netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Nie umiem sobie poradzić.

19 odpowiedzi5 431 wyświetleńzałożony przez mrukolek, 16.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie umiem sobie poradzić.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Nie umiem sobie poradzić.

Witam, jestem tu nowa. :-)   
Jestem z moim facetem 1.5 roku. Bardzo się kochamy... a raczej chyba tylko ja.  Mówi mi, że mnie kocha, tylko wtedy, gdy robię mu jakiś problem. Ja się staram jak mogę, poświęcam się i kocham. Ostatnio mówił, że jestem dla niego idealna z charakteru, ponieważ nie zrobię mu wstydu i potrafię zachować się w każdej sytuacji. Owszem, widzę, że robi dla mnie rzeczy, których nie zrobiłby nigdy - oznaka miłości. ALE...
No właśnie, jest to ale..  Nigdy mnie nie komplementuje, nie mówi, że ładnie wyglądam, lub cokolwiek. Wiem, nie jest wylewny, ale każda dziewczyna potrzebuje miłych słów. Moja pewność siebie już chyba jest na stopniu zerowym. Czuję się głupia, brzydka, gruba, dziewczyna co nic nie potrafi. Popadłam w depresję, na pewno. Czasem myślę, po co ja w ogóle żyje?  Nadszedł taki czas, że wstydzę się przed nim rozebrać. Jestem trochę przy sobie, ale nie mam nadwagi. Mówi mi, że się 'spasłam', niby w śmiechach, ale wiecie. Komplementuje inne dziewczyny! Mówi, że są śliczne, mówi nawet, że ' taką mógłbym wziąć '. Przezywa mnie, gdy tylko coś mi nie wyjdzie. Boję się cokolwiek przy nim zrobić. Ostatnio nawet powiedział, że "w seksie też mogłabym się postarać". Ośmiesza mnie publicznie. Mówi takie rzeczy, że po prostu chce się aż płakać. Zresztą bardzo często przez niego płaczę. Kiedyś okazywał mi uczucia wszędzie, przy kimś i jak byliśmy sami. Teraz nawet jak jesteśmy sami on nie ma ochoty mnie przytulić, a co dopiero dać buzi. Nie mogę z nim porozmawiać normalnie, bo od razu się śmieje , że co ja za pierdoły opowiadam. A gdy zrobię coś głupiego, od razu leci do swoich braci mówić, co ja zrobiłam i się śmieją. Jego bracia za mną nie przepadają i wyzywają mnie na każdym kroku. On nie broni mnie tłumacząc ' co mam im zrobić? braci nie uderzę ' .
Kocham go dlatego w tym wszystkim siedzę. Boję się zerwać. Boję się samotności i braku jego. Gdy jest dobrze to jest dobrze, ale gdy jest źle to do końca. Nie umiem być w takim związku. Brak czułości i ośmieszanie mnie boli. Ale mimo wszystko, głupia ja, nie potrafię go zostawić. Wiem, że się nie zmieni, bo wyniósł to z domu. Wiem również, że mnie nie zdradza - to na pewno. Nie wiem, może moc miłości straciła swój urok. Dodam jeszcze, że mamy 20 i 21 lat.
Pomóżcie proszę, bo nie wiem co mam zrobić sad  Jestem w totalnej rozsypce!

PS. Dodałam wątek w Psychologia, ale dopiero odnalazłam się tutaj.

2

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

Wiesz co, ja dopiero niedawno wypałętałam się z podobnego pseudo-związku i nie pisz, że nie zdradza na pewno, bo być może właśnie pojawiła się nowa kobieta na horyzoncie... Tacy faceci (bo gdy powiem, że wszyscy to skłamię, bo nie wszyscy) są świniami. Pomyśl sobie jak Ty byś się czuła gdyby on przez Ciebie płakał. Fatalnie, co? Bo jak się kocha to chce się dla kogoś jak najlepiej, nie kocha się za coś - ale mimo wszystko!
Dziewczyno, wiem co mówię. Facet z którym się spotykałam porafił powiedzieć do mnie przy ostatnich dniach spotkań : "spier*alaj wieś*iaro, wypier*alaj" itp., a potem płakał wróć wróć. Tylko wiesz co jest we mnie najgorsze? Że ja wracałam. I dopiero jak się dowiedziałam, że spotyka się z inną to skończyłam.
Chce Ci tylko powiedzieć, że nie warto! Ja wiem, na ulicy jest mnóstwo par, po mieście chodzą zakochańce, faceci trzymają swoje królowe za rękę, a nam się serce kraja o tylko ta myśl - czemu ja tak nie mogę? A właśnie, że możesz! Uwierz mi, jestem w Twoim wieku, mam 20 lat i też płaczę czasem, boję się samotności, każdy się boi. Ale pomyśl sobie ile razy już sobie obiecałaś, że to zakończysz? Nic z nim nie zrobisz, to już taki typ. Ludzie się nie zmieniają, bynajmniej nie pod tym kątem. Zamknij ten rozdział i rozpocznij coś nowego.
Pamiętaj - każdy koniec jest początkiem czegoś nowego.

Ps. Wyśmiewanie własnej dziewczyny do braci? Za to oni powinni w twarz dostać, a nie Twój luby jeszcze dołączył do "kółka szyderców". A kim on do jasnej cholerki jest, żeby się śmiać z kogoś? Masakra, dziewczyno, naprawdę proszę Cię zastanów się czy ta gra jest warta świeczki...

3

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

Moniak, ale ja się boję z nim skończyć. Kocham go tak mocno pomimo wszystko. Wiem, że nikogo sobie nie znajdę, bo kto by chciał takiego nieudacznika jak ja? Boję się samotności. Boję się zrobić ten jeden krok w przód. sad
Wiele razy próbowałam, ale gdy widziałam jego minę i "Kotek, nie rób tego, proszę"  to w płacz i nie dałam rady sad
Ja chyba nawet nie potrafię tego skończyć. A, że nie zdradza to wiem na 100000 % . Naprawdę. Każdą chwilę spędzamy razem, przebywamy na zmianę u mnie i u niego. Nocujemy u siebie. On nigdzie nie wychodzi beze mnie. Więc nawet jeśli by chciał, to nie ma jak. Jedyne szczęście.

4

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

Dziewczyno, nie mów mi takich rzeczy, że czegoś się nie da. Wszystko w życiu się da. Jesteś nieszczęśliwa, płaczesz przez niego, on to czuje i wykorzystuje przeciwko Tobie! Będzie jeszcze gorzej, zobaczysz. Wspomnisz moje słowa, obiecuje Ci to smile Nie jestem złym prorokiem, po prostu nie stworzysz udanego związku będąc desperatką.
Nieudacznikiem? A co niby w życiu Ci się nie udało?

5

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

Prawda jest taka,ze gdyby cie naprawde kochal to nie zachowywal by sie tak... Jest tyle facetow,napewno znajdziesz takiego ktory bedzie cie kochal calym sercem,a napewno nie jestes glupia itp,poprostu ten facet zniszczyl twoje poczucie wartosci. Nie mozesz sie zgadzac na to wszystko tylko dlatego ze boisz sie byc sama. Niemarnuj sobie zycia przy takim idiocie...

6

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

Ciągle mi coś nie wychodzi. Czego się nie dotknę to to spartole. W końcu dlatego mój facet się ze mnie wiecznie nabija.
Zresztą to nawet się da, ale z takim moim poczuciem wartości to mogę jedynie do psa zagadać. Czuję się głupia, brzydka i gruba! Mam obrzydzenie do swojego ciała. Czuję się okropnie w swojej skórze i charakterze. Przydałby mi się chyba psycholog...

7

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

jezeli to prawda co mowisz(a nie wyolbrzymianie)to przyda sie psyholog,ale przy takim facecie bedzie sie trudno wyleczyc bo pewnie bedzie burzyl to,co ty odbudowalas... Kochasz go jeszcze?pomimo jaki jest dla ciebie?

8

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

Właśnie chodzi o to , że kocham sad  Jeśli jeden dzień nie jesteśmy razem, bardzo za nim tęsknie i chociaż piszemy sms'y.  Dlatego tak ciężko mi z tym.

9

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

Dziwie ci sie troszke bo wyobrazasz sobie dalsze zycie przy jego boku?dzieci i wogole?majac na uwadze ze bedzie cie tak traktowl juz zawsze...

10

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

Emanuelle1209 ma rację. Nie patrz krótkowzrocznie na to co jest teraz, ale spójrz przyszłościowo na problem i pomyśl co będzie kiedyś. Musisz się wziąć w garść.

11

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

Ręce opadają !!!

12

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

Co jest złego w byciu brzydkim i grubym?
Najbardziej obrzydliwe w ludziach jest poczucie niskiej wartości. Jeżeli ktoś urodził się brzydki, niewiele może z tym zrobić, natomiast jako dorośli ludzie z pełnym arsenałem środków (np. wiedzy) mamy prawo i obowiązek zadbać o swoją psychikę, a nie stawiać się w pozycji ofiary, którą się gnoi.

13

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

jeśli nie pokochasz sama siebie to niestety ,ale każdy Twój związek bedzie tak wygladał,jak partner ma Cie szanować jak sama siebie nie szanujesz ,uwazasz sie za nieudacznika.Musisz zmienić podejscie do własnej swojej osoby,pokochać siebie,przy takim Twoim niskim poczuciu wartości bedziesz jedynie zawsze w związku popychadłem.Jeśli sama siebie nie szanujesz to jak ktoś inny Cie uszanuje??to nierealne.Najpierw zacznij od siebie..a co do Twojego związku to nie rokuje dobrze jesteście tylko 1,5 roku i juz tak podle Cie traktuje,co więc bedzie za 5 lat,pomyślałaś nad tym??mówisz ze ośmiesza Cie publicznie ,rani Cie to pomyśl czy Ty byś mogła ośmieszyć go odpowiedż znam nie,dlatego ze go kochasz i chcesz dla niego jak najlepiej ,Niestety są męzczyżni którzy mówią ze kochają są w zwiazku a traktują swoją dziewczyne czy żone najgorzej jak sie da,myśle ze to już taka cecha osobowości,osoby po prostu niedobre.Czy gdybyś Ty go traktowałą tak jak on Ciebie czy byłby z Tobą??pewnie ze nie,jesteś zaślepiona i masz klapki na oczach i bedziesz tak trwała przy nim i marnowała swoje lata w nadzieji na lepsze jutro ,które i tak nie nadejdzie.Wiem to po swoim przykładzie u mnie z tym zeszło pare dobrych latek ,ale na szczęscie w pore oprzytomniałąm .po rozstaniu musiałam odbudować w owym okresie swoje poczucie wartości które było zerowe,nawet poniżej zera,co nie zrobiąłm było żle on zrobi lepiej ,wyśmiewanie mnie ,był moment ze maiałam blokade zrobienia czegoś przy nim ze mnie wyśmieje,nie bede sie rozpisywała w tym temacie,był ból bo było wielkie uczucie ,tęsknota,ale stwierdziłam ze nie dam sie !,miałam gdzies jeszcze  resztke zdrowego rozsądku.Na dzien dzisiejszy wiem ze było warto ,wiem ze bym z nim zniszczyła swoje życie,wiem ze niezasługiwał na mnie i nie żałuje decyzji o rozstaniu mimo iz przepłakałam i przecierpiałam niesamowicie.Poznałam wspaniałego chłopaka,który pokazał mi czym jest prawdziwa miłość,nie umywa sie tamtem przez którego tak wyłam ,nie dorasta mu do pięt,jestem szczesliwa i z kazdym dniem myśle jak ja mogłam tak żyć to nie była żadna z eks strony miłość bo on nie umie kochać,czy kocha sie zadająć ból?nie on nie umiał kochać szczerze i prawdziwie taki charakter,Teraz wiem co znaczy związek partnerski w którym jestem szanowana,i dopiero teraz poznałąm co znaczy szczescie,i miłość.Nie jest łątwo odejśc i Cie rozumiem ale warto przecierpiec jakiś czas niz całe życie być czyimś śmieciem !!!!

14

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

Twoje 1,5 roku, to jeszcze niewiele przy moich 6 latach spędzonych z kimś niewartym tego. Kiedy przeczytałam o tym dogadywaniu Ci, że niby "spasłaś się" to jakbym słyszała to o sobie. Jesteś w gorszej sytuacji, bo go niestety kochasz, a ja jak się okazało tkwiłam w tym związku z głupoty, wygody i braku własnej wartości. Teraz, kiedy mam 29 lat naprawdę kocham siebie i mogę świadomie podejmować decyzje dotyczące mojego życia... A "spasłam się", bo zamiast cieszyć się i kochać zajadałam smutek. Teraz po diecie znów jestem taka jak kiedyś i mam problemy sercowe.
Tylko szkoda mi tych zmarnowanych lat, dlatego nie chciałabym, żebyś i Ty marnowała swój cenny czas, bo on nigdy nie wróci. Nie ma na świecie ludzi bardziej i mniej ważnych. Wszyscy jesteśmy tyle samo warci i naprawdę ważni! Dlatego pokochaj siebie i nie pozwól żeby ktokolwiek zabierał Ci siebie. Nawet, jeśli go kochasz, on nie pokocha Ciebie, dopóki Ty nie uszanujesz siebie...
A może, kiedy go sobie odpuścisz uświadomi sobie, jak naprawdę cenna jesteś...

15

Odp: Nie umiem sobie poradzić.
mrukolek napisał/a:

Nie wiem, może moc miłości straciła swój urok.

To prawda, że miłość przechodzi różne etapy. Początki są ekscytujące, póżniej fascynacja przechodzi w coś innego, w końcu dochodzi rutyna. Ale to nadal miłość tylko w różnych fazach. Jednak ZAWSZE musi być wzajemny szacunek. Bez tego trudno wyobrazić sobie udany związek. W Twoim przypadku tego niestety nie widzę. Jeżeli on Cię ośmiesza i powoduje, że inni też się "nabijają" to z czasem może być tylko gorzej. W konsekwencji wpędzi Cię w kompleksy, poczucie niższości ( o ile jeszcze się tak nie stało), a z tego trudno się wydobyć. Decyzja Twoja - ja uciekałabym daleko.
Boisz się samotności? Każdy się boi. Nikt nie zagwarantuje, że znajdziesz swoją "drugą połówkę". Tylko czy lepszy od samotności jest związek, w którym czujesz się poniżana?

16

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

Ja sama na pewno nie wytrzymałabym w takim związku. Każdy musi znać swoją wartość. I Ty również. To nie jest normalne, że facet z którym jesteś się z Ciebie naśmiewa. Są sytuacje z których oboje możecie się pośmiać, ale jeżeli jednemu z Was to nie sprawia przyjemności to w ogóle nie powinno być tematu.
Słuchaj, najważniejsze jest to, żebyś zrozumiała że taki związek nie ma w ogóle przyszłości. Ty możesz kochać, ale skoro on Ciebie nie darzy takim uczuciem, to na co Ci takie życie? Przecież w związku najważniejsze są potrzeby drugiej osoby - gdyby mój partner nie liczył się z moimi uczuciami, dawnno temu bym go już sobie podarowała. I Ty musisz uwierzyć w to, że dasz radę zacząć wszystko na nowo.

17 Ostatnio edytowany przez kicia88 (2012-07-18 16:54:02)

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

Hej !! Rozumiem Ciebie doskeonale, bo miałam tak samo ! Mój mnie obrażał, może nie mówił tego publicznie, ale jednak strzelał fochy, gdy widział szczuplejsze ode mnie dziweczyny. Móiwł mi, że nie da się mnie normalnie ruchac, że nie robię fajnej laski , i w ogóle miał ciągle do mnie pretensje o to, że źle wyglądam i że źle mu w sprawach sexualnych.
Zostaw go , bo zniszczy Ciebie psychicznie. Im dłużej będziesz z nim, tym trudniej będzie Ci z nim zerwać.

Aha, mój mnie za to przepraszał, tłumacząc, że chciał mnie tak zmotywować do ćwiczeń.

18

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

Witajcie ponownie! Kolejny raz proszę Was o pomoc sad(
Problemów tysiące, ale ten najtrudniejszy. Widziałam wątek założony o mężu komputerowcu, ale to inny przypadek. Proszę pomóżcie mi, bo nie wiem co mam robić.
Z chłopakiem jesteśmy ponad 1.5 roku. Nie mieszkamy razem, a zarazem mieszkamy  Albo jesteśmy w jego domu, albo w moim. Ale ciągle razem. Nigdy osobno.
Mój chłopak jest uzależniony od komputera! Wstaje z łóżka o 7 godzinie, zanim się ubierze już ma guziczek włączony. Ledwo znajdzie czas na zjedzenie czegoś. Gra od 7 do 23. A ja? U siebie to inaczej, ale u niego... Nie jestem u siebie, nie mam co robić. Siedze, leże, patrze jak gra. Jak chcę się przytulić krzyczy, że ciągle coś od niego chce.. Uważa, że spędza ze mną wystarczająco czasu. Tak mu się wydaje. Jak ubiorę kurtkę i chcę wyjść "opamiętuje" się i mówi, że jak gra to ma taki ciąg, że nie  może przestać. Ostatnio prosiłam go żeby wieczorem wcześniej przyszedł do łóżka:))) I co? Ja usnęłam, obudziłam się o 24 a on się dopiero kładł spać. Odwrócił się do mnie plecami i spał... Ani nie przytuli, nie da buzi ani nic.. Nie mam siły walczyć o ten związek. Zastanawiałam się czy nie zakonczyc tego, ale za bardzo go kocham. Choc nie widze tego z jego strony. Ma 21 lat a zachowuje sie jak 15 latek. Nie ma uczucia juz miedzy nami przez to pieprzone pudło.. Zmienił sie calkowicie. Jestesmy ze soba ciągle, ale czuje sie jakbym byla sama. Bez faceta, bez milosci. Czuje ze moje serce jest puste w srodku, nie czuje sie kochane. I to wszystko przez brak czulosci ze strony mezczyzny. Odpychanie, zero buziaka, zero Kocham Cie, NIC, kompletnie NIC przez to pudło!!  Strasznie sie z tym czuje:(  Nie wiem jak go odciagnac od tego bo to trwa juz dlugo. Kazdy sposob zawodzi. Moge lezec naga przed nim i nic.. Pomocy!

19

Odp: Nie umiem sobie poradzić.

Jeśli chodzi o komputer to też miałam z moim ex taki problem. lezalam, ogladalam tv sama, bo on gral. wstawal rano i pierwsze co to uruchomienie gry bo jakies levele musi przejsc, mniejsza o to.. w koncu jakos tak wyszlo ze sam zobaczyl ze zle się dzieje więc się opamiętał, bo zobaczył jak bardzo przez to walił się nasz związek. Przestał grać w tą gre. To pokonaliśmy, no ale pojawiły się inne problemy, których już nie udało się przejść razem smile

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie umiem sobie poradzić.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026