netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

17 odpowiedzi4 389 wyświetleńzałożony przez zeta53, 02.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Znamy się od 24 lat, jest osobą wykształconą, piękną, dbającą o siebie. Poznaliśmy się poprzez pracę, ja byłam na takim samym stanowisku jak ona przez 5 lat a ona jest do dzisiaj ( 24 lata ). Spotykałyśmy się dośc często, dzwonilyśmy do siebie, zawsze wysłuchując wspólnych problemów, radząc jak je rozwiązać. Gdy pracowałam w tej samej branży to łączyły nas tematy dotyczące pracy i sytuacji jakie miały miejsce. Wydaje mi się jednak, że charaktery mamy różne, a jednak nasza przyjaźń trwała. Zawsze uważałam, że ona jest ode mnie madrzejsza i ładniejsza.Ja natomiast jestem pogodna, radosna i ona czerpała ode mnie energię ( tak zawsze mówiła)  Aktualnie ja pracuję w innej branży, więc tematów dot pracy ubyło, niestety nasze dzieci podrosły i przybyły problemy z dziećmi.Ona ma córkę w wieku mojego młodszego syna i problemów co niemiara tak jak i ja z młodszym. Problemy zdrowotne, problemy z pracą. Mój syn ukończył studia, jej córka też i nadal te same problemy ( brak pracy ). Ponieważ mój syn przez okres 4 lat nie pracuje, a jak coś znajdzie to na umowę śmieciwą, ostatnio, żeby się przekwalifikować był wolotariuszem przez pół roku. Prawda jest taka, że kiedyś mówiłam przyjmij go do siebie, mówiła że nie ma specjalistycznego wykształcenia, przestałam mówić. Zupełnie niedawno sama zadzwoniła i mówi tak, nie mogę pomóc swojej pomogę twojemu i przyjęła go do siebie na 1 miesiąc na umowę zlecenie, a potem od stycznia proponuje umowę na zastępstwo. Jak na złość w tym samym czasie w miejscu gdzie odbywał wolontariat zaproponowano mu stanowisko 3/4 etatu ale może za miesiąc, może jeszcze dwa. Dostał odpowiedź z innego miejsca na testy, gdzie składal swoją ofertę. Postawił na miejsce u mojej koleżanki. Poszedł do pracy i wrócił z " hukiem", bo skreśla, bo za wolno pracuje, bo czegoś nie wie, bo się pyta?  Myślała, że po kilku dniach będzie pracował jak osoba z kilkuletnim doświadczeniem. Myślałam, że da szansę, że życzliwie podejdzie do osoby nowej. Wiedziałam, że często zwalnia ludzi, że często zmienia, ale zawsze wierzyłam w to co mówi ona sama. Syn mówi, że wyrzuciła go jak trędowatego, a do mnie powiedziała " że na siłę chcę z niego zrobić urzędnika" U niej w pracy ludzie pracują jak na akord, nie rozmawiają ze sobą, nie wychodzą, jak ktoś się pomyli to tak się drze, że wszyscy słyszą. Wszyscy się boją. Ostatni, który sam odszedł przed pójściem mojego syna powiedział, że zaskarży o mobing ( sama mi to mówiła ) Mój syn  jest dokładny, pilny , może trochę powolny, ale przecież mogła mu dać szansę, a w ogóle po co proponowała? Nie wiem co mam myśleć, jak mam się zachować, pozostał w mej duszy żal i pustka. Aktualnie nie odbiera telefonów, więc przestałam dzwonić. Co robić jak się zachować, wstydzę się swoich bliskich. Wstydzę się powiedzieć, że tak zachowała się moja przyjaciółka.Proszę  o pomoc...

2

Odp: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Hmmm. Sytuacja rzeczywiście nieciekawa. W roli pracodawcy Twoja przyjaciółka wykazuje niestety ogromną ilość wad. A ze swojego doświadczenia wiem, że osoba która nie szanuje swoich pracowników, nie daje perspektyw na dobre kontakty również poza nią. Twój żal jest w pełni zrozumiały. Trudne żeby w pierwszych dniach pracy, wiedzieć wszystko tak jakby było się pracownikiem na tym stanowisku od lat. Myślę że powinnaś mimo wszystko porozmawiać z nią. Skrywany żal, może wyrządzić spore krzywdy-przede wszystkim Tobie samej. Powiedz co myślisz o praktykach jakie prowadzi względem pracowników <i nie mam tu na myśli tylko Twojego syna> i jakie konsekwencje to przynosi, co jeszcze może przynieść. Jeżeli nie zrobi to na niej wrażenia <a tak może być> zakończ tę relacje bez żalu.

3

Odp: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Strasznie mi przykro, nie mogę otrząsnąć się z tej sytuacji- bo ja też jestem na kierowniczym stanowisku, ale pomagam młodym nawet tym którzy po kilka lat pracują.Cieszę się, że przychodzą pytają, że jestem dla nich oparciem.  Uważam bowiem, że ten się nie myli, kto nie pracuje .  Nie ma skarg, nie ma zwolnień., wszyscy czują się dobrze.  Nikt się nie boi zapytać, czy wyjść jak zajdzie taka potrzeba. Gdy to opowiadałam mojej koleżance, to mówiła, bo u was nie ma tyle pracy? No nie wiem, może ..... niech pozostanie bez odpowiedzi. Mój syn przeżył już mobbing w pracy i wpadł w depresję, moja przyjaciółka wiedziała o tym, kiedy się przebranżowił, skończył studia mało brakowało, że znów wpadłby w taką sama sytuację. Dobrze, że to był tylko miesiąc. To ludzie ludziom dziś gotują taki los. Los mojego syna jest dla mnie szczególnie ważny, by mógł się usamodzielnić i pracować. Nigdy się na nim nie zawiodłam, jest dobrym i wartościowym człowiekiem, tylko mało prezebojowym.  Kiedy poszedł do niej mówiłam " daj szansę " nauczy się , a ona na to, że u niej nie ma czasu na naukę. Przyjmując go tego mi nie powiedziała. Teraz wyjechała sobie za granicę, by sobie odreagować stres ? A ja chodzę z kąta w kąt i nie mogę znaleść miejsca, co bym dała żeby nigdy nie było takiej sytuacji ( bo syn dla mnie to ten ważny ).No ona też, ale co dalej? Skończyć tę znajomość? Powiedzieć co myślę, co dała mi analiza tych wszystkich lat? Serce mi się ściska, że tak zrobiła osoba taka mi bliska, że tak po prostu oszukała, bo tak się czuję.Nie wiem może zrzędzę, może nie mam racji, może, może? Tyle pytań pozostaje bez odpowiedzi.MNiał szansę pracować w innym miejscu, dzięki niej tę szansę utracił. Przykre

4

Odp: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Oczywiście że masz rację! I masz prawo do tych wszystkich pytań, niepokoju. Jednak jak tak czytam opis zachowania Twojego i Twojej przyjaciółki, to zastanawiam się co mogło połączyć ze sobą tak dwie skrajnie różne od siebie osoby. To proste że stoisz po stronie syna- tak zachowałaby się każda matka i nie ma w tym nic dziwnego. Dlatego to na nim, na jego trudnościach i problemach skoncentrowałabym się teraz przede wszystkim, a o toksycznej przyjaciółce zwyczajnie zapomniała. Z pewnością w Twoim otoczeniu są osoby, o podobnym systemie wartości jak Twój smile Rozejrzyj się tylko smile

5

Odp: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Droga Mumin dziękuję za wpisy, dziękuję za rady, ale sama nie wiem co mnie z nią łączyło? Tak na poczatku taka sama praca, takie lub podobne problemy w pracy i możliwośc ich usuwania. A potem? potem nasze dzieci i podobne ich problemy. Jej córka miała deoresję, jej córka miała mobbing w pracy to myślałam, że się rozumiemy. Opowiadała o pracy, o zwalnianiu, o odchodzeniu ( częstym ludzi ) ale wierzyłam w jej opowiesci.Co nas połączyło? Na pewno jej wiedza

6

Odp: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

a moze postaraj sie jeszcze z nia porozmawiac

7 Ostatnio edytowany przez zeta53 (2012-12-03 09:41:46)

Odp: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Co połączyło mnie z moją koleżanką? Napisałam wiedza? Wiedzy jej nie znam tak do końca, to raczej pewnośc siebie, której ja nigdy nie posiadałam. Fajnie było wyjść na piwo, na spacer zostawiajac czasami w domu swoich mężów. Teraz myślę, że mi po prostu imponowała. Teraz kiedy patrzę na mojego syna, który traci nadzieję na pracę to serce mi się kraje, a przecież mógł nadal pracować jako wolontariusz , a zakończył , bo " nie da się dwóch srok trzymać za ogon ". Jest mi strasznie przykro i głupio, że to stało się za moją przyczyną.Myślę, że jak wróci ze swojego wyjazdu to na pewno zechcę porozmawiać, nie wiem jednak w jakim stylu? Czy powiedzieć, jak mi jest przykro, czy udać, że nic się nie stało? Cały czas myślę i analizuję. Szkoda mi koleżeństwa, ale jednak mój syn jest dla mnie najważniejszy. Co bym dała żeby ta systuacja nigdy się nie wydarzyła?

8 Ostatnio edytowany przez CzadLilka (2012-12-04 18:43:09)

Odp: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

mysle, ze łaczenie przyjazni z praca zawodową, zawsze odnosi zły skutek.
kazdy w pracy jest inny, bo zarabia tam pieniadze, nawet ja jestem inna , bo musze, więc i nie mam i nie chce miec przyjaciólek z pracy.W pracy trzeba się inaczej ubierac, odzywac, byc na kazde wezwanie szefa, tolerowac jego zły humor i.t.p.To sie nie sprawdzi, nigdy. uważam, ze powinnac póscic w niepamięc ten incydent i przyjaznic sie z nią na starych zasadach. wszytko prócz pracy. ja mam mały krag znajomych, ale jak sie spotykamy nikt nie gada o pracy wtakim kontekscie, ze ktos cos moze lub powiniem załatwic.
Praca i zycie towarzyskie rzadzi sie innymi prawami. Nigdy bym nie poprosiła znajomej aby załatwiła prace mojemu synowi ( tez mam syna ) u niej w firmie. a ona nie powinna go zatrudniac.Praca to praca, zawsze jest szef i podwładny,i szef ma swoje wymagania- kazdy obdbiera je inaczej a wszczególności Ty jako matka.Moze syn, rzeczywiscie nie nadawał sie do tej pracy? ja pracuję z róznymi ludzmi i gdybym była szefem i wiedziała o wszystkich posunięciach pracowników, o ich podejsciu do pracy o niekompetencji niektórych lub o cwaniactwie innych, to na 100% bym połowę zwolniła.nawet małzonkowie, nie zawsze chca ze soba pracować.

P.s. jedyne problem, ze syn stracił szanse pracy gdzie indziej ale na pewno dostanie ją gdzie indziej, po raz drugi.

9 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2012-12-04 19:08:25)

Odp: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Zgadzam się z moja przedmówczynią. Pomijam fakt, jak Twoja kolezanka traktuje innych ludzi, bo to na pewno nie jest w porządku. Skupie się na tej konkretnej sytuacji. Nie możesz mieć pretensji o to, ze Twój syn zaprzepaścił szanse w innej pracy kosztem tej. To był JEGO wybór. Czy Twoja przyjaciółka zagwarantowała Ci, ze Twój syn odniesie sukcesy w jej firmie tylko dlatego, ze jest Twoim synem?
Jedyny Wasz błąd to jak wspomniała CzadLilka było mieszanie Waszej relacji ze sprawami zawodowymi. Twoja koleżanka przyjęła Twojego syna, a wiec miała dobre intencje. To TY ja o to poprosiłaś, wiec nie możesz mieć pretensji za niepowodzenie syna, którego może jako matka trochę idealizujesz? Twój syn nie sprostał jej wygórowanym wymaganiom, ale wiedziałaś, ze jest wymagająca i co tu dużo mówić - wredna jeżeli chodzi o sferę zawodowa. To na pewno przykra sytuacja i obie macie nauczkę. Ale czy skreślać 24 lata przyjaźni? Skoro ta relacja trwała tak długo, to znaczy, ze była/jest dla Was ważna.
Jedyne, o czym powinnaś porozmawiać z koleżanką to o jej ogólnym podejściu do ludzi. Bez pretensji i osobistych wyrzutów.
Takie niestety mamy czasy. Twój syn nie jest pierwszym i na pewno nie ostatnim, któremu na początku jest pod górkę. Wspieraj go, ale nie wyręczaj. To mu nie pomoże w osiągnięciu sukcesu.

10 Ostatnio edytowany przez zeta53 (2012-12-04 23:00:16)

Odp: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Z wielką uwagą przeczytałam wszystkie wasze wypowiedzi, a szczególnie ostatnie Kobry i CzdLilki.Dziękuję za " wyłożenie prawdy" prosto w oczy, w moje oczy. Na pewno więcej winy jest po mojej stronie, bo to ja synowi zasugerowałam ostateczne rozwiązanie.Ale to ja byłam zawsze łatwowierna i wszystkich mierzyłam wg. siebie. Pomyślałam bowiem skoro sama z siebie zadzwoniła i zaproponowała, to myślałam, że szczęście samo do nas się uśmiechnęło, bo ludzie powiadają, że dobro wyrządzone innemu człowiekowi powróci do ciebie. Tak samo krzywda wyrządzona innemu człowiekowi rykoszetem powraca. Oczywiście wiedziała, że mamy problem, a syn powoli traci nadzieję, ale ja przestałam już o tym mówić.Ten jej telefon, ta propozycja to był dla mnie szok, w pierwszej chwili zaniemówiłam.Jak głupia uwierzyłam, nie pomyślałam o konsekwencjach o innych relacjach. On poszedł na stanowisko najniższe jakie być może - na 1-miesiąc na umowę zlecenie.Widziałam, że jej się boi, bo w domu np. pisał na komputerze sprawnie i szybko, a u niej  nie potrafił. Ciągle miała uwagi, które nie omieszkała przekazać mnie. Dlatego mówiłam " daj szansę". Pomylił nr sprawy , więc przekreślił i to zadecydowało o wyrzuceniu. A co by zrobiła, jak lekarze mylą się i źle wypisują recepty? albo jeszcze gorzej, nie ponosząc żadnych konsekwencji. Oczywiście bardzo mi się to nie podoba, bo życie człowieka jest największą wartością. A nr sprawy źle napisany? .Ja też pracuję i nie wyobrażam sobie, żeby za skreślenie, czy zwykłą pomyłkę wyrzucać człowieka po kilku dniach. Kobra pisze, że nie podołał jej wygórowanym wymaganiom? No nie, ale faktycznie jej zachowanie może wpłynąć na całe jego życie. Mam nadzieję, że nie utracił wiary w siebie, bo łatwo można komuś powiedzieć, że do niczego się nie nadaje. Nawet jeśli przemyśli i zechce go przyjąć od stycznia tak jak powiedziała, to syn już nie chce- ja też nie chcę Ale czy mam tak po prostu przejść do porządku dziennego i udawać, że wszystko jest ok? Czy powiedzieć co myślę o jej zachowaniu w stosunku do innych pracowników, o pracy w urzędzie " na akord? "o tym, że ludzie nie rozmawiają, nie wychodzą, pracują jak roboty, a czytanie, nauka przepisów, zarzadzeń , rozporządzeń wykonawczych , ustaw, kpa - to praca w domu. U mnie w pracy wszystkie zmiany w przepisach są wielokrotnie analizowane, a młodzi pytają, pytają i tego się nie boją. Mój syn powiedział, że praca tam wygląda jak za Niemca.Czy powinnam spotkać się z nia na neutralnym gruncie i powiedzieć co myslę? bo wydaje mi się, że ma problem ze sobą, czy przekreślić tę znajomość, bo nigdy nie była szczera? Myślę, że jutro wraca ze swoich wczasów, na pewno wypoczęta i odstresowana. Nie wiem czy zadzwoni, czy się odezwie.

11

Odp: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Duzo w tobie żalu do koleżanki. Przyjęłaś do wiadomości ale nie potrafisz zrozumieć.
Nie, nie zaproponowała. Odpowiedziała na Twoja prośbę. A to jest różnica. Sama napisałaś, ze u niej pod wpływem stresu nie potrafił pokazać swoich możliwości. Sytuacja jest przykra, ale tez Twój syn jest slaby psychicznie, nie potrafi sobie radzić z porażkami. Byc może Twoja koleżanka przyczyniła się w jakimś stopniu, ale obwinianie jej za całokształt tej sytuacji (psychiki syna) jest moim zdaniem trochę niesprawiedliwe.
Czujesz taka potrzebę to porozmawiaj z koleżanką. I przede wszystkim z synem. Niestety w dzisiejszych czasach nie ma przeproś, musi być silny, nie załamywać się i nie obwiniać całego świata. Z niesprawiedliwością spotka się jeszcze nie raz niestety... ale trzeba dawać sobie rade...

12

Odp: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Zeto, z Twoich postów wyłania się obraz kwoki pilnującej swojego pisklęcia. Niestety, nie jest to dobry obraz. Wiem, że jako matka chcesz dla swojego dziecka jak najlepiej, ale swoja postawą mu, niestety, szkodzisz. Zadaniem matki nie jest niańczenie dziecka do późnej starości. Zadaniem matki jest wychowanie go najlepiej jak umie i przygotowanie do samodzielnego, niezależnego życia.
Masz optymistyczne, dobre nastawienie. Wierzysz w dobro i ludzi. To przekazuj swojemu synowi, w tej filozofii go utwierdzaj. Niech to będzie Twoje wsparcie dla niego. Decyzje odnośnie jego życia pozostaw jemu. Nie szukaj mu pracy, nie przytakuj, że pracodawcy wykorzystują pracowników. Przyjmij do wiadomości, że Twój syn ma pewne niedoskonałości, które sprawiły, że nie sprawdził się w pracy u Twojej koleżanki, ale mogą tez mu przeszkadzać w innej pracy. Nie powinnaś mu towarzyszyć w narzekaniu na niedobry, zbyt wiele oczekujący świat. Powinnaś mu delikatnie jego braki wskazać i zmobilizować do pracy nad sobą.

W różnych firmach jest różna atmosfera, różne są oczekiwania pracodawców. Młody człowiek powinien tym oczekiwaniom starać się sprostać. Narzekania Twojego syna na kierat w pracy pozwalają mi przypuszczać, że on nie ma ani predyspozycji, ani, co gorsza, zapału do tej pracy. Mnie akurat zupełnie nie dziwi to, że w pracy się pracuje, że źle widziane jest wychodzenie i rozprawianie o sprawach nie związanych z pracą. Twój syn najwyraźniej spodziewał się czegoś innego i taką pracę też można znaleźć, gdzie jest luz, wolny czas, gdzie można przestudiować w międzyczasie wszystkie portale rozrywkowe.

Istnieje tez możliwość, że Twój syn, opowiadając o tragicznych warunkach pracy, chciał usprawiedliwić fakt, że nie sprostał wymaganiom. A mógł nie sprostać. A Twoja koleżanka miała prawo zrezygnować z pracownika, który nie spełnia jej oczekiwań. Co bynajmniej nie znaczy, że Twój syn do niczego się nie nadaje. W jednej pracy priorytetem jest szybkość, w innej - powolna precyzja.

Moim zdaniem nie powinnaś rozmawiać z koleżanką o tym, jak ona traktuje pracowników. Wcale niekoniecznie jest tak źle, jak Tobie się wydaje. Nie powinnaś też zaprzepaszczać 24 lat przyjaźni z powodu tej niefortunnej sytuacji. Mi osobiście bardzo jej postawa się podoba - umiała zrezygnować ze współpracy z pracownikiem, który się nie sprawdza mimo, że jest synem jej przyjaciółki. To bardzo odważne posunięcie.

Co do jej propozycji odnośnie pracy od stycznia - moim zdaniem warto, żeby Twój syn rozważył tę propozycję "na zimno". Jeśli nie podoba mu się ta praca, wykonywane czynności lub atmosfera - niech nie przyjmuje propozycji. Ale jeśli jego odmowa jest wyłącznie wynikiem urażonej dumy - to troszkę infantylne podejście.

13 Ostatnio edytowany przez zeta53 (2012-12-05 14:12:57)

Odp: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Vinngo dziękuję za wyrażenie swojej opinii nt. mojego problemu. Oczywiście masz rację, że moja koleżanka jest odważna i po kilku dniach stwierdziła, że nie nadaje się do tej pracy.Po kilku dniach, bo 3 tygodnie był w innym pokoju, a potem był bezpośrednio pod jej " skrzydłami ". I to właśnie te dni zadecydowały o jej ostatecznej decyzji.  Być może tak, być może nie, bo jest trochę powolny. Ale o tym, że jest tak wymagajaca powinna powiedzieć od razu otwarcie, bo być może w ogóle by tam nie poszedł. Więcej jak pewne, że by zrezygnował z jej prpozycji.  To żadna strata dla niej, bo dała umowę " smieciową " asekurując sie od samego początku. Co bym dała, żeby tej sytuacji w ogóle nie było.Vinngo mam dwóch synów i każdy z nich jest inny. Starszy bardziej wykształcony, żonaty i " nie da sobie w kaszę dmuchać " Chłopak z energią  i z ikrą, poradzi sobie w każdej ekstremalnej sytuacji, urodzony " przywódca "., ale też musiałam zawsze " trzymać rękę na pulsie " , bo był za bardzo znów kontaktowy.  Natomiast młodszy spokojny, zrównoważony, dokładny, wrażliwy i na pewno " słabszy ". Dlatego mój wysiłek polega na " kopie " , by odpępkował się od nas, lecz sam w dzisiejszej rzeczywistości nic poza śmieciową umową nie znajdzie. Wyobraś sobie Vinngo, że marzę, bym miała wiecej czsu dla mojego małżonka, z którym " ciagniemy ten wóż " już 35 lat. Obydwoje jesteśmy 35 lat po studiach dziennych technicznych i na kierowniczych stanowiskach. Dla nas praca to " pasja ", obydwoje z sercem uczymy młodych  i myslałam, że to tak już jest. Zapomnialam, że brak pracy na rynku pracy spowodował " tzw. wyścig szczurów " spowodował, że ludzie nieliczą sie z drugim człowiekiem. Że drugi człowiek to zwykły pionek na szachownicy, bez uczuć, bez serca, bez mózgu.  Nie wszyscy młodzi są przebojowi i rozpychają sie " łokciami ", nie wszyscy " po trupach pchają się do celu ". Dziwne, bo ja to rozumiem, mój małżonek też - chyba jesteśmy z innej epoki ( z epoki łupanego kamienia ). Serce się kraje, gdy pomyślę, że mam " gorsze  egzemplarze " w swojej pracy i nikt ich nie wyrzuca, nie poniża, nie robi problemu z jednego skreślenia, czy stawianych pytań, a ja nie mogę pomóc swojemu synowi.  Czasami też sobie myśle, że zacznę robić tak jak robią to inni, dlaczego ci młodzi mają mieć tak łatwo na starcie? Na pewno nie wróci do pracy u mojej koleżanki, bo rzeczywiście jest za słaby do takiej pracy i w takim tępie.A tak w ogóle straciłabym  szacunek do samej siebie.  Nie wiem tylko, czy będę umiała ją zrozumieć i przebaczyć, bo jakby nie było stracił dwie szanse o których wiedziała.  Każda matka jest trochę taką kwoką, jak trzeba ciągnie za uszy, popycha do przodu i uczy dobrego. Matką się jest do smierci, nikt nigdy z tego nas nie zwolni i bardziej się pomaga dziecku, które jest nieco " słabsze ".  Ja jako matka też nie mam gotowej recepty na szczęście, wiem tylko, że szczęście moich dzieci jest moim szczęściem. Mój wrodzony optymizm pomaga mi w wielu sytuacjach rozwiązywać problemy i się nie przejmować. Ale czasami to boli jakoś wyjątkowo dłużej.

14

Odp: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Zacytuję artykuł z Gazety Prawnej  z dnia dzisiejszego" aż 85% osób poszukujacych pracy nie pisze prawdy w kwestii znajomości języków obcych, a ponad połowa kłamie nt. umiejętności zawodowych. Poza tym co trzecia osoba wyolbrzymia swoje osiagnięcia albo przypisuje sobie czyjeś sukcesy. Wydaje się, że obecnie najwiekszym sprzymierzeńcem osób poszukujących pracy jest perfekcyjnie skonstruowane CV w którym rzeczywiste informacje są przeplatane  z nieprawdziwymi. Udoskonalone zyciorysy są z kolei często wynikiem abstrakcyjnych wymogów, które stawiają przed kandydatami pracodawcy.Takie jest życie i kto nie utracił pracy to nigdy nie zrozumie jak się czuje bezrobotny np. od 4 lat na bezrobociu. Wtedy ze strachu to nawet może zapomnieć jak się nazywa. jak znam życie, to nikomu stołek nie przylepił się do 4 liter. Złe traktowanie ludzi czasami może   rykoszetem powrócić.

15

Odp: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Chodzę jak zbity pies, bo nie dzwoni, nie pisze smsów. Zamiast ja się obrazić, obraziła się ona. Brakuje mi naszych codziennych pogaduszek, patrzę na telefon, a on milczy. Nie wiem co mam myśleć, co mam zrobić? Czy zadzwonić, czy nadal czekać. A może jak zadzwonię, to pomyśli, że siłą zechcę wepchać do niej mojego syna? Pewnie, że jest mi przykro z tego tutułu Serce mi pęka, że syn siedzi w domu , a utracił dwie szanse dzieki jej propozycji. Szkoda mi również naszej przyjaźni. Nie wiem co mam zrobić?

16

Odp: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Podkreślasz, ze "dzięki niej" on coś stracił. Ale ona nie kazała mu wybrać jej propozycji. Musiał? Nie musiał. Wybrał.

Życie jest sztuką dokonywania wyborów. Każdy wybór niesie konsekwencje. Na co liczyliście (Ty i syn)? Że ona jest Twoją przyjaciółką, więc odpuści? Zaniży wymagania?

Obraza o co? O to, że nie faworyzowała? Że wymagała jak od każdego? Że nie zastosowała taryfy ulgowej?

Zamiast mieć pracownika, po którym trzeba sprawdzać i poprawiać, lepiej zrobić samemu. Tak to wygląda z perspektywy pracodawcy.

Syn powiedział Ci o tej jednej przyczynie. Może było ich więcej.

Fakt, powinna telefon odbierać. Tak jest grzecznie. Ale każdy czasem nie odbiera choć może... Bo np. nie jest w nastroju do rozmowy.

I coś jeszcze. W jednym miejscu mówisz, że syn powolny, ale dokładny, w innym że się pomylił. Jeśli jest powolny i myli się, to jest po prostu nieefektywny. I może jej nie stać na trzymanie kogoś takiego w zespole.

17 Ostatnio edytowany przez zeta53 (2012-12-12 16:28:04)

Odp: jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Owszem jest mi przykro, ale nie będę się nad sobą użalać, bo to moja wina, że znów zaufałam i takie rozwiązanie jako najlepsze zasugerowałam synowi. To jest wielkie szczęście, jeśli  młody człowiek trafi do dobrych ludzi  na początku swojej drogi zyciowej ( a tak właśnie wtedy myślałam )  A tak na marginesie wspomnę swoją skromną osobę, która 33 lat temu po studiach dziennych po ekonomii trafiła do pracy w Zakładzie ( 300- 400 osób  ) gdzie tylko dyrektor i jego zastępca byli po wyższych studiach. Wtedy magister to jak dzisiaj doktor, wszyscy traktowali mnie jak potęncjalnego kandydata na jego stanowisko. Może dzisiaj, ale wtedy niewiele wspólnego miała teoria z praktyką. Ktoś musiał pokazać, wytłumaczyć, a to dotyczyło spraw księgowania itd. Przez przypadek usłyszałam, że mnie nie nauczą, bo jak " szef" chciał magistra to niech zapier.... dala sam. Ta sytuacja spowodowała, że skutecznie znienawidziłam pracę w ksiegowości i  nigdy potem nie pracowałam w swoim zawodzie. A szkoda, bo prawie wszystkie moje koleżanki i koledzy pracują w bankach. A ja pracuję w urzędzie, gdzie zarabiam 3 razy mniej jak moje koleżeństwo. Ale dla mnie nie najważniejsze były i są pieniadze, a atmosfera w pracy oraz satysfakcja z  pracy. Boję się, żeby sytuacja, która właśnie spotkała mojego syna nie wywarła na nim głębszych strat w psychice. Łatwo zniechęcić młodego człowieka i wmówić mu ( najgorzej jeśli to jest po kilku dniach ) , że nic nie umie i do niczego się nie nadaje.Chciałabym, żeby nigdy nikt z młodych ludzi nie spotkał na swojej drodze takich ludzi, którzy przez zazdrość, zawiść, nadmierną służbistość, wygórowane ambicje czy wymagania  nie wiem co tam jeszcze, może swój wredny charakter zniszczyli człowieka już na starcie. Zawsze myślałam, że ponieważ człowiek spędza w pracy tyle godzin, więc to tak jakby drugi dom i powinno się iść do pracy nie z przymusu  lecz z przyjemności. I tak ja osobiście traktuję młodych ludzi i cieszę się, że z przyjemnością się do mnie zwracają o pomoc. Mam dużo więcej doświadczenia, wiec umiem pomóc, doradzić i to jest fajne.  Ludzie nie dajmy sie zwariować obecnym czasom, nie patrzmy na innych wilkiem. Bo nigdy nie słyszałam, by fotel kierowniczy przylepił się komuś do jego czterech liter.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » jak mam się zachować w stosunku do mojej przyjaciółki

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026