Mam ogromny problem. ROdzice mojego narzeczonego nie tolerują mnie,a w tą niedzielę musimy im powiedzieć o tym,że bierzemy ślub. Niestety,jego matka powiedziała mi raz, że jeśli weźmiemy ślub,to mój ukochany szybko zostanie wdowcem. Od tego momentu zaczęłam sie bać tej kobiety. Proszę pomóżcie mi,nie wiem kompletnie jak im powiedzieć,że wkrótce wyjdę za ich syna..
Podobne tematy
a dlaczego Cię nie tolerują ? czy Twój chłopak wie co ona do Ciebie powiedziała?
Powiedziała to przy nim. Mój luby opierniczył ją dobitnie, powiedział żeby nie wpierniczała się w nasze życie. Właśnie nie wiem dlaczego mnie nie lubi, na początku było dobrze,ale z biegiem czasu zmieniła nastawienie do mnie.
ile macie lat?długo jesteście ze sobą,może jakiś ma wymogi względem swojej przyszłej synowej,a Ty ich niestety nie spełniasz?
a może to po prostu toksyczna mamusia?
Ja mam 20,fakt młoda jestem. on jest 5 lat starszy. Jesteśmy razem 2 lata. Jestem pierwszą dziewczyną,którą przedstawił rodzicom. Zawsze wspominał,że jego matka mówiła,że nie będzie się mieszała w związki swoich dzieci. Jednak postępuje inaczej. Jak zamieszkaliśmy razem codziennie do mnie dzwoniła i mówiła ze ja zagłodzę jej syna,że nic nie umiem,ze do niczego się nie nadaję,ze jestem darmozjadem.
to jednak rodzaj toksycznej mamusi,która z syna chce zrobic maminsynka,a tu pech bo synek woli dziewczynę,ciężka przeprawa przed Wami,a ojciec Twojego chłopaka jaki ma problem? pewnie został wytresowany przez Twoją przyszła teściową ![]()
i ile lat oni mają?
tych gróźb z jej strony bym się obawiała,możesz przy każdej rozmowie z nią wszystko nagrywać po kryjomu np.na komórkę,zawsze to będzie jakiś dowód na wypadek gdyby coś jej szczeliło do głowy
Jego ojciec jest tak przez nią zastraszony,ze tragedia. Kurde najgorsze czeka nas w niedziele,obwieszczenie jakże dla niej oczekiwanej nowiny- NASZEGO ŚLUBU
JEsli jest tak zle to wyslalabym im list.
Niech sie wyburzy zanim staniesz przed obliczem "jasnie pani matki" ![]()
Dla Świętego spokoju nie zapraszałabym jej,ale to w końcu matka mojego ukochanego. Znajoma poradziła żebym powiedziała jej o tym jak już będę do auta wsiadać,hmm nawet dobra myśl...
ja tam bym wzięła ślub i dopiero jej powiedziała ![]()
dziwna kobieta. rozumiem ze sie przejmujesz - tez bym sie przejmowala. a Twoj narzeczony nie mógłby z nia porozmiawiac, dlaczego Cie tak nie lubi? a poza tym, slub bierzesz ze swoim ukochanym a nie z ta baba
jakos przetrwacie neidziele a pozniej sami przed siebie. albo ona sie zmieni albo ją olej.
PS. napisz jak poszlo w niedziele ![]()
Tiaaaa... piękne perspektywy. Wojna od zarania
Można spytać kiedy planujcie ten ślub? Czy Ty pracujesz, uczysz się, jakąkolwiek samodzielność życiową posiadasz? A przyszły małżonek czasem jeszcze nie studiuje? Bo jakoś próbuję zrozumieć DLACZEGO matka miałaby mieć zastrzeżenia... Z czegoś TO wynika(przeważnie nie z typu urody)
Ja bym wysyłała narzeczonego pierwszego do matki z "zapowiedzią" niedzieli, by się nastawili (zarządał przy tym godnej i pełnej szacunku oprawy tego wydarzenia) i z pytaniem JAKIE ewentualnie MA zastrzeżenia. Niech ten twój narzeczony trochę Cię chroni, a nie wystawia obie strony na szok i wybuch emocji. MOŻNA PRZECIEŻ "MIARKOWAĆ" EMOCJE powoli wprowadzając wieści o swych zamierzeniach...
A co o ewentualnym ślubie myślą Twoi rodzice?
DLACZEGO matka miałaby mieć zastrzeżenia... Z czegoś TO wynika(przeważnie nie z typu urody)
Czasem to wynika po prostu z chorej relacji matka - syn i nic po ślubie się nie zmieni. Jeżeli syn jasno nie postawi sprawy to teściowa zrobi im z życia piekło...
Anhedonia napisał/a:DLACZEGO matka miałaby mieć zastrzeżenia... Z czegoś TO wynika(przeważnie nie z typu urody)
Czasem to wynika po prostu z chorej relacji matka - syn i nic po ślubie się nie zmieni. Jeżeli syn jasno nie postawi sprawy to teściowa zrobi im z życia piekło...
bzdura. najezdzacie na matke a wcale nie znacie jej strony w tej historii. Ja tez nie wierze, podobnie jak Anhedonia, ze ta awersja wziela sie ot tak z powietrza. Przyszla dziewczyna na spotkanie matka na nia spojrzala i juz fora ze dwora? BARDZO rzadko tak bywa. Tu zreszta ponoc bylo ok na poczatku. Wiec napisz szczerze micsliwa, co sie stalo ze sie popapralo? Tak bez powodu przyszla tesciowa zaczela Cie z dnia na dzien nietolerowac? Obudzila sie z takim nastawieniem czy moze jednak cos sie wydarzylo?
Mam ogromny problem. ROdzice mojego narzeczonego nie tolerują mnie,a w tą niedzielę musimy im powiedzieć o tym,że bierzemy ślub. Niestety,jego matka powiedziała mi raz, że jeśli weźmiemy ślub,to mój ukochany szybko zostanie wdowcem. Od tego momentu zaczęłam sie bać tej kobiety. Proszę pomóżcie mi,nie wiem kompletnie jak im powiedzieć,że wkrótce wyjdę za ich syna..
A narzeczony wie, że jego matka Ci groziła? Bo mi to wygląda na groźbę, co napisałaś.
16 2012-10-11 10:30:26 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-10-11 10:31:40)
Opiekunko, juz w drugim poscie autorka odpowiedziala na to pytanie.
Wedlug mnie musi byc jakis powod popsucia sie tych relacji.
Autorka musi dokladnie opisac sytuacje...jak i kiedy to sie zaczelo zmieniac.
A ja z innej beczki - planujecie wesele, jak mniemam. A kto bedzie sponsorem imprezy??
Jak przeczytałam Twój post to od razu mi się przypomniała moja sytuacja , fakt ... ja z tym chłopakiem nie planowałam ślubu choc mamy dziecko 2 miesięczne bo on zdecydował jednak inaczej ale mimo to jego matka patrzec na mnie nie może ... najbardziej mnie obwinia o to że zmarnowałam mu życie , że sobie nie ułoży jej synek życia ... taka prawdziwa nadopiekuńcza mama . tylko jej zdanie się liczy i zawsze tak będzie .
A ty się nie przejmuj , jeśli WY się kochacie i WAM nic nie stoi na przeszkodzie , tylko teściowa ... to miejmy nadzieję że wszystko sie ułoży
. a wy się trzymajcie razem ! .
taka prawdziwa nadopiekuńcza mama
i tylko szkoda, ze Twoja taka nie byla.
A ja z innej beczki - planujecie wesele, jak mniemam. A kto bedzie sponsorem imprezy??
przecież sami moga sobie zasponsorowac,oczywiście jeśli maja kasę
nie wszyscy oczekują bądź żądają sponsorowania wesela przez rodziców
a po za tym ślub nie musi oznaczac zaraz wesela
No i zgadzam się z Lenką, moga wziąść ślub cywilny i małe przyjęcie, to nie jest duży wydatek.
Ewentualnie kościelny i przyjęcie...
A jeżeli pracują to mogą mieć i wesele jeśli mają na to pieniażki
Trzymam kciuki za rozmowe i napisz jak bylo ![]()
Cały ślub płacimy my. Ja studiuję,a narzeczony pracuje. Słyszałam raz jak mówiła swojej córce,że lece tylko na kase jej syneczka, że mu zycie zmarnuję, że jestem rozpieszczona,ale kurde jak jechałam tam na impreze rodzinną i widziałam ten syf,nie ład i brud kurz a bez słowa zaczełam sprzątać,to byłam najlepszą dziewczyną pod słońcem,wtedy mnie ubustwiała,bo jej 2 córeczki nigdy nic nie robią oprócz wiecznych awantur.
Czyli jednak samodzielna finansowo nie jesteś. CO finansujesz, skoro nie zarabiasz?
Może warto by PRZED ślubem jednak skończyć te studia? By być "kimś" a nie tylko "przy mężu"... MASZ zaledwie 20 lat i małżeństwo w tym momencie jest szczytem twoich aspiracji?
Darzycie się wzajemnie ogromną sympatią i szacunkiem - jak wynika z twego ostatniego posta. Powodzenia.
Czyli jednak samodzielna finansowo nie jesteś. CO finansujesz, skoro nie zarabiasz?
Może warto by PRZED ślubem jednak skończyć te studia? By być "kimś" a nie tylko "przy mężu"... MASZ zaledwie 20 lat i małżeństwo w tym momencie jest szczytem twoich aspiracji?
Darzycie się wzajemnie ogromną sympatią i szacunkiem - jak wynika z twego ostatniego posta. Powodzenia.
Chodziło mi dokładnie o to, o czym napisała Anhedonia. Czyżby autorka tematu chciała zostać "doktorową", czy "inżynierową"? Kurczę, jakby mi odebrano moją obecną pracę zawodową, to bym sobie chyba w łeb strzeliła, a micsliwa ostro chce wychodzić za mąż będąc pewnie na drugim roku studiów, gdzie rodzice sponsorują mieszkanie/jedzenie/ studia. No rewelacja wprost.
Po pierwsze żadną doktorową,tylko ,,żoną wojskowego". A po drugie rodzice nas nie utrzymują,chodze do pracy,na pół etatu. Jakoś nie wyobrażam sobie życia na garnku rodziców.
Wiesz co, ja też studiowałam dziennie w dużym mieście. Wiem ile to kosztuje i wiem, że z pracy na pół etatu nie można się utrzymać. Wiem też, że na drugim roku studiów, cięzko jest z dodatkową pracą. Kwestionuję w tym miejscu twoją stuprocentową samowystarczalność, a ty się o to nie bulwersuj, tylko spójrz realistycznie.
Czy jak odłożycie ten ślub o dwa-trzy lata, to coś między Wami się zmieni? Czy on Ci ucieknie? Skończ najpierw szkołę, a potem planuj ślub.
I nie dziw się, że ci kilka osób puka do głowy, bo ja na drugim roku studiów byłam już z moim obecnym mężem od jakiś 3 lat, ale nie oddałabym za nic zabaw z koleżankami, ploteczek, zakupów. Nie byłam wtedy gotowa na tworzenie "rodziny", mimo że od zawsze byłam osobą raczej poukładaną.
Do czego ty się tak spieszysz?
bo jak się wychodzi za wojskowego to mozna np.dostac mieszkanie ale warunek trzeba byc małzeństwem,albo dopłate do kredytu lub wynajmu
a studia mozna juz skończyć będac żoną,nikt nie powiedział że od razu maja mieć dzieci
Zgadzam sie z tobą lena. Ja studiuje w małym mieście, gdzie za pracę na pół etatu da się zapłacić mieszkanie
zapłacic mieszkanie, ok - a gdzie cała reszta?
Mam ogromny problem. Rodzice mojego narzeczonego nie tolerują mnie,a w tą niedzielę musimy im powiedzieć o tym,że bierzemy ślub. Niestety,jego matka powiedziała mi raz, że jeśli weźmiemy ślub,to mój ukochany szybko zostanie wdowcem. Od tego momentu zaczęłam się bać tej kobiety. Proszę pomóżcie mi,nie wiem kompletnie jak im powiedzieć,że wkrótce wyjdę za ich syna..
To nie Ty powinnaś im powiedzieć, że wychodzisz za ich syna, ale syn powinien, że żeni się z Tobą.
Cokolwiek zadzieje się, to przecież nie chcecie od nich niczego, a i mieszkać będziecie oddzielnie.
Jeśli kochacie się szczerze, to nie macie o co martwić się, bo rozsądek Twojego męża i odpowiednia postawa
powinny wyznaczyć teściowej granice, których przekroczyć nie powinna, a z tego o czym później napisałaś, to on maminsynkiem nie jest, więc jest nadzieja, że nie pozwoli mamie ingerować w wasze sprawy.
Jeśli Twoje wobec nich zachowania będą takie, że niczego sobie wyrzucać nie będziesz musiała, to już dobrze.
Nie radzę robić teściowej porządków, bo ma dwie córki, a być może lubią lepić się do brudu - to jest ich sprawa.
Nie kupisz sobie miłości teściowej za nic na świecie, bo albo będzie wszystkiego za mało, albo niedobre.
Jednak warto pamiętać o tym, że jest to matka Twojego męża i okazywać jej szacunek.
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, jak Wy dwoje sobie swoje życie ułożycie.
To z czego będziecie żyli jest zupełnie Waszą prywatną sprawą.
Nie pytasz przecież o rady w tym zakresie, więc nie wypowiem się na ten temat.
Powodzenia w życiu i na studiach. ![]()
kurcze dziwny temat sie zrobil. bo chodzi o przyszla tesciowa a wy o pieniadzach. narzeczony pracuje, micsliwa i studiuje i pracuje. to chyba dobrze prawda? nie jest tak ze nie robi nic. bo chce zdobyc wyksztalcenie a zarazem chce byc samodzielna finansowo. a jezeli chlopak ma stala prace to wszystko w porzadku. wesele robia sami wiec nie rozumiem czemu tesciowej o to mialoby chodzic? wiadomo ze jesli planuje sie bycie razem w malzenstwie to i pewnie kasa bedzie wspolna. tak to juz jest ze to maz powinien zarabiac na rodzine i najwazniejsze jest zeby on mial pieniadze. nie uwazam zeby mieli czekac az micsliwa skonczy studia. kochaja sie, maja mieszkanie,pieniadze to niech slub biora ![]()
ROdzice mojego narzeczonego nie tolerują mnie,a w tą niedzielę musimy im powiedzieć o tym,że bierzemy ślub
a skąd ten pospiech? wpadłaś? ![]()
tak naprawdę dużo zależy od postawy lubego. jeśli jest uzależniony od rodziców (wspólny biznes etc), to słabo to widzę, będziesz musiała mieszkać ze wszystkimi pod jednym dachem i wtedy teściowa już napewno znajdzie sposób, żeby synkowi pomóc zrozumiec życiowy błąd.
jeśli nie jesteście samodzielni finansowo (co sugerują koleżanki na forum), to nie pakowałbym sie w żadne szybkie śluby, tylko spokojnie popatrzył, jak się sytuacja rozwija. no chyba, że to jakaś promocja i trzeba łapać okazję w locie ![]()
I.S. napisał/a:Anhedonia napisał/a:DLACZEGO matka miałaby mieć zastrzeżenia... Z czegoś TO wynika(przeważnie nie z typu urody)
Czasem to wynika po prostu z chorej relacji matka - syn i nic po ślubie się nie zmieni. Jeżeli syn jasno nie postawi sprawy to teściowa zrobi im z życia piekło...
bzdura. najezdzacie na matke a wcale nie znacie jej strony w tej historii. Ja tez nie wierze, podobnie jak Anhedonia, ze ta awersja wziela sie ot tak z powietrza. Przyszla dziewczyna na spotkanie matka na nia spojrzala i juz fora ze dwora? BARDZO rzadko tak bywa.
Cóż chodziło mi generalnie o to, że czasami Matka dziecka jeszcze nie pozna partnerki a już jej nie lubi, bo "inne życie zaplanowała dla swojego syna".
Jak było w tym przypadku trudno powiedzieć - autorka nam mówi co chce, a my wróżkami nie jesteśmy ![]()
A w wieku 20 lat naprawdę do ślubu nie warto się śpieszyć, tym bardziej jeśli nie zarabiasz tyle by sama się utrzymać. Teraz jest fajnie, kolorowo. A co dalej ? Zaczną się problemy, kłótnie, jeszcze teściowa która 3 grosze zawsze wtrąci. Taki przykład na uczelni sesja, w domu ciche dni... Wiadomo trzeba posprzątać, ugotować... Zastanów się czy dasz sobie radę... Czy aby nie jesteś za młoda na takie deklaracje ?
Świat się nie zawali jeśli poczekasz do końca studiów ze ślubem. A Twój partner jak kocha to też poczeka.
Zaraz, zaraz.
Nie ma czegoś takiego jak nienawisc bez powodu.
Coś mi się zdaje, że ktoś nam tu prawdy do końca nie mówi.
Zaraz, zaraz.
Nie ma czegoś takiego jak nienawisc bez powodu.
Coś mi się zdaje, że ktoś nam tu prawdy do końca nie mówi.
to zle Ci sie zdaje, znam kilka takich wlasnie matek i co? Jest cos takiego jak nienawisc
bez powodu. Po prostu mamusie niektóre z wyboru są nadopiekuńcze. Hetera Ci sie
trafila i trudno olej to cieplym moczem. A jak bedziesz teraz patrzec na mame narzeczonego
i na to czy jej sie bedzie ten slub podobal czy nie to jedno jest pewne-bedziesz do konca
zycia stara panna.
... A jak bedziesz teraz patrzec na mame narzeczonego
i na to czy jej sie bedzie ten slub podobal czy nie to jedno jest pewne-bedziesz do konca
zycia stara panna.
Lepiej być starą panną niż forsować takie przemocowe rozwiązania i nakręcać konflikt.
Co ten narzeczony (do tego wojskowy) ślepy jakiś czy niegramotny? Pogonić żołnierzyka, niech stawi czoło mamuni i dokona zwiadu w czym problem leży. Co on tupnąć nogą nie może - powiedzieć, że jest dorosły i wie czego pragnie i co robi? Dziewczyna ma się wystawiać na strzał i od początku być wrogiem? Niech ON nie będzie taki wygodny i weźmie problem na klatę - ot co.
polecam wyslanie zaproszenia dzien wczesniej i tyle, skoro ona ciebie nie szanuje to Ty jej tez nie musisz.
Ślub to związanie się z kimś na dobre i na złe, to wybór drogi wspólnej pieczętowany łaską Boga. To potwierdzenie miłości obojga ludzi.
A powiedzmy sobie szczerze - co może wiedzieć o miłości 20-letnia dziewczyna, ledwo co studia też zaczęła. Śpieszy się jej do tego ślubu - ciekawe czy nie czasem po to, by dziany wojskowy nie uciekł.
Dziś standartem ślub po studiach a nie przed. Przed to jest gdy wpadka, albo brak pomysłu na życie, albo chce się kogoś usidlić, a potem rozwody.
Dziś standardem ślub po studiach a nie przed. Przed to jest gdy wpadka, albo brak pomysłu na życie, albo chce się kogoś usidlić, a potem rozwody.
Weź sobie daj na wstrzymanie z tymi wywodami.
To jakiś konkretny wiek jest na ślub, dziecko, itd?
Beznadziejnie.
Dajcie spokój wszyscy z tym wiekiem. Mnie się wydaje, że coś musi byc nie tak, skoro mamuśka nie lubi swojej przyszłej synowej.
Nic nie dzieje się bez przyczyny.
Z resztą jakbyś trochę pomyślała, to już prędzej chciałabyś zarzegnac konflikt niż go sztucznie nakręcac, bo i po co?
To jest matka i jaka by nie była, to ona urodziła i wychowała Twojego męża na takiego człowieka, jakim jest teraz.
Bo niby ślubu nie bierze się z teściową, ale nie oszukujmy się, jest ona obecna w jakimś stopniu w Waszym późniejszym życiu.
Zamiast złościc się i słuchac głupich rad typu 'zniż się do jej poziomu, prowadź otwartą wojnę', to zaproś babę na kawę z ciastem i po prostu porozmawiajcie.
Rebel - na dziecko jest konkretny - to jakieś 37-39 lat by mieć szansę na zdrowe pierwsze dziecko, pomijając sprawy wyjątkowe.
Napisałem, że dzis dziewczyny wychodzą później za mąż niż jeszcze 20, 40 czy 100 lat temu. I to normalne, bo cywilizacja idzie naprzód, a kobiety chcą pracować, być niezależne.
Nie wiem dlaczego tak emocjonalnie podeszłaś. Nie chciałem Cię urazić ani nikogo. Szanuję zdanie każdego i fajnie, jakby każdy szanował moje ![]()
Po prostu nie spodobał mi się sposób w jaki to napisałeś.
Sama mam męża, ślub był planowany, nie z 'wpadki' jak to ująłeś, i nie uważam, że zrobilismy to, bo 'nie mamy pomysłu na życie'.
Nie cierpię, jak wsadza się wszystkich do jednego wora.
BTW: dalej będę obstawac przy tym, że aby poznac prawdę musielibyśmy zaprosic na forum przyszłą teściową Autorki.
Po prostu nie spodobał mi się sposób w jaki to napisałeś.
Sama mam męża, ślub był planowany, nie z 'wpadki' jak to ująłeś, i nie uważam, że zrobilismy to, bo 'nie mamy pomysłu na życie'.
Nie cierpię, jak wsadza się wszystkich do jednego wora.BTW: dalej będę obstawac przy tym, że aby poznac prawdę musielibyśmy zaprosic na forum przyszłą teściową Autorki.
Rebel - wyszłaś za młodu za mąż i jest dobrze. Twój tok myślenia również może być uogólnieniem. Wiem, że drażni coś co ktoś pisze, a ja wiem, że jest inaczej, bo ja tak mam. Więcej zrozumienia, chyba że podasz mi dane ile młodziutkich mężatek po kilku latach jest szczęśliwych, a ile nie jest, lub czy mężatki które wychodzą za mąż za młodu są szczęśliwsze niż te które wychodzą za mąż w późniejszym wieku.
Jeśli czegoś nie cierpisz, zacznij od siebie ![]()
musielibyśmy zaprosic na forum przyszłą teściową Autorki.
ludzie są rózni -takoż teściowe - ale jakbym się wiazał z kimś kto ma toksyczną matkę, to jednak bym się dwa razy zastanowił (albo i trzy
) - no wiecie, te same geny itepe ![]()