Jestem z chłopakiem od 11 miesięcy. Jesteśmy typowym związkiem na odległość, poznaliśmy się przez Internet. On przyjeżdza do mnie, ja przyjeżdzam do niego. Od września mamy problem. Raz wyszedł z kolegami- pozwoliłam mu, jednak miał być o 20 na skype ( tylko tym sie komunikujemy), wtedy robiłam wszystko żeby zdążyć ( szkoła, nauka) jednak napisał mi że nie zdązy. Więc odpisałam mu, że okej, że poczekam bo napisał że bedzie o 21. Po jakis 20 min, napisał że dziś w ogóle nie porozmawiamy, że chciał zostać z kolegami. Wtedy się pokłóciliśmy, bo poczułam się wystawiona. On tego samego dnia wrócił pijany do domu i niby przez przypadek napisał do koleżanki z klasy buziaczki. Jednak po czasie dowiedziałam się ( sam mi to napisał ) że zrobił to specjalnie, na złość mi. Potem zaczęliśmy się kłócić o byle głupoty itd. Było źle, często płakałam, czułam się psychicznie strasznie ( zresztą do tej pory tak jest). Wtedy postanowiłam wziąć się z garść, przyjechałam do niego, spędziliśmy cudowny weekend, którego potrzebowaliśmy. Jednak kiedy wróciłam, znów zaczęliśmy się kłócić właśnie o tę sprawę z buziaczkami itd. Wtedy poprosiłam go aby mi o wszystkim mówił. I tu się zaczęło coś niedobrego. Zaczął mi pisać, że jego koleżanki siadają mi na kolanach, łapią za ręce itd. Poczułam się strasznie, bo ja nic takiego nie robię. On wtedy zaczął pisać, że to nie jego wina , że to jego koleżanki tak robią a nie on. Od tego momentu włączyła mi się straszna zazdrość. Po pewnym czasie napisał mi, że jego koleżanka ( przyjaciółka dziewczyny jego kolegi ) napisała do swojej koleżanki że bardzo się jej podoba itd. I wtedy wszystko przebiegło błyskawicznie- od dziewczyny jego kolegi do jego kolegi i na koncu do mojego chłopaka. Najgorsze jest to, że on wychodził sobie z nią( i jego przyjaciółmi) pić. Nic mi nie powiedział,bo uznał że jest to mało ważne. Jednak była kiedyś praktycznie identyczna sytuacja i o tym mi powiedział. Od tego czasu jestem strasznie zazdrosna o niego, nie mogę mu wybaczyć tego że zrobił mi to specjalnie, cały czas mam o to żal, nie potrafię mu zaufać. Ciągle mi mówi że mnie kocha, że jestem idealną dziewczyną dla niego. Zrezygnował nawet z wychodzenia, abym mu zaufała. Jednak wystarczy że powie, że ktoś zaprosił na jakieś wyjście to włącza mi się złość, zazdrość itd. Kiedy wspomina o jakiejś dziewczynie to piszę mu, aby umówił się z nią itd (na złość) Staram się, aby zaufać mu jak wczesniej, ale kiedy próbuję to pisze mi że jakaś dziewczyna np. usiadła mu na kolanach itd. Czy jest jakiś sposób aby zaufać? Cały czas myślę o tym, czy czasem mnie nie zdradza przypadkiem. To staje sie nie do wytrzymania. Pomocy
.
Podobne tematy
hmmmm...
Zaufanie trudno naprawić, wiem to z własnego doświadczenia niestety ![]()
Ale związki na odległość niestety mają wady, poza tym jeszcze dodatkowo przez internet. Przez internet można pisać wszystko, czasami to co druga strona chcę usłyszeć żeby np jej zaimponować.
Rozumiem twoją złość, ale ty musisz zastanowić się czy chcesz by tak wyglądało Twoje życie? Zastanawianie się co teraz robi, z kim, czy Ci powie - czy może stwierdzi że to mało ważne.
Mogę Ci tylko doradzić byś z nim szczerze porozmawiała jak się zobaczycie. I powiedziała, że nie podoba tobie się gdy ci mówi że koleżanka jakaś siada na kolanach, lub inne sytuacje - bo albo jesteście razem albo nie jesteście. Zapytaj się go czy było by mu fajnie jak inni koledzy Ciebie by brali na kolana - niech się postawi w Twojej sytuacji, czy był by zazdrosny?
Może po szczerej rozmowie uda się Wam wszytko rozwiązać i będzie dobrze. Jeśli będzie wszystko na dobrej drodze to spróbuj mu zaufać od początku wycinając wszystkie te sytuacje z pamięci, staraj się o nich zapomnieć było minęło zacznijmy od początku, bo wypominanie mu albo robienie na złość nic nie da. Wiem, że to trudne ale jeśli go kochasz to spróbuj.
Mogę cię dodatkowo ostrzec, że zdarza się tak że partner zgadza się z tobą, zmienia się - ale po kryjomu dalej robi to samo nie mówiąc już nic o tym - wtedy niestety musisz się na nim przejechać żeby zrozumieć że nie warto marnować życia na takiego faceta - głowa do góry
życie jest niestety pełne niespodzianek
No i po związku... Ty jesteś zazdrosna, a on Cię tym drażni. Robicie sobie na złość, nie szanujecie się. Tak chcecie robić całe życie? On będzie biegał po świecie, a Ty z rocznym dzieckiem w domu? Nie wyobrażam sobie tego, jeśli już macie takie problemy.
Proponuję rozstać się na rok czasu aż ochoniecie z wrażenia. Potem próbować od nowa, albo już nie próbować, jak przez ten rok okaże się, że możecie życ osobno.
'Mogę Ci tylko doradzić byś z nim szczerze porozmawiała jak się zobaczycie. I powiedziała, że nie podoba tobie się gdy ci mówi że koleżanka jakaś siada na kolanach, lub inne sytuacje - bo albo jesteście razem albo nie jesteście. Zapytaj się go czy było by mu fajnie jak inni koledzy Ciebie by brali na kolana - niech się postawi w Twojej sytuacji, czy był by zazdrosny?'
Powiem tak- ja mu mówię, że mi to sie nie podoba itd, ale on twiedzi, że to koleżanki tak robią a nie on. Już mówiłam mu, że jakby się czuł gdybym innym chłopakom siadała na kolana to powiedział, że mam swój rozum i swoje lata i nie powinnam tak robić i nie byłby zazdrosny- powiedział mi że o żadnego chlopaka nie jest zazdrosny. Jest taki tylko dla swojego brata ciotecznego ( powiedziałam mu,że kochałam go ) i ciągle robi tak, żebyśmy się nie spotkali .
Jeszcze dodam, że jak się zdenerwuję, to powoli tracę kontrolę nad sobą- płaczę, krzyczę, wyzywam, nie mam ochoty na nic. Wcześniej tak nie miałam, może dlatego że już mam taki charakter i temperament (ja- Skorpion , on- Baran). Czuje, że powoli psychicznie wysiadam, wszystko mnie przytłacza- kłótnie, domysły, tęsknota itd. Sam mi powiedział, że martwi się o mnie, że to jest dziwne, że tak tracę kontrolę nad sobą i że powinnam się leczyć.
I co ja mam zrobić? udać się do jakiegoś specjalisty? Powoli sobie z tym wszystkim nie radzę..