Witam. Niedawno poznalem pewna dziewczyne. pisalismy na gg jakis czas, widzialem tylko jej profil wiecie gdzie (bo tutaj nie mozna chyba robic reklamy) na ktorym bylo ledwie pare zdjec. i jakie moje zdziwienie kiedy zobaczylem ją na zywo- okazala sie sporo ladniejsza niz sie spodziewalem;). Przejdzmy jednak do sedna. pierwsze 2-3 spotkania bylly takie normalne, pogadalismy, spacer i koniec. pozniej jedno bylo takie troche smetne bo mialem naprawde wtedy spory problem. na 5 czy nawet szóste kupilem kwiata, wyluzowalem sie i zaczalem byc bardzo zalotny, widzialem ze bardzo jej sie to podobalo, nastepne spotkanie jeszcze lepiej;) ogolnie atmosfera byla rewelacyjna nawet powiedzilala cos w stylu `masz spore szanse u mnie`. Po drodze jeszcze nawet sama 2 razy proponowala spotkanie. w sumie spotkan bylo jakies 10. Ona jest dosc niesmiala, lekko skryta i zaczalem zdobywac jej zaufanie, pojawily sie jakos w srodku tych spotkan pocalunki itd a teraz nagle po ostatnim spotkaniu, ktore wlasnie bylo najlepswze jak dotad nagle jakos mnie zlewa.
Bylismy umowieni do kina, napisala tylko ze nie ma kasy na co odpisalem, ze przeciez kupie bilety i nic przez jakies 5 godzin po ktorych napisala ze padla jej bateria ale wczesniej to ja napisalem, czy cos sie stalo. pozniej ja cos ze ostatnio bylo tak fajnie, ze lubie takie chwile i sms od niej w stylu ` ok;) heh` pozniej wymienilismy z 5 smsow i na koniec napisalem, ze juz nie moge sie doczekac kolejnych jej usmiechow i cisza;/. Nie wiem zupelnie co myslec na ten temat. wszystko stopniowo co spotkanie sie rozwijalo, ostatnie bylo naprawde super, patrzylismy w niebo przytulajac sie, morze pocalunkow, 3malismy sie za ręce,
a wracajac do tego kina to mielismy isc dzien wczesniej ale napisala ze ma duzo spraw do zalatwienia na miescie i chyba nie bedzie miala juz sily, za to pozniej wieczorem napisala ze wychodzi pogadac z kolega tlumaczac sie przy tym dosc obszernie ze to nic z `takich` rzeczy i ze jest 2 lata mlodszy
mieliscie cos takiego? nawet fakt, ze ma teraz powazny problem ze swoim bratem nie przekonuje mnie do tego zeby az tak sie tym zajac zeby olac kogos innego