Związałam się z moim kuzynem ,on jest...może inaczej. moja babcia i jego dziadek byli rodzeństwem. Czy ciągnac to dalej ,czy to kaziorodztwo? Która to linia?
Podobne tematy
Związałam się z moim kuzynem ,on jest...może inaczej. moja babcia i jego dziadek byli rodzeństwem. Czy ciągnac to dalej ,czy to kaziorodztwo? Która to linia?
Pogrzebałam trochę i z tego co piszą to nie jest kazirodztwo, bo pokrewieństwo jest dalsze......
Goska12, co za różnica która to linia, i czy to kazirodztwo...? Gdybyś usłyszała ze to kazirodztwo, to co...zerwałabyś z nim tylko dlatego, bo tak ktoś napisał na forum...? Bądź co bądź, to niezbyt fajna sytuacja... i ja w taki związek bym się nie pchała... Nie chodzi o to...co ludzie powiedzą...ale o to jak Ty będziesz z tym się czuła...
Wielkie dzięki aż mi lepiej na serduchu. Pozostaje tylko jeden problemRODZINA;]]
Osobiście nie jestem za takimi związkami. Uważam to za zbyt bliską rodzinę ale MoniaCo poszperała i znalazła coś ciekawego więc chyba nie ma się czym martwić.
JEDNAK NIE WYSZŁO. ON BOI SIE CO INNI POWIEDZĄ MIN. RODZINA ,CHCE ALE SIĘ BOI.JAK GO PRZEKONAĆ?PORDZCIE.
I ma racje, ze się boi. Co to w ogóle za pomysły, zeby z własną rodziną się prowadzać... Może ja mam skrzywienie szkolno- naukowe, ale rodzina to rodzina, a genów podobnych lepiej nie mieszać. Mało facetów jest na świecie, że za kuzyna musiałaś się wziąć?
czytam komentarze i po prostu śmiać mi się chce..
jeżeli się nie mylę jest to kuzynostwo 2 linii, wiec jeżeli chcielibyście wziąć ślub byście musieli otrzymać zgodę biskupa.
Co do genetyki nie ma się zbytnio co martwić, bo jest bardzo dużo przypadków, gdzie dzieci z 1 linii kuzynostwa rodzą się zdrowe. Jeżeli w waszej rodzinie nie występowały żadne choroby genetyczne nie powinno być problemu z potomstwem.
Ja osobiście jestem w związku z kuzynem z 3 linii i jestem z nim bardzo szczęśliwa. Rodzina na początku nie podchodziła do tego z entuzjazmem ale teraz jest wszystko ok i życzą nam jak najlepiej.
Moim zdaniem jakiś większych przeszkód nie ma , a kto oprócz waszej rodziny wie, że jesteście dalszym kuzynostwem? no chyba naprawdę znikome osoby więc ja tutaj nie widzę żadnego problemu ![]()
Miłość nie wybiera, nie przejmuj się negatywnymi opiniami. Żyj i rób tak jak Ty uważasz, nie patrz na innych. Przecież krzywdy tym nikomu nie robicie. Życzę Wam powodzenia i wytrwałości.
Związałam się z moim kuzynem ,on jest...może inaczej. moja babcia i jego dziadek byli rodzeństwem. Czy ciągnac to dalej ,czy to kaziorodztwo? Która to linia?
Juz to pisalem, ale napisze jeszcze raz.
KAZIRODZTWO jest obcowanie plciowe z osoba, z ktora ma sie TYCH SAMYCH RODZICOW (czyli rodzenstwo rodzone ze soba), albo z kims z linii prostej pokrewienstwa (np. z mama, z babcia, z prababcia ...).
Inne osoby, gdy to robia to nie jest kazirodztwo, tylko cudzolostwo (jezeli osoby sa wierzace).
Jedyna ciekawostka, to to ze, aby sie pobrac np. z najblizszym kuzynem, inaczej mowiac z bratem ciotecznym/stryjecznym (czyli gdy rodzice sa rodzenstwem), potrzebna jest dyspensa od Biskupa, aby malzenstwo bylo wazne (chodzi o slub koscielny oczywiscie). W prawie polskim, nic nie potrzeba specjalnego.
A tak w Waszym przypadku, to nawet wg. prawa koscielnego (kanonicznego), jestescie krewnymi w 6ym stopniu (sprawdzilem to 100 razy, takze prosze nie "zaprzeczac"), takze prawnie : jestescie "kolegami".
Jeszcze 100 lat temu, bylo duzo takich malzenstw, ale ze wzgledu na badania naukowe z lat 60-70tych, ludzie wiedza, ze jest wieksze ryzyko genetyczne u przyszlego potomstwa, i dlatego staraja sie unikac takich slubow.
Mam nadzieje, ze wszystko wyjasnilem.
Serdecznie Pozdrawiam.
Miko1992poznan - odkopałeś wątek sprzed 6 lat.
Naprawdę szczerze wątpię, że jego Autorka jeszcze tu zagląda i że przeczyta Twoją wypowiedź.
Miko odkopuje wszystkie wątki w temacie. Chyba prowadzi jakąś akcje propagującą miłość między kuzynostwem ![]()
ale wiecie, czasami ktoś odkopie temat który będzie pomocny dla innych bo są np w tej samej sytuacji.
W mojej rodzinie brat mojej mamy ożenił się z bliską kuzynką (przepraszam jeśli to nie fachowe określenie), z tego co pamiętam ksiądz psioczył że będzie miał papierkową robotę żeby zgodę gdzieś u swoich zwierzchników załatwić. Udało się. Ślubu udzielił, żyją razem ponad trzydzieści lat, mają trzy zdrowe córki bez żadnych wad genetycznych, chociaż tego najbardziej się obawiali. Mieszkają na wsi i jakoś wieś się z tym faktem pogodziła również.
Hm, odkopany temat czy nie, ale mega ciekawy. Ja tam zastanawiam się, jak się skończyła ta historia! Autorko posta, jesli tu jeszcze jestes, to daj znac!