo niestety mało się widujemy.
Zastanawia mnie jedna rzecz, a mianowicie dlaczego kobiety, mając partnera i udane życie seksualne masturbują się? Według badań seksualność polaków 2011 Aż 46% Pań osiąga orgazm podczas masturbacji tak często jak i z partnerem. Jaki jest powód, że co druga zajęta kobieta, także mężatka masturbuję się? Rozumiem singielki albo podczas rozłąki, a tak..... Jak to jest moje drogie panie
Masturbuję się, bo czasami się na coś nakręcę a akurat mój Przyjaciel jest daleko. Czasami gdy śpimy osobno fantazjuję o Nim, albo wspominam wspólnie przeżyte chwile, albo w ogóle fantazjuję o kimś zupełnie innym i wówczas też lubię się dotykać. Poza tym lubię swoje ciało i spędzać czas ze sobą. Mój Przyjaciel jest świetny w łóżku, ale nie jest w stanie kontrolować mojej przyjemności w taki sposób, w jaki potrafię to zrobić sama - musiałby być mną.
Czasami mam takie dni, że mogłabym się masturbować kilka razy dziennie, a czasami takie, że w ogóle o tym nie myślę. Pewnie ma to jakiś związek z cyklem menstruacyjnym, ale jeszcze nie analizowałam tej prawidłowości. Mój Przyjaciel wie, że czasami sama się zaspokajam, ale jakoś mu to nie przeszkadza - chętnie po mnie "poprawi"
Pozdrawiam
Iguana
11 2012-12-05 14:38:47 Ostatnio edytowany przez Pestka86 (2012-12-05 14:40:46)
Robią to z tego samego powodu, co mężczyźni. Jak to mój eks powiedział, czasem człowiek chce zrobić sobie po prostu dobrze. Egoistycznie. Nie myśleć o tym, jak zaspokoić partnerkę/partnera, tylko skupić się wyłącznie na sobie, na swojej przyjemności.
Osobiście nie widzę w tym nic złego, ani szkodliwego. Dla mnie masturbacja i seks to dwie odmienne rzeczy. Problem pojawia się wtedy, co już wielokrotnie było przytaczane, kiedy partner bądź partnerka woli się masturbować niż uprawiać seks, przez co cierpi druga strona. Ja się jednak w swoim życiu z czymś takim jeszcze nie spotkałam, więc trudno jest mi się na ten temat wypowiedzieć. Dopóki jedno nie wpływa na drugie, wszystko jest OK.
No zwyczajnie, przeciez moj partner nie jest ze mna 24 godziny na dobe. Jezeli jestem napalona, a jego w domu nie ma to jasne, ze sie wyrecze wlasna reka.
13 2012-12-05 15:49:24 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-12-05 15:51:02)
Masturbuję się czasem, gdy mojego faceta nie ma obok, przypominam sobie nasze najgorętsze akcje
To wtedy chyba raczej powód do zadowolenia, że nie mogę tak bez niego wytrzymać, że po prostu sama się dotykam i wspominam nasze igraszki. Jeżeli jednak się spotykamy, to potrzeby nie czuję. W łóżku akurat leniwa nie jestem, więc kochamy się, a potem już i tak nie miałabym ochoty się dotykać. Także masturbacja tak, ale gdy mojego nie ma obok, gdy jest wcale jej nie potrzebuję, bo dla mnie to tylko substytut, ale marny i nigdy seksu nie zastąpi
Oczywiście to nie jest tak, że ciągle jak go nie ma, czasem - jak ktoś napisał, mam dni czy tydzień, że wcale nie potrzebuję i nie ma nic.
Sex z partnerem jest przyjemny,ale nikt nie zna mojego ciała tak dobrze jak ja sama.I choć mój mąż stara się,żeby było mi dobrze to i tak najlepiej dogodzę sobie sama.
Sex z mężem to bardziej akt czułości i miłości,ale jak chcę przeżyć naprawdę cudowny orgazm wtedy wolę sex z samą sobą i moją fantazją ![]()
Sex z mężem to bardziej akt czułości i miłości,ale jak chcę przeżyć naprawdę cudowny orgazm wtedy wolę sex z samą sobą i moją fantazją
Moja żona czasem robi to sama, a ja jej pomagam. Wtedy cztery rączki pieszczą jej ciało i jest cudownie.
16 2012-12-06 17:07:56 Ostatnio edytowany przez Violkaa (2012-12-06 17:10:14)
Panowie będąc w związku też się masturbują, więc związek nie wyklucza masturbacji. My połączyliśmy jedno i drugie i czasem jako urozmaicenie gry wstępnej używamy wibratora, który masuje też łechtaczkę. Niesamowite doświadczenie...
Zastanawia mnie jedna rzecz, a mianowicie dlaczego kobiety, mając partnera i udane życie seksualne masturbują się? Według badań seksualność polaków 2011 Aż 46% Pań osiąga orgazm podczas masturbacji tak często jak i z partnerem. Jaki jest powód, że co druga zajęta kobieta, także mężatka masturbuję się? Rozumiem singielki albo podczas rozłąki, a tak..... Jak to jest moje drogie panie
jesli chodzi o masturbację to robię to przy mężu,(on też zajmuje się sobą) to taka gra wstępna i jest to bardzo podniecające. uwielbiamy tak na siebie patrzeć.
Panowie będąc w związku też się masturbują, więc związek nie wyklucza masturbacji. My połączyliśmy jedno i drugie i czasem jako urozmaicenie gry wstępnej używamy wibratora, który masuje też łechtaczkę. Niesamowite doświadczenie...
popieram Cię w stu procentach......super gra wstępna. razem z mężem wybieramy sobie różne gadżety i bawimy się nimi.
To ja jakas inna jestem
NIGDY w zyciu sie nie masturbowalam, nawet nie mialam takiego pomyslu. Moze to przez to, ze jako nastolatka nie mialam czasu sie po glowie podrapac, bo tyle mialam zajec i szkolnych i pozaszkolnyc. Potem wolontariat mnie pochlonal i mialam chlopaka, ktory mi dogadzal tak dobrze, ze mezem zostal. Sama sie zaspokoic nie umiem
no, nie licze orgazmow nocnych, bo nie zaleza ode mnie ![]()
A co ma piernik do wiatraka?, jedno drugiemu w paradę nie wchodzi.
Widzisz ma
Wiatrak może się spierniczyć ale piernik nie może się zwiatraczyć ![]()
A tak na serio nie tylko się nie dziwię temu że ktoś nawet będąc w związku czasami nadal bawi się solo ale dziwi mnie raczej dlaczego zdrowa dorosła osoba miałaby tego nie robić
Przykład z własnego podwórka - kiedys spytałem żone czy to czasem robi gdy mnie nie ma obok( a mam taka pracę że wyjeżdżam czasem nawet na ponad miesiąc) a Ona mi na to że nie i że nie czuje takiej potrzeby. Zdziwiła mnie tym powiem szczerze. Albo nie mówi prawdy, albo ma aż tak małe libido. O zdradzie w tym przypadku nie myślę bo raczej podstaw nie ma.Niestety po kilku latach bycia w związku wydaje mi się że to problem Jej małego libido. ![]()
A co ma piernik do wiatraka?
mają po tyle samo liter ![]()
swoją drogą, tutaj o masturbacji kobiet w związku.. a mnie ciekawi jeszcze inna rzecz - Drogie Kobiety, jesteście złe o to, że Wasi faceci się masturbują? Bardzo Wam to przeszkadza?
Przykład z własnego podwórka - kiedys spytałem żone czy to czasem robi gdy mnie nie ma obok( a mam taka pracę że wyjeżdżam czasem nawet na ponad miesiąc) a Ona mi na to że nie i że nie czuje takiej potrzeby. Zdziwiła mnie tym powiem szczerze. Albo nie mówi prawdy, albo ma aż tak małe libido. O zdradzie w tym przypadku nie myślę bo raczej podstaw nie ma.Niestety po kilku latach bycia w związku wydaje mi się że to problem Jej małego libido.
U nas w pewnym sensie było odwrotnie. Kiedys tam pokłóciliśmy się, ja nie wiem o co za to moja wie doskonale i pamięta ale mi nie powie - standard. W każdym bądź razie dowiedziałem się, że tak bardzo ją zdenerwowałem, że na ponad miesiąc straciła ochotę nie tylko na seks ale nawet na codzienne solo w trakcie prysznica. Mówię, że z chęcią Jej podam pomocną dłoń i nie tylko ale dowiedziałem się iż jest to wykluczone bo ona w ten sposób wprowadza się w odpowiedni nastrój, z którego później korzystamy oboje. Stwierdzam, że taki stan rzeczy idealnie mi pasuje, dzięki temu starcza mi czasu na jedną szklaneczkę whisky więcej a ja bardzo lubię w ten sposób wprowadzać się w nastrój.
Bullitt- no to mamy coś wspólnego ![]()
Też lubię się zrelaksować wieczorem szklaneczką bądź kieliszeczkiem (zależy od gatunku) "wody życia" przy czym często towarzyszy mi żona z kieliszeczkiem likieru
. Potrafimy tak siedzieć i rozmawiać o wszystkim i niczym zarazem ,do późna w nocy ![]()
Nie wpływa to jednak na częstotliwość sexu i raczej nie jest że tak to ujmę "wstępem do czegoś więcej". To u nas tylko chwila relaksu i odprężenia.
Obyśmy tylko nie spotkali się na jakimś spotkaniu, które zwyczajowo zaczynają się od słów: Nazywam się X i jestem alkoholikiem ![]()
Też lubię się zrelaksować wieczorem szklaneczką bądź kieliszeczkiem (zależy od gatunku) "wody życia" przy czym często towarzyszy mi żona z kieliszeczkiem likieru
.
Likier to nam na początku służył do lania go sobie nawzajem na ciało i wypijania tudzież zlizywania go z siebie... Ach, niech powrócą dawne czasy
.
Aczkolwiek, lubię posiedzieć razem z Nim przy czymś mocniejszym i gadać do późna, najlepiej w samej bieliźnie lub bez.
Takie noce są potrzebne i spajają związek
. Abstynenci mogą przy jakimś soczku, ale my tam wolimy drinki, whiskey lub inne trunki
.
A co do masturbacji- dawno tego nie robiłam. Zdecydowanie częściej jako nastolatka zaspokajałam się sama. Choć bywają takie dni, że człowiek ma tak wielką ochotę i musi sam się zadowolić, a partnera nie ma na co dzień, więc rączka, prysznic mogą Go czasem zastąpić. Lecz najintensywniejsze orgazmy przeżywam przez sen, ale to nie ode mnie zależy, czy danej nocy będę o Nim śnić.
Obyśmy tylko nie spotkali się na jakimś spotkaniu, które zwyczajowo zaczynają się od słów: Nazywam się X i jestem alkoholikiem
Na cos trzeba umrzeć
czemu nie na marskośc wątroby
...
Przecież masturbacja to bardzo przyjemne doznanie to dlaczego ma sobie odmawiać rozkoszy. A czy to ważne że w związku czy nie ! To się nie wymydli ! Ja bym chciał źeby moja żona to robiła nawet codziennie.