Witam, jestem tutaj pierwszy raz być może nie jestem pierwsza która ma problemy ale sama już nie umiem sobie poradzić. Myślałam ze jestem twarda ale myliłam się. Czuje ze wali mi sie mój świat , gubię się i nie wiem co robić. Może jest ktoś kto jest w stanie mi pomóc , poradzić. Może powiem tak w skrócie co mnie tak męczy. Zakochałam się i to było i jest cudowne uczucie , gorzej jeśli coś zaczyna się chrzanić. Zamieszkaliśmy razem w lutym tego roku , myślałam ze to wreszcie Mężczyzna Mojego Życia którego tyle szukałam, Ojciec Moich dzieci, Facet ze snu. Wszystko było idealnie, poznaliśmy się przypadkiem , powoli spotykaliśmy , coraz bardziej chciałam go , czułam się dobrze. Wspólne rozmowy, życie , problemy dnia codziennego. Poznawanie Rodziny z jednej i drugiej strony, pierwsze wspólne święta wielkanocne. Okazywanie uczuć , spełnianie marzeń. Zamieszkując z nim zmieniło się wszystko, było wspólne życie, obowiązki domowe. W pewnym dniu doszłam do wniosku ze zakochałam sie na zabój , chciałam zrobić dla Niego Wszystko. Nie wyobrażam sobie innego mężczyznę obok siebie jak jego. Rodzina zachwycona , ja coraz bardziej Szczęśliwa ze po wcześniejszych złych doświadczeniach i związkach wreszcie mi się układa. Az tu nagle zaczeło się psuć, wiem ze Mój partner ma taki a nie inny charakter pracy która wymaga od niego poświęcenia i pracy całymi dniami, a ja chciałam tylko czasami czasu dla siebie. Zaczęły się kłótnie. Ze jak nic tylko ogarnę mieszkanie i czekam na łóżku az skończy Mój wybranek pracowac przy Komputerze kiedy mogę zająć się czymś innym , a przyszkadzając mu myli się i musi od nowa robić projekty przez co późnio kończy. Czekalam na niego z ciepłym obiadkiem , czasami do wieczora tylko po to zeby zjeść z nim jeden wspólny posiłek, wysłuchać co było w pracy i powspierać. Zaczełam zaniedbywać swoje potrzeby tylko po to aby jemu było dobrze i to był chyba mój błąd. Pewnego razu powiedzial ze chyba nam nie wyjdzie, ze juz nie ma tego samego co kiedyś, ze boi sie ze nam nie wyjdzie. Nie dbam o siebie, nigdzie nie wychodzę, nie robie nic dla siebie a on pracuje zeby spełnić sobie marzenia zeby zapewnić mi byt. Kiedyś mówił ze chce zebym była z nim na zawsze a teraz? Teraz oboje podjelismy decyzje ze wyprowadzę się , może zatęsknimy za sobą bo on sie zmęczył. Wymęczył się tym ze ja ciągle byłam, ciągle coś robiłam dla niego a dla siebie nic. Nie chce mieszkania na kocią łapę a nie wie czy nam wyjdzie , boi sie ze jak ja sie denerwuje juz teraz ze duzo pracuje to tak będzie zawsze. Jestem tu , on w tamtym mieszkaniu, czasami sie widujemy a to na obiedzie a to na kolacji. Kocham go ale nie wiem co mam robić, brakuje mi go, potrzebuje ale nie wiem co zrobić zeby to wszystko wróciło zeby zaryzykował a nie bał sie tego co będzie. Prosił zebym nie była nachalna w telefonach bo ma mnóstwo pracy i nie moze sie skupić ze w tygodniu bedzie mial luźniej to sie odezwie i pójdziemy gdzies, może do kina albo w wekend pojedziemy gdzies. Nie wiem czy mu zależy czy nie, boje sie ze jak bede czekać na telefon to sie nigdy nie doczekam, nie chce go stracić , tyle razem mieszkalismy, zdążyłam go tak mocno pokochać i oddać mu całą siebie ze nie chce z tego rezygnować. Czuje sie bezradna , nei wiem co robić zeby go nei stracić, zeby jemu zależało. Boje się że ktoś mi sie obok niego zakręci. Jest dla mnie najwazniejszy, nei wiem czemu po pierwszych kłopotach on woli sie wycofać a nei chce walczyć, mówi mi ze boi sie ze nam moze nie wyjsc. Pisałam mu sms, maile jak bardzo go kocham i załuje pewnych słów, gestów ale go potrzebuje, mówił ze wie o tym wszystkim ale nei wie czy to ma sens. Co mam robic? jak walczyć o swoje marzenia o swoje życie? co robić zeby on tęsknił, zeby chciał zacząć jeszcze raz. Być może błędem było ze po miesiącu znajomości się do niego wprowadziłam ale to było takie nagłe, chcieliśmy spędzać ze sobą każdą chwilę, budzić i zasypiać obok siebie. Wiem ze on nigdy z nikim nie mieszkał , jestem pierwsza z którą mieszkał na poważnie. Mogł się przestraszyć? ze to juz na poważnie? Czy starszy facet o 9lat może byc mniej dojrzały ode mnie? Dlaczego mówi ze nie wie co będzie, czy to ma sens a przytula, całuje. Spotykamy się, rozmawiamy. Potrzebuje go a siedząc w domu sama boję się ze oddala sie ode mnie. NIe chcę nalegać i być nachalna w kontaktach, zeby nie zepsuć relacji, mimo ze mam ochotę napisać albo zadzwonić ze tęsknię....wiem ze nie powinnam ale ile mam czekać? JEszcze 3 tygodnie temu mówił ze Kocha, ze pragnie ze taką jaką jestem chce na zawsze i nagle potrzebuje pobyć sam? co robic? Gubię się w myślach , chce mi sie płakać , nigdy nie kochałam tak mocno jak teraz. Boje sie ze ucieka mi moje Szczęście, bo za bardzo chcialam i poczuł sie przytłoczony. Nie wiedzilam ze może być taki skutek bycia dobrym a zaniedbując siebie, a prosił mnie zebym zajęła sie swoimi potrzebami kiedy on musi pracowac.... eh.Uwierzcie mi lub nie, ale przezyłam z nim najwspanialsze chwile mojego życia. Nigdy tak dobrze się przy nikim nie czułam. Poświęciłam się do reszty - oddałabym za niego wszystko. Był zawsze na pierwszym miejscu, był najważniejszy, nikt dla mnie tyle nie znaczył co On.Pomóżcie!!
1 2012-09-16 12:55:39 Ostatnio edytowany przez agadka88 (2012-09-16 13:07:25)
Podobne tematy
Wiesz, że kota można zagłaskać na śmierć? Twój mężczyzna ma rację, zajmij się sobą.Zadbaj o siebie, idź do fryzjera, zrób sobie paznokcie, kup sobie coś nowego.Zajmij się swoimi sprawami, masz na pewno jakieś swoje ulubione zajęcia, pasje.Spotykaj się z przyjaciółkami. Tobie też ma być dobrze, nie tylko jemu.O siebie musisz dbać a nie tylko o niego.Może dla niego to jest męczące. Na pewno wie, że go kochasz, ale po co mu to ciągle piszesz, mówisz.Może on czuje się osaczony, ma za mało wolności.Faceci tego nie lubią. Sam Ci mówił, żebyś nie była nachalna. Chyba go swoją miłością zamęczasz.
Boję się ze jeśli zajmę się sobą i odpuszczę, to go stracę. Jest dla mnie najważniejszy. Nie umiem sobie poradzić , kiedy tak bardzo chce go uslyszeć, czy przytulić do niego. Wiem, powinnam robić coś dla siebie , kiedy to trudne , chciałam żeby jemu było dobrze a nie że " za bardzo chciałam, wymęczyłem się, może jak sie wyprowadzisz to zatęsknię" Mam burze myśli i ani jednego rozwiązania co robić by on zauważył ze sie zmieniłam nie tracąc jego miłości i jego.
Zamęczysz go i on ucieknie! Nie bądź kulą u jego nogi.Na pewno on będzie bardziej zadowolony, jak zajmiesz się sobą, zadbasz o siebie! Daj mu odetchnąć. bo tak to stracisz go na 100%
Boję się ze jeśli zajmę się sobą i odpuszczę, to go stracę. Jest dla mnie najważniejszy. Nie umiem sobie poradzić , kiedy tak bardzo chce go uslyszeć, czy przytulić do niego. Wiem, powinnam robić coś dla siebie , kiedy to trudne , chciałam żeby jemu było dobrze a nie że " za bardzo chciałam, wymęczyłem się, może jak sie wyprowadzisz to zatęsknię" Mam burze myśli i ani jednego rozwiązania co robić by on zauważył ze sie zmieniłam nie tracąc jego miłości i jego.
Agatka - już go straciłaś. Teraz tu piszesz bo chcesz żeby było jak dawniej. A jak było? Pamiętasz jeszcze jaką byłaś wspaniałą osobą zanim go spotkałaś, ile miałaś planów, jakie miałaś hobby? Pamiętasz co go do Ciebie przyciągnęło?
Przestań żyć jego życiem i zacznij myśleć egoistycznie o sobie.. tego właśnie chce Twój facet, przecież Ci wyraźnie o tym powiedział. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że aby kochać inną osobę trzeba najpierw pokochać siebie... a co Ty kochasz w sobie?
Nikt nie chce być całym światem drugiej osoby i ... na całe szczęście!
witam jestem tutaj nowa potrzebuje pomocy i małego oprowadzenia po stronie
byłam sobą a z czasem wiem , robiłam wszystko dla niego , zeby niczego mu nie zabrakło. Myślalam ze jak będę dla niego i obok niego to to doceni a tymczasem zmęczyłam go tym ze ciągle byłam. Przecież go Kocham, chciałam tylko mu to okazywać, żeby był Szczęśliwy. Zeby wiedział ze jest dla mnie Najważniejszy! Mówił ze Kocha, uśmiechał się i cieszył kiedy przytulał, mówił ze chce mnie na zawsze, chce ze mną budować związek, dom i rodzinę. I to tak nagle stwierdził ze sie poddał? ze juz mu nie zależy , ze nie wie czy sie dogadamy? Mówił ze możemy próbować mieszkając osobno i co? 3 dzień telefon milczy...
byłam sobą a z czasem wiem , robiłam wszystko dla niego , zeby niczego mu nie zabrakło. Myślalam ze jak będę dla niego i obok niego to to doceni a tymczasem zmęczyłam go tym ze ciągle byłam. Przecież go Kocham, chciałam tylko mu to okazywać, żeby był Szczęśliwy. Zeby wiedział ze jest dla mnie Najważniejszy! Mówił ze Kocha, uśmiechał się i cieszył kiedy przytulał, mówił ze chce mnie na zawsze, chce ze mną budować związek, dom i rodzinę. I to tak nagle stwierdził ze sie poddał? ze juz mu nie zależy , ze nie wie czy sie dogadamy? Mówił ze możemy próbować mieszkając osobno i co? 3 dzień telefon milczy...
Tak to już jest że szukamy partnera życiowego a nie kuli u nogi, czy służącego... a on odebrał Twoje starania jako nadmierne narzucanie się i brak kręgosłupa. Zabiegając o jego względy zapomniałaś o sobie - a, powtórzę, nikt nie chce żyć z osobą niezaradną, bluszczem czy chorobliwie uzależnioną od czegokolwiek (w Twoim przypadku miłości).
Wg mnie on nie będzie chciał być z Tobą - bo za bardzo straciłaś na wartości w jego oczach.
Pytanie co zamierzasz zrobić, i czy zamierzasz zawalczyć z tym problemem? (żeby było jasne: chodzi mi o pewność siebie i budowanie własnej wartości i godności w swoich, a nie jego, oczach).
Daj facetowi trochę odetchnąć xD Jak inni mówią zajmij się sobą znajdz dla siebie jakieś fajne stałe zajęcie ,ale nie takie ,żęby nieumożliwiało wam jakikolwiek kontakt. A Najlepiej pogadajcie ze sobą. może to pomoże ,ale nie trzymaj go na krótkiej smyczy xD
Wiem, w pewnym momencie za bardzo liczyłam sie z nim. Nie chciałam go za głaskać. Macie racje, pewnego dnia zadał mi pytanie jakie jest moje hobby, co ostatnio zrobiłam dla siebie, nie potrafiłam odpowiedzieć, przecież byłam. Zajmowałam sie domem i starał sie robić wszystko zeby niczego mu nie zabrakło a on tak poprostu przytulając mnie powiedzial ze czuje coś do mnie ale nei wie co. Ciągle jestem, wszystko zrobie a on nie może zatęsknić. Wiem , wiem zrobiłąm błąd ale dlaczego nie rozmawiał ze mną wcześniej o problemach? jak sie zapytałam to powiedział ze ze chciał mnie zranić a teraz wie ze rozmawiając uniknęlibyśmy tylu kłótni. Co mam robić zeby nie stracić marzeń o przyszłości z nim, zeby mi zaufał i jeszcze raz spróbował. Ja juz wiem co było nie tak, chciałabym to zmienić ale jak skoro on pochłonął sie pracy?
Ja juz wiem co było nie tak, chciałabym to zmienić ale jak skoro on pochłonął sie pracy?
Nie wiesz.
Gdybyś wiedziała zrozumiałabyś, że do budowania własnej wartości potrzebna jesteś sobie tylko ty.
Wg mnie powinnaś na tym etapie pomyśleć może również o poradzie psychologicznej. Twój sposób postrzegania świata widzisz tylko przez pryzmat partnera.
Masz rację...Jeśli nie zbudujesz swojego świata na facecie , to sie nigdy nie zawali. Za bardzo chciałam jego a nie myślalam o sobie. Może czegoś sie bałam? wiem tylko ze naprawde na nim mi zależy , nie wyobrażam sobie , że przez brak wiary w siebie mam go stracić na zawsze.