Poznaliśmy się przez internet, jesteśmy z innych miast. Spotykaliśmy się przez około roku, codziennie po kilkanaście smsów, telefony, spotykaliśmy się w tygodniu, bo on ma taką pracę, że bywał w moim mieście, i co weekend u niego lub u mnie.
Jestem zamknięta co do okazywania uczuć, na początku znajomości powiedziałam mu żebyśmy nic nie planowali, byli ze sobą z dnia na dzień, cieszyli się z tego co jest, nic nie planowali........ bałam się zaangażować bo to był mój pierwszy związek po dłuższej przerwie bycia singielką.
I zaczął się dla nas piękny okres.... bardzo tęskniliśmy za sobą. Poznałam jego rodzinę, przyjaciół, on też.....
Moje przyjaciółki mówiły, że widać po nim, że mu bardzo zależy, że jest zakochany.......
Ja też to czułam, jego gesty, słowa (jak zaczeliśmy się spotykać, rzucił palenie) jego słowa: jesteś cudowna, chcę być z tobą, czekałem na ciebie całe życie, tęsknię, przez sen całuje i szuka mojej ręki, żeby potem tak spać, martwi się o mnie, pytał gdzie jedziemy na wakacje itd itp......
Dostał awans, będzie musiał więcej wyjeżdżać, dużo stresu....
dostałam smsa, że musi mi coś powiedzieć ?zaczełem znowu palić, trudny okres przede mną?
ja na to że mi zależy na nim i jego zdrowiu, on ?a jak będę palić to ci nie będzie zależeć??,
nigdy nie rozmawialiśmy o naszych uczuciach......
on miał mało związków ( 32 lata), bardzo związany jest z rodziną, mamą, ojciec umarł jak był mały, ma ojczyma, 3 siostry. Jak miał poznać moich rodziców, to bardzo się stresował, bo nigdy nie był w takiej sytuacji..... facet przedsiębiorczy na pierwszy rzut oka bardzo pewny siebie........
ja po 10 miesiącach zakochałam się w nim, było mi z nim bardzo dobrze, sprawiał że byłam szczęśliwa. Oczywiście ja ?zimna w uczuciach? byłam przerażona moim stanem, nie wiedziałam czy mam mu powiedzieć czy nie????
i po tekście z ?powrotem do papierosów?, zapytałam go czy mu na mnie zależy??
on ? zależy!, nie ukrywam, że nasz związek jest dla mnie trudny. Męczę się czekaniem na ciebie, wygasam sypiając samemu, cisza mnie powoli przytłacza.....?
ja ?dla mnie też jest trudny, co robimy??, on ? a co możemy zrobić??
postanowiłam, że pojadę do niego, stwierdził, że ten przyjazd nic nie wyjaśni, więc ja do niego czy chce być ze mną, wiadomo że jest to związek na odległość, że jest to trudne, ale obie strony muszą chceć....
on ?my zawsze byliśmy od siebie oddaleni, to nie tak, że jak nie chcę być z tobą, ja boję się być z tobą, ja poza sobą nie mam tobie nic do zaoferowania?
po tym tekście stwierdziłam ?raz koza śmierć?, i napisałam mu tak: ?a ja nic więcej nie oczekuję! kocham cię baranie!!!! i tak oto twardzielka skapitulowała.....?
przyszła odpowiedź ?mowę mi odjeło!!! taka twardzelka, hmmm!!!? ?zaskoczyłam go i jestem szalona....?
Powiedziałam mu że mam pomysł, jak zrobić żebyśmy się częściej widywali, mam wolny zawód i mogłabym do niego przyjeżdżać w tygodniu, byśmy spróbowali pobyć/ pomieszkać razem....
on że porozmawiamy na weekend bo jest o czym.....
okazało się że facet nigdy takich rozmów nie przechodził. Powiedział że mu zależy, ale nie chce układać grafiku kiedy ja będę do niego w tygodniu przyjeżdzać, czeka go trudny okres w pracy i takie tam pierdy...
zapytałam się go czy mu zależy, czy chce ze mną być? ja mu powiedziałam o swoich uczuciach, odkryłam siebie, dałam mu serce na dłoni.... a on na to że zależy, lubi ze mną być aleeeee się nie zakochał!!!!! i tu dostałam obuchem w głowę!!!!
to był dzień, kiedy mieliśmy iść na ślub jego kuzyna......powiedział że chce abym z nim poszła..... ja nie wiedziałam co zrobić, byłam w totalnym szoku..... chciałam dać mu szansę, bo mi zależało, bardzo, poszłam z nim na to wesele, przedstawiał mnie jako swoją dziewczynę, całował, a ja się czułam jakbym stała obok siebie i nie wiedziała, po co ja to wszystko robię....
nie było już potem rozmowy, pytał się tylko czemu jestem smutna??? i jak gdyby nic, smsy, ?czy wszystko dobrze, jak twoje smopoczucie?, i że przyjedzie w czwartek....
nie wytrzymałam, mam trudność z wyrażaniem uczuć, ale postanowiłam napisać wszystkie moje emocje na papier. Napisałam, że czuję się oszukana, że myślałam że mu zależy, że jak chce to poczekam, ale muszę wiedzieć że jest na co czekać, że nie satysfakcjonuje mnie taki układ że mu jest dobrze, że nie chcę go naciskać, ale też chcę jasną sytuację.......jak koniec to koniec, żeby się określił, a on odpisał: ?Wszystko co mowilem, pisalem, to co dawalem do zrozumienia, bylo szczere, nawet to, ze sie nie zakochalem, ale nie zakochalem sie.! Tylko dla tego, ze sie boje tak wielkich uczuc, ktore zobowiazuja do zapewnie bezpieczenstwa na przyszlosc do zbudowania fundamentu rodziny, ktora potrzebuje nie tylko uczuc, szacunku i bycia ze soba. Nie wiem jak to powiedziec, ale ja zawsze bym czul sie przy Tobie zalezny materialnie a prawdziwy facet tego nie lubi. Jezeli chodzi o czysta sytuacje to tak to wyglada z megu punktu siedzenia, nie widzenia, bo widzialem ja kolorowo zanim zaczelem siegac myslami co dalej.
Chcialbym, zebys wiedziala, ze bede tesknil...
Nie pozwolmy dawac sobie drugiej szansy.
Druga szansa sie nigdy nie sprawdza.
Wiem co teraz czujesz, myslisz, to boli, ale mnie tez...
Moje wygorowane ambicje... ?
nie mówi że to koniec a piesze o drugiej szansie..... ja mu zadałam konkretne pytanie, czy mam walczyć, czy jest szansa dla naszego związku? i co miał znaczyć ten rok razem??? napisałam żeby miał odwagę powiedzieć o co w tym wszystkim chodzi!
według niego jednym z problemów jest to że lepiej zarabiam od niego, że moi rodzice są dobrze ustawieni itp. nie obnoszę się z tym i on o tym doskonale wiedział!!!
on pisze: że go nie stać na wspólne wakacje, mieszkanie itd itp, a ja nigdy nie oczekiwałam i nie zważałam na sprawy materialne!!!!!
pisze ?jestem tchórzem, ale nie chce bardziej Cie skrzywdzic i rozczarowac.
Minione 10 miesiecy mozna nazwac proba, ktora przez logiczne myslenie podpowiada mi zebym pozwolil Ci w kolejnym etapie Twojego kolorowego zycia byc szczesliwa?..........
To nie jest nasza wina a tym bardziej Twoich rodzicow, szanuje ich ze tak dobrze Cie wychowali, nie jestes z manierowana, ale my zyjemy na innych plaszczyznach. Nawet nazwalbym to w innych swiatach.Sam nie wiem jak mam sie zachowac.
O czym Ty piszesz, wszystko co zrobilas to dla siebie, Ty nie chcialas wiazac sie emocjonalnie, Ty od tego uciekalas, Ty bylas Zolzal...
Ja sie balem otworzyć.......?
Zgłupiałam już całkiem, wiecie co najbardziej boli, że zostałam oszukana, czułam że mu na mnie zależy, jeszcze tydzień przed tym wszystkim, był kochany, planował ze mną wakacje, a po wyznaniu mu moich uczuć obrót o 180 stopni!!!
Cieszę się, że to teraz wyszło a nie później, facet okazał się tchórzem, bez jaj..... już wolałabym jakby napisał/powiedział, że to koniec, że chciał się zabawić itd....
czy przez taki okres można udawać że mu zależy??? słowa, gesty, spojrzenia, zachowanie???
Stwierdziłam że na koniec zachowam się z klasa i napisałam do niego ?przykro mi, że mi tego wszystkiego wczesniej nie powiedziałeś , mimo to dziękuję ci za super momenty, chwile! powodzenia! miłego życia!
a wiecie co odpisał??? Co miałem powiedzieć? sprowadziłaś mnie do parteru, myślałem, że wystarczy samo, nie zakochałem się, ale musiałaś wiercić dziurę. jestes Zołza. uważaj na siebie!"
CO TO MIAŁO BYĆ!!! już tym smsem pogrążył się definitywnie!!!!!
odpisałam ?a ja myślałam że jesteś odważniejszy! po co przedłużałeś!!!! chciałam jasnej sytuacji o co tobie chodziło przez 10 miesięcy , a ty stchórzyłeś! i po co chciałeś dalszej gry na weselu?, nie myślałam, że okażesz się......?
W tej chwili rozum mówi co innego a serce co innego, wiem że się pozbieram, ale to wszystko bardzo boli...... bo czuję się jakbym spotykała się z dwoma facetami a nie jednym..... jeden co innego pokazuje a drugi co innego mówi.............
Co o tym myślicie???
wykasowałam wszystkie jego smsy ( a były takie co szarpały serce, motylki), zdjęcia, nr telefonu....... ale nadal nie mogę tego zrozumieć, ok, wiem nie zakochał się, chociaż czułam co innego.......