Mam 32 lata. W swoim zyciu przeszlam juz troszeczke...W tej chwili jestem w trakcie rozwodu z czlowiekiem, ktory mnie bardzo skrzywdzil emocjonalnie ale od 3 miesiecy daje sobie wg mnie bardzo dobrze rade:) Jestem szczesliwa ze zniknal z mojego zycia i jak niektorzy mowia zaczerpnelam od nowa powietrza:) Wszystko byloby ok gdyby nie fakt ze poznalam innego mezczyzne i na poczatku bylo to cos co tak naprawde dawalo mi sil i upewnialo w podjetej decyzji na temat mojego meza - sa fajni mezczyzni na tym swiecie i warto takiego znalezc:) Spedzalismy ze soba dosc duzo czasu , rozmawialismy codziennie, wszyscy dookola zaczeli nas traktowac jak pare a jego przyjaciele nawet pare razy wspomnieli o tym ze laczy nas cos wiecej niz zwykla przyjazn... I w pewnym momencie wszystko runelo... no moze nie do konca... Powiedzial mi ze nie szuka zwiazku, ze to nie dla niego i ze za bardzo zostal zraniony wczesniej. Po czyms takim madra kobieta odsunelaby sie - tak tez zrobilam. Wspomne jeszcze ze mowiac to stwierdzil ze najlepiej zrobilabym gdybym tez nie pakowala sie w zwiazki... Kiedy sie odsunelam - zaczelo sie. Nagle znalazlo sie jeszcze wiecej sytuacji zeby spedzac czas razem, nagle znalazly sie imprezy na ktore fajnie gdybysmy razem poszli, nagle planuje rzeczy we dwoje ktore obiecal ze zrobimy... Taka niby madra a nie wiem co mam robic. Za kazdym razem kiedy sie odsuwam on zmienia sie o 180 stopni. Dodam ze calkowicie urwac kontaktu nie moge poniewaz nalezymy do tej samej grupy w klubie sportowym i wyjscie z niej oznaczaloby rezygnacje z czegos co naprawde lubie robic... Szczera rozmowa koncy sie zawsze tak samo - on idzie w zaparte po czym mowi np ze strasznie sie cieszy ze jestem w jego zyciu i czas pokaze... Teraz kiedy to pisze wiem co odpowiedzialabym innej dziewczynie ale moze Wy macie inne zdanie: wez sie w garsc dziewczyno i daj sobie z nim spokoj!!!:))
Podobne tematy
musisz z nim porozmawiac, latwo mi mowic, ale to jest jedyne rozwiazanie
musisz z nim porozmawiac, latwo mi mowic, ale to jest jedyne rozwiazanie
Rozmowa? W tym przypadku? Wątpię aby coś nowego dała...
Autorka sama zauważyła, że jak się wycofuje - od razu pojawia się masę okazji by znów się zbliżyć. Być może on to inspiruje...
Jest takie powiedzenie (na temat kobiet): kobieta jest jak cień, gdy ją gonisz ucieka, gdy uciekasz - zaczyna cię gonić... To tyczy się wszystkich. Może tak jest i w jego przypadku. Może sam nie wierzy w to, co mówi, że "nie chce wchodzić w związek..."? Być może podświadomie brnie w to, ale oficjalnie się tego wypiera.
Wybacz, ale zasłanianie się jakimś ranami z przeszłości to nic nie warta wymówka... Ilu totalnie pokaleczonych przez życie ludzi wstaje na nogi i znów zaczyna wszystko od początku, zaczyna budować swoje życie, uczucie, wiarę w kogoś? Ten facet też to potrafi... Spróbuj go wyczuć, czy wart jest Twojego zaangażowania. Może być i tak, że nie jest na tyle dojrzały, by naprawdę być z Tobą i - wiedząc to - pociska takie teksty?
W przeciwnym razie to tylko takie jego słowa, a czyny mówią co innego...
Obserwuj, obserwuj...
W razie czego wycofaj się jednak. Ale w rozmowę na ten temat się nie wdawaj - nic nie wyjaśni.