Witam, nazywam się Tomasz, mam 21 lat. Doskonale rozumiem przeznaczenie tego forum i interpretuję, że jest one przeznaczone dla kobiet, jednak chciałbym poprosić Was - drogie panie o pomoc. Dość głupio mi prosić o poradę na forum internetowym, ale mam kompletny mętlik w głowie, poważnie cierpię od jakiegoś czasu i próbuję sobie jakoś poradzić z moimi problemami, jednak zupełnie mi to nie wychodzi, zadecydowałem, że poszukam pomocy tutaj.
Postaram się opisać mój problem chronologicznie, w pełni zrozumiale.
Mając 18 lat, uczęszczając do liceum ogólnokształcącego (właściwie to będąc w drugiej połowie edukacji w nim) zauważyłem na korytarzu olśniewająco piękną brunetkę. Miała w sobie to coś, co przykuło moją uwagę. Postanowiłem dowiedzieć się o niej czegoś więcej, udałem się po pomoc do moich koleżanek, które w mgnieniu oka dowiedziały się czegoś więcej o tej dziewczynie. Jak się okazało: nazywała się Ania, była młodsza ode mnie o 2 lata, mieszkała 3 kilometry ode mnie. Co najważniejsze - pochodziła z trudnego domu, jej rodzice się rozwiedli, ona została z matką, która była alkoholiczką. Od razu mój pogląd na ową pannę zmienił się o niemalże 180 stopni. Mówiąc pogląd mam na myśli podejście do niej, bo - moim zdaniem - dziewczyny z trudnych domów są o wiele bardziej skryte, zamknięte w sobie. Obrałem podejście takie, aby wywrzeć na niej wrażenie czułego mężczyzny z wielkim sercem.
Mniej więcej ogarnąłem kiedy mamy lekcje salę koło siebie i kiedy kończymy o tej samej godzinie. Pewnego dnia po lekcjach podszedłem do niej i spytałem, czy nie ma nic przeciwko temu, abym ją odprowadził do domu. Dziewczyna zgodziła się bez wahania. Odbyliśmy niesamowicie miłą, ciepłą rozmowę, byłem dumny, że udało mi się zachować moje plany sprawienia dobrego wrażenia. Ani zdecydowanie się podobało, powiedziała, że to był bardzo miły spacer.
Było to 3 lata temu, pamiętam to do dzisiaj, każdą chwilę, każde słowo, każdy moment, to było naprawdę dla mnie ważne, a zarazem była to jedna z najcudowniejszych chwil w moim życiu.
Widywaliśmy się w szkole i po niej bardzo często, wszystko było na idealnej drodze do spełnienia moich marzeń o Ani.
[...] To było krótkie (bądź nie ;)) introductio.
Wszystko było tak jak zakładałem w najpiękniejszych snach; randki, całowanie, wspólne wyjazdy na weekend, układało nam się wspaniale. Naprawdę, jeśli doszedłeś w tej mojej opowieści do tego momentu, to uwierz, że było czego nam zazdrościć. Ona miała 18 lat, ja 20, cieszyliśmy się wspólnym życiem we dwoje, mieliśmy nawet plany na odłożenie pieniędzy na ślub (jestem przeciwny ślubom w wieku ok. 25 lat, bo wtedy to jest tylko formalność, a ślub ma być wyjątkowym momentem, przesiąkniętym miłością). Ania napisała nawet dla mnie wiersz, który mam do dzisiaj, brzmi:
Znowu nadeszła jesień,
razem idziemy aleją,
trzymamy się za ręce,
i oczy nam się śmieją.
Ty zbierasz żółte liście,
dajesz mi bukiet do ręki,
całujesz mnie w policzek,
ja mówię cicho dzięki,
siadamy na mokrej ławce,
pies biega obok i szczeka,
za rok jest znowu jesień,
obiecuje, nasza miłość doczeka
[...]
Byliśmy razem 3 lata. Nagle stało się coś, co kompletnie zrujnowało moje życie, sprawiło, że przestałem się z niego cieszyć, diametralnie stałem się przeciwieństwem samego siebie. Z jednego z najszczęśliwszych ludzi na świecie stałem się humorystycznie podobny do maskotki Josefa Fritzla.
Z Anią stało się coś strasznego, zmieniła się o niebo. Popadła w nałóg alkoholowy, olała szkołę, zaczęła wydawać wspólne pieniądze bez mojej wiedzy. Z idealnej kobiety moich marzeń zmieniła się w ludzką hybrydę.
Nie chciałem tego kończyć, bo mi ciągle zależało na Ani, ciągle czułem do niej nieskończoną w uczuciach miłość. Wiedziałem, że jeśli ja to skończę, to ona nawet tego nie odczuje, bo ma teraz tak jakby swoje osobne życie, w swoim towarzystwie.
Postanowiłem się z nią spotkać i porozmawiać o tym wszystkim, to było bardziej niż konieczne.
Ta rozmowa była dla mnie bardzo ważna, w głowie zakładałem miliony wersji, te najgorsze i te najlepsze.
To, co mnie spotkało podczas spotkania z Anią nie zakładałem w najgorszych scenariuszach.
Stanęliśmy przed sobą twarzą w twarz, powiedziałem na wstępie, że dalej ją kocham i mi na niej zależy. Ona powiedziała wtedy coś, co mam do dzisiaj w myślach, nic mnie tak nie zabolało w moim życiu. Odpowiedziała "mi na tobie już nie zależy, przespałam się z innym, na pewno miał większego niż ty". Boli. Bardzo boli.
Straciliśmy kontakt na ok. 2 miesiące.
Ania zadzwoniła do mnie sześć dni temu i spytała, czy możemy się spotkać. Zgodziłem się. Podczas spotkania spytała, czy jestem w stanie jej wybaczyć. Ona wie, że popełniła ogromny błąd w swoim życiu i przez całe 2 miesiące o tym myślała, codziennie, zrobi wszystko, abym jej wybaczył. Odpowiedziałem, że potrzebuję czasu.
Pomóżcie, proszę. Co mam zrobić, jakie są argumenty mówiące za tym, że powinienem wybaczyć, a jakie za tym, że powinienem odpuścić? Dalej mi na niej zależy, jednak nie wiem czy umiałbym to wybaczyć.
Pozdrawiam, Tomasz