Witjcie:)
To mój pierwszy post na tym forum. Zwracam się do Was, bo potrzebuję rady. Kilka miesięcy temu w moim życiu pojawił się pewien mężczyzna (nazwijmy go Panem X), poznaliśmy się w pracy, tzn. w pewnej firmie, dla której oboje świadczymy usługi. Z tego względu, że firma ta ma siedzibę około 200 km od naszego miasta, zwykle jeździliśmy razem. Podczas właśnie tych podróży przeszliśmy na ty, poopowiadaliśmy sobie o sobie nawzajem, trochę lepiej poznaliśmy, spodobał mi się, zaimponował swoją wiedzą, pasjami, przedsiębiorczością i manierami, no i nie ukrywam, że chciałabym, aby wynikło z tego coś więcej, ale niestety on nie podejmuje żadnych kroków, tzn. były sytuacje, które dały mi do myślenia, np. kiedyś, kiedy siedzieliśmy i czekaliśmy w biurze jeden z jego kolegów przyszedł i na dzień dobry pocałował mnie w rękę, pan X jak to zobaczył z mety skoczył do niego, wziął go za fraki i opieprzył, że nie ma się tak intymnie ze mną witać, później powiedział przy kilku osobach, że jestem ciacho. Tego typu sytuacji było pare, kiedyś powiedział, że cieszy się, że ze mną jeździ, ale co z tego, skoro zaraz w firmie mu mnie zabierają, do tego zawsze nosi mi torebkę, otwiera drzwi, i w ogóle jest mega gentelmenem... Ale nigdy nie zaproponował spotkania, mimo że niedaleko siebie mieszkamy...
Problemem moze być to, że on w raczej kawalerskim towarzystwie się obraca, wie, że jest atrakcyjny i nie ma problemu z kobietami. Ale ja też nie mam problemu ze swoim poczuciem atrakcyjności, do tego wykonuję zawód zaufania publicznego, odnoszę sukcesy, ogólnie jestem perfekcjonistką, więc może z tego powodu obawia się odtrącenia?? Myślicie, że powinnam wziąć sprawy w swoje ręce i sama wyjść z inicjatywą? Kilka razy przez taki brak działania straciłam facetów, myślałam, że sami się domyslą itp. itd. W tym przypadku nie chciałabym tego powtórzyć, bo X podoba mi się pod każdym względem, a wiem, że ja też mu się podobam, Nie chcę też nadal rozmyślać i zastanawiać się, potrzebuję klarowności sytuacji. Myślicie że to ma sens?? Ze ja jako kobieta mogę/powinnam zrobić ten pierwszy krok??
Podobne tematy
Moim zdaniem powinnaś wykonać ten pierwszy krok. Może on właśnie czeka na jakiś sygnał od Ciebie. Może być tak, że naprawdę się obawia, że to "za wysokie progi" i dlatego boi się zaprosić Cię gdzieś, umówić na randkę.
Możesz rozwinąć wątek "nosi mi torebkę" ? Bo facet noszący kobietom torebki i obracający się głównie w męskim towarzystwie (pomimo całej reszty) zalatuje mi skłonnościami homoseksualnymi - zwłaszcza, że w towarzystwie podkreśla twoją urodę i swoją pozycję "samca alfa", a prywatnie, to nawet nigdzie cie nie zaprosił....
Spróbuj zaproponować kiedyś w drodze powrotnej że wpadlibyście gdzieś na obiad -tak niby spontanicznie- może wtedy uda się zacząć temat i on wreszcie odważy się na jakiś krok.
Możliwe,że jest onieśmielony , zobaczysz jak zareaguje czy pójdzie za ciosem czy się wycofa.
Powodzenia ![]()
5 2012-09-19 11:57:54 Ostatnio edytowany przez Kawencja (2012-09-19 11:58:38)
Witjcie:)
To mój pierwszy post na tym forum. Zwracam się do Was, bo potrzebuję rady. Kilka miesięcy temu w moim życiu pojawił się pewien mężczyzna (nazwijmy go Panem X), poznaliśmy się w pracy, tzn. w pewnej firmie, dla której oboje świadczymy usługi. Z tego względu, że firma ta ma siedzibę około 200 km od naszego miasta, zwykle jeździliśmy razem. Podczas właśnie tych podróży przeszliśmy na ty, poopowiadaliśmy sobie o sobie nawzajem, trochę lepiej poznaliśmy, spodobał mi się, zaimponował swoją wiedzą, pasjami, przedsiębiorczością i manierami, no i nie ukrywam, że chciałabym, aby wynikło z tego coś więcej, ale niestety on nie podejmuje żadnych kroków, tzn. były sytuacje, które dały mi do myślenia, np. kiedyś, kiedy siedzieliśmy i czekaliśmy w biurze jeden z jego kolegów przyszedł i na dzień dobry pocałował mnie w rękę, pan X jak to zobaczył z mety skoczył do niego, wziął go za fraki i opieprzył, że nie ma się tak intymnie ze mną witać, później powiedział przy kilku osobach, że jestem ciacho. Tego typu sytuacji było pare, kiedyś powiedział, że cieszy się, że ze mną jeździ, ale co z tego, skoro zaraz w firmie mu mnie zabierają, do tego zawsze nosi mi torebkę, otwiera drzwi, i w ogóle jest mega gentelmenem... Ale nigdy nie zaproponował spotkania, mimo że niedaleko siebie mieszkamy...
Problemem moze być to, że on w raczej kawalerskim towarzystwie się obraca, wie, że jest atrakcyjny i nie ma problemu z kobietami. Ale ja też nie mam problemu ze swoim poczuciem atrakcyjności, do tego wykonuję zawód zaufania publicznego, odnoszę sukcesy, ogólnie jestem perfekcjonistką, więc może z tego powodu obawia się odtrącenia?? Myślicie, że powinnam wziąć sprawy w swoje ręce i sama wyjść z inicjatywą? Kilka razy przez taki brak działania straciłam facetów, myślałam, że sami się domyslą itp. itd. W tym przypadku nie chciałabym tego powtórzyć, bo X podoba mi się pod każdym względem, a wiem, że ja też mu się podobam, Nie chcę też nadal rozmyślać i zastanawiać się, potrzebuję klarowności sytuacji. Myślicie że to ma sens?? Ze ja jako kobieta mogę/powinnam zrobić ten pierwszy krok??
Uwazam, ze facet albo taki jest, ze musi byc w centrum uwagi, albo bardzo mu sie podobasz i chce zebys zwrocila na niego swoja uwage. Ja bym rzucila propozycje kawy, czemu nie? Jesli Ci sie podoba, to lepiej sprobowac niz potem zalowac, ze nic z tym nie zrobilas.
Dla mnie zachowuje sie troche jak szaleniec
Z tego co piszesz, to facet sie STARA zachowac szarmancko wobec Ciebie. Stara sie, ale nie przesadzajmy z nazywaniem go mega gentlemanem, bo jesli ktos Cie caluje w reke, a on go za to opieprza, to raczej jego maniery pozostawiaja duzo do zyczenia. Gentleman nie nazwie tez kobiety ciachem. Bo to nie ta klasa. Co do torebki, to moze ja raczej przytrzymac jak zakladasz plaszcz, a nie nosic... ![]()
Może jest tak, że jest po prostu uprzejmy i trochę jest pozerem, a tak naprawdę nic od Ciebie nie chce.