Witam wszystkich serdecznie
Na wstępie chciałabym prosić o wyrozumiałość i w miarę łagodne komentarze, bo jest mi bardzo ciężko z nieodwzajemnionym uczuciem.
Otóż dwa lata temu poznałam mężczyzne starszego o 14 lat. Świetnie się dogadywaliśmy, nadajemy na tych samych falach, lubimy to samo, tak samo myślimy normalnie jak dwie krople wody.
I tak zaiskrzyło między nami. Pomagał mi, wspierał, bronił, zakochałam się w nim za jego gesty, za charakter, za całokształt. Zaakceptowałam różnice wieku pomiędzy nami. Poznaliśmy się na studiach (on wykłada) I w tym roku skonczyłam studia. I on mi powiedział, że się we mnie zakochał, że jestem wspaniała, bardzo dojrzała psychicznie itd. Mieliśmy się spotkać, zgodził się, ale ostatecznie mi odmówił mówiąc, że kogoś ma.
Potem wysłałał mi wiadomość, że jest znacznie starszy i jest nauczycielem, dlatego tak postąpił. Złamał mi całkowicie serce. Wysłałam mu wiadomość, że jak może mnie skreślać, nie wiedząc jaka jestem, jakie mam wartości itd. Nie odpisał mi. Miałam na niego pewien czas czekać, bo go mimo tego, że kogoś sobie znalazł (w ciągu miesiąca) kocham. Od tamtej pory minęły dwa miesiące. Ja nadal go kocham, strasznie cierpię, ale czuję w środku, że to nie jest jeszcze koniec, a jeszcze moja intucja nie zawiodła mnie ani razu. Nie mam się kogo poradzić, nigdy nikogo tak nie kochałam, przez te dwa lata wiele przeszłam przez to uczucie.... Codziennie płaczę przez dwa miesiące dzień w dzień i nie potrafię zapomnieć, wziąźć się w garść.
Pozdrawiam
Podobne tematy
Ja tu czegoś nie rozumiem... spotykałaś się z mężczyzną przez dwa lata - a on Ci mówi któregoś dnia, że jest z kimś innym i że tak na prawdę jest znacznie starszy ... nie rozumiem.. jesteś niewidoma? ile masz lat?
3 2012-08-06 21:09:32 Ostatnio edytowany przez ripley04 (2012-08-06 21:10:27)
Nie spotykaliśmy się codziennie. Tylko w szkole, bo on wykładał. Nasze rozmowy, pogłębianie znajomości odbywało się na dodatkowych zajęciach. O uczuciu dowiedziałam się dopiero po zakończeniu roku szkolnego.
Nie rozumiem tego, że kogoś sobie znalazł, może to tylko jego wymówka? On wszystko robi zgodnie z prawem, nie lubi odstawać od normy. Ale jeśli ma jakąś kobiete, to od niedawna od tych dwóch miesięcy i nie poznałam, bo nie śledziłam go co robi po pracy.
A czy były jakieś obietnice?
Wspólny czas etc?
Były obiecywał mi spotykanie się, pomoc. Ale nagle zmienił zdanie przed końcem roku. Tym, że ktoś mu nie pozwala. A po zakończeniu przyznał się, że czuje to samo, ale bezpieczniej było tak odmówić.
my god, kolejny temat pt lece na wykladowce. jakie to latwe. wystarczy zostac wykladowca i mozesz przebierac w mlodych naiwnych studentkach, ktore beda w ciebie zapatrzone i zgodza sie na wszystko. co roku przychodza nowe, w kazdej grupie przynajmniej jedna sie znajdzie... wystarczy zarzucic wedke w stylu prywatnej pomocy naukowej i wiele z nich sie zlapie i rozlozy nogi myslac ze jestes facetem ich zycia. a gdy ona skonczy studia - trzeba ja splawic jakims tekstem, ze np nagle sie opamietales i nie mozesz z nia byc. nie przeszkadzalo ci jednak posuwanie jej nawet gdy jej zaliczenie bezposrednio zalezalo od ciebie. zaliczenie przez zaliczenie. kobiety tak slepo leca na status. tak samo jak facet na ksztalt tylka, tak samo kobiety na status. i ciagle dochodza nowe tematy, ze zakochala sie w szefie, w przelozonym, w lekarzu, w wykladowcy. nawet jesli fizycznie ci sie na poczatku nie spodoba to twoj mozg bedzie ci powtarzal ze warto z nim kopulowac bo to dominujacy samiec majacy pozycje... a to, ze przebiera w takich naiwnych studentkach? tego juz twoj mozg (a raczej dupa) nie zauwazy, bo masz z nim kopulowac i miec dzieci. selekcja dziala
Wiesz nie dobrze jest wszystkich wrzucać do jednego worka. Może niektórzy nie mają żadnych zasad moralnych i rozkładają nogi komu popadnie, ale ja się z nim nawet nie pocałowałam. On nie jest taki, że podrywa każdą lepszą. Wiele dziewczyn próbowało go poderwać, a on mocno i wyraźnie pokazywał im, że takie numery nie przejdą.