Witam serdecznie.
Jestem tu nowy.Nie wiem czy w ogóle dobrze zrobiłem bo to forum kobiece,ale kto jeśli właśnie nie kobiety powiedzą mi co zrobić w takiej sytuacji. Pozwólcie,że opiszę co się stało.
Mam na imię Tomek,mieszkam w Częstochowie,mam 29 lat. Już ponad 2 lata minęło jak poznałem pewną dziewczynę na serwisie randkowym (Badoo). Ma 21 lat.Mieszka również w Częstochowie,niedaleko mnie.Umówiliśmy się kiedyś na luźne spotkanie.Było fajnie,poznaliśmy się osobiście,porozmawialiśmy o różnych różnościach. Potem spotkaliśmy się jeszcze parę razy,ale były to luźne spotkania,nie mające na celu zbliżenia nas do siebie.Jednak mimo,że ja przez dłuższy okres byłem pewny,że nie chcę mieć dziewczyny to Marta kiedyś napisała mi sms którym mnie bądź co bądź zszokowała bo wcale się tego nie spodziewałem.Otóż przeczytałem w nim,że ona się we mnie bardzo zakochała albo coś zbliżonego do tego czuje do mojej osoby i,że chciałaby wiedzieć jak ja się na to zapatruję.Wtedy nie chciałem mieć dziewczyny.Napisałem jej,że przy najbliższej okazji się znowu zobaczymy i porozmawiamy o tym w cztery oczy.Dałem jej do zrozumienia,że potrzebuję trochę więcej czasu bo na razie mam mieszane uczucia a nie jestem typem chłopaka który zaczyna coś z dziewczyną choć nie jest tego pewny.Nie lubię ranić innych osób,wiem co to znaczy bo sam boleśnie to przeżywałem i wiem co to znaczy.Wydaje mi się,że dobrze postanowiłem to rozegrać.Następne tygodnie tak jak przypuszczałem spowodowały,że podjąłem decyzję,że chcę się z nią spotykać na poważnie,że mi na niej zależy.Zostaliśmy parą.Było cudownie,z nią czas mijał tak fajnie.Każdą wolną chwilę spędzaliśmy razem,gdy tylko miałem wolne od pracy biegłem do mojej Marty rezygnując przy tym ze swoich nieraz ważnych spraw.Wiadomo,bywały między nami spięcia,ale udawało nam się je rozwiązywać.Ona zawsze mówiła,że przez kłótnię para zbliża się do siebie.Jednak ja zawsze bałem się po tych spięciach bo nie wiedziałem czy ona nadal będzie chciała być moją dziewczyną czy zerwie.Martwiłem się niepotrzebnie bo wszystko się układało i dalej było tak jak chciałem,żebyśmy byli szczęśliwi.Niedawno miała miejsce taka bardzo dziwna sytuacja po której wszystko runęło jak zamek z piasku ![]()
Zadzwoniła do niej jej nauczycielka ze szkoły średniej z propozycją pracy,była naprawdę szczęśliwa.Miała jednak wątpliwości co do nowej pracy,wiadomo jak to jest.Każdy ją jednak pocieszał,jej rodzice,ja mówiąc,że wreszcie trafiła jej się praca o jakiej zawsze marzyła i,żeby jej nie zaprzepaściła. Była tak podekscytowana całą tą sytuacją,że twierdziła iż nie uśnie teraz przez to i,że następnego dnia nie pojedzie sama na rozmowę kwalifikacyjną bo się boi.A ja następnego dnia miałem nockę więc chciałem odespać bo w dzień nie umiem się tak położyć i usnąć.Najpierw jej mama zaproponowała,żebym ją zawiózł na tą rozmowę.Powiedziałem,że w porządku.Jednak Marta za chwilę odparła,że nie bo Tomek ma nockę i niech lepiej odeśpi.Fakt,nie chciało mi się wstawać rano,żeby ją zawozić,ale zrobiłbym to.Jej tata odparł,że rozmowa jest na 9 rano więc jak pośpię do 7,8 i ją potem zawiozę w zupełności wystarczy.Odparłem ponownie,że ją zawiozę,ale,że ja w dzień nie usnę i,że będę ponad dobę na nogach.Marta zapytała mnie czy ją zawiozę.Nie wiem o co chodzi,ale wywnioskowała po mojej minie,że mi się nie chce a ja już szykowałem się do wyjścia od nich bo było późno.Przy drzwiach powiedziałem raz jeszcze,że ją zawiozę choć jutro mam nockę.Na to ona odparła,że bez łaski,sama pojedzie,że nie jest dla mnie ważne jej szczęście.Pożegnałem się z nią,życzyłem powodzenia i wyszedłem.Trzasnęła drzwiami nawet nie odpowiadając mi cześć.Na tym nasz kontakt się urwał
Ja się do niej nie odzywam ani ona do mnie
I tak jest już 2 tydzień :(Gdybym miał następny dzień całkiem wolny zawiózłbym ją z ogromną chęcią i nie byłoby w ogóle całej tej rozmowy,jednak miałem nockę a pracuję poza Częstochową.Nie rozstaliśmy się bo ani ja z nią nie zerwałem ani ona ze mną,jednak dla mnie coś czuję,że to już koniec
Najgorsze jest w tym wszystkim to,że ja na każde jej zawołanie robiłem wszystko,odkładałem swoje sprawy,żeby tylko być z Martą,spełniać jej zachcianki,być przy niej bo mi na niej zależało i kurcze nadal bardzo zależy
,ale ona nie liczyła się z moim zdaniem
Póki robiłem wszystko tak jak ona chciała było w porządku,ale gdy ja coś potrzebowałem lub powiedziałem,że nie bardzo mogę czy,że mi nie pasuje kończyło się ostrymi fochami które jej przechodziły wtedy na szczęście,aż do teraz
Nie odezwę się pierwszy bo sobie pomyśli,że może mnie mieć na każde kiwnięcie palcem.Nie mogę tego zrobić
Nawet jeśli stawką będzie rozstanie
choć bardzo ją KOCHAM i ciągle o niej myślę i Tęsknię
Liczyłem,że wreszcie trafiłem na dziewczynę z którą zwiąże się na całe życie,która doceniała mnie takiego jaki jestem,z moimi zaletami i wadami,jednak los chciał inaczej
Jest mi z tym bardzo ciężko i nie wiem co robić bo ciągle na 1 planie jest moja Marta ![]()