Nie wiem czy ktokolwiek będzie umiał mi poradzić. Jestem od paru ładnych lat w związku, a ostatnio się zaręczyłam. Nie wiem czy dobrze robię brnąc w to dalej. Nie wiem czy coś do niego czuje. Nie pociąga mnie, nawet nie wiem czy w ogóle kiedyś mnie pociągał. Jesteśmy całkiem inni, nie mamy wspólnych zainteresowań. Spotykamy się, ale nie codziennie. Nie wiem jak to się stało, że dalej jesteśmy razem. Nie potrafię z tym skończyć, bo ciągle myślę, że po tylu latach to byłoby świństwo tak kogoś zostawić. Ale też nie wiem czy potrafię z nim żyć. Wiem, że to co piszę, może się komuś wydać dziwne albo nienormalne, ale nie wiem co z tym zrobić. Ostatnio kiedy tak myślałam, doszłam do wniosku, że ja go wcale nie kocham. Co do niego to nie jestem pewna co czuje. Niby mówi że mnie kocha, ale ja tego nie czuje ani nie widzę. Kiedy znajdziemy się wśród jego znajomych albo rodziny ja staje się niewidzialna a jak już się musi do mnie odezwać to ciągle z pretensjami o wszystko. O zmianie znajomych nie ma mowy, bo on "z byle kim" (czyt. MOI ZNAJOMI) nie będzie się zadawał. Poza tym on w ogóle o mnie nie myśli, robi wszystko tak, żeby jemu było dobrze. Nie pamięta też o moich imieninach ani urodzinach, już od paru lat nawet mi życzeń nie złożył. Mam dość, ale z drugiej strony są chwile kiedy jest dobrze. Czy jest szansa że między nami będzie na tyle dobrze, że nie rozwiedziemy się po paru miesiącach? A jeśli nie to jak go zostawić?
Podobne tematy
Lepiej się oszukiwac, zmuszać i udawać?
Jak odejść?
Normalnie. Wyjasnić, wytłumaczyć i iść dalej.
Jeśli wyjdziesz za faceta,którego nie kochasz,będziesz bardzo nieszczęśliwa.Może on czuje to samo,co Ty?Rozstańcie się,to najlepsze wyjście dla Ciebie i Twojego narzeczonego.Mam podobną sytuację w rodzinie i wierz mi,da się to przeżyć.Szukaj szczęścia,bo tu go nie ma,to widać.
Lepiej się rozstać przed ślubem niż się potem rozwodzić... Skoro go nie kochasz to po co ta szopka. Porozmawiaj z nim i powiedz to, co napisałaś nam
Przez kilka lat można się przywiązać, pytanie tylko jakim cudem zleciały wam te lata? To takie pytania dla Ciebie, do przemyślenia.
Może być też tak, że to chwilowe zwątpienie z Twojej strony, ale raczej wtedy byś nie pisała na forum.
A wyobrażasz sobie żyć tak dalej z nim?mieć dzieci i wogóle? Odpowiada Ci ta sytuacja jaka jest między wami?wnioskuje po tym co napisałaś że nie. Więc po co masz sobie marnować życie jak stać Cię by mieć lepszego faceta który będzie cie kochał i ci to okazywał. Nie rezygnuj z własnego szcześcia tylko dlatego że ci szkoda zakończyć ten związek. Skoro nie jestes szczęśliwa z nim to po co się męczyć. Napewno znajdziesz lepszego i będziesz szczęśliwa
Zadajesz same retoryczne pytania. Wydaje mi się, ze tu nie ma czego tłumaczyć, przecież masz rozum. Jestem w stanie zrozumieć dylematy, gdy w grę wchodzą dzieci, a nie ma miłości, albo gdy jest miłość a są inne problemy, kryzysy, czy nawet gdy ludzi łączy wspólne mieszkanie, majątek itd...
Ciebie nie łączy z nim NIC i nic Cie przy nim ie trzyma. Podejmij wiec kroki dobre dla Was obojga. Zastanawiam się czemu Ty masz w ogóle jakieś wątpliwości i przychodzi mi tylko na myśl, ze nie ważne kto aby kogoś mieć, może boisz się samotności, ze nikogo potem sobie nie znajdziesz???? nie wiem, ale po co komplikujesz sobie życie i odbierasz sobie szanse na prawdziwe szczęście???
Skoro nie wiesz nawet czy kiedykolwiek Cie pociągał, to raczej marne są szanse, że nagle z dnia na dzień zacznie. Przemyśl to wszystko dobrze i zastanów się czy chcesz się dalej unieszczęśliwiać. To, że jest się z kimś kupę czasu, wcale nie znaczy, że to juz musi być TO.
Twoja historia jest wypisz wymaluj kopią mojej, tylko że moja miała finał-rozstaliśmy się, z mojej
inicjatywy, ale w efekcie była to wspólna decyzja. Wybacz szczerość,ale nie widzę,żeby Wam obojgu na sobie zależało.
Moja rada-po co się męczyć. Daj sobie szanse na nowy związek i zacznij żyć.
Nie wychodzic za niego.
Po co? Juz bym w sumie zrozumiala gdyby byl nieprzyzwoicie bogaty ale tak to po co?
Nie pociaga cie, nie kochasz go, on tez wydaje sie cie miec w zakrecie dolnego odcinka pokarmowego... To nie lepiej z godzinke sie pomeczyc i wyjasnic co i jak niz spedzic kolejne 30 lat meczac sie kazdym dniem? To bedzie 10950 dni meczarni. Nie polecam ![]()
Nie wiem jak to się stało, że dalej jesteśmy razem. Nie potrafię z tym skończyć, bo ciągle myślę, że po tylu latach to byłoby świństwo tak kogoś zostawić.
A świństwem nie jest oszukiwanie i siebie i jego?
Chcesz przyrzekać komuś miłość wcale tej osoby nie kochając. A wyobrażasz sobie spędzić życie u jego boku?
Mam dość, ale z drugiej strony są chwile kiedy jest dobrze.
To nie jest wystarczający powód, żeby wychodzić za niego.
Czy jest szansa że między nami będzie na tyle dobrze, że nie rozwiedziemy się po paru miesiącach? A jeśli nie to jak go zostawić?
Będziesz liczyć na szansę, że może się uda, że on się zmieni? Co za bzdura!
Jeśli nie jest dobrze, pracujcie nad tym. Jak się nie uda, powiedzcie sobie do widzenia. Tu nie ma miejsca na półśrodki.
Coś jest nie tak- skoro tak ważne pytanie stawiasz na forum. To Ty powinnaś wiedzieć, a żadna osoba nie powinna Ci mowić, że Tak albo Nie:)
Ms. Nobody , jak dla mnie to Twoje pytanie i problem to głupota niesamowita.
Nic Cie z nim nie łączy kompletnie, ani miłości, ani hobby, ani tych samych przekonań, totalnie wysztko was dzieli, więc ja się zastanawiam po co Ty wogóle się zastanawiasz czy wyjść za niego czy nie.
Przeczytaj swojego posta trzeźwym okiem. Małżeństwo, jest bardzo trudne, dlatego tak ważne jest aby jak najwięcej ludzi łączyło (uczucie, zainteresowania, przekonania), bo w tedy mogą przetrwać wszystko. A jak znam życie, Wy to tylko będziecie sobie do gardeł skakać, bo Ty go nawet nie lubisz ...
No, ale to jest Twoje życie, powodzenia ..
Wymień mi choć jeden powód, dla którego powinnaś za niego wyjść. Tak zupełnie szczerze. Bo ja tu widzę same przeciwwskazania.
swinstwo zostawic faceta po tylu latach? po ilu?
to lepiej udawac ze sie jest z nim szczesliwym?
to czekaj co jest tak naprawde miedzy wami? jak brat z siostra zyjecie? bo ja to tak widze.
to po takich wyznaniach smiem twierdzic, ze nawet sie nie bzykacie. albo i tam udajesz. ze masz orgazm a on no coz dla niego to sprawa chyba tylko fizjologiczna (cos jak z rana).
________________________________________
Wieczne Miasto BG
Moim zdaniem nie masz szans by Wasz związek przetrwał. Przecież Ty od początku go nie kochasz. Nie wiem, jak można być tak z kimś, nic do tej osoby nie czując. Z rozsądku? Może i tak, ale w przypadku młodej dziewczyny, bez dziecka, kredytów, gdy możesz mieć innego, takiego, którego pokochasz? Dla mnie dziwne. W ogóle nie ma sensu zaczynać związku, jeżeli nic a nic ta osoba Ciebie nie pociąga, nie ma żadnej chemii. A ilość wspólnych lat? Ludzie rozstają się czasem i po kilkudziesięciu. Takie życie. Porzuć te durne sentymenty i zakończ to, bo tu nie ma żądnej przyszłości.
Moim zdaniem nie masz szans by Wasz związek przetrwał. Przecież Ty od początku go nie kochasz. Nie wiem, jak można być tak z kimś, nic do tej osoby nie czując. Z rozsądku? Może i tak, ale w przypadku młodej dziewczyny, bez dziecka, kredytów, gdy możesz mieć innego, takiego, którego pokochasz? Dla mnie dziwne. W ogóle nie ma sensu zaczynać związku, jeżeli nic a nic ta osoba Ciebie nie pociąga, nie ma żadnej chemii. A ilość wspólnych lat? Ludzie rozstają się czasem i po kilkudziesięciu. Takie życie. Porzuć te durne sentymenty i zakończ to, bo tu nie ma żądnej przyszłości.
Amen ![]()
chcesz go zostawić ale jesteś z nim tylko dlatego że tyle lat tworzycie związek to szkda marnować tego czasu spędzonego ze soba? Jak dla mnie to bezsens. Przecież są ludzie w związkach ze stażem nawet i 10-cio letnim i się rozchodzą. I w dodatku jak mówisz że chyba go nie kochasz, on nie pamięta o Twoich urodzinach itd, to Ty musisz dostosowywać się do niego, a przy jego znajomych traktuje Cię jak kogoś gorszego i cały czas ma pretensje to po co tkwić w takim układzie? Lepiej zrezygnować teraz niż uciec sprzed ołtarza.
Nad czym tu się zastanawiać? Pewnie, że rozstać skoro go nie kochasz i wogole do siebie nie pasujecie, wogole to glupio zrobilas przyjmujac oswiadczyny...co to za facet co tak traktuje kobiete i nawet nie pamieta o jej urodzinach? Masakra.