Cześć Wam,
Mam na imię Bartek i mam 25 lat. Należę do osób wrażliwych, uczuciowych. Muszę przyznać, że bardzo ciekawe wydaje się to forum. Mam nadzieję, że uda mi się dzięki Wam odbić od emocjonalnego dnia...
Postaram się opisać w największym skrócie mój problem, która nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Byłem 2 lata w związku z fantastyczną kobietą. Zdarzyło nam się, jak na te czasy coś niebanalnego - ona jak i moja osoba wzajemnie straciliśmy dziewictwo. Zawsze o tym marzyłem. Poznałem ją na ulicy... Tak mnie ujęła. To był mój pierwszy związek tak naprawdę. Przez większość związku mieliśmy sporo kłótni, sprzeczek, rozterek. Jednakże szybko się godziliśmy i czuliśmy się cudownie. Problem mojej dziewczyny, który przeszkadzał mi wiązał się z tym, że nie potrafiła wyrażać uczuć. W tym wszystkim było nam jak w idealnym związku: kłociliśmy się jak stare małżeństwo, wygłupialiśmy się jak dzieci, rozmawialiśmy jak najlepsi przyjaciele. Seks z nią był prawdziwie kafkowskim doświadczeniem.
Sporym minusem naszego związku był i jest fakt pracy za granicą z mojej strony. Zjeżdzam średnio co 2 tygodnie na 2, 3, 4 dni. Zależy.
W ostanich miesiącach zaczęło być coraz mniej ochoty z jej strony na seks. Chciała być tylko przytulana. Spała u mnie bardzo często. Przez rozmowę telefoniczne, dała się we znaki jej obojętność. Ona tłumaczyła się tym, że taka jest. Męczyły ją moje pretensje których nie powinno być. W końcu wyznała mi, że nie wie co czuje do mnie. Cholernie mnie to zabolało. Mój terapeuta uświadomił mi, że trzeba siebie szanować. Po wielu rozmowach doszliśmy do wniosku, że do siebie nie pasujemy. Ona twierdziła, że nic w sobie nie zmieni, mnie z kolei trudno było znieść jej wyskoki i rozrywkowy tryb życia. Kocha imprezy. Lubi tańczyć. Podczas rozmowy przed jej wyjazdem do jastrzębiej góry na sezon i mojej za granicę, powiedzieliśmy sobie, że zobaczymy jak to będzie. Jak to wszystko się potoczy. Cięzko nam było od zawsze się rozstać. Podczas mojego pobytu, jej smsy były czysto koleżeńskie. Pisała rzadziej. Nie chciałem jej się narzucać, ani też czynić wyrzutów. Podczas mojego przyjazdu do Polski, powiedziałem jej, że nie potrafię być z osobą która nie wie co czuję, gdzie ja wiem i jestem o tym przekonany. Zrozumiała bez większego sprzeciwu. Odniosłem wrażenie, że nawet jej to pasowało. Kilka dni pózniej napisała mi w dniu egzaminu powodzenia i żebym dał jej znać jak mi poszło.
Zadzwoniła po południu gdzie wymieniliśmy się koleżeńskimi uprzejmościami. Dzień pózniej , tj w zeszła sobota stało się coś bardzo szalonego. Podczas wypadu do knajpy z jej bratem i kumplem, wpadli na pomysł by jechać do jastrzębiej góry na zabawę. Protestowałem, że nie, bo nei chcę jej widzieć i cierpieć. Uległem przez argumenty typu, bym jej nie unikał bo wyjdę na męską ciotę. Pojechaliśmy.
Gdy ją ujrzałem, myślałem, że się przewrócę z bólu. Wyglądała jak letnie marzenie. Piękna, jak zawsze uśmiechnięta, ze wspaniała figurą i pasującą sukienką. Była zaskoczona. Udawałem neutralnego i udałem się wraz ze znajomymi na zabawę do tegoż klubu. Serce waliło mi jak dzwon. Nie mogłem się na niczym skupić. Wyszedłem pogadać z jej bratem. Ona za nami. Zapytała co tu robię. Chciała pogadać na osobności. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Z podniecenia prawie zaczęliśmy uprawiać seks. Zapytałem, czemu to robi, odparła, że nie wie. Ze przyjeżdża pełno chłopaków z warszawy, katowic, ale ona nei ma na nich ochoty. Pozniej poszliśmy do pobliskiego lasku, gdzie z ławki widniało nasze polskie morze. Miała na mnie piekielną ochotę ze wzajemnością. Niestety po 2óch godzinach pieszczot, nadszedł kres spotkania. Musiałem wracać do domu. Zapytałem, czy my w końcu jesteśmy razem. Odpowiedziała, że nie
Oboje byliśmy dość pijani. Dzień pozniej jak dowiedziała się, że mam gdzieś jechac na zabawę do innego miasta, dzwoniła z zapytaniem czy gdzieś jadę i gdze. Dzień pozniej również.Przez reszte dnia się już nie odzywała. Zadzwoniłem wieczorem, jak jej minął dzień. Zapytałem czy pójdzie ze mną na wesele 11 sierpnia. Powiedziała, że dobrze się teraz czuje, bo nie robię jej jazd jak nie pisze. Powiedzieliśmy sobie do usłyszenia, na luzie. Żałowała, że nasze spotkanie nie skończyło się seksem. Od tej pory się nie odzywa. Serce mi rozrywa z bólu.
Zwłaszcza jak jestem tutaj za granicą. Telefon milczy. Poraża mnie fakt, że ona w ciągu tygodnia jest w pokoju z jakimś gościem, który jest w porządku. Wyobrażam sobie, że chodzi z nim na spacery albo Bog wie co jeszcze.. Choć wszyscy twierdzą, że bym się nie martwił bo ona jest ''grzeczna''.
Nie wiem co robić. Czy poprzez jakieś tam spotykanie się, pokazywac jej , że jestem bardziej męski i nię będę jej czynił zarzutów, że się nie odzywa ? Czy zerwać kontakt, by ona sama po jakimś czasie napisała z tęsknoty ? Nie chcę innej kobiety.
Naprawdę ją kocham i zle mi bez niej...