netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

27 odpowiedzi14 270 wyświetleńzałożony przez Katte42, 17.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Witam,

Jestem zupełnie nowa na tym forum. Mam 23 lata i dość duży życiowy problem. Bardzo proszę..podejdźcie do sprawy empatycznie. Jestem naprawdę wykończona psychicznie. Wspomnę od razu, iż mam podejrzenie bpd. To choroba, która (w dużym skrócie) sprawia, że nie mam pośrednich stanów emocjonalnych, jedynie skrajne oraz że czuję wszystko znacznie mocniej niż inni ludzie, zarówno pozytywne jak i negatywne emocje.

Nie wiem od czego zacząć..zawsze byłam niszczona, poniewierana i porzucana przez facetów. Jestem wrażliwą osobą i bardzo zniszczyły mnie te sytuacje. Dorzucić można koszmarne dzieciństwo (awantury rodziców, brak pieniędzy, odejście ojca). Mam na swoim koncie próbę samobójczą. Nigdy nie narzekałam na brak przyjaciół, jestem zwyczajną skromną dziewczyną, która zawsze stara się wszystkim pomagać. Ludzie dookoła mnie twierdzą, że jestem bardzo atrakcyjna. Ja tego nie widzę, nie potrafię w to uwierzyć, może dlatego, że całe dzieciństwo byłam szykanowana ze względu na wadę zgryzu (pozbyłam się jej).

2,5 roku temu poznałam pewnego faceta, 5 lat starszego ode mnie. Zakochałam się, zamieszkałam u Niego, choć codziennie bywaliśmy w moim rodzinnym domu. Nasze rodziny się zaprzyjaźniły. Był u mnie w domu traktowany jak syn, zawsze pomocny, sympatyczny, gadatliwy. Wszyscy Go uwielbiali. Nigdy nie widziałam aż takiego zżycia. Między nami też było naprawdę dobrze. Codziennie wpadali znajomi. Ja on i jego przyjaciel tworzyliśmy niesamowicie zgraną paczkę, choć wszyscy byliśmy z innych światów. Te 2 lata widzieliśmy się praktycznie codziennie, wspólne wypady, przyjaźń, wspólny płacz, wspólne noce spędzone na zwierzaniu i rozwiązywaniu problemów.

Pół roku temu zaczęło się coś psuć. Mój facet praktycznie zupełnie nie pracował przez ten cały okres czasu, ja studiuję dziennie. Chroniczny brak kasy, ale nigdy mi to nie przeszkadzało, zawsze starałam się pomagać jak mogłam. Kupowałam mu ciuchy, codziennie jadaliśmy u mnie, właściwie napisałam za Niego magisterkę choć zupełnie nie była to moja dziedzina. Warto wspomnieć, że choć nie był alkoholikiem to..dzień w dzień przez cały ten czas musiało być piwo (nie, nie jedno, dwa wieczorem, np. 8 dziennie). Mój dziadek był alkoholikiem oraz pierwszy mąż mojej matki. Wiem co to znaczy i czułam lęk przed jego zamiłowaniem. Miłość jednak przysłania wiele rzeczy. Nie widziałam, nie chciałam widzieć, że jest po prostu leniem, który nie chce pracować, bo po co przecież mama, ja i jego przyjaciel zapewnimy mu wszystko. Nie chciałam widzieć ile pije. Oczywiście co jakiś czas były rozmowy..tak się rozpisałam pewnie nikt tego nie przeczyta. W każdym bądź razie były rozmowy, kłótnie, prośby, błagania, płacz. Chciałam naprawiać ten związek jak tylko mogłam. Byłam jednak traktowana jak mebel, liczył się tylko komputer i piwo. W końcu się rozpadło- odeszłam. Jakiś miesiąc przed tym nasz wspólny (właściwie Jego przyjaciel) zniknął.

Po rozstaniu dowiedziałam się dlaczego. Kochał mnie tyle czasu..chciał się odsunąć bo widział, że między nami się coś psuje. Nie chciał nam przeszkadzać. Prawda jest taka, że ja Go również kocham. Nigdy nie dopuszczałam do siebie tych myśli, ale teraz to widzę. Zawsze dogadywaliśmy się..idealnie. Pierwszy raz w życiu wierzę, że istnieją bratnie dusze. W życiu czegoś takiego nie czułam. To naprawdę porządny facet, który zawsze mi ze wszystkim pomagał (mój facet jedynie wszystkim dookoła), widział mnie w każdym stanie, zapłakaną w tłustych włosach, starych ubraniach, kiedy miałam ataki depresji. Wie o mnie wszystko a ja o Nim. Nigdy w życiu nikt tyle dla mnie nie robił co on. W moim domu był uwielbiany..zawsze pomagał mojej rodzinie.

Wiem, że to paskudnie wygląda..wiem, że jest to złe, ale...my się naprawdę kochamy i to dojrzała, budująca miłość. Postanowiłam porozmawiać z mamą, która niestety nie była w stanie mi wybaczyć rozstania z facetem (wciąż do siebie dzwonili (dzwonią?) spotykali się potajemnie przede mną). Nowa miłość, nową miłością, ale naprawdę to rozstanie było dla mnie ciężkie. Mama zwyzywała mnie, "nowego" partnera. Robiła mi przez ostatni miesiąc pranie mózgu, żebym wróciła do byłego. Smsy..telefony..podłe komentarze..serio..nękanie. Słyszałam, że jestem k...., żebym miała dziecko, które znienawidzę, że on jest śmieciem, zdrajcą.

Mój facet rozmawiał z moim byłym, z moją matką...to długa i fatalna historia. Moja matka jest winna pobicia mojego chłopaka, dotkliwego pobicia. To całe nękanie psychiczne sprawiło, że byliśmy tak wycieńczeni, że mój facet postanowił wynająć mieszkanie. Mieszkamy tu tydzień, czuję się bezpieczniej, On jest szczęśliwy.

Nie potrafię być szczęśliwa, nie potrafię żyć bez rodziny...wykańcza mnie dodatkowo fakt, że mój facet mnie utrzymuje. Moja matka powiedziała, że jeżeli z Nim będę nie dostanę ani złotówki. Nie mam więc na studia, lekarzy (muszę się leczyć)..na nic. Mój facet chce mi zapewnić wszystko, czuje się odpowiedzialny, ale ja tak nie mogę..czuję się jak pijawka..czuję się brudna. Czeka mnie najcięższa sesja na tych studiach..a przez moją rodzinę nie było mnie 2 tyg na uczelni...codziennie szukam jakiejkolwiek pracy..ale nie dam rady pogodzić opieki nad domem, studiów i pracy. Myślę..że powinnam z nich zrezygnować i zacząć zarabiać. Nie chcę, żeby mój chłopak mnie utrzymywał..co o tym myślicie..?

2

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Widzę pewną Twą niekonsekwencję dotyczącą źródeł finansowania. smile
Wg Ciebie bycie utrzymywaną przez matkę jest właściwe, bycie utrzymywaną przez partnera - niewłaściwe. Żeby było ciekawiej, z Twego opisu wynika, że matka jest "ździebko" toksyczna, partner zaś - kocha Ciebie.
Gdzie w tym sens? Gdzie logika?

3

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Myślę, że to całkiem normalne podejście...wszyscy studiujący znajomi dookoła są utrzymywani przez rodziców. Jasne, że jeżeli potrzebuje się kasy na przyjemności, wakacje, to samemu się szuka czegoś dorywczego. Natomiast..pieniądze na jedzenie, studia, lekarza? Ty chyba jednak est obowiązek mojej matki, to ona mnie urodziła, wychowała, spieprzyła dzieciństwo i psychikę. Mój facet nie ma takiego obowiązku..to dla mnie uwłaczające.

4

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Nie chcę być dla Niego ciężarem..i nie chcę być uzależniona. Co w tym złego? Moja matka, ma po prostu prawny obowiązek utrzymywać mnie do 26 roku życia...gdzie ten brak logiki?

5

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Rodzice maja prawny obowiązek utrzymywania dziecka bodajże do ukończenia przez nie 24 roku życia (ale tutaj mogę się mylić, dawno nie sprawdzałam tych informacji).

Cóż, każdy ma swoje zdanie.
Będąc na Twoim miejscu, nie chciałabym być na utrzymaniu takiej osoby, jaką jest Twa matka. Nie wzięłabym od niej ani grosza, ani o nic z jej strony nie zabiegała. I zmieniałabym swoje myślenie na temat pieniędzy. Jesteście przecież w związku, czasem tak bywa, że jedno nie ma pracy (nie może znaleźć, studiuje), a drugie zarabia na dwoje.


***
Ponieważ napisałaś nowy post (przy okazji, korzystaj z funkcji "Edytuj" w dolnym rogu postu, by coś jeszcze dopisać), dokładam odpowiedź. Brakiem logiki jest dla mnie branie (czy oczekiwanie na nie) pieniędzy od toksycznej matki i nie branie pieniędzy od kochanego mężczyzny.

6

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

26 na bank, ale..yh..to nie ma znaczenia. Wiesz...serio nic od niej nie chce, ale po prostu czuję się fatalnie zagubiona. Mój facet..jest z dość zamożnej rodziny..nie chcę..żeby choć przez myśl mu przeleciało, że chodzi mi o Jego kasę

7

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

To z nim pogadaj o swych rozterkach, obawach i wątpliwościach. Jeśli jest rozumny, a z tego co napisałaś tak wynika, to dość szybko "wybije" Ci te obawy z głowy.

I proszę, nie decyduj za niego. smile

8

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Rozmawiałam jeszcze przed zamieszkaniem razem. Twierdzi, że przecież jest facetem, że też przez Niego to całe zamieszanie, że czuje się odpowiedzialny, że zrobi wszystko, żebym tego nie odczuwała, że to tymczasowo, że potem mogę pracować u Niego, że mu pomagać...

ale chodzi o mnie..czuję się jak pasożyt..taki śmieć z ulicy..

9

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

To zrób porządek ze swoją głową, ze swoim myśleniem, bo to Twoje myślenie jest chore (nie chciałabym być na jego miejscu i zostać niezdolną do pracy).
Osoba, która czasowo jest na utrzymaniu drugiego (kochającego) człowieka jest śmieciem z ulicy? Pasożytem?

Sporo pogardy w Tobie.

10

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Po prostu czuje się brudna..moja rodzina zachowała się obrzydliwie. A on nie dość, że jest z rodziny lekarzy, jest po szkole baletowej, akademii medycznej to jest jeszcze niesamowicie przystojny. Czuję się jak poczwara...naprawdę to dziwne? zresztą..wiem co mówię. Kocham Go tak bardzo..że nie mogę sobie darować, że ja mu się uczepiłam do nogi. Zasługuje na kogoś lepszego. A nie na takie nastawienie rodziny partnerki, jej problemy psychiczne i skasowaną twarz, jeszcze w jego profesji....ja pierdykam. Co on ze mną robi. Co ja robię? czasem się zastanawiam czy moja matka nie ma racji. Nieraz podkreślała, że On nie jest dla mnie, ze "za wysokie progi" i rzecz, która bardzo mnie zabolała: nazywa Go moim sponsorem...już bardziej dźgnąć mnie nożem nie mogła..

11

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Albo sama robisz porządek w swej głowie i w swym sercu, albo przy pomocy terapeuty.

Kobieto! Twoja matka jest toksyczną osoba, od której przejęłaś sposób myślenia o sobie, o innych, o świecie. Przecież to, co ona Ci włożyła do głowy, a czego Ty się nie pozbywasz, to jedna wielka kloaka, wielkie szambo! I twoja matka bardzo dobrze wie, w jaki sposób dokopać Ci, sprawić ból, upokorzyć. "Kochana" mamusia.

Robisz z siebie biedniutką, robisz z siebie ofiarę.
Nie jesteś odpowiedzialną za swoją matkę i jej chore zachowania.
Jesteś odpowiedzialną za siebie i swoje myślenie. A myślenie, jak myślenie - można je zmienić, ono zależy od Ciebie. To prawda, matka powkładała Ci różne głupoty do głowy, ale Ty możesz dokonać selekcji i zostawić sobie tylko mądre rzeczy, a idiotyzmów się pozbyć.

12

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Wiesz..nastawiła też moje rodzeństwo (siostre 35 i brata 30, maja juz swoje rodziny) przeciwko mnie. Kiedy praktycznie uciekłam z domu do przyjaciółki, bo nie wytrzymywałam już psychicznie- przysięgam. Dostawałam smsy, ze jestem niedorozwinietą gówniarą, że mam wypieprzać z domu, że jak mamie coś się stanie to będzie moja wina...

Błagam powiedz mi, proszę...ja już nie wiem co jest prawdą co nie. Nie wiem kim jestem.

Czy to, że mam 23 i zerwałam z chłopakiem (bo miałam powody) i jestem z jego najlepszym przyjacielem jest...aż tak złe, żebym zasłużyła na taką nienawiść, pranie mózgu i wyrzucanie z domu? Powiedz szczerze..wiem, że to złe, po prostu..tak wyszło, nie chodziło o seks, czy lekkomyślność. My się naprawdę kochamy i jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Nie tak, że tylko sobie o tym mówimy...jesteśmy ze sobą miesiąc, ja byłam w stanie, zrezygnować z całej rodziny a on wynająć mieszkanie i ze mną zamieszkać. (choć z poprzednią dziewczyną nie chciał pomimo, ze byli ze sobą 4 lata) i pracować od rana do wieczora na to wszystko..

Czy jesteśmy aż tacy źli? czy ja jestem?

13

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Dodam, ze jakkolwiek to nie brzmi, nie jestem z patologicznej rodziny. Nie ma w nim problemow z kasą czy obyczajami...po prostu teraz coś się stało..nie poznaje ich..

Nie, nie rżnę biedniutkiej. Miej prany mózg przez miesiąc, mieszkaj w 3 foliówkach, miej klucze do 4 domów a w żadnym SWOJEGO łóżka. Ważę 41 kg, a naprawdę przytyłam. Nie dziw się, naprawdę wszystko mi się miesza..dzisiaj popłakałam się na wykładzie przez sms od matki.

14

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Nóż mi się w kieszeni otwiera na myśl, co z Tobą zrobiła Twoja własna matka.

Rozumiem, że masz mętlik w głowie po takim wychowaniu domowym.
Muszę Cie zmartwić, twój rodzinny dom jest patologicznym.
Patologia nie polega na stałym uchlewaniu się rodziców ani na biedzie. Patologia bardzo często jest w tzw. dobrych domach. To sposób traktowania innych, to pogarda, to brak szacunku, to przemoc (i fizyczna, i psychiczna albo tylko jedna z nich), to poniżanie, to uzależnianie.

Nie poznajesz swej rodziny? Cóż. Być może pierwszy raz zrobiłaś coś zgodnie z własną wolą, nie postąpiłaś tak, jak chcieli Twoi "najbliżsi"

Według mnie nie ma nic dziwnego, że dorosła kobieta (a taką jesteś) mieszka z dorosłym mężczyzna i wspólnie budują swój własny dom. I nic złego w tym, że dwoje dorosłych ludzi łączy seks.

15

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Dałaś mi dużo do myślenia...słyszałam już, że to chore, ale..wiesz..od obcej osoby..to co innego. Bardzo Ci dziękuję za czas..i otwarcie oczu.

16

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Możesz liczyć i na wiadro zimnej wody, i na przytulenie, i na kopniaka w odwłok.
Działanie dostosowane do potrzeb. tongue

Trzymam kciuki. smile

17

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

W 100% zgadzam się z Wielokropkiem.
Moja matka też jest toksyczna, więc wiem, w jakie poczucie winy mogła cię bezzasadnie wpakować twoja. Współczuję... Aha, jest jeden plus tego - jeśli teraz wygrzebiesz się z tej niepewności, kompleksów, to - uwierz  mi - przetrwasz wszystko! Trzymam za Ciebie kciuki

18 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-10-17 20:54:15)

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..
Katte42 napisał/a:

przecież jest facetem

No właśnie! Daj mu szansę się wykazać!

Mózg, kochana, to Ci wyprali socjaliści, feministki i inni tacy przemądrzali, oderwani od rzeczywistości.

Skąd pomysł, że kobieta ma wnosić tyle co facet? Wnosisz SIEBIE, a jesteś cenna. Jeśli (jeszcze) nie dla siebie, to dla NIEGO.

Jeśli ON chce Ci coś dać, nie przyjmując daru (takiego prosto z serca) odrzucasz GO. Dlaczego to robisz? Czy chcesz wszystko spieprzyć?

On pokochał Ciebie, taką jaka jesteś. Chce Tobie imponować, pokazywać jaki jest męski. Dlaczego nie chcesz dać Wam szansy? Dlaczego chcesz go traktować jak tamtego pasożyta? Prawdziwy mężczyzna nie wiąże się z kobietą, po to, żeby robić z niej sprzątaczkę, wspólnika wnoszącego kasę, pracownika. Wiąże się bo kocha. Chce kochać, chce dawać i chce, żeby jego oddanie było przyjmowane naturalnie, z czystym sercem, miłością. Mężczyźni wcale się tak bardzo od nas nie różnią - też mają uczucia. Też są zaprogramowani na troszczenie się (tylko oni najbardziej o nas, my najbardziej o dzieci).

Naucz się brać. To wcale nie jest proste, gdy wszyscy wokół mówili, że masz im wciąż dawać i wciąż się troszczyć o innych.

Naucz się brać z wdzięcznością. Weź pod uwagę, że gdy będziesz nosiła JEGO dziecko i tak będzie musiał Cię utrzymywać. Jest mężczyzną. Chce tego. Znalazł skarb. Nieważne gdzie, ale skarb.

Jeśli uważasz, że znalazł skarb na śmietniku, niech Ci będzie. Ale widocznie mu to nie przeszkadza. Dlaczego chcesz to zepsuć?

Opatrzność zesłała Ci kogoś dobrego, kochającego. Ciesz się tym. Ciesz się każdą chwilą. Przeszłaś przez piekło, nie straciłaś człowieczeństwa i oto Twoja nagroda - za wszystkie puste dni, smutne lata.

Katte42 napisał/a:

ale chodzi o mnie..czuję się jak pasożyt..taki śmieć z ulicy..

Matka jest podła.

Dała Ci życie, ok. Jesteś jej winna wdzięczność i pomoc, gdy będzie w niedostatku.

Ale nie jesteś zobowiązana być jej workiem treningowym, chłopcem do bicia (zwłaszcza, żeś dziewczynka), kubłem do wyrzygiwania jej frustracji, lalką do wyżywania się! NO!

Jakiś czas temu pogniewałam się z siostrą. Potem mi przeszło, wysłałam jej link do ślicznej muzyki z ciepłymi słowami i sentencjami wywołującymi refleksję. Nie zareagowała. Dałam spokój. NIE TO NIE. Nie będę dzwonić i się płaszczyć, podczas gdy ona będzie na mnie pokrzykiwała. Trochę to smutne (już koło roku), ale do licha! Utrzymywać kontakt z kimś, kto mi robi przykrość? To mało ludzi na świecie? Zrób to samo. Odetnij się od złych ludzi. Jak matka przejdzie głęboką duchową przemianę, to Cię sama przeprosi. Jak nie - na drzewo!

Posłuchaj uważnie. Słowa są ważne, mogą niszczyć, nogą budować. Aby budować, trzeba być KIMŚ. Niszczyć potrafi każdy głupi dzieciak. Myśli zależą od Ciebie. Od tego,co do siebie mówisz. Jesteś ze sobą 24/7, Twój chłopak nie przewalczy Twoich myśli, nie ma szans. Nawet gdyby przez 4 godziny dziennie powtarzał, że jesteś cudowna, Ty możesz zepsuć wszystko przez pozostałe godziny. Nie rób tego! Nie psuj!

PRZED TOBĄ PRACA NAD SOBĄ. UWIERZ, ŻE JESTEŚ CENNA. NA POCZĄTEK IDŹ DO WĄTKU, W KTÓRYM DZIEWCZYNY PISZĄ O SWOICH MOCNYCH STRONACH. WYPISZ SOBIE. MOŻE TU, MOŻE TYLKO DLA SIEBIE - JAK CHCESZ.

Polecam książki Luise l. Hay "Możesz uzdrowić swoje życie" i Joseph Murphy "Potęga podświadomości".

Nie myśl, że nie zasługujesz na swojego chłopaka. Bo Twoje myśli naprawdę dużo mogą.

Czy wiesz, że w głowie masz komputer lepszy od najlepszych komputerów jakie istnieją? Matka Ci go dała. Niestety, dołożyła też fatalne oprogramowanie - całą masę wirusów. Włącz program antywirusowy, pozbądź się wirusów i wgraj nowe programy. To Twoje zadanie na najbliższe lata.
Podam Ci tytuły programów, żeby Ci było łatwiej.
1. Zasługuję na miłość.
2. Kocham siebie.
3. Jestem cenna.
4. Umiem dawać, umiem brać.
5. Mój Najmilszy kocha MNIE taką, jaka jestem.
6. Jestem piękna.
7. Jestem dobra.
8. Jestem mądra.
9. Świat dzięki mnie staje się lepszym miejscem.
10.  Wybaczam matce, wybaczam wszystkim.
11. Sama wybieram kim chcę być, to MOJE prawo.

Oczywiście nie ograniczaj się do nich.

Możesz je wykorzystać jako afirmacje. Ale coś rób.

Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twojego Kochanego.

19

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Nie, nie zrobilas nic zlego wiazac sie z przyjacielem bylego. Szczerze? uwazam ze Twoja matka jest chora psychicznie... moja z reszta chyba tez... dlugo to juz tak trwa? Twoja matka chociaz troche powinna Cie zrozumiec bo przeciez sama jak piszesz miala innego meza niz Twoj tata. Wiem przez co przechodzisz... Mam podobnie. Teraz jestem jeszcze w stanach. Przyjechalam w "odwiedziny" do matki na 3 miesiace, ale mialam pracowac przez ten czas u niej. Nagle jak sie osotala ze chce za to pieniedzy (czy to takie dziwne?) to stwierdzila ze nie ma dla mnie pracy. Jak jej tylko mowilam co mysle, czasami troche sie unioslam bo juz nie wytrzymywalam to tez wieszala na mnie psy. Mowila podobnie jak twoja, ze jestem gowno warta, ze jestem nikim, nic nie potrafie, a dzisiaj ze mam sie wynosic z jej domu, ze sie mnie wyrzeknie, nie bedzie miala do mnie zadnych praw. Ostatnio jak jej cos powiedzialam w obronie mojego faceta ktorego nie zna i nigdy z nim nie gadala to powiedziala zebym nie pyskowala i ze mnie uderzy w twarz. twierdzi ze nie zasluguje na takie traktowanie ze jestem niewdzieczna... a ona gdy mialam 12 lat wyjechala do stanow, zostawiajac mnie z tata i dziadkami. dzwonila od poczatku moze raz na 2 tyg. albo i rzadziej. Nigdy nie uslyszalam od niej slowa "kocham cie". Pamietam jak dzis ze jak jeszcze mieszkala ze mna to jak cos zrobilam zlego jak to dziecko jeszcze wtedy to zawsze mi mowila "chudobowskie nasienie" (to od mojego nazwiska). I pamietam sytuacje gdy jak mialam moze 8, 9 lat niechcacy zrzucilam kwiatka z parapetu i ziem sie rozsypala na podloge. Do dzis czuje ten strach ktory mnie wtedy ogarnal i oczywiscie wyszczelala mnie za to po tylku.... czy to jest normalne? dzis sie ciesze ze wyjechala, a teraz siedze u taty i mam spokoj. Nie lam sie... jak to mowia z rodzina wychodzi sie najlepiej na zdjeciach... jak masz tak toksyczna rodzine to sie od nich odetnij. To najlepsze wyjscie zebys w koncu psychicznie odpoczela. Widze ze tez masz straszne niskie poczucie wlasnej wartosci. Mam tak samo ale powoli dzieki kochajacemu chlopakowi i jego rodzinie powoli je odbudowuje. Ale jeszcze zostaja te obrazy w ktorych wystarczy ze ktos cos powie niemilego, nawet w zartach to ja juz to odbieram jako atak na moja osobe i sie chce bronic i robie awantury, zle mi. Tak zostalam nauczona. Sama tego nienawidze w sobie... Powiedz mi. jestes pewna swojego chlopaka? tzn. ze traktuje Cie powaznie? ile macie lat?

20

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Tak sobie czytam i czytam, i troszkę się dziwię jak napisałaś, że nie chcesz kasy od chłopaka, rodzina ma Ciebie utrzymywać, bo TY studiujesz i nie dasz rady zajmować się domem, iść do pracy !!!!!!!!!!!!!!
Boże dziewczyny jakie słabe jesteście, leniwe.
Jak to nie dasz rady ??????????????????
Ja zostałam sama z 2 dzieci kobieto, praca ciężka fizyczna 3 zmianowa w piekarni. Cały dom do ogarnięcia, ogród, palenie w piecu, pilnowanie nauki dzieci , nie mam samochodu, bardzo daleko do jakiegokolwiek sklepu, ale dałam radę bo MUSIAŁAM !!!!!!!
Zdałam maturę śpiewająco i płaczącą w sumie , bo pół roku wcześniej odszedł mąż do kochanki po 16 latach małżeństwa!!!!
Zostawił mnie samą , z ogromnymi długami !!! A tu trzeba kupić nową bluzkę na maturę itd itd.
Naste pnie poszłam na studium , ADMINISTRACJĘ !!!ZDAŁAM śpiewająco, a w dalszym ciągu praca i kłopoty z synem itd itp.
Matkę mam taką samą jak TY. Nigdy mi nie pomogła choćby dobrym słowem, stwierdziła wręcz, ze sama chciałam męża dzieci to teraz mam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Piszę, to bo z całą stanowczością stwierdzam, że MOŻNA DAĆ RADĘ, tylko trzeba chcieć, i robić to a nie użalać się nad sobą !!!!!!!!!!.
Masz fajnego chłopaka, pomaga Tobie, weź się do roboty  a wszystko bezie dobrze, i nie stękaj nad czymś czego nawet nie spróbowałaś

21

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

A co do Matki, to moją jest jeszcze gorsza !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mam 43 lata i jeszcze się od niej nie uwolniłam, gdybym zaczęła tutaj opisywać co ona potrafi mówić lub robić, to hohoho.
Mam problem sama ze sobą właśnie przez nią, w dodatku mąż odszedł, okradł, zdradzał itd itp.
Mam się powiesić ?
A tłumaczę to wszystko sobie tak, matka jest jaka jest, traktuję ją jak człowieka, który ma coś z psychiką, nie jak matkę, bo matka tak nie postępuję. Nie ŻĄDAM pomocy, jestem dorosła i POLEGAM na sobie. !!!!!

22

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

No i właśnie w tym tkwi sekret "radka" dała sobie radę, bo zacisnęła zęby i nie użalała się nad sobą, a "Katte42" nie umie przestać użalać się nad sobą i nad swoją toksyczną mamą. Nie umie przestać wymyślać sobie problemów.. skup się lepiej na tych studiach, skończ je, idź do pracy ... twoje problemy też się skończą. No chyba, że wymyślisz nowe...

23

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Katte, wiesz a ja nie będę się nad tobą użalać. Ja również miałam bardzo trudne dzieciństwo, ojciec pił, bił, obrażał i wstyd przynosił nieustanny (np. zasikany czekał na mnie pod szkołą by mnie wyzywać). To że miałaś trudne dzieciństwo nie znaczy że, do końca życia będziesz ofiarą, wręcz przeciwnie. Moim zdaniem jest Ci na rękę bycie ofiarą, przyzwyczaiłaś się i to jest prostsze niż bycie niezależną i silną kobietą. Obecnie utrzymuje Cię mama bo Ty dziennie studiujesz, nie chcesz aby Twój facet Ci pomagał ? dlaczego? Jest facetem, kocha Cię, wie jaką masz rodzinę i stosunki z nimi, chce być z Tobą i nie oczekuje od Ciebie spłat .. więc w czym jest ten wielki problem?
Zacznij być dorosła w końcu, skończ z użalaniem się nad sobą i nieustającymi problemami które sama generujesz. Jeśli ktoś bezinteresownie deklaruje Ci pomoc i kocha Cię, to ciesz się z Tego, i odwdzięczaj się tym co masz, czyli dobrym sercem, miłością i lojalnością.
Pozdrawiam

24

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

hej dziewczyny!! tak czytam i czytam tą smutną historię i tak sobie myślę że te wszystkie rady są super smile z tym że myślę że Katte42 sama bez pomocy psychologa sobie nie poradzi nie uwierzy tak łatwo w siebie i chcę zaznaczyć że rozmowa z psychologiem bardzo pomaga naprawdę byłam w troszkę innej sytuacji bo były już mąż znęcał sie nade mną psychicznie i fizycznie i nad naszym synkiem i uważam gdyby nie terapia to bym się nie uwolniła od tego a tkwiłam w tym koszmarze 12 lat no ale nie o mnie mowa chciałam tylko zaznaczyc że to naprawdę pomaga i wiem po sobie bo też bałam się że sobie nie poradzę i też znalazłam nowego partnera który mnie i moje dziecko utrzymywał..... ale trzeba popatrzeć w ten sposób że to mężczyzna jest od tego żeby utrzymać rodzinę a kobieta może mu jedynie dopomóc w utrzymaniu i moim zdaniem jeśli facet Cię kocha i chce Was utrzymać to tylko się cieszyć z tego a z czasem jak skończysz studia to też pójdziesz do pracy, bo rozumiem że jak się kochacie to wiążecie wspólną przyszłość smile no i oczywiście Weź sobie do serca te wszystkie wpisy moich poprzedniczek.. pozdrawiam

Ps: ja osobiście też bym przestała utrzymywać jakikolwiek kontakt z matką w tej sytuacji

25

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Hej
Mam wielki problem jestem w związku juz od 4 lat. I widze ze od roku pomiedzy nami sie popsuło.Stałam się tak naprawde kura domowa, mój partner komplatnie mnie nie szanuje. Nie liczy sie wogule z mojim zdaniem podejmuje decyzje sam. Czuje sie nie szcześliwa jestem w domu ciągle sama bo on wiecznie jest zapracowany nie ma czasu na nic a jak przyjdzie do domu to siedzi przed laptopem.Ciezko jest mi o tym wszystkim pisac ale nie mam poprostu kogo sie poradzic i jest mi przede wszystkim wstyd komus to powiedziec. Co tydzien wychodzi na piwo do kolegi mówi ze bedzie za godzine a wraca za 3 godz od pewnego czasu ja juz mu porostu nie ufam widze ze nie moge na nim polegać. Odemnie natomiast dużo wymaga i jestem na każde zawołanie ale  jeżeli ja potrzebuje pomocy to nie moge na nie go liczyc sama musze na siebie. I przedewszystkim wypomina mi dużo rzeczy nie mam siły już poprostu z nim walczyc ale ciezko mi tez odejść bo boje sie ze nigogo juz nie znajde i nikomu nie zaufam.

26 Ostatnio edytowany przez dagaczek (2012-10-19 07:47:07)

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

hej nieznajoma1989.. wydaje mi się, że przede wszystkim musicie o tym porozmawiać  tak szczerze,tylko rozmowa może Wam pomóc, bo jeśli dusisz w sobie to wszystko co Ci się nie podoba to napewno nic to nie zmieni..faceci są tacy, że sami się nie domyślą.. a jeśli nic nie wskurasz rozmową to nie wiem ale ja bym odeszła nie zważając na nic, nie możesz myśleć w taki sposób że nikogo sobie nie znajdziesz bo to totalna bzdura!!(może być tak, że to on Cię znajdzie smile ) a co do tego czy komuś zaufasz ?? myślę że to będzie zależało od traktowania Ciebie i jeśli facet udowodni Tobie że kocha że mu zależy to zaufasz i nawet nie będziesz wiedziała kiedy to się stało.. głowa do góry będzie dobrze!! pozdrawiam

27

Odp: proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Dzieki wielkie za zrozumienie wsumie masz racje nie wolne sie poddawać trzeba walczyć o swoje. Jednym słowem życie to jedna wielka walka.Pozdrawiam

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » proszę..pomóżcie. Jestem już tak wykończona psychicznie..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026