Nie mam gdzie się wyżalić więc może tu opisze swoją historię, będzie długa. Otóż męża poznałam ponad 7 lat temu, po roku zaręczyny, po 2 latach związku ślub. Oczywiście wszystko wydawało się z wielkiej miłości, były piękne chwile i gorsze. Ślub z uczucia nie z żadnej wpadki, dzieci planowane i bardzo chciane. Żyliśmy normalnie jak zwykli ludzie, taka zwyczajna sobie rodzinka, niby wszystko dobrze, z czasem pojawiły się problemy ale to dopiero w tym roku typu widmo zwolnienia z pracy więc namawiałam męża na szukanie nowej lepszej pracy, choroby mojej mamy i marudzące dzieci, rutyna. W czerwcu mąż zaczął mówić że nie czuje się ze mną szczęśliwy już nagle się oddalił. Odkryłam zdrade, dokładnie w 5 rocznicę ślubu wyprowadził się z domu do kochanki- swojej pierwszej miłości z którą znajomość odświeżył na nk. Naopowiadał jej że cały czas o niej pamiętał, że ja byłam dla niego zapomnieniem.... boli to bardzo....
Różnie sobie myślałam ale przecież nie mógł by chyba być ze mną, żyć tak długo bez miłości... Po rozstaniu były między nami kłótnie, mnóstwo emocji, po jakimś czasie mąż zaczął dzwonić, dopytywać się co słychać, nie tylko o dzieci, że strasznie za nami tęskni, myślał i robił mi dużo nadzieje na powrót, były telefony, smsy ciągłe z jego strony, widać było że o nas myśli,że nie jest z tego wszystkiego zadowolony,szczęśliwy. W między czasie wymeldowałam go z mieszkania, wniosłam pozew o rozwód... Był jak stwierdził bardzo blisko powrotu ale jednak postanowił zostać z nią bo już sobie zmienił życie. Mówił że potrzebuje czasu, tak naprawde to cały czas się wahał, sam do końca nie wiedział czego chce. Po szczerej rozmowie wyszło że bardzo ale to bardzo tęskni, że odejście było bardzo pochopne dlatego nie chciał żeby powrót był też pochopny,pod wpływem emocji, miał żal o wymeldowanie o to że tak szybko wniosłam o rozwód.
I ciągle te za późno już ...
Jest teraz z tamtą, do mnie się nie odzywa bo tamta nie pozwala sie kontaktować, Ale gdyby chciał wrócić to by wrócił prawda? o co tu chodzi czy naprawde kocha ją bo pierwsza miłość najważniejsza? ja i dzieci się nie liczymy? czy za nami tęskni?