netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Co zrobić?

78 odpowiedzi6 373 wyświetleniazałożony przez iwonkan1979@wp.pl, 11.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 79 ]

1

Temat: Co zrobić?

Mój mąż żałuje, że mamy syna. Właściwie to zgodził się na dziecko tylko dlatego, że ja chciałam. Ciągle wzbudza we mnie poczucie winy, że zajmuję się małym a nie naszymi sprawami, i że nie mogę czegoś zrobić bo synek potrzebuje mojej uwagi i opieki.

2

Odp: Co zrobić?

współczuję Ci...nie powinien Ci takich rzeczy wypominać, przecież Wasz synek to wynik miłości i bliskości...u mężczyzn może być tak, że czują się odrzuceni w wyniku tego, że kobieta zaczyna poświęcać większą uwagę dziecku, może uda Ci się poświęcić więcej czasu mężowi?wiem, że to trudne, ale może będzie wtedy lepiej, trzymaj się.

3

Odp: Co zrobić?

faceci czasami mają tak że nie potrafią się zakochać w swoim dzidziusiu od samego początku...całe dotychczasowe życie im się zmienia...kobiety nie mają dla nich za dużo czasu bo to maluch jest najważniejszy...myślę sobie że powinnaś mu dać czas i możliwość zajęcia sie synkiem przez niego np może niech on go kąpie wieczorami, niech to bedzie ich czas...a może wyjdzcie od czasu do czasu sami chociaż na godzinke a synka zostawcie pod okiem babci??

4

Odp: Co zrobić?

Tylko, że nasz Synek ma już 3 latka. I taka sytuacja trwa od 3 lat. Nawet po porodzie nie nie pojawił, w szpitalu. Przyjechał po dwóch dniach, przywiózł swoją matkę. Co do tej pory mam mu za złe bo to ostatnia osoba, którą chciałam wtedy zobaczyć.
Ma mi za złe, że urodziłam dziecko.

5

Odp: Co zrobić?

Twój mąż na prawdę fatalnie postępuje, mogę tylko współczuć...a zajmuje się synem? nie rozumiem jak można mieć pretensje do żony o to, że macie dziecko, sam przecież się zgodził na dziecko, więc również jest za to odpowiedzialny, tak samo jak Ty, więc nie powinien mieć do Ciebie żalu..

6

Odp: Co zrobić?

Jak ma dobry humor to nawet z nim zostanie w domu a ja mogę w tym czasie jakieś sprawy załatwić, ale to są momenty. Jak jest zły, albo się posprzeczamy to nie ma mowy o tym żeby go przypilnował. Muszę wtedy sobie sama radzić. Co oznacza, że Syn wszędzie ze mną jeździ.

7

Odp: Co zrobić?

kurcze 3 latek to potrzebuje kontaktu ojcem...moge ci tylko współczuć...ale pamiętaj że sama nie zastąpisz dziecku ojca, więc może  z nim porozmawiaj na spokojnie że maluch go potrzebuje coraz bardziej, może powiedz żeby wyszedłz nim na dwór na rower bo ty musisz posprzątać, zaangażuj go troche może na siłę i zobaczysz co będzie a nóż znajdą w końcu wspólny język??

8

Odp: Co zrobić?

To może ja zacznę od początku. My ogólnie cierpimy na brak czasu. Prowadzimy we dwoje gospodarstwo rolne. Ja pracuję. Codziennie dojeżdżam do pracy 20km. Syna wożę ze sobą do dziadków. Po południu obowiązki. i ciemną nocą spać. Wszystko byłoby w porządku ale jak mi się wydaje mąż ma ciągle do mnie pretensję. Jak coś się nie układa to jest to moja wina. Jak coś od niego chcę to się czepiam. W domu nic nie zrobi, brak czasu, brak chęci i wieczne "nie muszę". Dziecko to zawada. Już mi jasno powiedział, że następnego nie będzie. W sumie to powiedział, że już mnie nie kocha tak jak kiedyś, bo urodziłam "jego" czyt, syna.
Nie mogę od niego odejść bo nasze zobowiązania finansowe są tak duże, że po rozwodzie bym je do końca życia spłacała.

9

Odp: Co zrobić?

a może porozmawiaj z jego rodzicami lub z kimś z kim zdaniem sie liczy...musisz znaleźć jakies rozwiazanie skoro nie możesz odejsc...ale niestety wiadomo że nic na siłe...a moze on sam był niechcianym dzieckiem i nie ma wzorców jak kochac?? tylko szkoda ciebie i synka i waszego czasu jesli nie ma szans na zmiany

10

Odp: Co zrobić?

On ma tylko matkę. Mieszkamy w jednym domu ale oddzielnie. Kiedyś próbowałam z nią rozmawiać, ale ona to chyba by wolała żebyśmy wogóle się nie pobierali. Z siostrami jest pokłócony bo nie dostały spłaty z gospodarstwa. Wogóle on ma trudny charakter. Jak juz się podenerwuje do mówi co mu ślina na język przyniesie, chociaż czasami to się zastanawiam czy w złości nie mówi tego co naprawdę myśli. Raczej nie ma nikogo kto mógłby z nim porozmawiać bo nikt nie wie jak u nas jest. A tłumaczyć to komuś? Sama nie wiem. Czasem to się zastanawiam czy ja go wogóle kiedykolwiek znałam.
Wzorców to wogóle nie miał. Rodzice się rozstali jak miał sześć lat. I od tego czasu nie widział ojca, który od 3 lat nie żyje. Zawsze czuł się w domu pomijany, ważniejsze były siostry a on tylko do pracy.

11

Odp: Co zrobić?

I w sumie to nie wiem czy go jeszcze kocham. Ale odejść nie mogę. Muszę jakoś żyć z nim. Tylko ja zrobić żeby było w miarę normalnie.

12

Odp: Co zrobić?

Autorko, a ja napiszę inaczej: czemu się dziwisz? Twój mąż dał Ci od początku jasno do zrozumienia, że on dzieci nie chce, a Ty się uparłaś. Doprawdy nie rozumiem tego parcia na płodzenie dzieci z osobami, które się do tego nie nadają, byle tylko było. Chłopczyka tylko żal...

13

Odp: Co zrobić?

Z tym tylko, że przed ślubem mówił, że chce mieć dzieci. Może kłamał, żebyśmy się nie rozstali.

14

Odp: Co zrobić?

moim zdaniem jak tak to wszystko wygląda jak opisujesz, to odejdź od niego, uzbieraj pieniądze i odejdź, bo i Ty nie będziesz z nim szczęśliwa ani Twój syn...a jeszcze syn przejmie po ojcu złe zachowania i złe wychowanie odbije się w jego przyszłym życiu, uwierz, że masz szansę na normalne życie, masz zawsze wybór, ja tylko piszę co myślę o tym wszystkim, współczuję raz jeszcze.

15

Odp: Co zrobić?

Martusia88 a zastanawiałaś się nad poradą u psychologa? Niestety prawdą jest że nie powinnaś mężowi narzucać decyzji o dziecku bo to powinna być wasza wspólna decyzja w pełni świadoma, ale jego zachowanie w chwili obecnej również jest nie do przyjęcia. Powinnaś spróbować ratować waszą rodzinę, chociaż inicjatywa musi być obustronna, bo jeśli tylko jedno z was będzie chciało to i tak nic z tego nie będzie. Jednak z tego co opisujesz wnioskuję że twój mąż ma po prostu zaburzony model rodziny, takie zachowanie wyniósł ze swojej własnej. Przemyśl dobrze kwestię rozstania. Pomyśl przede wszystkim o sobie, bo jak ty będziesz szczęśliwa to dziecko też. Nie pozwól aby Twój syn patrzył na to wszystko. I nie myśl w kategorii : jak ja sobie sama poradzę. Znałam wiele historii o kobietach które zaczynały życie na nowo. Odchodziły od mężów z dziećmi, były bez pracy i sobie świetnie poradziły. Trzeba tylko chcieć, zdobyć się na odwagę i nie załamywać. Myślę że na pewno znajdą się osoby które pomogą Ci w trudnych chwilach. Puki co pomyśl o terapii rodzinnej smile

16

Odp: Co zrobić?
kobieta_89 napisał/a:

Martusia88 a zastanawiałaś się nad poradą u psychologa? Niestety prawdą jest że nie powinnaś mężowi narzucać decyzji o dziecku bo to powinna być wasza wspólna decyzja w pełni świadoma, ale jego zachowanie w chwili obecnej również jest nie do przyjęcia. Powinnaś spróbować ratować waszą rodzinę, chociaż inicjatywa musi być obustronna, bo jeśli tylko jedno z was będzie chciało to i tak nic z tego nie będzie. Jednak z tego co opisujesz wnioskuję że twój mąż ma po prostu zaburzony model rodziny, takie zachowanie wyniósł ze swojej własnej. Przemyśl dobrze kwestię rozstania. Pomyśl przede wszystkim o sobie, bo jak ty będziesz szczęśliwa to dziecko też. Nie pozwól aby Twój syn patrzył na to wszystko. I nie myśl w kategorii : jak ja sobie sama poradzę. Znałam wiele historii o kobietach które zaczynały życie na nowo. Odchodziły od mężów z dziećmi, były bez pracy i sobie świetnie poradziły. Trzeba tylko chcieć, zdobyć się na odwagę i nie załamywać. Myślę że na pewno znajdą się osoby które pomogą Ci w trudnych chwilach. Puki co pomyśl o terapii rodzinnej smile

też jest to pomysł, tylko czy mąż iwonkan1979@wp.pl zgodzi się na taką terapię? można zawsze spróbować, ale czasem nie ma już czego ratować, znam to z autopsji, moja mama całe życie męczyła się i męczy z moim ojcem, mężczyzną, który kompletnie nie liczy się z jej uczuciami, jeśli coś jest źle to ona jest winna wszystkiemu, wyzywa ją i bluźni, mama chciała odejść od niego, ale nie odeszła ze względu na mnie i pieniądze, starała się jakoś tworzyć tą rodzinę, strasznie się to na mnie odbiło, bo ja również musiałam wysłuchiwać wyzwisk ojca na mój temat i ogólnie nie miałam z nim dobrego kontaktu...i powiem Wam, że wolałabym by moja mama odeszła od niego i byśmy mieszkały razem i wiem że nie odbiłoby się to tak na mnie...

17

Odp: Co zrobić?

W sumie to wątpię żeby zgodził się na jakąkolwiek terapię. Raz uważa, że problemu nie ma i ja się czepiam, innym razem sam się pyta co się z nami porobiło,że nawet ze sobą rozmawiać nie potrafimy. Czasem jest poprawa w jego zachowaniu a później znowu to samo, zupełnie jakby na siłę starał się być wobec nas w porządku, a po niedługim czasie robi to samo.

18

Odp: Co zrobić?

iwonkan1979 musisz spróbować przekonać męża do terapii rodzinnej. Jeśli jego zachowanie nie ulegnie zmianie wszyscy będziecie cierpieć. Ostatecznym krokiem będzie rozstanie.

19

Odp: Co zrobić?

Tylko, że ja już chyba nie mam siły żeby go do czegokolwiek namawiać. I znowu się starać, a on będzie miał to gdzieś.

20

Odp: Co zrobić?

zgadzam się z kobieta_89 postaraj się go na terapię namówić, jeśli się nie da to odejdź.powodzenia Ci życzę i trzymam kciuki.

21

Odp: Co zrobić?
BabaOsiadła napisał/a:

Autorko, a ja napiszę inaczej: czemu się dziwisz? Twój mąż dał Ci od początku jasno do zrozumienia, że on dzieci nie chce, a Ty się uparłaś. Doprawdy nie rozumiem tego parcia na płodzenie dzieci z osobami, które się do tego nie nadają, byle tylko było. Chłopczyka tylko żal...

Chciałam napisać dokładnie to samo smile

22

Odp: Co zrobić?

Bardzo ci współczuje trudna sytuacja.Twoje parcie na dzieci rozumiem naiwność i nadzieja nie są karalne.Ale co do terapi?Dziewczyny nie ma takiej terapi żebym np.ja polubiła pistolety i silniki.A mnóstwo facetów kocha silniki a nie cierpi dzieci.Nikt na świecie nie sprawi żebym zaczeła pasjonować się silnikami.Tak samo jest z niektórymi ludzmi nie lubią dzieci i koniec.

23

Odp: Co zrobić?
iwonkan1979@wp.pl napisał/a:

Z tym tylko, że przed ślubem mówił, że chce mieć dzieci. Może kłamał, żebyśmy się nie rozstali.

Ale w pierwszym poscie piszesz: zgodzil sie na dziecko tylko bo ja tego chcialam no to jak to jest?
Zgodzil sie bo chcialas to nadal nie znaczy ze on tego chcial. Ulegl presji i tyle.
Szkoda dziecka bo ma przerabane na starcie

24

Odp: Co zrobić?

Dziecko już jest, a w dodatku ma już 3 latka i nie warto teraz rozpatrywać dlaczego, po co, kiedy......
i w ogóle jak to było.
Ono nie prosiło się na świat.
Na tu i teraz potrzeba pomocy i rozwiązania problemu.

Może warto 'iwonkan' zastanowić się nad tym, jak zmieniło się Wasze pożycie po urodzeniu dziecka.
Być może mąż czuje się odsunięty, niezaspokojony seksualnie, odrzucony przez Ciebie?
To oczywiście moje domysły jedynie, ale znam przypadki, że po urodzeniu dziecka, całą swoją miłość  kobiety przelewały na dziecko, a mężczyźni  szli w odstawkę.
Zanim pomyślisz o rozstaniu, co jak napisałaś ze względów finansowych niemożliwe, a do czego ciut namawiana chyba jesteś, to pomyśl o naprawianiu waszego małżeństwa.
Jeśli nie ma w waszym związku innych problemów tylko ten dotyczący dziecka, to myślę, że czasem potraktowanie swojego męża jak starsze dziecko, może przynieść dobre rezultaty.
Większość mężczyzn to przecież takie duże dzieci.
Może też tak być, że maluch w miarę dorastania, coraz bardziej będzie  taty serce zdobywał.
Oby tak było.

25

Odp: Co zrobić?
cisza to ja napisał/a:

myślę, że czasem potraktowanie swojego męża jak starsze dziecko, może przynieść dobre rezultaty.
Większość mężczyzn to przecież takie duże dzieci.

Yyyy... yikes Nie mogę uwierzyć, że to napisała kobieta. To ma być sposób na uratowanie małżeństwa i krok w przód dla autorki tematu?

26

Odp: Co zrobić?

Wiecie czemu tylu męzczyzn pozostaje dużymi dziećmi?- ponieważ tyle kobiet się na to zgadza.
Począwszy od matek, poprzez o zgrozo....żonę!

27

Odp: Co zrobić?
BabaOsiadła napisał/a:

Autorko, a ja napiszę inaczej: czemu się dziwisz? Twój mąż dał Ci od początku jasno do zrozumienia, że on dzieci nie chce, a Ty się uparłaś. Doprawdy nie rozumiem tego parcia na płodzenie dzieci z osobami, które się do tego nie nadają, byle tylko było. Chłopczyka tylko żal...

Zgadzam się w 100%, ja również nie rozumiem takiego postępowania. Mam znajomą, która również uparła się na dziecko, mimo iż jej mąż w ogóle nie chciał mieć dzieci. Mają synka, ona sama się nim zajmuje, a on  (mąż) tylko swoimi sprawami. Kiedy ona się go czepia, mówi jej otwarcie ?chciałaś dziecko to się nim zajmuj, a mnie zostaw w spokoju, ja swój obowiązek spełniłem? itp.
Owszem, często się zdarza, że ludzie zakochują się w dzieciach od pierwszego lub drugiego wejrzenia (w większości kobiety), ale bywa i tak, że nie.
Dlatego, jeśli chcesz mieć dzieci, to je miej, ale z kimś kto równie mocno chce być rodzicem.

28 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2012-09-13 09:34:02)

Odp: Co zrobić?
Catwoman napisał/a:

Wiecie czemu tylu mężczyzn pozostaje dużymi dziećmi?- ponieważ tyle kobiet się na to zgadza.
Począwszy od matek, poprzez o zgrozo....żonę!

Tak jednak jest, że najpierw wychowuje matka i z tym wychowaniem czyli z całym bagażem mężczyzna idzie do żony.
To żona potem ponosi konsekwencje, bo zmienić człowieka nie da się . Musi sam, a skoro jemu z tym dobrze jakim jest,
to żeby głową waliła w mur, on sam zmiany chcieć musi.

BabaOsiadła napisał/a:
cisza to ja napisał/a:

myślę, że czasem potraktowanie swojego męża jak starsze dziecko, może przynieść dobre rezultaty.
Większość mężczyzn to przecież takie duże dzieci.

Yyyy... yikes Nie mogę uwierzyć, że to napisała kobieta. To ma być sposób na uratowanie małżeństwa i krok w przód dla autorki tematu?

Bardziej chodziło mi o złagodzenie trudnej dla autorki wątku sytuacji. Nie da się żyć w związku z nieodpowiedzialnym mężczyzną
i nie da się żyć gdy związku tego, jak podaje autorka....... rozwiązać nie można.
Co zatem pozostaje w takich sytuacjach?
Szukanie kompromisu wszelkimi sposobami, by swoje życie uczynić w miarę znośnym.
Najlepsze są wyjścia, gdzie można wziąć niechciane dziecko pod pachę i iść w świat, nie oglądając się za siebie.
To niestety często w sferze marzeń pozostaje.

29

Odp: Co zrobić?

hm...tylko po co ktoś w związku ma się zmieniać?

30

Odp: Co zrobić?

Jak dotrzeć do mężczyzny, który nie potrafi powiedzieć czego chce? A może ja go nie rozumiem. Tak jakby jedno mówiło po polsku a drugie po chińsku.

31

Odp: Co zrobić?

iwonkan1979@wp.pl  zabrnęliśmy gdzieś daleko w tym związku, każde w inną stronę.... Może przejdźcie się do terapeuty małżeńskiego, oboje zobaczycie to czego nie widzicie, dowiecie się czy jest sens coś robić i jak to zrobić, jak naprawić.

32

Odp: Co zrobić?

Terapia małżeńska odpada, on nigdzie nie pójdzie.

33

Odp: Co zrobić?
iwonkan1979@wp.pl napisał/a:

Terapia małżeńska odpada, on nigdzie nie pójdzie.

Jeśli mu zależy i jeśli widzi dla was nadzieję, to pójdzie.

34 Ostatnio edytowany przez Martusia88 (2012-09-13 11:05:57)

Odp: Co zrobić?

a rozmawiałaś z nim na ten temat?czy z góry zakładasz, że nigdzie nie pójdzie? jeśli nie chce iść i nie chce nic naprawiać w Waszej relacji, to jedna strona, w tym wypadku Ty nic nie zdziała, bo obie strony muszą chcieć coś zmienić i naprawić, bez tego nic nie wyjdzie...

35

Odp: Co zrobić?

No tylko dwie strony..... nie ma innej opcji.

36

Odp: Co zrobić?

Jakoś mi trudno w to uwierzyć. Ogólnie to ja też jestem człowiekiem który nie potrafi i nie chce rozmawiać o uczuciach. A mój mąż to już wogóle. No i twierdzi , że to ja się czepiam więc chyba problemu nie widzi

37

Odp: Co zrobić?

ale JEST PROBLEM. oskarżaniem, kto ma rację a kto się myli niczego się nie rozwiąże. Naprawdę polecałabym tu osobę postronną.

38

Odp: Co zrobić?

Jak kiedyś ktoś próbował z nim porozmawiać to usłyszał, żeby się nie wpiep..... w nie swoje sprawy.

39

Odp: Co zrobić?
iwonkan1979@wp.pl napisał/a:

Jak kiedyś ktoś próbował z nim porozmawiać to usłyszał, żeby się nie wpiep..... w nie swoje sprawy.

Jeśli to była kwestia związku to jest to sprawa obojga.
Ale nie ma co filozofować i pisac bzdur.... namów go na terapię i z niej skorzystajcie by wreszcie zaczęło być normalnie.

40

Odp: Co zrobić?

Dzięki za rady.
Muszę sobie jakoś sama z tym wszystkim poradzić.
Terapia owszem, chyba spróbuję go namówić. Tylko jak poznać czy jemu zależy, bo mówić to mówi różne rzeczy.

41

Odp: Co zrobić?

A zmieniając troszkę temat, czy po 10 latach związku można być jeszcze wogóle zakochanym?

42

Odp: Co zrobić?

Ja nie wiem smile Ale to zakochanie się chyba zamienia się w coś trwałego jak miłość- ale na pewno mozna być "wpatrzonym" w swego partnera i go uwielbiać smile

43

Odp: Co zrobić?

Też mi się tak wydaje, tylko fajnie jak to działa w obie strony. Jak to zrobić, żeby mąż znowu się zakochał?

44

Odp: Co zrobić?

ech...  to chyba musi być ta "chemia', zaangażowanie, głęboka przyjaźń z obu stron. Dwoje ludzi musi tak samo "odbierać" ten związek, wiedzieć, że w drugiej osobie ma kochanka i  najlepszego przyjaciela.

45

Odp: Co zrobić?

Chemia, to coś czego w naszym z związku już dawno zabrakło...

46

Odp: Co zrobić?
iwonkan1979@wp.pl napisał/a:

Chemia, to coś czego w naszym z związku już dawno zabrakło...

Nic nie jest skończone dopóki się nie skończy smile Namów go na terapię smile Jeszcze może być piknie!

47

Odp: Co zrobić?

Mogłabym go spróbować namówić, ale obecnie to na samą myśl o kolejnej rozmowie na nasz temat robi mi się nie dobrze. Boję się, że znowu tak jak w ostatnich paru razach usłyszę, że się czepiam i znowu zaczynam to samo, i czego ja chcę, i żebym mu dała spokój i żebym nie ryczała jak idiotka, itp. itd

48

Odp: Co zrobić?

Ale warto wtedy zapytać, jak długo zamierza[cie] tak żyć? Bo zważywszy na to, ze jesteście młodymi ludźmi, trochę wam tych wspolnych lat zostalo.

49

Odp: Co zrobić?

Odpowiedź: jak ci się nie podoba to odejdź. Za parę dni potrafi być miły. Ale pół roku temu powiedział, że już mnie tak nie kocha i do tej pory tego nie odwołał:(

50

Odp: Co zrobić?

Zapytaj: Czy naprawdę chcesz żebym odeszła?
Niech sam zadecyduje. Jeśli rzuca hasłami "jak CI/TOBIE sie nie podoba...".  Niech sie wypowie auto-decyzyjnie.

51

Odp: Co zrobić?

jeśli nie ma miłości to po co coś budować?myślę, że na gruzach nie zbuduje się już nic, jeśli nie ma podstaw, które są najważniejsze, tak jak w budynku nie ma fundamentu, to nie ma co budować...

52

Odp: Co zrobić?
Martusia88 napisał/a:

jeśli nie ma miłości to po co coś budować?myślę, że na gruzach nie zbuduje się już nic, jeśli nie ma podstaw, które są najważniejsze, tak jak w budynku nie ma fundamentu, to nie ma co budować...

To nie tyle chodzi o to żeby budować, po prostu nie mogę odejść bo dotknie to nie tylko nas, kilka osób może cierpieć jeśli nasze jak to nazwę "finanse" się rypną. Chcę po prostu jakoś w miarę normalnie żyć, ale nie umiem dotrzeć do męża, nie potrafię go zrozumieć, nie wiem kiedy kłamie, kiedy mówi prawdę. Czuję się tak jakbym go wogóle nie znała.  Nie krzywdzi mnie fizycznie, ale to co się dzieje z moją psychiką, dziwię się że jeszcze nie wylądowałam na oddziale zamkniętym. Kuzynka twierdzi, że po tylu razach ile dostałam kopa w tyłek ( nie tylko problemy z mężem) to ona już by zwariowała. Ja jakimś cudem jeszcze się trzymam, albo tylko mi się wydaje.

53

Odp: Co zrobić?

1. Nie patrz na innych bo masz swoje życie do przezycia.

Po prostu..... obcy ludzie pod 1 dachem..

54

Odp: Co zrobić?

1. Nie patrz na innych bo masz swoje życie do przezycia.

Tylko, że ktoś mi zaufał, chciał pomóc. Dał wsparcie o które prosiłam i jak mam się odwdzięczyć, To nie są małe kwoty, ktoś ma przeze mnie cierpieć. Ja tak nie potrafię. Wolę sama za wszystko "płacić" Tylko nie chcę poddać się bez walki. Ale zaczyna mi brakować pomysłów i chęci. Boję się o syna.

55

Odp: Co zrobić?

myśl o sobie przede wszystkim, nie możesz być za wszystko odpowiedzialna,i nie może być wszystko na Twoich barkach,pomyśl w końcu o sobie i o synie..

56

Odp: Co zrobić?

"Tylko, że ktoś mi zaufał, chciał pomóc. Dał wsparcie o które prosiłam i jak mam się odwdzięczyć," -- ale to do konca życia chcesz pokutować??

57

Odp: Co zrobić?
Martusia88 napisał/a:

myśl o sobie przede wszystkim, nie możesz być za wszystko odpowiedzialna,i nie może być wszystko na Twoich barkach,pomyśl w końcu o sobie i o synie..

Tylko, że już taki mój charakter, że odpowiadam za swoje czyny, moje decyzje, moje wybory, moja odpowiedzialność. I może głupie i zgubne: aż do śmierci.

58

Odp: Co zrobić?

masz rację, ale pomyśl o tym, że warto się przełamać, postawić w końcu na swoim, masz tylko wewnętrzną barierę, którą da się pokonać i zależy to wyłącznie od Ciebie czy ją przełamiesz,sama musisz chcieć, pomyśl o sobie i o synie, pomyśl czy nie warto, bo potem skutki mogą być opłakane.

59

Odp: Co zrobić?

....i dla Ciebie, droga Autorko i dla Twojego dziecka.

60

Odp: Co zrobić?

Niby rozumiem, ale nie umiem zrezygnować.
Tak wogóle to drugi facet w moim życiu na, którym mi zależało. Od poprzedniego też dostałam lekcję, a właściwie dałam go sobie ukraść. Teraz w moim związku wiele nie gra. A może mąż ma rację, że to moja wina, że wymyślam problemy

61

Odp: Co zrobić?

A czego właściwie oczekiwałaś, zakładając ten wątek? Czego TAK NAPRAWDĘ poszukujesz u obcych ludzi?

62

Odp: Co zrobić?

Miałam nadzieję, że ktoś mi napisze jak to wygląda z boku. I co można zrobić, żeby dojść do jakiegoś ładu

63

Odp: Co zrobić?

Ale Ty i tak nic z tym nie zrobisz smile Określiłaś się, że nie chcesz brać rozwodu BO: nie możesz zawieść osób trzecich, bo finanse....

64

Odp: Co zrobić?

teraz już widzisz jak ludzie postrzegają Twój problem, co z tym zrobisz Twój wybór, myśl o sobie i o dziecku przede wszystkim.

65

Odp: Co zrobić?

To nie jest tak, że nie chcę brać rozwodu. Po prostu nie widzę takiej możliwości. Mamy wspólne zobowiązania, i tak jak napisałam, może to zaszkodzić osobom, które nam pomogły. Jest to moja rodzina, i moi znajomi.
Szukam jakiegoś rozwiązania jak dojść z mężem do porozumienia.
Łatwo jest powiedzieć spakuj się i odejdź.
A ja chcę zrozumieć czy między nami naprawdę nić już niema czy po prostu jego też przerosła sytuacja. Czy to co mówi w złości to prawda czy tylko chce mnie zranić.
Owszem to ja chciałam dziecka, on się zgodził, to nie była moja kontrolowana wpadka, nie stawiałam mu ultimatum, albo dziecko, albo rozwód.
Chcę zrozumieć co się dzieje, jakie są przyczyny tego co się dzieje, jak i czy można sytuację i relację naprawić.
Potrzebowałam spojrzenia osób obcych, bo jedyna osoba,która wie o tych naszych problemach, zna mojego męża dłużej niż ja. I też podchodzi do tego emocjonalnie,. Też ciężko jej uwierzyć, że to ten sam chłopak.
Mąż nigdy nie umiał rozmawiać o uczuciach, mi zarzuca że ja też nie. Wiem, że nie pójdzie do poradni, a nawet jeśli to wątpię żeby się przed kimś naprawdę otworzył. Stał się bardzo zasępiony. Tak jak wcześniej napisałam; jak się wkurzy to i z kijem nie podchodź bo jak żmija: 'pluje jadem"

Posty [ 1 do 65 z 79 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026