moje małżeństwo trwało 13 lat żyliśmy na odległość wszystko się przeciągało żeby zbudować dom w tym roku mąż miał wrócić na stałe (ale nie chciał ja chciałam żebyśmy pomieszkali w naszym domku wymarzonym)ale wydało się że od trzech lat ma kochankę walczyłam ale on mnie już nie kochał powiedział mi to (nasza 13letnia córka taż go prosiła nie chciała tam mieszkać tu marzy o studiach kiedyś) wkońcu w walentynki w nocy zadzwonił do mnie pijany z nią żebym już odpuściła bo to i tak nic nie da (ona mu podpowiadała ) jestem 5 mscy po rozwodzie oni już biorą chuczny ślub przyjechali rozdać zaproszenia (córki nie odwiedził) przy rozwodzie i przepisie domu zachowałam spokój i pokore nigdy jej nie obraziłam mam nadzieje że ból minie i mi też czas zweryfikuje wiem że ja też popełniłam błąd pozwalając na takie życie ale to była nasza wspólna decyzja i czy to tłumaczy zdrade
Podobne tematy
ale to była nasza wspólna decyzja i czy to tłumaczy zdrade
Aniu nic, a nic nie tłumaczy zdrady!
Ty żadnego błędu nie popełniłaś. Błąd popełnił on, zostawiając wspaniałą kobietę.
Uwierz, ból minie i znajdziesz kogoś, kto będzie potrafił odwzajemnić Twoje uczucie.
Wiem, bo sam przeszedłem piekło zdrady, a teraz układam życie na nowo.
dzięki mam 34 lata marzę o kimś fajnym z kulturą życzę dużo dobrego dla Ciebie
Uwierz mi, znajdziesz! Bo na to zasługujesz.
Głowa do góry!
wiesz Aniu, ja napiszę tak. Jak egoistyczną i wstrętną babą trzeba byc, żeby zabierac się za żonatego mężczyznę. Albo facet wolny i droga wolna albo zajęty i może byc co najwyżej znajomym. Żadna kobieta nie chciałaby w życiu byc zdradzana, więc po co robic to drugiej kobiecie. A jeżeli w dodatku jest jeszcze dziecko - to już zupełnie szkoda gadac. Więc Ty może przyjmujesz to wszystko z pokorą, a ja życzę jej, aby za jakiś czas pojawiła się piękna i młodsza i obecna partnerka poszła w odstawkę. W dodatku jest jeszcze dziecko. Czasem dziwie się, że faceci potrafią byc aż tak ślepi i nie widziec, że ranią nie tylko matki swoich dzieci.
Co do męża - na miejscu "jaj" ma najwyraźniej orzeszki. Jak można przez 3 lata miec kogos na boku, prowadzic podwójne życie i mówic o domku marzen. Szok.
JESZCZE INNA WAŻNA KWESTIA JAK NIE NAJWAŻNIEJSZA
Dla mnie wzorem rodziny jest taka, która ma autorytety. Tak mnie wychowano i tak mi wpojono. Jeden - ojciec (głowa rodziny), drugi- matka (to kark) + kilka własnych (wg uznania). Jedno bez drugiego nie działa. Zarówno ojciec jak i matka to ludzie honoru, którzy na wszystko zapracowali własnymi siłami. Nigdy nie ślizgali się po plecach innych. Nie wyobrażam sobie dorastania bez tych 2 podstawowych autorytetów. Wiadomo - czasem bywało różnie - jak to w małżeństwie. Nigdy nie zabrakło okazywanego szacunku.Stąd nie wyobrażam sobie też nie byc autorytetem w przyszłości dla moich dzieci.
Jakim egoistą trzeba byc, żeby o tym nie pomyślec? Jak Twojemu byłemu małżonkowi nie wstyd? Upadł nisko zdradzając Ciebie, dzwoniąc w walentynki - w dodatku na polecenie kochanki (pewnie odwagi też mu zabrakło na szczerą rozmowę, potrzebował "wsparcia"), widac sięga coraz niższego dna zapominając o córce - o swoim wlasnym dziecku. Gdzie męski honor? człowieczy? Taki człowiek nie zasługuje na bycie tatą.
Aniu, życzę Ci wytrwałości.
Witaj Aniu.Wiem co czujesz,wiem ze masz wiele pytan,wiem jak to boli.Ja rowniez zostalem zdradzony a bylismy malzenstwem 10 lat i mamy dwie wspaniale coreczki.Moje malzenstwo leglo w druzach 11 miesiecy temu teraz w pazdzierniku bedzie sprawa rozwodowa.To wszystko boli jak chol... wiem minelo tyle czasu a ten bol nie jest mniejszy.Ale kazdy kto to przezyl i wyszedl na prosta to pisze ze ten bol minie ze bedziemy jeszcze szczesliwi i ja w to wierze.Moze u mnie musi minac wiecej czasu na to zeby sie wyleczyc ale wiem ze dam rade.
Ty tez dasz rade,musisz byc silna i wierzyc ze na tym swiecie jest ktos kto Ciebie pokocha ktos z kim bedziesz szczesliwa ktos kto pokocha Twoja corke.
Co do Twojego meza nie bede sie wypowiadal on pozaluje tej decyzji.
Ktos tutaj kiedys napisal'Nie zbudujesz szczescia na czyims nieszczesciu' Ja w to wierze.
Nie rozumiem kobiet i facetow ktorzy niszcza rodzine innym ludziom.Jak wogole mozna zwiazac sie z partnerem ktory zdradzil ktory zostawil rodzine?
Trzymaj sie
zaubiony bóg nas doświadcza ale poddanie się to najgorsze co możemy zrobić widze smutek w oczach mojego dziecka to najbardziej boli mam garstkę ludzi kórzy mnie wspierali i nadal to robią to jest fajne uczę się teraz wybaczania innym z czasem i ty złapiesz równowagę na rozwodzie zachowaj klasę i spokój mi to pomogło
zaubiony bóg nas doświadcza ale poddanie się to najgorsze co możemy zrobić widze smutek w oczach mojego dziecka to najbardziej boli mam garstkę ludzi kórzy mnie wspierali i nadal to robią to jest fajne uczę się teraz wybaczania innym z czasem i ty złapiesz równowagę na rozwodzie zachowaj klasę i spokój mi to pomogło
Mnie tez boli jak dzieci mnie sie pytaja dlaczego nie mieszkam z nimi jak moja 4 letnia corka ciagnie mnie za reke i mowi tatusiu chodz do domu ty tam mieszkasz tam jest twoje lozko i ty spisz z mama.Gdy to slysze to mam lzy w oczach ale wiem jedno to nie ja rozwalilem nasza rodzine i mam czyste sumienie.Gdy dzieci dorosna to im to wszystko wytlumacze i przeprosze je za to ze nie mialy normalnej rodziny.
Nie wiem jak bedzie na sprawie rozwodowej,mam plan jak to wszystko rozegrac ale nie wiem czy moje emocje mi na to pozwola.
czas zrobi swoje.. teraz jest ciężko, teraz boli.. ale to wszystko na szczęście mija... natomiast im etykieta zdrajców zostanie........
Możecie potępiać, ale jednego to nie zmieni: 90% związków w tej sytuacji by się rozpadło. Życie osobno przez wiele lat, to jazda po bandzie.
vuk masz całkowitą rację wszyscy się dziwili że tak sobie dajemy radę i tak lata poleciały nie chcę nikogo oceniać ale zdrada boli nieważne z jakiego powodu
witam,moj maz po nowym roku ma wyjechac zagranice bo chcemy postawic lub kupic dom wczoraj jak przeczytalam twoja historie to jakos stracilam ochote na jego wyjazdy.....mam wielkie obawy ze nie wroci,choc on zapewnia ze kocha jestem tylko ja itp.ja wiem ze tak jest ale jak tam kogos spotka?beda sie czesciej widywac niz ze mna moze bedzie lepsza ode mnie?tyle pytan sie nasuwa....a twoj maz nie ma w ogule wstydu,jak mogl cie tyle czasu oklamywac wracac do ciebie normalnie sypiac z toba a potem wracac do tamtej jak gdyby nigdy nic.?to jest chore.a ona ....nie rozumiem co kobiety widza w zajetych mezczyznach?tylu wolnych chodzi to kreca sie kolo zonatych szm....
nie wiem co ci poradzić długa rozłąka zrobiła swoje są jeszcze inne czynniki o których tu nie pisałam pojawił się alkohol (nie wiem co pierwsze czy ona czy alkohol) mi też krzyczał że da rade ta kobieta jest młodsza od niego ostatni tel do mnie był z nią i to po pijanemu duzo by tu pisać może przeczytaj mężowi moją historię ja mam dom ale zostałam sama z córką a byliśmy uznawani za dobre małżeństwo
Szczerze mówiąc nigdy bym nie dopuściła, żeby mój facet wyjechał zagranice do pracy, jeśli już, wyjechalibyśmy oboje.. według mnie takie małżeństwo ma 80% szans ze nie przetrwa, nigdy bym nie narażała swojego małżeństwa na taką próbę...
Pomysł jednak, że masz też trochę szczęścia, jesteś wolna, NIE MA CO SIĘ PRZED NIM PŁASZCZYĆ... możesz znaleźć sobie mężczyznę, który wie co to lojalność i szacunek wobec swojej żony..
tracę wiarę że kogoś znajdę myślę że faceci boją sie wiązać z kobietą z dzieckiem wszyscy mi mówią że to samo przyjdzie bez szukania poznałam kogoś jest kawalerem ale on się chce realizować itp mimo że jest starszy odemnie pewnie wszystko mamy zapisane gdzieś wysoko
tracę wiarę że kogoś znajdę myślę że faceci boją sie wiązać z kobietą z dzieckiem wszyscy mi mówią że to samo przyjdzie bez szukania poznałam kogoś jest kawalerem ale on się chce realizować itp mimo że jest starszy odemnie pewnie wszystko mamy zapisane gdzieś wysoko
Sa faceci ktorym dziecko nie przeszkadza:-)
17 2012-09-10 09:09:49 Ostatnio edytowany przez agnieta1987 (2012-09-10 09:12:13)
sloneczna86 czasem nie ma mozliwosci wyjechac oboj!!!!jesli ktos wyjezdza to raczwj z przymusu a nie dla przyjemnosci!!!!!!!!zwiazki sie rozpadaja nie tylko tym co wyjezdzaja jakbys nie zauwazyla!i to wiecwej jest rozwodow jak zyja obok siebie niz na odleglosc.choc jest to ciezka proba dla zwiazku ale do przetrwania!!!!!
sloneczna86 czasem nie ma mozliwosci wyjechac oboj!!!!jesli ktos wyjezdza to raczwj z przymusu a nie dla przyjemnosci!!!!!!!!zwiazki sie rozpadaja nie tylko tym co wyjezdzaja jakbys nie zauwazyla!i to wiecwej jest rozwodow jak zyja obok siebie niz na odleglosc.choc jest to ciezka proba dla zwiazku ale do przetrwania!!!!!
wiem, że związki się rozpadają i tym, którzy mieszkają ze sobą, ale nie wyobrażam sobie, żeby związek przetrwał jak na tyle lat jedna ze stron wyjeżdza.. dla mnie to z góry jasne, że prędzej czy później wkroczy ktoś w ich życie, może tylko przygodny seks, a może nowa fascynacja osobą, która jest na miejscu. Dla mnie to bzdura tłumaczyć się, że nie ma się kasy wyjechać z mężem.. wiadomo początki nie są lekkie, ale przynajmniej jest się razem.. .ok.rozumiem rok, dwa, ale dłużej?13lat? z góry rozstane było przesądzone..
no raczej tak,ale sam fakt wyjazdu to nie jest nic zlego ludzie tak robia od lat.ja juz wyjezdzam rok i nie ma mowy zebym sobie pozwolila nawet na chwilowy romans a mialam okazje i to calkiem atrakcyjna.nie ma takiej opcji i tyle,kazdy ma swoje zasady i moja jest taka ze skoro juz sie zdecydowalam zlozyc przysiege to jej dotrzymam.a tego czy ktos inny sie ppojawi za dzien rok dziesiec lat nikt nie jest w stanie wiedziec
20 2012-09-10 13:04:32 Ostatnio edytowany przez Rayboston (2012-09-10 13:07:28)
Ania te jest szczęście w nie szczęściu to nie że on znalazł lepsza od ciebię poprostu jest głupi i trafił na podla kobietę która nim steruje ona już go życia nauczy.
A ty czuj się uwolniona i pacz do przodu. Powodzenia
Sorry za moją pisownię uczę się jeszcze pisać po Polsku
no raczej tak,ale sam fakt wyjazdu to nie jest nic zlego ludzie tak robia od lat.ja juz wyjezdzam rok i nie ma mowy zebym sobie pozwolila nawet na chwilowy romans a mialam okazje i to calkiem atrakcyjna.nie ma takiej opcji i tyle,kazdy ma swoje zasady i moja jest taka ze skoro juz sie zdecydowalam zlozyc przysiege to jej dotrzymam.a tego czy ktos inny sie ppojawi za dzien rok dziesiec lat nikt nie jest w stanie wiedziec
Bardzo bym chciała żeby było tak jak Ty mówisz, z przysięgom.. Też mam okazję kogoś przygruchać na boku, w pubie lub w pracy, gdy klient proponuje kawę, na FB gdy odezwie się kolega z dawnych lat,to pochlebiające, dla mnie przelotny romans może jedynie przewinąć się jednorazowo, gdzieś w fantazjach, ale zdaje sobie sprawę, że na mojego faceta też czyhają takie pokusy.. Co dopiero, gdy żona jest daleko, w innym kraju, rozłąka trochę trwa, niczego się nie dowie, a koleżanka jest atrakcyjna i chętna.. Niektórzy są okrutnymi egoistami i wtedy ten egoizm wychodzi, gdy zaczynasz się sam przed sobą usprawiedliwiać..
Nic nie tłumaczy zdrady, dlatego tak współczuję autorce tematu..
Najważniejsze to o tym już nie rozmyślać, życie bywa okrutne, trzeba być twardym i jak najszybciej znaleźć kogoś, kto będzie obok.. teraz wydaje się to nierealne, ale masę mężczyzn też jest samych i chętnie poznali by drugą połowę..
Po jakimś czasie zobaczysz, że nic nie straciłaś, tylko zyskałaś nowe życie, bo co to za strata, stracić beznadziejnego chłopa, który i tak już z Was zrezygnował te 10lat temu, kiedy to nie ściągnął Was do siebie..to on nie podołał..
dzięki wszystkim życzę wam dużo dobrego na waszej drodze życia ![]()
WITAJ.CZUJE TO SAMO CO TY.TEZ ZOSTALM ZDRADZONA.CIEZKO MI Z TYM.JEST DZIECKO,KTORE OBYDWOJE KOCHAMY.CHCE DAC MU SZANSE ALEON CHYBA TEGO NIE CHCE.SAM NIE WIE CO MA ROBIC.POTRZEN=BUJE CZASU.SA WZAJEMNE OSKARZENIA/JA MU WYPOMINAM.ALE CHCE WALCZYC.TYLKO CZY JEST SEMS JAK ON MNIE NIE KOCHA.A KOCHA TA DRUGA.
Witam. U mnie nie udało już się tego zlepić. On wolał ją niż mnie (odpowiadał mu jej styl bycia, nie wiem). Wydaje mi się, że jak raz zdrada wkracza to nie jest już nigdy tak samo. Chyba, że oboje bardzo walczycie o związek. Czyste relacje są jednak najzdrowsze i najlepsze. Mój były mąż mnie już nie kochał, ale u Ciebie może być całkiem inaczej.