Witam! Byłam uczestnikiem kolizji z mojej winy. Wjechałam facetowi w tył samochodu. U niego straty niewielkie, ruszony lekko zderzak (wypadł z zawiasów). Dogadaliśmy się na miejscu wypadku na 100 zł, zapłaciłam i pojechał. Nie było policji, nie uciekałam z miejsca wypadku. Podałam tlyko numer telefony oraz imię i nazwisko. Kolizja była 200 km od mojego miejsca zmieszkania. Po tygodniu dzwoni do mnie , żądając abym podpisała oświadczenie że byłam sprawcą wypadku bo była u blacharza i jej zawołał 2-5k zł za naprawę samochodu. Przy okazji postraszyła mnie że wejdzie ze mną na drogę sądową jeśli nie podpiszę tego oświadczenia. Równie dobrze mógł ktoś jeszcze jej przywalić albo przywaliła w drzewo i chce wyłudzić ode mnie pieniądze. Mam 2 pytania. 1. Czy taka ugoda słowna między sprawcą a poszkodowanym na miejscu wypadku jest ważna, czy mogę po prostu powiedzieć kobiecie że sprawa jest zamknięta po tym jak zapłaciłam te 100z? 2. Czy w wypadku gdyby wytoczyła mi proces ma jakieś szanse na wygranie takiej sprawy?
Podobne tematy
1. Czy taka ugoda słowna między sprawcą a poszkodowanym na miejscu wypadku jest ważna, czy mogę po prostu powiedzieć kobiecie że sprawa jest zamknięta po tym jak zapłaciłam te 100z?
nie, nie jest ważna, w razie takiego wypadku pisze się oświadczenie iż "dwie strony zgodziły się na ugodę" ,
Twoją obroną może być świadek, ktoś widział, słyszał jak dawałaś jej 100 złotych i że rozeszłyście się po zawarciem umowy słownej .
1. Czy taka ugoda słowna między sprawcą a poszkodowanym na miejscu wypadku jest ważna, czy mogę po prostu powiedzieć kobiecie że sprawa jest zamknięta po tym jak zapłaciłam te 100z?
nie, nie jest ważna, w razie takiego wypadku pisze się oświadczenie iż "dwie strony zgodziły się na ugodę" ,
Twoją obroną może być świadek, ktoś widział, słyszał jak dawałaś jej 100 złotych i że rozeszłyście się po zawarciem umowy słownej .
obrona w sądzie? oni poki co nie wiedza nwet gdzie mieszkam tylko maja telefon i imie i nazwisko
mogą zgłosić to na policję z Twoimi danymi będzie łatwo Cię odszukać...
i co zgłosza? musieli by mieć chyba swiadków na to zdazenie bo na samochodzie kty prowadizłąm nie ma żadnych śladów
6 2012-07-27 08:39:01 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2012-07-27 08:39:59)
Oj. Dlatego zawsze trzeba mieć papier zwłaszcza jak jest się sprawcą, włącznie z adnotacją, że pokrzywdzony odmówił wezwania ambulansu. i wykonać zdjęcia pojazdu uszkodzonego choćby telefonem.
Powiem Ci tak, ja kiedyś też wjechałam w tył samochodu (zimą ślisko było), i również nie spisaliśmy nic. Żadnego oświadczenia. Podaliśmy jej tylko nr telefonu no i z prawa jazdy wiedziała jak się nazywamy. Mieliśmy się umówić do ubezpieczalni.
Każdy w takiej sytuacji nam radził, żeby olać temat, bo nie ma żadnego poświadczenia, że ja byłam sprawcą. No, ale my należymy do ludzi uczciwych, więc normalnie spotkaliśmy się u ubezpieczyciela.
Równie dobrze mógł ktoś jeszcze jej przywalić albo przywaliła w drzewo i chce wyłudzić ode mnie pieniądze
No i tak możesz też się tłumaczyć.
Teraz Twoja sprawa czy wymyślisz bajeczkę odnośnie tego, skąd ma Twój numer telefonu lub powiesz prawdę
W Twojej sytuacji myślę, że niech sobie idzie do Sądu. Bo tak jak ty nie masz żadnego poświadczenia, że się dogadałyście, tak i ona nie ma żadnego poświadczenia, że to Ty byłaś sprawcą. Takie jest moje zdanie.
A gdyby co to w Sądzie możesz się tłumaczyć, że nie wiesz skąd ma Twoje dane.
Oczywiście to są jakieś moje wolne sugestie- ja bym tak zrobiła, ale nie wiem jak to wygląda z prawne strony.
No bo pójdzie na policję i co powie?
Że uciekłaś? To czemu nie wezwała policji?
Gdzie ma wspólne oświadczenie, skoro się dogadałyście?
Równie dobrze mógł ktoś jeszcze jej przywalić albo przywaliła w drzewo i chce wyłudzić ode mnie pieniądze
No i tak możesz się tłumacz w razie czego.
A na ten moment, jak będzie dzwonić, to zapytaj o co chodzi, jakie oświadczenie, poproś o przedstawienie jakiegoś dowodu na to, że to Ty byłaś sprawcą
Myślała, że ma zadrapany zderzak a pod spodem podłoga się zrolowała. Teraz to może . Jak przyznasz się przed policją to najwyżej mandat dostaniesz. Jak masz wyrzuty sumienia to możesz w akcie łaski napisać oświadczenie.
Wg mnie jest to bardzo mocno naciągana sytuacja, ponieważ nie wiesz co działo się z tym autem po zdarzeniu, w którym brałaś udział. Równie dobrze mogłobyć tak, że ktoś życzliwy doradził tej poszkodowanej osobie, że może na tym zarobić więcej niż 100 zł i stąd jej żądanie. Jednak miejsce na dopełnienie formalności było wtedy - po kolizji. Poszkodowana podjęła taką a nie inną decyzję i dlatego też Ty teraz możesz traktować sprawę jako zamkniętą.
hehe, a właśnie założyłam temat, że szukam jakieś ubezpieczenie samochodu w anglii
teraz muszę się pospieszyć. ale to prawda: wszystko trzeba mieć na piśmie, bo potem ktoś sobie coś ubzdura i koniec.odszkodowania powypadkowe uk są zawsze wysokie, moja znajoma prawie 6000 funtów dostała, no ale była też poturbowana i zadzwoniła na policję, ugody nie było. myślę, że tutaj nic nie będzie, za bardzo naciągne by było, jak ktoś wyżej napisał.