Witam!
Od jakiegoś roku dzień przed miesiączką dostawałam lekkich plamień. Nie zwracałam za bardzo na to uwagi po prostu było.
Przed ostatnią miesiączką dostałam dwa dni wcześniej brązowych plamień. Myślałam że może jestem w ciąży jednak okres przyszedł na czas. Dodam że był baardzo bolesny pierwszy dzień. Zawsze mnie bardzo boli ale ten był wyjątkowy.
Kiedy szukałam info na temat czy takie plamienia mogą zwiastować ciążę, natknęłam się na artykuł że takie plamienia mogą oznaczać niedobór progesteronu. Bardzo mało znalazłam konkretnych info na ten temat.
Chciałabym aby wypowiedziały się na ten temat osoby które cos mogą wiedziec w tym temacie. Czytałam że ten hormon odpowiedzialny jest za zajście i utrzymanie ciąży. Boję się że jeśli tego nie zacznę leczyć w przyszlości nie będę mogła mieć dzieci i w ogóle jakie mogą być skutki nieleczenia tego.
Wiem że powinnam iść z tym do lekarza jednak jestem zapisana do takiego na nfz który szybko zbywa a jeszcze ciężej się do niego dostać. Na razie nie mam kasy na leczenie prywatne i tak chciałam się dowiedzieć czy nie panikuję po prostu dodam że regularnie miesiączkuję, miałam robioną cytologię i podobno jest ok, często łapię infekcje.
Doradźcie cos proszę, nie mam z kim porozmawiać nawet o tym ![]()